Magda Wilk

Test Volvo S60 D4 AWD Cross Country

Ogromny prześwit, większy niż u większości SUVów, robi wrażenie. A jak Volvo S60 Cross Country naszym zdaniem się prezentuje i jeździ?

Volvo S60 to model, do którego istnienia w ofercie zdążył już nas przyzwyczaić szwedzki producent. Zresztą nie tak dawno miałyśmy możliwość testować jedną z najmocniejszych wersji tego auta (T6 z optymalizacją Polestar). Nie mniej jednak koncern w zeszłym roku postanowił zaskoczyć swoich potencjalnych klientów, wypuszczając na rynek nową odmianę, czyli uterenowionego sedana o nazwie Cross Country. Co ciekawe, swoim prześwitem bije on na głowę większość SUV-ów. I z pewnością jest pierwszym tego typu sedanem producenta na rynku.

Szwedzki design
Najważniejsza liczba w przypadku Volvo S60 Cross Country to 20,1 cm. Tyle bowiem wynosi jego prześwit, co oznacza, że jest większy od tego w zwyczajnych odmianach aż o 6,5 cm! To bardzo dużo, dlatego auto ma zupełnie inny, całkowicie nowy charakter. W uterenowionej wersji nie są mu straszne krawężniki czy też puszysty śnieg, choć z tym ostatnim w dzisiejszych czasach coraz cięższej. Stąd też od razu rzucą wam się w oczy zdecydowanie bardziej muskularne kształty od tej standardowej wersji. Dzięki temu zabiegowi Volvo S60 Cross Country bardziej mi się podoba. Szczególnie, że dodatkowo powiększone nadkola (spokojnie mieszczą się 19-calowe koła), bardziej masywne zderzaki czy też plastikowe nakładki na błotniki sprawiają, że model ten nabiera wręcz rasowego wyglądu.

Przeczytaj też:
Test Volvo XC60 Polestar
Test Volvo V60 Plug-In Hybrid
Pierwsza jazda Volvo V60 Plug-In Hybrid i Volvo Drive-E
Test Volvo V70
Test Volvo V60 T5
Test Volvo S80 D4 Drive-E
Test Volvo V40 T3 Momentum

Ale nie tylko o prezencję chodzi. Po prostu zawieszone wyżej Volvo S60 Cross Country świetnie sprawdza się zarówno w mieście, jak i w terenie. Chociaż trzeba pamiętać, że nie jest to „przeprawowy” potwór, a nadal wygodny i funkcjonalny sedan. Z pewnością polubią go głównie panie, które nie będą zahaczać zderzakiem o wysokie krawężniki i mamy, które wsadzając swoje małe pociechy do fotelika nie będą się musiały tak mocno schylać.

Ascetycznie czyli pięknie?
Wnętrze Volvo S60 jest wam już dość dobrze znane. Przy okazji testu wersji T6 z „optymalizacją” Polestar dość dokładnie opisałyśmy poszczególne jego elementy. Znaczącą różnicę pomiędzy tymi wersjami znajdziemy jednak w kolorystyce kabiny pasażerskiej. Środek testowanego modelu to połączenie jasnych i ciemnych kolorów. Po wejściu od razu „krzyczą” do nas sportowe, skórzane fotele w biało-czarnym odcieniu. Deska rozdzielcza jak i podsufitka są również w ciemnej tonacji. Wydawałoby się, że jest tu trochę mrocznie i mało przyjemnie, jednak taki dobór kolorów nie sprawia, że w Volvo S60 Cross Country czujemy się jak w ciemni. Zresztą zawsze możemy rozświetlić wnętrze samochodu elektrycznie otwieranym oknem dachowym (dopłata 4 680 zł).

