Czy można legalnie zrobić kulig za samochodem? Oto co mówią przepisy
Obecna aura zachęca do zabaw na śniegu, a tych jest całkiem sporo. Wśród nich jest również kulig, który coraz częściej przybiera formę powiązanych ze sobą sanek, ciągniętych za samochodem. Czy prawo dopuszcza taką formę zabawy?
Na początku zaznaczmy, że kulig to naprawdę wspaniała zabawa. Konie ciągnące sanie po zaśnieżonych ostępach, pochodnie, góralska muzyka i grzaniec. To jest kulig. Trudno za to nazwać nim ciągnięcie sanek za samochodem lub traktorem.
Czy przepisy zabraniają kuligu za samochodem?
Pomysł, aby ciągnąć za autem czy innym pojazdem sanki jest, nie ma co ukrywać, bardzo niebezpieczny. Na tyle niebezpieczny i chyba na tyle często spotykany, że aż zapisano to jednoznacznie w art. 60, ust. 2, pkt. 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym:
Zabrania się kierującemu ciągnięcia za pojazdem kierującego hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego, osoby poruszającej się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch, osoby na sankach lub innym podobnym urządzeniu, zwierzęcia lub ładunku.
Odpowiedź o legalność robienia kuligu za samochodem jest więc oczywista.
Opady śniegu? O tym pamiętaj przed ruszeniem w drogę. Jak założyć łańcuchy na koła?
Jaki mandat za kulig za samochodem?
Jeśli policjant przyłapie nas na ciągnięciu sanek za autem, to musimy liczyć się z mandatem na 500 zł i 5 punktami karnymi. To optymistyczny scenariusz.
Mniej optymistyczny jest taki, że funkcjonariusz uzna, iż stwarzaliśmy w ten sposób zagrożenie w ruchu drogowym, a wtedy mandat zaczyna się od 2000 zł w górę.
Pesymistyczny scenariusz, do jakiego czasem niestety dochodzi, do wypadku jednego z uczestników kuligu. Wtedy kierowcy grozi nawet 8 lat pozbawienia wolności.
Czy można legalnie zrobić kulig za samochodem?
Teoretycznie jest taka możliwość, pod warunkiem, że będziemy się znajdować poza drogą publiczną. Pamiętając przy tym, że taki status może mieć również rzadko uczęszczana droga polna lub leśna.
Zdecydowanie odradzamy jednak tego typu zabawy. Nawet przy niedużych prędkościach pojawiają się takie problemy jak hamowanie (nie wszyscy siedzący na sankach mogą sami skutecznie zwolnić), a także pokonywanie łuków. Jeśli sanek jest dużo, rośnie ryzyko, że te jadące na końcu, zostaną wyrzucone z zakrętu siłą odśrodkową. Jeśli dobrze pójdzie, taki saneczkarz wyląduje w zaśnieżonym rowie. Jeśli gorzej, uderzy w drzewo. Znane są przykłady sytuacji, gdzie właśnie w ten sposób dochodziło do śmiertelnych wypadków. Lepiej więc nie ryzykować zdrowiem i życiem swoim oraz innych.
Najnowsze
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi zaawansowane prace nad Obwodnicą Aglomeracji Warszawskiej – inwestycją, która otoczy stolicę drogowym pierścieniem o długości blisko 160 kilometrów. Właśnie ogłoszono nowe przetargi, a władze drogowe przedstawiły precyzyjny harmonogram dla poszczególnych odcinków. -
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem
-
Mercedes VLE: luksusowa limuzyna, van, a może statek kosmiczny? Dokąd zmierzasz motoryzacjo…
-
Xpeng P7+ za 198 tys. zł: luksus jak w Porsche i ładowanie w 12 min. Testowałam go w Chinach – Tesla ma się czego obawiać!
Zostaw komentarz: