Natalia Florek i Monika Jaworska w 2013 FIM Women Road Racing Training Camp w Albacete i Mistrzostwach Europy

Dwie Polki uczestniczyły w profesjonalnych treningach zorganizowanych przez Międzynarodową Federację Motocyklową w Hiszpanii. Następnie wystartowały w finale Mistrzostw Europy!

Shelina Moreda, pierwsza kobieta, która ścigała się na torze w Indianapolis.
fot. FIM

Mówi się, że to świat wyłącznie męski i faktem jest, że mało w nim kobiet – zawodniczek. Jednak powoli to się zmienia; w każdym kraju rywalizują panie z licencjami wyścigowymi, które na równi z mężczyznami walczą o ułamki sekund na torze. Fakt ten nie pozostał niezauważony – wreszcie zareagowała Międzynarodowa Federacja Motocyklowa (FIM). Ponieważ coraz więcej kobiet startuje w sportach motocyklowych, także BMW postanowiło wesprzeć organizowaną przez FIM imprezę – FIM Women’s Road Racing Training Camp w Albacete w Hiszpani, o czym informowałyśmy wcześniej tutaj. Wydarzenie miało miejsce w miniony weekend. Ze wsparciem BMW Motorrad, Hiszpańskiej Federacji Motocyklowej, zarządu toru w Albacete oraz sekcji FIM – Women in Motorcycling, zawodniczki trenowały na motocyklach BMW S 1000 RR pod okiem wykwalifikowanych instruktorów.

BMW Motorrad HP Race Support Team udostępniło siedemnaście sztuk modelu RR oraz jeden motocykl BMW HP4. Zawodniczki sprawdziły swoje umiejętności oraz maszyny na znanym hiszpańskim torze o długości ponad 3,5 kilometa, na którym do tej pory rozgrywano m.in. Mistrzostwa Świata Superbike oraz Mistrzostwa Świata Endurance.

Ismael Bonilla, hiszpański były zawodnik 250GP, był jednym z instruktorów.
fot. FIM

Promowanie udziału kobiet w sportach motorowych jest jednym z kluczowych zadań, jakie wyznaczyła sobie Międzynarodowa Federacja Motocyklowa i kiedy wiadomość o profesjonalnym szkoleniu na torze w Hiszpanii została oficjalnie ogłoszona, wolne miejsca „rozeszły się” prawie natychmiast.

Początkowo planowano zorganizowanie treningu tylko dla piętnastu zawodniczek, ale organizatorzy rozszerzyli tę liczbę do dwudziestu sześciu uczestniczek, które pochodzą z czternastu państw. Treningi odbyły się w dniach 4-6 października.

Obóz treningowy wsparli profesjonaliści – to m.in. hiszpański były zawodnik 250GP – Ismael Bonilla oraz Amerykanka, Shelina Moreda, pierwsza kobieta, która ścigała się na torze w Indianapolis.

Logo oddziału FIM zajmującego się kobietami w sportach motocyklowych.

– Jestem bardzo podekscytowana tym, że mam możliwość szkolenia zawodniczek podczas obozu organizowanego przez FIM – mówi Moreda, która jest jedyną kobietą biorącą udział w AMA w klasie Pro Harley. – Uwielbiam dzielić się moją motocyklową pasją i tym samym angażować w to innych ludzi. Patrzenie jak podnoszą swoje umiejętności to dla mnie wielka radość. Kobiety są zdecydowanie bardziej zainteresowane sportami motorowymi; są w tej dziedzinie bardzo aktywne. Jestem pewna, że obozy treningowe jak ten wywrą ogromny wpływ na przyszłość sportów motorowych.

W czasie treningowego weekendu zawodniczki miały szansę uczestniczyć w jednej z rund FIM European Road Racing Championship, które odbyły się na tym samym torze w tym samym terminie. Była to też okazja aby wesprzeć hiszpańską zawodniczkę Marię Herrerę, pierwszą kobietę, która stanęła na podium w hiszpańskich wyścigach motocyklowych CEV Repsol (pisałyśmy o tym tutaj). Maria odwiedziła obóz treningowy, aby spotkać się z jego uczestniczkami i opowiedzieć im o swoich wyścigowych doświadczeniach.

Uczestnictwo w tereningach kosztowało jedynie 100 euro.

Natalia Florek podczas finału Mistrzostw Europy 2013 w Albacete.
fot. FIM

Dwie Polki – Natalia i Monika, po krajowym zakończeniu sezonu (o tym pisałyśmy tu), poza wzięciem udziału w treningach, wystartowały też w Finale Mistrzostw Europy.

Jak donosi Motocainie Natalia Florek, podczas treningów instruktorzy byli zaskoczeni bardzo wysokim poziomem jaki reprezentują zawodniczki z Polski.

Natalia Florek (z lewej) i Monika Jaworska – obie Polki wzięły udział w profesjonalnych treningach FIM, a następnie w ostatniej rundzie Mistrzostw Europy.

Obie Polki wystartowały w Mistrzostwach Europy w klasie SSP600. Podczas kwalifikacji hiszpański zawodnik uderzył w motocykl Natalii uszkadzając tłumik, ale dzięki mechanikom udało się go naprawić. Po kwalifikacjach Natalia była 26. a Monika 18. na 29 zawodników, a wyścig ukończyły odpowiednio na miejscach: Natalia 23, Monika 19.

W zawodach wzięło udział także dwóch Polaków: Sebastian Zieliński oraz Daniel Bukowski.

Monika Jaworska podczas finału Mistrzostw Europy 2013 w Albacete.
fot. FIM

Lista uczestniczek 2013 FIM WOMEN ROAD RACING TRAINING CAMP

1. ABDULLAH Alisha, Indie
2. APPELMANS Peggy, Holandia
3. BIDDLE Avalon Nowa Zelandia / Włochy
4 . BROUWERS Kimberly, Holandia
5. DIEZ LOPEZ Elena, Hiszpania
6 . ERIKSSON Anna -Maria, Finlandia
7. FLOREK Natalia, Polska
8 . GARCIA AGUDO Sheila, Hiszpania
9. GROBLER Loumari, RPA
10. JAWORSKA Monika, Polska
11. JUARRANZ CHAMARRO Cristina, Hiszpania
12. KOVALENKO Anastassia, Estonia
13. MARTINEZ HERNANDEZ Laura, Hiszpania
14 . MIEBACH Clarissa, Niemcy
15 . MITCHELL Janine, RPA
16. MOREDA Shelina, USA
17. NEUBAUER Ricarda Louisa, Niemcy
18 . NOCLAIN Estelle, Francja
19 . PARIS Melissa, USA
20 . SARJOS Jasmin, Finlandia
21. SCHEFFLER Celina, Niemcy
22. SCHOOTS Nadieh USA / Holandia
23. SIBAJA MORENO Andrea, Hiszpania
24. UDRESCU Alina Cristina, Rumunia
25. VAN ASWEGEN Nicole, RPA
26 .WESTRENEN Jolanda, Holandia

 

Uczestniczki Women’s Road Racing Training Camp w Albacete w Hiszpanii.
fot. FIM

 

BMW S1000RR – na takich motocyklach trenowały zawodniczki podczas Women’s Road Racing Training Camp w Albacete w Hiszpanii.
fot. BMW

Najnowsze

A Ty, co wozisz w bagażniku – zapasową parę butów?

Polacy traktują swoje bagażniki, jak przechowalnie na niepotrzebne rzeczy - wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Shell Polska.

Tak uporządkowany bagażnik to rzadkość.

Wrzucamy do samochodu mnóstwo rzeczy, ale nie wyjmujemy ich, kiedy nie są już nam potrzebne. Ankieta, zrealizowana ostatnio w Polsce wykazała, że co trzeci Polak wozi w swoim bagażniku stale około 10 przedmiotów, co nie jest bez znaczenia dla dbających o ekonomię jazdy.

O sposobach poskromienia bałaganu w bagażniku przeczytasz tutaj.