Jeżeli chodzi o deskę rozdzielczą to jej wygląd, w tym zegary,  ekran multimedialny o dużej rozdzielczości, nie uległy modyfikacjom. Nie ma tu żadnych zmian. Standardowa jest też wielofunkcyjna, skórzana kierownica z aluminiowymi elementami i z łopatkami. Tu jednak poziom luksusu zdecydowanie wzrósł ponieważ za dopłatą 1 070 zł możemy mieć ją również podgrzewaną. Dla niektórych to być może fanaberia, ale… dopóki nie spróbujecie to nie poczujecie jaki to komfort, szczególnie dla osób, które mają wiecznie syndrom zimnych dłoni czyli dla mnie! Dodatkowe przydatne rozwiązania w testowanym modelu to chociażby uchwyt na okulary (drobnostka, ale jeśli macie wolne 110 zł warto zainwestować, aby ich wiecznie nie szukać). Innym z kolei jest telewizja cyfrowa (4 550 zł) wraz z pilotem zdalnego sterowania multimediami (330 zł). Chociaż czy tak naprawdę tego typu gadżety są głównymi argumentami, które mogłyby Was przekonać do nowego Volvo S60 Cross Country? Moim zdaniem nie. Bo tutaj liczą się przede wszystkim możliwości jego układu jezdnego.

4 łapy na śniegu
Testowana wersja to 5-cylindrowy turbodiesel o mocy 190 koni mechanicznych. Z pewnością wartość ta nie jest porywająca, szczególnie że masa auta to 1684 kg, ale prędkość od 0 do 100 km/h osiągniemy w 8,6 s. Daje to całkiem porządny wynik. Do tego dorzućmy jeszcze 6-biegową automatyczną skrzynię biegów Geartronic, napęd na cztery koła i otrzymujemy fajne auto.

Dołączany napęd na cztery koła dość dobrze radzi sobie w trudnych warunkach. W tym wypadku testowaliśmy Volvo S60 Cross Country na śniegu i trzeba przyznać, że nawet na tych 19-calowych kołach auto świetnie się prowadziło. Z pewnością duży prześwit sprawił, że nie „ryliśmy” przodem po śniegu, a z kolei napęd pozwalał bezpiecznie i pewnie pokonywać kolejne kilometry na śliskiej nawierzchni. Oczywiście, duża w tym zasługa sprzęgła typu Haldex, które w okamgnieniu, bardzo skutecznie i „kulturalnie” kieruje moment obrotowy na tylne koła.

Podczas jazdy wyraźnie czuć, że S60 Cross Country ma podniesiony prześwit. Nie mniej jednak zachowuje się stabilnie, nie buja i jest dość zwarte. Przeszkodą w płynnym prowadzeniu mogą być 19-calowe koła, do których nie do końca przystosowane są nasze polskie drogi. Nie jest to jednak na tyle uciążliwe, aby decydowało o zakupie testowanego modelu. Zresztą zawsze można wybrać  18-calowe, które z pewnością będą również miały przełożenie na zużycie paliwa. Na szczęście Volvo S60 Cross Country nie ma ogromnego apetytu. Według danych producenta średnie zużycie oleju napędowego w warunkach miejskich to 6,7 l/100 km. Na trasie wartość spada do 4,7 l a w cyklu mieszanym do 5,7 l/100 km. W teście, ze względu na warunki i dość agresywną jazdę w śniegu, uzyskałam średni wynik na poziomie 8 l/100 km.

Safety first
Volvo to od zawsze synonim bezpieczeństwa, dlatego S60 oferuje całe mnóstwo aktywnych „wspomagaczy” kierowcy. Z pewnością godny uwagi jest pakiet Intellisafe Pro Package (10 500 zł). Oprócz systemu ostrzegającego o ryzyku kolizji z rozpoznawaniem pieszych i rowerzystów z pełnym automatycznym hamowaniem, system wykrywa również zmęczenie kierowcy, jak i rozpoznaje znaki drogowe. Dostępne są również układy BLIS (monitorujący martwe pole widoczności) oraz  LDW – ostrzeżenie przed zjechaniem z pasa ruchu. Z pewnością jednym z elementów pakietu, który zdecydowanie przypadnie wam do gustu jest również system aktywnych świateł drogowych (AHB – Active High Beam). Dzięki niemu tzw. „światła długie” mogą być włączone cały czas, a system automatycznie steruje natężeniem światła tak, aby nie oślepiać innych uczestników ruchu, w tym pieszych i rowerzystów. Dodatkowo, dzięki aktywnym reflektorom skrętnym – doświetla zakręty. Niestety, w testowanym modelu dodatkowe opcje, jak czujniki parkowania z przodu i z tyłu oraz kamera cofania również wymagały dopłaty.

Czyli jaki?
Volvo S60 Cross Country to ekscentrycznie wyglądający sedan. Podwyższony, o bardziej muskularnych kształtach, sprawia wrażenie nie tylko komfortowej limuzyny, ale i crossovera, który poradzi sobie z wieloma trudnościami na drodze. Niestety jego zakup wymaga wyłożenia przynajmniej 176 500 zł (cena testowanej wersji – 247 520 zł), co oznacza, że kosztuje tyle co konkurencyjne SUV’y klasy premium, jak BMW X3 czy Mercedes GLC. To sprawia, że na naszych drogach Volvo S60 Cross Country będzie raczej rzadkim gościem. A szkoda…

NA TAK:
– wygląd nadwozia;
– wysoki prześwit;
– dynamiczny i oszczędny silnik.

NA NIE:
– mimo wysokiej mocy jednostki, niezbyt imponujące paramentry;
– skrzynia opornie reagująca na kickdown. 

Dane techniczne Volvo S60 D4 AWD Cross Country
Silnik: turbodiesel
Pojemność:  2400 cm3
Moc maksymalna:  190 KM
Maksymalny moment obrotowy:  420 Nm         
Napęd:  AWD
Pojemność bagażnika w litrach: 380  l

Najnowsze

Szalony drift vanem

Czy zastanawialiście się kiedy, czy samochodem typu van da się driftować? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w filmie, który nakręcił Nissan.

Za kierownicą samochodu, który tylko w teorii nie nadaje się do driftu posadzono uczestnika zawodów Formula Drift, Chrisa Forsberga, który początkowo był przekonany, że przyjdzie mu zaprezentować swoje umiejętności za kierownicą Nissana 350Z.

Chwilę później okazało się jednak, że w jego ręce trafi Nissan NV Cargo Van. Rzadko kiedy  mamy okazję oglądać takie samochody na specjalnie przygotowanym torze przeznaczonym do ewolucji. 

W filmie nie brakuje pisku, opon i dymu, a całość prezentuje się bardzo efektownie. Nissan nie zdradził dużo na temat specyfikacji samochodu, ale model NV3500 HD mógł zostać wyposażony w jednostkę V6 o pojemności czterech litrów (261 KM) lub V8 o pojemności 5,6 litra (317 KM).

Zobaczcie wielkiego vana w akcji!

Najnowsze

Zobacz pierwszy trailer nowego Top Gear!

Emisja pierwszej serii nowego Top Gear dopiero za kilka miesięcy, ale już teraz nowa ekipa przygotowała trailer, który zapowiada motoryzacyjne show, które będzie teraz prowadzone przez sześcioosobowy skład.

Po głośnej aferze z udziałem Clarksona, po której musiał odejść z Top Gear, przyszedł czas na nowe rozdanie. Najpierw poznaliśmy głównego prowadzącego najpopularniejszego, motoryzacyjnego show, czyli Chrisa Evansa. Później BBC przedstawiło oficjalnie resztę ekipy, w skład której wchodzą Matt LeBlanc, Chris Harris, Eddie Jordan, Sabine Schmitz, Rory Reid oraz niezastąpiony Stig. 

Emisja pierwszej serii dopiero za kilka miesięcy, ale już teraz Top Gear opublikowało pierwszy trailer, który zapowiada, jakie smaczki czekają na widzów w nowym wydaniu programu. Na pewno pojawią się tam takie supersamochody jak McLaren 675 LT, Ferrari F12 Tdf, Ariel Nomad, Aston Martin Vulcan.

Prowadzący pojawią się w takich krajach jak: Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Francja, Maroko, Emiraty Arabskie.

Fani w końcu poznają owiany tajemnicą powód mdłości Chrisa Evansa na torze w Kalifornii oraz zobaczą fragment podróży Matta LeBlanca  trójkołowym Reliantem z Londynu do Blackpool.

Nowa seria Top Gear odpala już w maju.

 

Najnowsze

Tesla Model 3 – auto elektryczne dla mas

Po wielu miesiącach oczekiwania Tesla pokazała w końcu Model 3, który dołączy do Modelu S i pokazanego niedawno Modelu X. Nowy samochód ma zrewolucjonizować rynek aut elektrycznych.

