Ogrzewanie postojowe – luksus czy przydatne uzupełnienie wyposażenia?

Ogrzewanie postojowe kojarzy się przede wszystkim z komfortem wejścia do ciepłego samochodu w zimny dzień. Jak jednak dowodzą stosowane w samochodach różnych marek przemyślane rozwiązania konstrukcyjne, rozwiązanie to niesie za sobą wiele więcej korzyści niż tylko tę jedną.

Układ ogrzewania postojowego umożliwia ogrzanie, ale także i przewietrzenie kabiny samochodu, by osiągnąć w niej optymalną temperaturę bez konieczności uruchamiania silnika. Dzięki temu możliwe jest przygotowanie kabiny do wejścia kierowcy i pasażerów z wyprzedzeniem i bez długotrwałego postoju samochodu z włączonym silnikiem, co jest bardzo szkodliwe dla środowiska i zabronione przez przepisy ruchu drogowego.

Osiągnięcie właściwej temperatury kabiny przed ruszeniem w drogę ma znaczący wpływ nie tylko na komfort, ale i bezpieczeństwo jazdy. Zapobiega się w ten sposób problemowi zamarzniętych lub zaparowanych szyb, które w zimne dni radykalnie pogarszają widoczność kierowcy. Rozwiązanie to kojarzy się przede wszystkim ściśle z okresem zimowym, tymczasem w naszym klimacie niczym niezwykłym nie są przymrozki na przykład w październiku czy kwietniu, kiedy ogrzewanie takie również okazuje się nieocenione. Równocześnie ten sam układ wyposażony jest w funkcję zdalnej wentylacji, pozwalającej latem przewietrzyć kabinę zaparkowanego na słońcu samochodu, zapobiegając jej przegrzewaniu. Ostatecznie, korzyści z tej funkcji można odnosić przez wszystkie cztery pory roku.

Ogrzewanie postojowe eliminuje też konieczność noszenia w samochodzie grubej odzieży zimowej, która zwiększa luz napinaczy pasów bezpieczeństwa, ograniczając ich skuteczność wskutek niewłaściwego przylegania pasów do ciała. Pozostanie w lżejszych ubraniach mniej krępuje ruchy kierowcy, który może szybciej i swobodniej reagować na sytuację na drodze.        

Układ ogrzewania postojowego dba o to, by nie wykorzystać ostatnich zasobów samochodu – nie włączy się, jeśli poziom naładowania akumulatora lub paliwa w baku jest za niski.

W samochodach osobowych stosowany jest układ z ogrzewaniem cieczy płynu chłodzącego, który niesie jedną, ale bardzo ważną przewagę: zdolność do rozgrzania silnika. Oprócz regulacji temperatury kabiny, układ ten wykorzystywany jest także do odpowiedniego przygotowania jednostki napędowej w chłodne dni, co niesie za sobą szereg ważnych korzyści: praca zimnego silnika zwiększa jego zużycie i wiąże się z większą emisją szkodliwych składników spalin.

Przy ogrzewaniu postojowym w znaczący sposób zmniejsza się także zużycie paliwa, które w zimne dni rośnie ze względu na powolne osiąganie przez silnik odpowiedniej temperatury pracy – dzięki ogrzewaniu postojowemu czas ten się bardzo skraca. W układach tego rodzaju do zmiany temperatury stosuje się płyn chłodzący oddający ciepło wewnątrz obiegu obejmującego komorę silnika oraz układ przewietrzania i ogrzewania kabiny. W praktyce zespół ogrzewania postojowego to małe i zwarte urządzenie montowane pod maską samochodu. Jego najważniejszym elementem jest komora spalania, do której własna dmuchawa układu dostarcza powietrze potrzebne do spalenia paliwa, które z kolei trafia tu poprzez własną pompę. Paliwo pochodzi z baku samochodu – bardzo zbliżone konstrukcyjnie są układy niezależnego ogrzewania wykorzystujące benzynę lub olej napędowy. Jedna i druga mieszanka jest zapalana samoczynnie w rozgrzanej świecą żarową komorze od jej gorących ścianek, a powstałe w ten sposób spaliny są odprowadzane oddzielnym układem wydechowym systemu. Powstałe w procesie spalania ciepło ogrzewa za pośrednictwem wymiennika ciepła ciecz przepływającą przez obieg płynu chłodzącego. Urządzenie wyposażone jest także w tłumiki, by jego praca była cicha i dyskretna. Ogrzewanie można włączać przełącznikiem znajdującym się na desce rozdzielczej samochodu lub, zależnie od wersji, planować jego działanie z użyciem wyświetlacza lub poza samochodem, pilotem do zdalnego sterowania.

