Test Volvo S60 T6 AWD Polestar

04 kwietnia 2016
1
30
Podobno czerwone auta są najszybsze. A błękitne? Wydają się być spokojne, nie zwracają na siebie uwagi. Nie kojarzą się z dużą liczbą koni mechanicznych, czy dobrymi parametrami. Staram się jednak nie oceniać auta po wyglądzie, co w tym przypadku zdecydowanie się sprawdziło.

Takie były moje pierwsze odczucia po odebraniu kluczyków do błękitnego Volvo S60 T6 AWD z optymalizacją Polestar o mocy 329 koni mechanicznych...

Nie oceniaj po wyglądzie!
Sedan w błękitnym kolorze trochę do mnie nie przemawia. Dziwne, szczególnie, że jestem kobietą. Jednak w testowanym egzemplarzu kolor nadwozia nie pasuje mi do reszty. A pisząc o reszcie mam na myśli to co kryje się pod maską. Patrząc jednak z innej strony to Volvo S60 T6 nie jest przecież sportowym samochodem ale elegancką limuzyną, autem klasy Premium. Nie mogę wymagać agresywnego wyglądu i rasowego brzmienia. W końcu skierowane jest raczej do osób szukających wygody, spokoju a tylko od czasu do czasu - wrażeń za kierownicą.

Priorytetem jest jednak to aby było komfortowe i eleganckie. I Volvo S60 T6 takie właśnie jest ale z małym dodatkiem pikanterii. Już na pierwszy rzut oka przejawia się to chociażby pakietem R-Design, który zarezerwowany jest dla usportowionych wersji. Stąd z przodu widać kratę wlotu powietrza z logo R-Design jak również ozdobne obudowy lusterek zewnętrznych, dwie końcówki układu wydechowego no i 18-calowe koła. Na uwagę zasługują również  światła do jazdy dziennej, wlepione w przedni zderzak.

Przeczytaj też:
Test Volvo XC60 Polestar
Test Volvo V60 Plug-In Hybrid
Pierwsza jazda Volvo V60 Plug-In Hybrid i Volvo Drive-E
Test Volvo V70
Test Volvo V60 T5
Test Volvo S80 D4 Drive-E
Test Volvo V40 T3 Momentum
Test Volvo S60 Cross Country

Wnętrze z pazurem
W środku również nie brakuje elementów wspomnianego pakietu  w postaci m.in. aluminiowego wykończenia elementów: na desce rozdzielczej czy też na drzwiach bocznych. Mamy sportowe pedały, skórzaną wielofunkcyjną kierownicę. Po środku deski rozdzielczej ekran dający dostęp do radia, mediów, nawigacji, telefonu ale również funkcji „My Car”, przy pomocy której możemy zmieniać ustawienia auta (włączanie/wyłączanie systemów itp.). Poniżej seria przycisków. Wbrew pozorom bardzo intuicyjnie jestem w stanie się po nich poruszać. Plusem jest również to, że dodatkowi „asystenci jazdy” m.in. asystent pasa ruchu, martwego pola są „dostępni” tuż pod tą całą serią przycisków. W związku z tym, jeśli chcemy, któryś z systemów wyłączyć, nie musimy przedzierać się przez wszystkie opcje na ekranie, żeby to zrobić.

Czas jednak zasiąść w fotelu kierowcy. Idealnie został skrojony do mojej sylwetki. Otula jak mało który. Być może, gdyby pod maską nie kryło się aż tyle koni mechanicznych, nie zrobiłoby mi to zbyt dużej różnicy. Jednak w tym przypadku kubełkowy fotel sprawdził się w 100-u procentach. Przy agresywnej jeździe i rzucaniu auta na boki (a plusem weekendu z Volvo S60 T6 AWD była wymarzona chyba tylko dla mnie zimowa aura!), trzymał mnie w swych „ramionach” jak należy. A tylna kanapa? Wygląda przyzwoicie. Pasażerowie o dużym wzroście z pewnością znajdą sporo miejsca dla siebie. Niemniej jednak w takiej jednostce napędowej zdecydowanie polecam siadać od razu na lewym fotelu, jeśli oczywiście jest taka możliwość.

Czas jednak uruchomić tego niepozornego sedana i zmienić wygląd cyfrowych zegarów, o których już wcześniej wspominałam wam przy okazji testu Volvo V40 T3. Robimy to przełączając tryb w funkcji Motyw na jeden z trzech: Performance, Elegance lub Eco. Niestety też już wiem,  że poza ich wyglądem i przekazywanymi informacjami nic się nie zmienia. Zmiana motywu nie ma żadnego wpływu na charakterystykę auta, chyba, że można pod to podciągnąć nastrój kierowcy, który widząc rozpalone do czerwoności zegary bardziej prostuje prawą nogę.

Mocy przybywaj!
Testowane Volvo S60 T6 jest wprawiane w ruch przez 3-litrową, turbodoładowaną jednostkę o mocy 304 koni mechanicznych. Dzięki pakietowi Polestar, czyli mówiąc prościej dealerskiemu chiptunningowi, dołożono dodatkowo 25 „kucyków”. Razem daje to 329 koni mechanicznych! Przyznacie, że niemało. Nie musicie się jednak obawiać, że nie będziecie w stanie ich okiełznać, bo żaden z tych 329 koni mechanicznych nie jest przesadnie dziki. Wystarczy po prostu wcisnąć pedał gazu, by niezależnie od biegu auto swobodnie nabierało prędkości. Silnik ma mnóstwo „pary” już od niskich obrotów i rozwija swoją moc niezwykle równomiernie od niskich obrotów wału korbowego aż po czerwone pole obrotomierza. Oczywiście duża w tym zasługa turbosprężarki. Ponadto, dzięki optymalizacji Polestar moment obrotowy wzrósł z 440 Nm do 480 Nm. Od 0 do 100 km/h S60 rozpędza się w 5,8 s. Do tego dodajmy sportowy układ hamulcowy, napęd na wszystkie koła i można zacząć prawdziwą zabawę.

