Motocykl elektryczny nie nadaje się na wyprawę? Ten pobił rekord dystansu
Pewien szwajcarski motocyklista pokonał ponad 1700 km w ciągu jednej doby jadąc elektrycznym Harleyem-Davidsonem LiveWire. Jak tego dokonał?
Elektryczne motocykle, podobnie jak elektryczne samochody, mają jeden główny atrybut – zasięg na jednym ładowaniu. Różnica jest taka, że niewiele osób wybiera się na przykład na wakacyjny wyjazd z rodziną na motocyklu. Jeśli zatem ktoś nie bierze często udziału w wyprawach motocyklowych, relatywnie nieduży zasięg nie powinien być dla niego problemem. Jednak gdy myśli o podróży motocyklowej, to dystans na jednym ładowaniu zaczyna byc ważny.
Przeczytaj też o najnowszej premierze motocykla elektrycznego zza oceanu: Cleveland Falcon – motocykl elektryczny z USA
Niejaki Michel von Tell chciał sprawdzić, czy elektrycznym motocyklem da się przejechać nieco dłuższy dystans niż standardowy, w relatywnie krótkim czasie. Plan wycieczki zakładał dotarcie z Zurychu do Stuttgartu, co nie jest szczególnie ambitne, ponieważ oba miasta dzieli nieco ponad 200 kilometrów. Dlatego Michel zrobił mały objazd, odwiedzając w sumie cztery kraje i pokonując 1723 kilometry, a to wszystko w czasie zaledwie 23 godzin i 48 minut!
Przeczytaj także:
Czy można jeździć motocyklem w dobie zagrożenia koronawirusem SARS-CoV-2?
Motocyklem jaki wybrał na tę wyprawę, był najnowszy model Harley-Davidson LiveWire – pierwszy elektryczny model marki – także dostępny w Polsce. Nasze wrażenia z premiery tego motocykla na prąd przeczytacie tutaj. Producent w swoich prospektach podaje średni zasięg 158 kilometrów, ale Szwajcarowi udało się przejeżdżać nawet 200 na jednym ładowaniu. Zakładając, że idealnie rozplanował swoją trasę od ładowarki do ładowarki, musiał zrobić po drodze osiem przystanków, każdy trwający godzinę (tyle trwa naładowanie baterii do pełna), choć oczywiście mogło być ich więcej, za to krótsze (baterie najszybciej ładują się do 80 procent pojemności). Zakładając jednak powyższe obliczenia, musiał uzyskać średnią prędkość przejazdu 110 km/h. Nieźle.
Przeczytaj też: Motocyklowa pomoc w walce z koronawirusem SARS-CoV-2
Rekord ustanowiony przez Michela von Tella jest oficjalny i udowadnia, że elektrycznym motocyklem też da się pojechać na wyprawę. Zakładając, że lubicie robić sobie co 200 kilometrów godzinną przerwę na kawę i zawsze podążać tropem sieci szybkich ładowarek.
Samotna przejażdżka motocyklem w czasie epidemii – co na to prawo?
Jeździć czy nie jeździć motocyklem – oto jest pytanie! Za i przeciw przeczytasz też tutaj.
Polecamy:
Quady i ich kierowcy niszczą pola uprawne oraz tereny podlegające ochronie
Ducati Streetfighter V4 i V4S zadebiutowały. Włosi zdradzili tajemnice modelu
Najnowsze
-
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
Awaria auta z dala od domu, przebita opona czy rozładowany akumulator to sytuacje, które mogą przydarzyć się każdemu kierowcy. Dowiedz się, jak działa ubezpieczenie assistance i dlaczego warto je mieć, aby w razie problemów na trasie uniknąć stresu oraz wysokich kosztów holowania i naprawy. -
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
-
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem
Zostaw komentarz: