Hyundai i10 1.2 MPI 85 KM – pierwsze jazdy w krainie dojrzewających pomarańczy
Lidia Garbaczuk

Hyundai i10 1.2 MPI 85 KM – pierwsze jazdy w krainie dojrzewających pomarańczy

23 stycznia 2020
12
W samym środku polskiej zimy uczestniczyłam w pierwszych jazdach najnowszym Hyundaiem i10. Co prawda w tym roku aura traktuje nas bardzo łagodnie, to jednak prezentacja odbyła się w łagodnym klimacie okolic Lizbony. Wszystko po to, by najlepiej zaprezentować walory małego Hyundaia.
Loading module...

Hyundai bardzo dba o każdy segment rynku, w którym uczestniczy, ponieważ bardzo wiele zainwestował, by dorównać europejskim i japońskim konkurentom. Jego trudna droga rozpoczęła się w latach 90-tych ubiegłego wieku, by dziś prezentować się klientom na całym świecie z podniesioną głową i konkurować, jak równy z równym. Tylko spójrzcie na niego. Odważne, mocne linie nadwozia, dynamicznie zaprojektowane reflektory i grill połączony z przednim zderzakiem zdają się krzyczeć: „Jestem nowoczesny, jestem ładny, jestem warty twoich pieniędzy!” Miejskie auto zaprojektowane zostało, tak, jak pozostałe modele, w europejskim studio projektowym Hyundaia w Russelsheim, w Niemczech. Samochód zwraca na siebie uwagę i z pewnością trafi w gusta europejskiego, młodego klienta. Segment najmniejszych pojazdów od kilku lat przechodzi poważną metamorfozę, i miejskie auta muszą być zadziorne, odważne stylistycznie, i atrakcyjne pod każdym względem. W wielu przypadkach będą bowiem pierwszym samochodem w życiu, a w rękach rodzin, najczęściej używanym na co dzień. Nowy Hyundai i10 jest najlepszym przykładem, że można stworzyć przebojowe auto miejskie. Niewielkie wymiary zewnętrzne pozwalają na wciśnięcie się w najmniejsze miejsca parkingowe, a ponadprzeciętna zwrotność ułatwi przedzieranie się przez zakorkowane dzielnice.

5-drzwiowe nadwozie mieści całkiem obszerne wnętrze. Bez problemu zmieszczą się tu 4 dorosłe osoby, a z przodu miejsca jest aż nad to, jak na tę kategorię. Siedzenia, co prawda mają ograniczoną możliwość regulacji, podobnie jak kierownica, którą ustawiać można jedynie na wysokość, ale są wygodne i wydaje się, że pozycja będzie optymalna dla większości Europejczyków, poza oczywiście skrajnymi przypadkami rodzin koszykarzy lub zapaśników. Auto zamówić można w wersji cztero- lub pięcioosobowej. Obydwie wersje, na tylnej kanapie oferują zaczepy IsoFix dla fotelików dziecięcych. Bagażnik ma pojemność 252 litrów i pomieści codzienne zakupy. Wystarczający także będzie dla młodszych kobiet, które chcą wybrać się z koleżankami na weekendowy wypad za miasto. Hyundai informuje, że próg załadunku bagażnika obniżony został, w stosunku do poprzednika, o 29 mm. Oznacza to, że jeśli przegapimy jeden, czy dwa treningi na siłowni, nic szczególnego się nie stanie.

Nowy Hyundai i10 musi nadążać za trendami w dziedzinie komunikacji. Na pokładzie, w zależności od wersji wyposażenia znaleźć się może komunikacja Bluetooth, Apple CarPlay, Android Auto, a także możliwość bezprzewodowego ładowania baterii telefonu. Ciekawostką jest system Bluelink, który umożliwia łączność z samochodem za pośrednictwem aplikacji. System pozwala użytkownikom m. in. wyszukiwać interesujące ich miejsca, a następnie wysyłać wyniki wyszukiwania bezpośrednio do nawigacji satelitarnej samochodu i ustawiać cel podróży jeszcze zanim wsiądą do samochodu. Silniki są 2. Pierwszym jest trzycylindrowy, wolnossący motor benzynowy o pojemności jednego litra i mocy 67 KM. Moim zdaniem, jako podstawowa jednostka nie powinna opuszczać miasta. Można zestawić ją z 5-biegową skrzynią manualną oraz zautomatyzowaną skrzynią, również 5-biegową. Ze względu na jego osiągi, rekomenduję opcję ze skrzynią manualną. 