Przygotowani na każdą okoliczność
Jako naród jesteśmy zawsze przygotowani na nieprzewidywalne sytuacje. W bagażnikach samochodów  ponad 80% badanych wozi ze sobą trójkąt ostrzegawczy, koło zapasowe i gaśnicę. Ponad ¾ pamięta o apteczce. Ale dbałość o bezpieczeństwo to nie jedyne cechy, jakie nas wyróżniają. Polak generalnie lubi wozić ze sobą dużo. Niezależnie czy jeździmy kombi czy niedużym, miejskim autem – zabieramy ze sobą wszystko, co „może się przydać’” Przodują w tym kobiety. Niemal ¼ Pań, zawsze ma w aucie zapasową parę butów na wypadek nieprzewidzianego spotkania. Podobnie rodzice wożący zabawki dla dzieci, zarówno te które już dawno się znudziły jak i te ulubione. Pojawiają się one się w niemal 10% samochodów.

Luźne przednioty – czasem zupełnie nie potrzebne, nie powinny „jeździć” w samochodzie.
fot. Citroen

Z ciągłym nadbagażem
Bez względu jednak na to, co mamy w swoim samochodzie warto skupić się ile tego wozimy. A jest tego sporo! Co trzeci Polak ma w swoim bagażniku aż 10 przedmiotów, a co 7 kierowca nawet powyżej 15 różnych gabarytów. Co ciekawe to, co wozimy, do najlżejszych nie należy. Jak wykazało badanie, zakupy spożywcze w tym zgrzewki wody mineralnej, proszki do prania czy puszki,  dłużej niż jeden dzień wozi w bagażniku 53% kierowców. Również ciężki sprzęt sportowy , jak rakiety tenisowe, torby na siłownię czy kije golfowe zalegają w bagażnikach aż 15% aktywnych kierowców. Jedynie 3% Polaków prowadzi samochód z pustym bagażnikiem, ponieważ nie widzi potrzeby, żeby mieć w samochodzie dodatkowe kilogramy.

Nieekonomicznie
To, co mamy w bagażnikach ma znaczący wpływ na zużycie paliwa, wynika z zasad ekonomicznej jazdy Shell, ale czy Polak o tym wie? Według badania, 34% respondentów uważa, że załadowany bagażnik tylko trochę wpływa na spalanie, co pokazuje, brak zastanowienia się nad tym, co wkładamy do bagażnika. Tylko 6% Polaków przyznaje, że to, co i ile wozimy w bagażniku bardzo mocno zwiększa zużycie paliwa.

Najnowsze

Idealne zakończenie sezonu Ramony i Miriam

Podczas ubiegłego weekendu w Uppsali odbyła się finałowa runda mistrzostw Szwecji. Ramona Karlsson i jej pilotka Miriam Walfridsson wygrały te zawody, a w całym cyklu zajęły drugą lokatę. To najwyższy wynik kobiet w historii szwedzkich rajdów!

Podczas weekendu Ramona zaciekle się broniła przed atakiem rywali: Jerkera Axelssona i Fredrika Ahlina, bo groziła jej utrata drugiej lokaty w klasyfikacji rocznej. Ale ostatecznie pierwszy z nich przebił oponę pod koniec rywalizacji, a drugi został pokonany przez Ramonę o zaledwie 1,8 sekundy:

– Na poprzedniej rundzie przebita opona pozbawiła nas szans na zwycięstwo, a tym razem los się odwrócił. Nie mogłyśmy mieć lepszego zakończenia sezonu, jesteśmy bardzo szczęśliwe! To zwycięstwo jest nie tylko nasze, ale także całego zespołu i sponsorów, dla kibiców, przyjaciół i rodziny. Miałyśmy szczęście pracować z ludźmi, którzy bardzo w nas wierzyli. Chciałabym podzielić ten srebrny medal między ich wszystkich – mówiła Ramona

Podczas swojego pierwszego sezonu w rajdówce klasy WRC szwedzkie zawodniczki pokazały bardzo wysoki poziom, wielokrotnie meldując się na podium zawodów Rally-SM. Finałowy start ugruntował ich drugą pozycję na koniec sezonu, a osiągnięta po raz pierwszy najwyższa lokata – to więcej, niż się ktokolwiek spodziewał.

Ramona Karlsson i jej pilotka Miriam Walfridsson
fot. materiały zawodniczki

Najnowsze

Bezpieczne podróżowanie w ciąży

Kobiety spodziewające się dziecka powinny wiedzieć, jak bezpiecznie podróżować zarówno za kierownicą, jak i na fotelu pasażera.