Elon Musk, właściciel marki Tesla, wybrał wyjątkowy dzień na zaprezentowanie swojego najnowszego modelu. To właśnie dziś, 1 kwietnia, objawił się światu najmniejszy i najtańszy samochód amerykańskiego producenta, którego zadaniem będzie wprowadzenie rewolucji na rynku samochodów elektrycznych. I to wcale nie brzmi jak żart!

Głównym założeniem przy projektowaniu tego samochodu miała być jego dostępność. Będzie to jeden z najtańszych samochodów elektrycznych na świecie. Jego cena to 35 tys. dolarów. Zainteresowanie tym samochodem było tak duże, że przez pierwszych kilkanaście godzin zebrano 132 tys. zamówień na łączną kwotę 4 mld dolarów. Każdy, kto chciał zamówić ten samochód musiał wpłacić 1 tys. dolarów zadatku.

Najnowsza Tesla Model 3 przypomina stylistycznie Model S. Jednak w oczy rzuca się brak tradycyjnego grilla w przednim pasie nadwozia. Interesujące są także chowane w karoserii klamki drzwi. Tył samochodu jest również bardzo charakterystyczny.

Model 3 jest zasilany w pełni elektrycznie. Do setki przyspiesza w czasie krótszym niż sześć sekund, ale producent zapowiada pojawienie się szybszych wersji. Maksymalny zasięg samochodu to 345 kilometrów. Producent podaje, że będzie to najbardziej przestronny samochód w klasie, dzięki bateriom zamontowanym płasko pod podłogą. We wnętrzu jest dość ascetycznie. Brakuje tradycyjnych pokręteł i przełączników. Centrum sterowania jest dotykowy wyświetlacz o całkiem sporych rozmiarach. 

Tesla Model 3 przeszedł już testy bezpieczeństwa przeprowadzane przez NHTSA i otrzymał najwyższą ocenę. Mimo że producent już teraz zbiera zamówienia na samochód, Tesla Model 3 pojawi się na drogach dopiero w przyszłym roku.

Najnowsze

Hak – demontować czy zostawiać?

Zamontowanie haka holowniczego to większa wygoda oraz ładowność - teoretycznie za jazdę z nim w Europie nic nam nie grozi. Warto jednak poznać możliwe konsekwencje zbyt głębokiej wiary w zunifikowane przepisy.

Posiadanie haka holowniczego to większa wygoda oraz ładowność, a co za tym idzie, powiększenie możliwości transportowych, niezależność w podróży i szerszy wybór lokalizacji wakacyjnych. Wszystko za sprawą wyposażenia pojazdów w zaczep holowniczy i zainwestowania w przyczepę lub bagażnik. Dłuższy wyjazd z hakiem to dylemat, czy pozostawić urządzenie, kiedy nie ciągniemy przyczepy czy też wymontować jego wystającą część. W przypadku większości modeli haków nie stanowi to problemu. Teoretycznie również za jazdę z zamontowanym urządzeniem nigdzie w Europie nic nie grozi. Warto jednak poznać możliwe konsekwencje zbyt głębokiej wiary w zunifikowane przepisy.

Dobrze dobrany hak samochodowy umożliwia bezpieczne korzystanie z przyczep kempingowych czy transportowych. Warto więc zaufać w tej kwestii specjalistom. Obecnie rynek zaczepów holowniczych umożliwia wybór różnego rodzaju haków. To jaki ostatecznie zostanie zamontowany w naszym pojeździe zależy głównie od jego możliwości technicznych, indywidualnych potrzeb i od zasobności portfela. Jednak oszczędność przy kupnie haka nie jest wskazana. Wyższa cena produktu oznacza jego dobrą jakość oraz zastosowanie w nim najnowszych rozwiązań technologicznych. Wysoka jakość znacznie zwiększa bezpieczeństwo podczas ciągnięcia przyczepy, natomiast najnowsze rozwiązania technologiczne mogą być przydatne właśnie w przypadku, kiedy z haka nie korzystamy.

