GP Arabii Saudyjskiej a promocja równości w F1, czyli co z prawami kobiet?

21 października 2020
1
Arabia Saudyjska to kraj, który raczej nie kojarzy się z równością i przestrzeganiem praw człowieka. Wręcz odwrotnie. Prawa człowieka są tam stale łamane, kobiety dyskryminowane, ale to chyba nie przeszkadza Formule 1, która chce tam zorganizować wyścig. #WeRaceAsOne przestaje obowiązywać tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze?
Loading module...

Pierwsze Grand Prix Arabii Saudyjskiej mogłoby odbyć się już w przyszłym sezonie. W Dżuddzie, drugim co do wielkości mieście na Bliskim Wschodzie, planowany jest wyścig uliczny. Byłby to jednak dopiero początek historii F1 w Królestwie Arabii Saudyjskiej, ponieważ aktualnie budowany jest tor na terenie kompleksu rozrywkowego w Qiddiya.

Wyścig o GP Arabii Saudyjskiej miałby się odbyć pod koniec roku, tuż przed Grand Prix Abu Zabi na torze Yas Marina, które jest zakontraktowana na finał sezonu.

Formuła 1 chce zacieśnić swoje więzi z Arabią Saudyjską po podpisaniu lukratywnej, długoterminowej umowy sponsorskiej z Saudi Arabian Oil Company. Oznakowanie Aramco jest bardzo dobrze widoczne w wyścigach w tym roku. Są też tytularnymi sponsorami Grand Prix Węgier, Hiszpanii i Eifelu.

No dobrze... ale co z akcją #WeRaceAsOne? Czy walka o równość i prawa mniejszości kończy się tam gdzie zaczyna się biznes i olbrzymie pieniądze?

Przypomnijmy, w czerwcu tego roku, Formuła 1 wystartowała z inicjatywą #WeRaceAsOne, by walczyć z takimi wyzwaniami jak globalna nierówność, brak różnorodności czy rasizmem. Obiecano, że:

Nie będzie to temat tygodniowy lub roczny, który zniknie, gdy problemy znikną z nagłówków gazet. Będzie on podstawą strategii Formuły 1, aby wprowadzić wymierne zmiany w sporcie i społeczeństwie.

Przeczytaj też: #WeRaceAsOne – nowa inicjatywa Formuły 1 w walce z globalną nierównością

Tym czasem Arabię Saudyjską oskarża się między innymi o łamanie wolności słowa, nieprzestrzeganie praw kobiet, wykonywanie kar śmierci na więźniach politycznych, brak wolności religijnej, dyskryminację osób homoseksualnych oraz o znęcanie się nad więźniami.

Czy tylko ja uważam, że założenia #WeRaceAsOne kłócą się z chęcią organizacji GP Arabii Saudyjskiej?

Symbolem inicjatywy #WeRaceAsOne jest tęcza. Tęcza, choć nie powinna, dla wielu środowisk jest symbolem wyjątkowo kontrowersyjnym. W trakcie „Pride Month” , czyli Miesiąca Dumy, w którym wiele światowych marek wyraża swoje poparcie dla społeczności LGBT, większość organizacji zmienia swoje logo w mediach społecznościowych na tęczowe. Ale nie wszędzie. Bo wiele marek nie robi tego w krajach, w których mogłoby to być odebrane negatywnie i wpłynąć fatalnie na sprzedaż – np. w Arabii Saudyjskiej. Powołując się na Koran, Arabia Saudyjska nie przestrzega praw homoseksualistów. Za stosunki homoseksualne grozi więzienie lub kara śmierci. W wydanym przez ONZ raporcie dotyczącym dyskryminacji społeczności LGBT, Arabia Saudyjska znalazła się na liście państw, w których dochodzi do najbrutalniejszego łamania praw społeczności LGBT.

Czyli przez 99,9% sezonu bolidy Formuły 1 będą dumnie jeździć z symbolem tęczy, ale na GP Arabii Saudyjskiej zostanie ona zdarta, bo pieniążki? W Europie i Ameryce będziemy mówić o równości i walce z dyskryminacją, ale w Arabii przymkniemy na te sprawy oko?

W Arabii Saudyjskiej łamane są też prawa kobiet. Nie mogą one samodzielnie decydować o swoim ubiorze czy samodzielnie podróżować. Co prawda kobiety stopniowo otrzymują nowe prawa, ale i tak nie przystaje to otaczającej nas rzeczywistości.