Kobieta w ciąży powinna zapinać pasy bezpieczeństwa w samochodzie.
fot. Skoda

Pasy bezpieczeństwa – pomimo, że przepisy zezwalają kobietom w widocznej ciąży na jazdę bez zapiętych pasów bezpieczeństwa, zdecydowanie namawiamy do ich prawidłowego zapinania. Jak to zrobić? Pas powinien być poprowadzony jak najbliżej ciała, pod brzuchem, przez miednicę i biodra. Po zapięciu pasa dociągnijmy go tak, by nie było żadnego luzu.

Czy jeździć w pasach czy bez pasów podczas ciąży – opisowy materiał tutaj.

Ciekawym rozwiązaniem jest adapter do pasów, który powoduje, że pasy nie przyciskają brzucha oraz nie przesuwają się podczas jazdy, poprawiając tym samym bezpieczeństwo i komfort podróżowania przyszłej mamy.

Prawidłowa pozycja – fotel samochodowy powinien być tak ustawiony, by plecy przylegały do oparcia, a ramiona były wyprostowane. Jeśli przyszła mama prowadzi samochód, fotel powinien być ustawiony na tyle blisko, by można było bezpiecznie operować pedałami i na tyle daleko, żeby brzuch nie dotykał kierownicy.

Ważna jest – nie tylko u kobiet w ciąży – pozycja za kierownicą.
fot. Skoda

Warunki drogowe – w okresie ciąży kobiety powinny być wyczulone na warunki, w których przyjdzie się im poruszać. Gdy występuje ryzyko nieprzewidzianych, komplikujących podróż zdarzeń powinny wybrać inny środek transportu lub podróżować na fotelu pasażera. 

„Dobrym pomysłem jest, aby w samochodzie zostawić zestaw podróżny, który pomoże wezwać pomoc, czy przetrwać trudne chwile np. awarię samochodu. W takim zestawie może się znaleźć woda, ładowarka samochodowa albo zapasowy telefon z naładowaną baterią oraz energetyczne jedzenie” – komentuje Radosław Jaskulski ze Szkoły Auto ŠKODA.

Warto zaplanować wcześniej podróż – wykluczyć potencjalny stres.
fot. Skoda

Planowanie podróży – wyruszając w podróż warto ją tak zaplanować, by była jak najmniej stresująca i trudna. Plan powinien zakładać regularne postoje i odpoczynek. Odpowiednie dotlenienie organizmu pozwoli uniknąć skurczy i opuchnięć. Kobiety powinny mieć przy sobie dokumentację medyczną i numer kontaktowy do lekarza, który szybko udzieli pomocy gdyby działo się coś niepokojącego.

Wsparcie bliskich – w okresie ciąży bezcenna jest pomoc bliskich. Nic tak nie wpłynie na samopoczucie i komfort jazdy kobiety jak świadomość, że ktoś zadbał o samochód. Sprawdził stan opon, ich ciśnienie, uzupełnił olej i płyn do spryskiwaczy, zadbał o prawidłowe oświetlenie i odpowiedni poziom paliwa.

Wsparcie bliskich jest w ciąży bezcenne!
fot. Skoda

Dla kobiet w ciąży jazda samochodem może być frajdą, a może też być nieuniknioną koniecznością. Pamiętajmy o stosowaniu zasad bezpieczeństwa, szanujmy stan, w którym jesteśmy, aby wszystkie podróże były szczęśliwe.

Najnowsze

Kasia Jundziłł – instruktorka nauki jazdy na kat. B – wywiad

Kasia Jundziłł, z wykształcenia inżynier mechanik, a na codzień instruktorka nauki jazdy na kategorię B. To niezwykła osoba. I przede wszystkim osoba na właściwym miejscu. Samochody to jej pasja a uczenie innych jest dla niej naturalną konsekwencją płynącą prosto z motoryzacyjnych zainteresowań.

Katarzyna Jundziłł – z wykształcenia inżynier mechanik, z zawodu instruktor nauki jazdy, z zamiłowania pasjonatka sportów samochodowych. Zawodowo związana z Działem Szkoleń Automobilklubu Polski, gdzie zajmuje się Ośrodkiem Szkolenia Kierowców, Ośrodkiem Szkolenia i Ośrodkiem Doskonalenia Techniki Jazdy od 2008 roku. Hobbystycznie członek Automobilklubu Polski działający w Komisji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego i sędzia sportu samochodowego. Mama czterolatki, która lepiej rozróżnia marki samochodów niż niejeden dorosły facet.