Polskie przepisy
Regulacje prawne obowiązujące na polskich drogach nie narzucają wymogu demontowania lub chowania wystającej części haka holowniczego. Przepisy zabraniają jedynie poruszania się po drogach z kulą zaczepu, która ogranicza widoczność tablicy rejestracyjnej lub świateł przeciwmgielnych. Oprócz aspektów czysto prawnych warto wziąć pod uwagę wpływ zainstalowanego urządzenia na bezpieczeństwo pozostałych uczestników ruchu. Nawet niegroźna kolizja z pojazdem z rozłożonym hakiem holowniczym może mieć  groźne skutki, zarówno dla sprawcy kolizji, gdzie hak może głęboko wbić się w pojazd, jaki i poszkodowanego, gdzie hak przymocowany trwale do ramy pojazdu może przy kolizji wpłynąć na statykę pojazdu po uderzeniu. Mając to na uwadze producenci haków holowniczych prześcigają się w dostarczaniu na rynek coraz to nowszych rozwiązań. Najnowocześniejsze modele haków samochodowych łączą funkcjonalność, bezpieczeństwo oraz łatwość ich użytkowania.

Na rynku haków samochodowych dostępnych jest wiele nowoczesnych rozwiązań, które umożliwiają szybkie i proste wypięcie kuli zaczepu, kiedy nie jest ona używana. Do najchętniej wybieranych produktów należą haki demontowane poziomo oraz pionowo – mówi Robert Lichocki, dyrektor sprzedaży Brink Group w Polsce. – W zależności od tego na czym najbardziej nam zależy, możemy dobrać hak, którego uchwyt jest niezauważalny bez zamontowanej kuli lub taki, który jest niezwykle łatwy w użytkowaniu – dodaje Lichocki.

Chociaż polskie przepisy na chwilę obecną nie przewidują wymogu demontowania lub chowania wystającej kuli zaczepu, sytuacja może wyglądać  inaczej poza granicami naszego kraju.

Z hakiem przez Europę
Dojeżdżając do zachodniej granicy wielu kierowców pojazdów wyposażonych w system holowniczy, zastanawia się, co należy zrobić z wystającą kulą. Niektórzy demontują ją przed przejazdem przez granicę. Inni, kierując się wcześniejszym doświadczeniem, pozostawiają kulę zamontowaną, nakładając jedynie tzw. „czerwony kapturek” – element ochronny zwiększający widoczność wystającej części haka. Obydwa rozwiązania są zgodne z prawem. Polscy kierowcy w przypadku kontroli drogowej w państwach, w których zabronione jest poruszanie się z nieużywaną kulą mogą powołać się na dodatkowe regulacje chroniące ich prawa, jako użytkowników dróg niezameldowanych w danym kraju. Mianowicie na Konwencję Wiedeńską o ruchu drogowym.

Konwencja Wiedeńska gwarantuje kierowcom poruszanie się po terenie państw sygnatariuszy z wyposażeniem pojazdu, które obowiązuje na terytorium kraju zarejestrowania pojazdu. Stąd właśnie wynika możliwość poruszania się z hakiem holowniczym nie ciągnącym przyczepy jedynie z ochronnym „czerwonym kapturkiem” – wyjaśnia Paulina Chmielińska, specjalistka ds. turystyki i informacji PZM INFO – W praktyce wskazane jest jednak stosowanie się do przepisów obowiązujących w danym kraju – dodaje Chmielińska.

W sytuacji kontroli oraz otrzymania mandatu kierowca może powołać się na zapisy ze wspominanej Konwencji Wiedeńskiej. Praktyka jednak pokazuje, że nie zawsze powołanie się na przepisy skutkuje automatycznym anulowaniem mandatu i zakończeniem kontroli. Może się okazać, że kierowca zobligowany będzie do przyjęcia mandatu i opłacenia kary finansowej. Dopiero po przyjęciu mandatu można się od niego odwołać, powołując się na Konwencję. Jest to jednak żmudna i długotrwała procedura.

Problemy mogą pojawić się także w innej sytuacji – kiedy poruszając się z wystającą kulą zaczepu, zostaniemy uderzeni przez jadący za nami samochód. Jeśli takie zdarzenie będzie miało miejsce np. w Niemczech, firma ubezpieczeniowa może wnioskować o pokrycie przez nas części kosztów naprawy szkód w samochodzie sprawcy. Chociaż to nie my doprowadziliśmy do tego wydarzenia, to zamontowany w naszym samochodzie zaczep spowodował rozleglejsze uszkodzenia, niż gdyby pojazd poruszał się bez niego.