Układ ogrzewania postojowego jest odpowiednio dostosowany do wykorzystania typu paliwa, którym napędzany jest samochód: w przypadku silników wysokoprężnych następuje wstępne ogrzanie oleju napędowego, tak by ograniczyć powstanie dymu przy rozpoczęciu pracy układu.

Ogrzewanie postojowe można zamontować w autoryzowanym warsztacie (galeria zdjęć tutaj, film z montażu tu), lub kupić auto w salonie z odpowiednim wyposażeniem. Na przyszład Skoda korzysta obecnie z nowoczesnego modelu ogrzewania postojowego z ogrzewaniem płynu chłodzącego Thermo Top V. Dostępny jest jako opcja wyposażenia modeli Octavia, Yeti i Superb. Można go wzbogacić o bardzo przydatną funkcję zdalnej obsługi, dzięki której na przybycie kierowcy i pasażerów można przygotować odpowiednią temperaturę kabiny i komory silnika bez konieczności zbliżania się do samochodu. Ceny tej opcji zostały skalkulowane na atrakcyjnym poziomie 4000 złotych dla modeli Octavia i Superb oraz 3 500 lub 4 200 złotych dla modelu Yeti.

Oceniając przydatność tego elementu wyposażenia opcjonalnego, warto pamiętać o wszystkich czynnikach, na które ma ono wpływ, i zaletach, jakie niesie ze sobą jego stosowanie.

Zobacz też:
montaż ogrzewania postojowego Webasto – film
montaż ogrzewania postojowego – fotogaleria i praktyczne wskazówki użytkowania
ogrzewanie postojowe sposobem na udany wyjazd
ogrzewanie postojowe Webasto – testujemy aplikację na telefon Thermo Call
dlaczego warto zamontować ogrzewanie postojowe – opinia redakcji Motocaina.pl

Najnowsze

Świąteczny numer Biuletynu „Kobiety w Motorsporcie”

Oddajemy w Wasze ręce ostatni w tym roku numer Biuletynu Polskiego Związku Motorowego "Kobiety w Motorsporcie", w którym znajdziecie wiele inspirujących informacji: jak uzyskać licencję wyścigową, startować w rajdach, wyścigach, przygotować się do udziału w podróżach motocyklowych i samochodowych.

Specjalne, podwójne wydanie świąteczne Biuletynu zaczynamy od poradnika: jak uzyskać licencję wyścigową. Mamy nadzieję, że lektura ta zainspiruje zawodniczki, które do tej pory startują w nie wymagających uprawnień pucharach, aby podnosić sobie poprzeczkę.

Na łamach Biuletynu tradycyjnie przybliżamy sylwetki kobiet, które osiągają świetne rezultaty w sporcie motorowym: w wyścigach samochodowych – Gosi Rdest, Anny Wojewody i Ewy Wójtowicz, w rajdach – Aleksandry Kujaw i zawodniczek Rajdu Barbórka, w motocyklowym trialu – Anny Wygachiewicz, stuncie – Michaliny Maciończyk, czy po prostu w sprawnościowej jeździe motocyklem na czas – Gymkhanie.

Stephanie Travers: pierwsza czarnoskóra kobieta na podium F1

Jednocześnie w naszym zestawieniu „Top 10 zawodniczek motocyklowych” przypominamy, jak daleko można zajść w przeróżnych dyscyplinach, nosząc w sobie entuzjazm do tego, co się robi. Z takiego założenia wychodzą również niesamowite Crazy Cross Girls, tworząc społeczność wymiany porad i wzajemnego wsparcia.