Katarzyna Jundziłł
fot. z archiwum Kasi Jundziłł

Proszę, dokończ zdanie: samochód dla mnie to…
Nieodłączny element mojego życia. To odrobina wolności, przyjemność czerpana z jazdy. Lubię prowadzić, nie lubię być wożona. Nawet na porodówkę zawiozłam się sama.

Jak wyglądały Twoje motoryzacyjne początki?
Chyba tak samo jak u większości – za kierownicą na kolanach u taty. Później, jako nastolatka uczyłam się pod okiem mamy jazdy samochodem. Potem, chyba nie do końca świadomie, wciągnęła mnie w świat samochodów i motocykli, rajdów, wyścigów, zlotów – opowiadała o swoim ojcu, dla którego samochody i motocykle były całym jego światem, zabierała mnie też co roku na Karową. Skoro dostałam to wszystko w genach – to chyba nic dziwnego, że moje życie związane jest z motoryzacją. Zarówno zawodowo, jak i pod względem hobby.

Wiem, że swoje wykształcenie podporządkowałaś motoryzacyjnej pasji. Masz ukończone studia techniczne na Politechnice Warszawskiej a poza tym masz uprawnienia na różne urządzenia. Czy dziewczynie jest ciężko na kierunkach studiów, o których mówi się, że są typowo męskie?
To prawda, skończyłam studia na Wydziale Samochodów i Maszyn Roboczych Politechniki Warszawskiej. Piękne czasy, świetne wspomnienia. To właśnie tam odkryłam, że oprócz dobrze znanego mi świata związanego z samochodami równie pasjonujący jest świat maszyn budowlanych. Największym sentymentem do dziś darzę koparki. Cieszę się, że udało mi się uzyskać dyplom tej uczelni. Wielu kolegom się to nie udało. Nie będę ukrywać, było to okupione ciężką pracą, ale również silnym wsparciem kolegów (i ich notatek). Niestety, zawsze się znajdzie ktoś, kto Ci powie, że przyszłaś tu szukać męża, albo że lepiej iść na kurs gotowania. Jest takie powiedzenie: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni. Tak było w moim przypadku. Zagryzłam zęby i nie dałam wejść sobie na głowę. Uparcie dążyłam do celu i go osiągnęłam. Tamten okres miał ogromny wpływ na to, jaka dziś jestem. No i zostały mi bardzo fajne znajomości z tamtych lat.

Czego dotyczyła Twoja praca dyplomowa?
Och, moja praca dyplomowa to stosy cyferek i wykresów. Była wynikiem fascynacji aktualnym trendem na paliwa z dodatkami pochodzenia roślinnego.

Od jak dawna masz prawo jazdy kat. B?
Od 13 lat.

A od kiedy masz uprawnienia instruktorskie i co skłoniło Cię, aby zostać instruktorką?
Instruktorem jestem od 6 lat. A skłoniło mnie do tego życie. Pracowałam akurat w biurze jednego z Ośrodków Szkolenia Kierowców, miałam z tym ciągły kontakt, kursanci, koledzy -instruktorzy. Któregoś dnia po prostu mnie namówili na zrobienie uprawnień. To otworzyło przede mną nowe możliwości zawodowe i co ważniejsze poznałam siebie od najbardziej zaskakującej strony.

Czy częściej szkolisz mężczyzn czy kobiety? Przypuszczam, że dziewczyny czują się lepiej, kiedy siedzi koło nich inna dziewczyna – instruktorka, a chłopaki przyglądają Ci się ze zdziwieniem.
Chyba zawsze było pół na pół. Albo coś koło tego. Faktycznie, dziewczyny się mniej spinają, czują się bezpiecznie. Pamiętam swojego instruktora na kursie nauki jazdy i żadnej nie życzę, żeby musiała się uczyć pod okiem takiego „fachowca”. Do panów robiących prawo jazdy chyba po prostu miałam szczęście, żaden nigdy nie krzywił się, że uczy go dziewczyna.