A czteronapędowe Volvo S60 T6 miałam gdzie sprawdzić. Przede wszystkim, gdy nim jeździłam aura zdecydowanie nie rozpieszczała innych użytkowników dróg ale jak dla mnie miała same plusy. Zaśnieżone boczne drogi i możliwość pojeżdżenia na zamkniętym odcinku pozwoliły mi choć przez chwilę poczuć się jak w rodzinnych stronach skandynawskiego producenta, który w kwestii napędów sporo ma do powiedzenia. Stąd nie zdziwiłam się, jak sprawnie działa ten w testowanym modelu, korzystający ze sprzęgła Haldex, a nie z centralnego mechanizmu różnicowego. Bardzo dobrze i precyzyjnie, choć na drogach o zmiennej nawierzchni, czy też nawierzchni o zmiennej przyczepności nie do przecenienia jest 4x4 z centralnym mechaniznem róznicowym.  Niemniej jednak przyjemność z jazdy była  i czułam się pewnie.

To również za sprawą sportowego zawieszenia. Jest dość twarde, ale też nie na tyle, żeby czuć dyskomfort podczas spokojnej podróży. Auto nie skacze po drodze, płynnie wybiera dziury, a w ostrych zakrętach nadwozie tylko minimalnie wychyla się na boki. Dodatkowo w testowanej wersji w ramach pakietu R-Design zamontowano płytę pod podwoziem.

Volvo V60 T6 ma jednak drobne mankamenty. Pierwszy z nich to skrzynia biegów – automatyczna, 6-biegowa z możliwością przełączenia w tryb manualny (są też łopatki przy kierownicy). Nie jest zła, jednak nie pracuje równie szybko, co np. DSG. Przy bardziej agresywnej jeździe czuć ten moment kiedy z lekką ospałością wrzuca kolejny bieg. Może dla przeciętnego Kowalskiego nie jest to zauważalne, jednak dla tych, którzy chcą w pełni cieszyć się z możliwości, której daje ten 3-litrowy turbodoładowany silnik, pozostawi lekki niesmak. Aczkolwiek płacąc ponad 260 tyś zł za Volvo S60 T6 z pakietem Polestar i napędem na wszystkie koła, w tej cenie otrzymujemy limuzynę, która naprawdę jeździ bardzo dobrze i jest bogato wyposażona. Drugi mankament to duży promień skrętu (11,9 m).

Wracając jednak do frajdy z jazdy, to z pewnością nie byłaby możliwa, gdyby nie możliwość całkowitego wyłączenia systemu ESC (Electronic Stability Control). No i wtedy można się bawić! Szczególnie na śniegu. Jeśli jednak nie do końca wierzycie swoim umiejętnościom i nie jesteście na zamkniętym odcinku, choćby nawet na prywatnym placu, to nie próbujcie wyłączać wszelkich systemów wspomagających kierowcę.

Skupmy się jeszcze na bezpieczeństwie szczególnie, że Volvo uchodzi za jego synonim. Nie inaczej jest z S60 T6, które ma multum standardowych systemów czuwających nad kierowcą i pasażerami. Są to układ BLIS (monitoruje martwe pole), aktywny tempomat (pomaga utrzymać wskazaną wcześniej odległość od samochodu jadącego z przodu), układ LDW (system ostrzegający przez zjechaniem z pasa), czy też układ AHB (sterowanie natężeniem światła, bez oślepiania innych uczestników ruchu drogowego, nawet na włączonych światłach długich). Niestety, w czasie zimowego weekendu aktywny tempomat nie spełnił swojej funkcji. Podczas podróży autostradą radar zamontowany na przednim zderzaku został szybko zalepiony przez śnieg. Ta sama historia przytrafiła mi się z kamerą cofania, która po prostu zamarzła. No cóż – taki mamy klimat. Na szczęście dla producenta – tylko „chwilowy”, a w przypadku tej zimy to chyba „jednoweekendowy”.

I na koniec najmniej przyjemna część tego testu. Z pewnością nikt nie oczekuje, że 3-litrowa turbodoładowana jednostka napędowa będzie „żywić się” małą ilością paliwa. W moich rękach spalanie w trybie mieszanym było na poziomie 12,4 l/100 km, przy czym nieraz już zdążyliście się przekonać, że nietrudno poprawić mój wynik.

Czyli jaki?
Volvo S60 T6 AWD  to z wyglądu mało agresywny sedan. Jednak dzięki  chiptunningowi Polestar i pakietowi R-Design nabrał sportowego charakteru. Środek to stonowane wnętrze wykonane z materiałów dobrej jakości, które na pierwszy rzut oka nie zachęca do wciśnięcia gazu w podłogę. Jeśli tylko zatopisz się w kubełkowych fotelach a na kierownicy zobaczysz łopatki zmiany biegów,  twój punkt widzenia szybko się zmieni.

NA TAK:
- jednostka napędowa;
- systemy bezpieczeństwa, w tym układ BLIS i AHB;
- wygodne fotele.

NA NIE:
- nie zawsze działający aktywny tempomat;
- mały promień skrętu;
- bagażnik z wysoko osadzonym otworem załadunkowym.

Dane techniczne Volvo S60 T6 AWD z optymalizacją Polestar
Silnik: benzynowy, turbo
Pojemność:  2953 cm3
Moc maksymalna:  329 KM
Maksymalny moment obrotowy:  480 Nm           
Napęd:  AWD
Pojemność bagażnika w litrach: 380  l

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!