Sezon 2014 dobiegł już właściwie końca i czas myśleć o kolejnych wyzwaniach w Nowym Roku. Być może inspiracją do zmotoryzowanego podróżowania, które polecamy szczególnie jako rodzaj wakacyjnego wypoczynku, będą relacje z wyjątkowych wypraw motocyklowych; tych na skalę światową, jak Joanna Sobkowska w projekcie „Motocyklem dalej się nie da”, czy europejską, jak Beata Gałązka. Także busem okazuje się, że można zwiedzić określony rejon świata, łącząc pasję do motoryzacji z podróżowaniem.

Zapraszamy do pobrania i lektury!

{{ download(24) }}

Najnowsze

Look Twice – film o bezpieczeństwie motocyklistów

Nie od dziś wiadomo, że wpadki z udziałem motocyklistów, w większości spowodowane są nieuwagą kierowców samochodów. Jest to jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów, przewijający się w wielu dyskusjach od lat. Czy jeden film to zmieni?

Na ulicach pojawia się coraz więcej motocyklistów. Powiecie: „przecież w czasach moich rodziców czy dziadków, na drogach można było spotkać więcej jednośladów niż samochodów”. Owszem. Jednak ogół poruszających się pojazdów był dużo mniejszy. Zobrazować to może chociażby brak parkingów na starych osiedlach. Nie było ich, ponieważ nie było takiego zapotrzebowania. Na „dzielni” liczbę dwuśladów można było policzyć na palcach. W tamtych czasach powstał również nasz motocyklowy gest, określany dziś LWG, czyli lewa w górę. Wówczas na drogach spotykało się na tyle mało kierowców, że takie pozdrowienie mówiło: „O rany, ale fajnie wreszcie kogoś minąć!”. Dziś uliczny ruch jest nieporównywalnie większy, a potwierdzają to miejskie korki. Na zatłoczonych trasach musimy jako samochodziarze i motocykliści dzielić się drogą i dbać o wzajemne bezpieczeństwo.

Niezwykle wyraziście przedstawia to amerykański filmik zrealizowany w ramach kampanii społecznej Look Twice. Ma na celu „uczulenie” kierowców samochodów na obecność motocyklistów na drogach. Podobny film, lecz dotyczący nadmiernej prędkości samochodów, opisywałyśmy tu.

Wideo przedstawia moment, w którym ma dojść do kolizji samochodu z motocyklem. W krytycznym momencie jednak czas się zatrzymuje. Tu rozpoczyna się początkowo konflikt obu kierowców, a następnie brodaty rider z nadwagą rozpoczyna interesującą przejażdżkę edukacyjną z młodym kierowcą auta. Motocyklista porusza najważniejsze kwestie dotyczące bezpieczeństwa kierowców jednośladów, o których kierujący samochodami powinni zawsze pamiętać.

Porusza temat trudności w określeniu prędkości motocyklisty i odległości nadjeżdżającego motocykla oraz dystansu, jaki należy zachować jadąc za jednośladem. Próbuje również uświadomić powadzącemu auto, problem martwego punktu. I najważniejszy wniosek jest taki: w każdym wypadku motocyklista będzie bardziej poszkodowany…

Oglądajcie, zapamiętujcie, wyciągajcie wnioski.

Najnowsze

Sezon rajdowy 2015 – pierwsze regulaminy

Polski Związek Motorowy opublikował regulaminy dotyczące nowych licencji rajdowych w 2015 roku. Z niecierpliwością czekamy na kolejne, likwidujące rozgrywki Rajdowego Pucharu Polski na rzecz Rajdów Okręgowych.

W rajdach samochodowych 2015 dla licencjonowanych zawodników będą rozgrywane dwa cykle RSMP (Rajdowe samochodowe Mistrzostwa Polski) oraz RO (Rajdy Okręgowe). Pierwszym, rajdowym krokiem pozostaną starty w KJS, a do udziału w nich nie potrzebujemy licencji.

Do RO dopuszczeni będą kierowcy, którzy mają licencję RN. By ją uzyskać należy ukończyć w charakterze kierowcy sześć imprez typu KJS lub TIS (terenowych) na przestrzeni dwóch, ostatnich lat oraz odbyć szkolenie, zdać egzamin i przedstawić brak przeciwwskazań do uprawiania tej dyscypliny sportu. Co ciekawe – już zawodnicy z licencją RN będą mogli startować w GSMP (Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski).