Drugą jednostką napędową jest ta, z którą spędziłam najwięcej czasu. To czterocylindrowy motor o pojemności 1,2 litra. Nie ma turbosprężarki i wydaje się, że to jego główna zaleta. Moc 84 koni mechanicznych rozwijana jest równomiernie, a silnik zdecydowanie lubi wysokie obroty. Z manualną skrzynią biegów (5-biegową), Hyundai i10 jest całkiem żwawym, radosnym autkiem, które rzeczywiście może dać młodemu człowiekowi wiele frajdy. Dodatkowo brzmi dobrze, a zmiana biegów to czysta przyjemność. Poszczególne przełożenia wchodzą niezwykle precyzyjnie i aż chce się operować drążkiem zmiany biegów. Motocaina.pl, to jednak portal dla kobiet, a my lubimy komfort. Większość czasu spędziłam więc za kierownicą samochodu wyposażonego w 5-biegową, zautomatyzowaną skrzynią biegów. Nie ukrywam, że i10, w porównaniu z „manualem”, stracił na wigorze i przyspieszenie do 100 km/h zbliża się niebezpiecznie do granicy 16 sekund, za którą rozpościera się wieczność. Komfort jazdy jest za to bajeczny i rekompensuje w pełni niedostatki sportowych wrażeń. A poza tym, komu w mieście potrzebne jest przyspieszanie do 100 km/h? Bałam się, że zmiana przełożeń będzie odczuwalna, jak w wielu tego typu konstrukcjach, ale Hyundai znów pokazał, że doskonale odrobił lekcje i gdybym nie przeczytała wcześniej danych technicznych, nie wiedziałabym, że to nie klasyczna skrzynia automatyczna. 

Dodatkowym plusem posiadania skrzyni zautomatyzowanej, jest fakt, że podczas manewrowania w wąskich uliczkach Lizbony, mogłam skupić się na podziwianiu tego pięknego miasta. Nowy i10 jest bardzo zwrotny i poręczny, a kierownica pracuje niezwykle lekko. Daleko mu do precyzji prowadzenia i30N, ale to przecież samochód miejski. Jego zadaniem jest bycie poręcznym i łatwym w prowadzeniu i te walory fantastycznie zaprezentował zarówno w turystycznym Cascais, jak i malowniczym Belem. Zaskakująco dobrze radził sobie także na serpentynach, wijących się wzdłuż wybrzeża oceanu. Z pewnością zmieściłabym do niego przystojnego surfera wraz deską i kompletem pianek.

Hyundai i10 nie jest niestety samochodem tanim. Cennik otwiera kwota 42 100 złotych za auto z silnikiem 1.0 MPI i wersji wyposażenia Access. Aby nie nadużywać matującego pudru w okresie letnim, konieczne jest domówienie pakietu Cool&Sound, zawierającego klimatyzację manualną i system audio z możliwością sterowania w kierownicy. Koszt to 3900 złotych (1900 zł w promocji), ale wydaje się niezbędnym elementem na fakturze. Hyundai i10 w wersji wyposażenia Comfort oferuje znacznie więcej „ekstrasów”, a jego cena to 49 400 złotych. Podobne auto z silnikiem 1.2 MPI, jest odpowiednio droższe o 2500 złotych.

Na szczycie cennika znajdziecie i10 w wersji Premium z mocniejszą jednostką napędową i zautomatyzowaną skrzynią biegów za 67 300 złotych. Nie jest tanio, ale kamera cofania, podgrzewane fotele i kierownica, automatyczna klimatyzacja oraz bezkluczykowy dostęp do auta z pewnością docenicie, gdy zima jednak przypomni sobie o słowiańskim kraju nad Wisłą. 

Hyundai kolejny raz udowodnił, że biorąc się za projektowanie samochodu, wkłada w to wszystkie siły. Miejski i10 z pewnością nie pozostanie niezauważony w takim mieście jak Warszawa, Poznań, czy Bydgoszcz. Jest nowoczesny, atrakcyjny i przebojowy. I jeśli doskonale radzi sobie na samym krańcu Europy, z pewnością nie gorzej poradzi sobie w samym jej sercu.

Na tak:
- dynamiczny wygląd
- wygodne wnętrze
- precyzyjna skrzynia biegów
- nieskomplikowany, dynamiczny silnik 1.2

Na nie:
- brak regulacji osiowej kierownicy
- wyraźny spadek dynamiki przy zautomatyzowanej skrzyni biegów
- wysoka cena zakupu

Silnik Wolnossący R4
Pojemność skokowa 1197 cm3
Moc 84 KM przy 6000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy 118 Nm przy 4200 obr./min
Skrzynia biegów Manualna, 5-biegowa
Prędkość maksymalna 171 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 12,6 s
Długość/szerokość/wysokość 3670/1680/1480 mm

 

    Komentarze

    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!