Rozwiązania stosowane w nowoczesnych, demontowanych systemach holowniczych umożliwiają użytkownikowi szybkie wymontowanie kuli zaczepu bez użycia dodatkowych narzędzi. Jeśli posiadamy taki model warto zaoszczędzić sobie niepotrzebnych problemów i kosztów i przestrzegać przepisów obowiązujących w danym kraju – podsumowuje Lichocki.

Materiał wideo – wpinanie i wypinanie haka demontowanego pionowo: https://www.youtube.com/watch?v=7YXIJYKCgG8

Profesjonalny montaż
W większości nowych samochodów systemy holownicze montowane są fabrycznie. Najwięksi producenci na rynku haków samochodowych podejmują współpracę z projektantami samochodów na długo przed wypuszczeniem nowego modelu na rynek.

Już w fazie projektowej przedstawiciele firmy Brink nawiązują kontakt z producentami samochodów w celu stworzenia zaczepu jak najlepiej dopasowanego do ich nowego modelu – wyjaśnia Robert Lichocki, dyrektor sprzedaży w Brink Group w Polsce. – Rezultatem tej współpracy jest hak dedykowany konkretnemu modelowi zaprojektowany już na dwa lata przed pojawieniem się samochodu na rynku – dodaje Lichocki.

Jeśli nasz samochód nie jest fabrycznie wyposażony w zaczep holowniczy, nic nie stoi na przeszkodzie, aby zamontować hak we własnym zakresie. Na stronach internetowych producentów oraz na stronach autoryzowanych punktów sprzedaży i montażu systemów holowniczych znajdują się wyszukiwarki dostępnych produktów. Po wybraniu modelu samochodu, typu (np. SUV lub kombi) oraz daty produkcji zostaną nam przedstawione haki dopasowane do naszego pojazdu. Teraz decyzja, który zaczep wybierzemy, zależy tylko od indywidualnych potrzeb. Wybór haka warto skonsultować z ekspertem, a montaż pozostawić wykwalifikowanemu mechanikowi, który zamontuje zaczep w odpowiednio wyposażonym warsztacie. Profesjonalnie zamontowany hak da nam pewność, że wyjeżdżając z przyczepą na drogę nie spowodujemy zagrożenia dla siebie i innych użytkowników ruchu.

System poboru opłat
Poruszając się po drogach z przyczepą musimy także pamiętać o obowiązku uiszczania opłat za przejazd wybranymi odcinkami płatnych dróg krajowych. Od 2011 roku obowiązek płacenia został nałożony także na kierowców zespołów pojazdów składających się z samochodu osobowego oraz przyczepy, których dopuszczalna masa całkowita przekracza 3,5 t (DMC >3,5t).

Jak sprawdzić czy obowiązek opłat nas dotyczy? Wystarczy zsumować DMC samochodu oraz DMC przyczepy, które znajdziemy w ich dowodach rejestracyjnych, a dokładnie w rubryce F2. Jeśli uzyskana wartość przekracza 3,5 tony musimy podjąć dodatkowe działania, aby nasz wyjazd nie zakończył się niechcianymi karami.

Przede wszystkim musimy zdobyć dodatkowe uprawnienia, dzięki którym będziemy mogli kierować tego typu zespołem pojazdów (kategoria B+E lub dodatkowy Kod 96). Następnym krokiem jest rejestracja w systemie viaTOLL, który służy do poboru opłat. W trakcie rejestracji otrzymamy specjalne urządzenie viaBOX. Odpowiednie zamontowanie urządzenia w naszym samochodzie jest bardzo istotne, ponieważ to dzięki niemu do systemu trafiają opłaty za pokonywane przez nas płatne odcinki dróg krajowych. Jeśli opłata nie zostanie pobrana ze względu na źle funkcjonujące urządzenie lub brak środków na naszym koncie, nałożone zostaną na nas kary finansowe. Mogą one wynosić od 250 do 500 zł. Ostateczna wartość kary zależy od tego, czy byliśmy w stanie opłacić chociaż część kwoty za przejechany odcinek (250 zł), czy opłata w ogóle nie została pobrana (500 zł).

Decydując się na montaż systemu holowniczego pamiętajmy o jego odpowiednim użytkowaniu oraz przestrzeganiu dodatkowych przepisów, aby nieprzewidziane opłaty czy stresujące kontrole drogowe nie przyćmiły licznych korzyści związanych z posiadaniem w naszym samochodzie zaczepu holowniczego.

Najnowsze