Gdy w RO chcielibyśmy zostać pilotem, to też musimy licencję zdobyć… za kierownicą! Jest to powrót do starych rozwiązań i nie wystarczy już szkolenie, i egzamin z umiejętności obowiązujących pilota. Teraz musi ukończyć 6 imprez KJS, TIS lub zdobyć licencję kierowcy wyścigowego na torze. To spore utrudnienie dla osób, które za kierownicą nie czują się dobrze, albo nie mają własnego samochodu do (intensywnego jednak) eksploatowania podczas zawodów. Co nie znaczy przecież, że takie osoby nie byłyby bardzo dobrymi pilotami!

Kolejnym szczeblem rajdowej kariery są rajdy RSMP, gdzie kierowca jedzie z licencją R. By ją zdobyć należy ukończyć sześć imprez typu RO lub RPPST (terenowych) na przestrzeni dwóch, ostatnich lat. Pilot w RSMP może mieć taką samą licencję R bądź R-codriver, w której zalicza te same imprezy, ale w charakterze pilota. Każda licencja wymaga przedstawienia braku przeciwwskazań do uprawiania tej dyscypliny sportu.

Stephanie Travers to prawdziwa superwoman. Wiemy, co powiedziała tuż po odebraniu nagrody za zwycięstwo w Grand Prix Styrii
Zawodnicy, którzy mają stare typy licencji, będą mogli przejść na nowe, lecz przy licencjach: B, C, R2, P – warunkiem przejścia jest ukończenie 6 wymaganych imprez (na przestrzeni dwóch, ostatnich lat). Szczegóły dotyczące starych i nowych licencji są dostępne na stronie rajdowych regulaminów PZM – http://www.pzm.pl/regulaminy/rajdy .

Licencja jednorazowa także pozwala na starty w rajdach, ale jest wydawana na wniosek zainteresowanego tylko na jedne zawody i jedynie posiadaczom licencji stopnia „R”, „R co-driver”, „B,C”, „B,C Junior”, „C Junior”, maksymalnie dwa razy w sezonie. Ogranicza to obowiązkowe składki dla zawodników startujących sporadycznie. A opłaty za licencje i ubezpieczeniowe także wzrosły, szczegóły na stronie PZM http://www.pzm.pl/news/ubezpieczenia-licencji-sportowych-na-rok-2015-obowiazujace-stawki-i-oplaty .

Zatwierdzony kalendarz RSMP 2015 wygląda następująco:

LOTOS  Rajdowe Samochodowe Mistrzostwa Polski
24-26.04.2015 Rajd Świdnicki KRAUSE (Automobilklub Sudecki)              
15-17.05.2015 Rajd Karkonoski (Automobilklub Karkonowski)
19-21.06.2015 Rajd Gdańsk Baltic Cup (SSS Automobilklub Orski)
06-08.08.2015 Rajd Rzeszowski (Automobilklub Rzeszowski)
04-06.09.2015 Rajd Wisły (Automobilklub Śląski)
18-20.09.2015 Rajd Nadwiślański (Automobilklub Polski)
16-18.10.2015 Rajd Dolnośląski (Automobilklub Ziemi Kłodzkiej)
12-14.11.2015 Rajd Arłamów (Automobilklub Rzeszowski)

 

Najnowsze

Test Renault Clio RS – zatańcz ze mną jeszcze raz…

Mały, zgrabny, niepozorny. Niech nikogo jednak nie zmyli ten chłopięcy wdzięk. Renault Clio RS to rogata dusza. Wciąga do ulicznego tańca, w którym kierowca szybko się zatraca. Oczywiście, zaproszenia do tych pląsów nie trzeba przyjmować. Jak dużo można stracić?

Konie mechaniczne – ulubione „zwierzaki” każdego kierowcy. Im większe ranczo pod maską, tym większa szansa na rynkowy sukces. Któż może wiedzieć więcej na ten temat, niż uczestnik wyścigów Formuły 1? Francuski producent na torze osiągnął już całkiem sporo, ile z tych doświadczeń przeszczepił do swoich samochodów?

Nie trzeba być Robertem Kubicą, aby  poczuć dreszczyk emocji widząc na klapie magiczne oznaczenie – RS. Wprawdzie to tylko dwie małe literki, ale odczuwam ekscytację niczym przed studniówką. Czy to krnąbrny charakter bolidu w uładzonej formie? Biały lakier mieni się w słońcu perłowym blaskiem. Pierwszy rzut oka i wiem, że to niegrzeczny facet. Podwójna końcówka układu wydechowego, spojlery na progach i lekko wypięte na boki nadkola to wyraźna zapowiedź sportowego temperamentu. To, co jednak najbardziej przykuwa uwagę, to czarne, 18-calowe obręcze lakierowane na wysoki połysk. Obleczone cienkim skrawkiem gumy Dunlop, już na powitaniu błagają mnie o trochę czułości na warszawskich drogach.

Jeep Sunny Camp - pozycja obowiązkowa w jeepowych kalendarzach imprez na rok 2020!

Dla urozmaicenia białego wizerunku samochód zyskał również czarny dach, co – przyznaję – może się podobać. Tuż za nim, nad tylną szybą usadowił się spojler wielkości kuchennego stołu. Na szczęście w całej tej sportowej agresji zachowano również odrobinę rozsądku i „tyłeczek” Clio RS został podniesiony nieco wyżej. Dzięki temu rozwiązaniu na muldach nie uszkodzimy ani tłumika, ani czarnego dyfuzora. Najprawdziwszego dyfuzora, żadnej tam imitacji. Ciągnie się on pod samochodem na całej długości mając za zadanie docisnąć samochód do podłoża, a co za tym idzie – zwiększyć przyczepność. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu Clio RS ma dwie pary drzwi. Zachował jednak pozory rasowego coupe – klamki tylnej pary zostały schowane w słupkach C, tuż przy linii bocznej szyb. Praktycznie i wygodnie zarazem, bo dzięki takiemu rozwiązaniu drzwi są mniejsze i ułatwiają wsiadanie do środka. Czyżby? Sprawdzam.

Przeczytaj też nasz test Renault Clio R.S. 200 EDC na torze wyścigowym – tutaj.

Nie taki RS straszny
Wnętrze jest zdecydowanie mniej agresywne. Jest tu czarno, spokojnie, może nawet zbyt nudno. Na próżno tu szukać zimnego aluminium lub chociażby imitacji karbonu. Środkowa konsola wykończona czarnym tworzywem na wysoki pomysł zdaje się do mnie krzyczeć: „ze sportowej duszy niczego tu nie znajdziesz” Dobitnie utwierdza mnie w tym obecność automatycznej skrzyni biegów. Automat!!! W takim samochodzie? Profanacja (o jakże się myliłam, ale o tym w dalszej części tekstu). Kierownica jest spora, może nawet trochę za duża. Fotele bardzo wygodne i dobrze wyprofilowane, a przecież komfort omija tego typu auta szerokim łukiem. Na tylnej kanapie wygodnie zasiądzie nieduży jamnik, pod warunkiem, że nie będzie się zbytnio wyciągał. Bagażnik – w tym samochodzie to tylko słowo. Próba powiększenia jego objętości (czyli znacznego obniżenia podłogi) poskutkowała dość wysokim progiem załadunku. Ale czy w tym samochodzie  ma to jakiekolwiek znaczenie?

Jeep Sunny Camp - pozycja obowiązkowa w jeepowych kalendarzach imprez na rok 2020!

Twardy zawodnik
Wbrew pozorom pod niedużą maską czeka dużo dobrego. Silnik o pojemności 1.6 litra nie robi na nikim wrażenia, pod warunkiem, że nie generuje mocy 200 KM oraz 240 Nm momentu obrotowego. A takimi wartościami może się pochwalić turbodoładowana jednostka ukryta w Clio RS. Przy masie 1296 kilogramów to prawdziwe „świat i ludzie”. A jak te wszystkie liczby sprawują się podczas jazdy? Bajecznie! Pierwsza setka pojawia się na liczniku tuż po muśnięciu stopą pedału gazu. Niemalże bez przerwy muszę obserwować prędkościomierz – mam wrażenie, że ten samochód żyje własnym życiem. Mknie ponad 100 km/h, podczas kiedy ja wcale nie miałam takich zamiarów. Na szczęście układ kierowniczy daje poczucie tego, co się dzieje pod kołami, co ułatwia sprawowanie kontroli nad tym wariatem. I tylko czasami RS toczy walkę z kierowcą – kiedy podczas gwałtownego ruszania ze świateł wręcz wyrywa z rąk kierownicę.