Katarzyna Jundziłł
fot. z archiwum Kasi Jundziłł

Jakie są najczęstsze problemy kobiet kursantek za kierownicą?
Chyba to, że trzeba robić kilka rzeczy na raz. No ale początki zawsze bywają trudne. Zżera je stres, zwłaszcza jak opowiadają w domu o swoich postępach i panowie nie zawsze wykazują się taktem i zrozumieniem. Często uważają, że to takie wszystko proste i nie pojmują jak komuś może zająć dużo czasu np. nauka parkowania. Ale jak już załapią, to potem idzie z górki.

A jakie są ich mocne strony?
Dziewczyny są bardziej nastawione na osiąganie wyznaczonego celu. Choćby miały iść do niego małymi kroczkami, robią to dużo skuteczniej. Większości mężczyzn natomiast wydaje się, że wszystko im powinno przychodzić od tak. Jakby należało im się to prawko z samego faktu, że są facetami.

Z czego czerpiesz największą satysfakcję w swojej pracy?
Od niedawna zaczęłam się skupiać na innych aspektach szkolenia kierowców, nie tylko na robieniu prawa jazdy, ale również na kierowcach zawodowych. Uwielbiam moją pracę za nieprzewidywalność i ciągłe, nowe wyzwania. Cieszy mnie to, że pracuję z ludźmi, że nie ma monotonii. Lubię uczyć się nowych rzeczy. Poza tym nauczyłam się organizować sobie czas.

W Polsce pokutuje stereotyp „baby za kierownicą”. Kobiety są rzekomo słabymi kierowcami, jednak badania mówią, co innego. Otóż kobiety są zdecydowanie bardziej ostrożne, powodują mniej wypadków, ale – zdaniem facetów – mają problemy z precyzyjnym parkowaniem. Czy Twoim zdaniem kobiety są gorszymi kierowcami od mężczyzn?
Nie znoszę stereotypów! To, że dziewczyny z reguły jeżdżą wolniej, spokojniej wcale nie znaczy, że są kiepskie. Jest wielu facetów nie potrafiących parkować, albo jeżdżących jak ostatnie ofermy. W praktyce to my najczęściej jeździmy z naszymi dziećmi, manewrujemy na ciasnych parkingach pod sklepami itp. Uważam, że dajemy sobie świetnie radę. Niektórych facetów to niestety boli.

Czy odkąd jesteś instruktorką zwracasz uwagę, kto przychodzi na kursy na prawo jazdy? Więcej jest kobiet czy mężczyzn? Kiedyś było zdecydowanie więcej kierowców – mężczyzn. To oni prowadzili auta. Dziś, kiedy ludzie robią karierę i intensywnie pracują, w rodzinach często jeden samochód to za mało. Małżeństwo lub para równa się przeważnie dwoje kierowców. Wydaje się, jakby kobiet było z każdym rokiem więcej. Jest tak w istocie?
Czasy się zmieniają, potrzeby się zmieniają. Kiedyś kobiety miały tylko siedzieć w domach i wychowywać dzieci. A teraz robią zawrotne kariery. Tak samo jest z byciem kierowcą. Samochód to często oznaka niezależności i swobody w działaniu. 50 lat temu moja babcia wywoływała niemałe poruszenie na ulicy jeżdżąc motocyklem, a teraz dziewczyny coraz częściej sięgają po ten środek transportu.

Kiedy się poznałyśmy robiłaś prawo jazdy na motocykl. Czy motocykle skradły Ci serce podobnie jak samochody?
Zdecydowanie tak. Choć prawo jazdy już mam, życie potoczyło się tak, że nie dane mi było jeszcze kupić motocykla. Nie mniej jest to jeden z moich celów i jeśli tylko nadarzy się okazja, zostanę szczęśliwą posiadaczką dwóch kółek.

Samochód Twoich marzeń to…
Nie mam takiego jednego jedynego wymarzonego. To się zmienia w zależności od aktualnych potrzeb, od  tego co mi w duszy gra. Mój pierwszy własny samochód – mała, biała Micra – był moim wymarzonym, bo był własny. Subaru Legacy był wymarzonym samochodem rodzinnym – każda młoda mama powinna się w taki zaopatrzyć. A tak naprawdę to moje serce podbije taki, który da mi frajdę z jazdy i będzie wywoływał to miłe uczucie wciskania w fotel podczas przyspieszania.

Dziękujemy za rozmowę!

Najnowsze