Arabia Saudyjska była ostatnim krajem na świecie, w którym kobiety nie mogły samodzielnie jeździć samochodem. Prawo to zostało oficjalnie zniesione 24 czerwca 2018 roku.

Zakaz wprowadził saudyjski duchowny Abd al-Aziz ibn Baz w 1990 roku. Po ogłoszeniu zakazu kobiety w Rijadzie zorganizowały protest przeciwko ograniczeniu, za co zostały aresztowane i zwolnione z pracy. Pojawił się ruch społeczny „Women to drive”, domagający się zniesienia zakazu. W 2011 roku Manal asz-Szarif aresztowano za zorganizowanie akcji na rzecz praw kobiet do prowadzenia aut, a 1 grudnia 2014 roku sąd Arabii Saudyjskiej skazał Ludżajn al-Haslul i Majsę al-Mudi na karę dwóch miesięcy więzienia za prowadzenie samochodu (2014 rok to w gruncie rzeczy nie tak dawno). Dopiero 26 września 2017 roku król Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud podjął decyzję o zezwoleniu na prowadzenie przez kobiety samochodów.  Zakaz prowadzenia samochodów przez kobiety przestał oficjalnie obowiązywać 24 czerwca 2018 roku.

W Formule 1 nie ściga się obecnie żadna zawodniczka, ale kobiet, które pracują w królowej sportów motorowych jest całkiem sporo. I w takim wypadku uważam, że skoro Formuła 1 koniecznie musi organizować Grand Prix Arabii Saudyjskiej, to powinna pójść drogą Formuły E.

Sezon 2018/2019 Formuła E rozpoczęła w Arabii Saudyjskiej. W ramach umowy pomiędzy serią, a promotorem zawodów, każda z ekip otrzymała okazję wystawienia drugiego samochodu podczas testu, pod warunkiem, że będzie poprowadzić go kobieta. Miało to między innymi na celu promocję faktu, że kobiety mogą od niedawna prowadzić samochody w Arabii Saudyjskiej.

Na liście zgłoszeń znalazły się znane nazwiska – jak startujące przed kilkoma laty w IndyCar Simona de Silvestro i Katherine Legge, kierowca testowy zespołu Alfa Romeo Racing Orlen Tatiana Calderón, najmłodsza mistrzyni Brytyjskiej GT Jamie Chadwick, czy startująca na co dzień w GT4 Beitske Visser. Samochód Formuły E przetestowała też Anna Al Qubaisi, będąca pierwszą kobietą-kierowcą wyścigowym z Emiratów Arabskich oraz Carmen Jorda.

Formuła 1 też powinna postawić promotorowi Grand Prix ultimatum – przyjedziemy, będziemy się u was ścigać, ale w piątkowym treningu każdy zespół wystawi zawodniczkę, nie zawodnika. Skoro wszyscy w męskim środowisku motorsportu głośno mówią, że czekają na kobietę w Formule 1, to nikt nie powinien chyba mieć z tym problemu. A ze znalezieniem odpowiedniej liczby utalentowanych zawodniczek też nie będzie problemu. Tym bardziej, że partnerem F1 jest W Series, kobieca seria wyścigowa, której przyszłoroczny kalendarz zakłada dwa wyścigi towarzyszące Formule 1 – na Circuit of the Americas w USA i Autódromo Hermanos Rodríguez w Meksyku.

Przeczytaj też: Kobieca seria wyścigowa W Series - organizatorzy ujawniają plany na sezony 2020 i 2021!

Żyjemy w XXI wieku. Formuła 1 powinna zastanowić się nad swoimi pomysłami organizacji nowych Grand Prix (i tych niektórych obecnych w kalendarzu również), bo dla wielu już nie tylko grubość portfela ma znaczenie. Liczą się też inne wartości, na których podobno F1 też zależy. Niech więc to pokaże.

Komentarze

EBR
22 października 2020 13:55
Witam. Świetny tekst. Byłam ginekologiem w SA 2001-2003, znam arabskie kobiety. Same potrafią wiele zdziałać, ale należy im się wsparcie. Przynajmniej mówmy, świat się zmieni od energii, którą w to wkładamy. Pozdrawiam.