Automatyczna, dwusprzęgłowa skrzynia biegów to element, z którego Renault może być naprawdę dumne. Pracuje zwinnie i dyskretnie, tylko czy niezbyt wolno  przy tym temperamencie Clio RS? Na szczęście mały guziczek RS drive wprowadza auto w zupełnie inny wymiar jazdy. Po jego naciśnięciu zarówno silnik jak i skrzynia biegów przechodzą w tryb SPORT. Pedał gazu od każdorazowego naciśnięcia wręcz się wścieka, wskazówka obrotomierza pnie się aż do czerwonego pola, a układ wydechowy po prostu się wydziera. Dopełnieniem sportowych wrażeń są łopatki zamieszczone po obu stronach kierownicy, rozmiarem przypominające jednak prawdziwy szpadel. Chętnie się włączą do zabawy zarówno w manualnym trybie skrzyni (zmiany biegów odbywają się wyłącznie za ich pomocą) jak i automatycznym (załączają się już po jednym dotknięciu, ale przestaną działać, jeżeli zbyt długo będziemy ociągać się z wrzuceniem kolejnego biegu).

Jeep Sunny Camp - pozycja obowiązkowa w jeepowych kalendarzach imprez na rok 2020!

Prawdziwą ciekawostką jest komputer pokładowy. Ten adwokat diabła poinformuje nas o każdym szczególe pracy samochodu. I tak na poszczególnych stronach wyczytamy m.in. jaka jest temperatura oleju w skrzyni biegów, na jakim biegu aktualnie jedziemy i jakie kolejne przełożenie czeka na wejście do akcji. Specjalny wskaźnik poinformuje nas, ile niutonometrów momentu obrotowego wykorzystujemy na daną chwilę, jaki mamy kąt skrętu kierownicy oraz jaka jest przyczepność na każdym z kół. Dodatkowo po wewnętrznej stronie przednich nadkoli znajdują się specjalne zaślepki, po wyjęciu których uzyskujemy lepsze chłodzenie hamulców. Mały bolid stworzony do jazdy na torze – czy ktoś ma jeszcze co do tego jakiekolwiek wątpliwości?

Czy dać się poprosić do tańca?
Oczywiście. To nie jest jedynie małe opakowanie z dużą ilością mocy. To przemyślany i bardzo dopracowany samochód, który przyszłym użytkownikom ma zagwarantować maksimum radości, nie tylko podczas codziennej jazdy po miejskich drogach. Przy spokojnej jeździe w cyklu miejskim zużyje 8,9 litra, przy bardziej agresywnej? Wszystko jest możliwe. Jest twardy, to nic. Ma nudne wnętrze – nie szkodzi. Tylna kanapa jest raczej ozdobą, ale to również nie ma znaczenia. Jest świetną zabawką i to jest najważniejsze. Niestety dość drogą, jego ceny startują od 89 900 złotych.

Na TAK:
– praktyczne, 4-drzwiowe nadwozie
– doskonałe właściwości jezdne
– dwusprzęgłowa automatyczna skrzynia biegów

Na NIE:
– nudne wykończenie kabiny pasażerskiej
– zbyt duża kierownica

Renault Clio RS dane techniczne:
Silnik – benzynowy, turbodoładowany, 4 cylindrowy 16 V
Pojemność – 1618 cm3
Moc – 200 KM przy 6000 obr/min
Moment obrotowy – 240 Nm przy 1750 obr/min
Skrzynia biegów – automatyczna, dwusprzęgłowa, 6-biegowa EDC
0-100 km – 6,7 sekundy
Prędkość maksymalna – 230 km/h
Napęd – na przednią oś
Masa – 1296 kg
Pojemność bagażnika – 300 litrów
Długość/szerokość/wysokość – 4090/1432/1732 mm
Cena testowanego egzemplarza – 107 530 złotych

Najnowsze