Rewolucja na niemieckich stacjach – każda będzie musiała mieć nowy „dystrybutor”

Przez dystrybutor rozumiemy oczywiście punkt ładowania samochodów elektrycznych - cóżby innego? Sęk w tym, że nie brzmi to jak dobry pomysł w obecnej sytuacji.

Nie tak dawno temu informowaliśmy, że w Unii Europejskiej kiełkuje plan pomocowy dla branży motoryzacyjnej. To była dobra część tej wiadomości. Z kolei zła była taka, że mowa była o wspieraniu jedynie tej „prawomyślnej” części motoryzacji, czytaj „pojazdów elektrycznych”.

Unia Europejska zniesie VAT na samochody elektryczne?

W innej sytuacji pochwalilibyśmy taką inicjatywę. Gdy jednak producenci, szczególnie niektórzy, mają ogromne problemy finansowe, wspieranie zakupu aut, którymi zainteresowany jest znikomy odsetek kierowców (zainteresowany w sensie kupna, a nie odpowiedzi w ankietach w stylu „jakby mnie było stać, to pewnie bym kupił”), raczej niewiele zmieni ich trudną sytuację. No chyba, że jest to kolejny ze sposobów na „przekonanie” producentów samochodów do jak najszybszego przejścia na napęd wyłącznie elektryczny.

Nowy rodzaj baterii spopularyzuje samochody elektryczne?

Pomóc chcą w tym prawdopodobnie Niemcy, którzy w ramach planu ratowania gospodarki, wartego 130 mln euro, chcą część środków przeznaczyć na postawienie punktów ładowania pojazdów elektrycznych na każdej stacji benzynowej. A jest ich w sumie 14 118 sztuk. Powtórzymy się więc i napiszemy raz jeszcze, że w normalnej sytuacji pochwalalibyśmy rozbudowę infrastruktury ładowania elektryków, ale nie jest to chyba to, czego teraz najbardziej potrzebuje niemiecka gospodarka.

Elektryki są bardziej czyste od aut spalinowych? Ujawniamy prawdę

W zeszłym roku auta na prąd stanowiły zaledwie 1,8 proc. sprzedaży wśród osobówek w tym kraju.  Zwiększenie liczby ładowarek może oczywiście zachęcić niektóre osoby do kupna elektryka, ale nie należy przeceniać ich roli. Według danych Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych w krajach gdzie elekromobilność jest wysoko rozwinięta, około 80 proc. ładowania pojazdów elektrycznych odbywa się z gniazdek domowych. Ogólnodostępne ładowarki są traktowane przez większość kierowców jako rozwiązanie awaryjne lub takie, pozwalające odbywać dalsze podróże. Trudno zatem oczekiwać, że ich pojawienie się na stacjach paliw, poskutkuje nagły wzrostem zainteresowania elektrykami, co przełoży się na zauważalnie lepsze wyniki finansowe firm motoryzacyjnych, a w konsekwencji na poprawę kondycji gospodarki. A chyba o to właśnie chodzi w programie pomocowym?

https://www.youtube.com/watch?v=n1YK-QnW4Xg

Najnowsze

Volkswagen wznawia dostawy Golfa po naprawieniu błędu w oprogramowaniu

Problem z nowym Golfem nie był poważny, ale zmusił producenta do wstrzymania dostaw dużej partii samochodów.

Błąd w oprogramowaniu dotyczył systemu automatycznego powiadamiania o wypadku, który stanowi obowiązkowe wyposażenie nowych samochodów w Unii Europejskiej od 2018 roku. Z powodu owego błędu mogły się pojawić problemy z transmisją danych, wysyłanych do służb ratunkowych w momencie wykrycia wypadku.

Volkswagen Golf GTI – poznałyśmy go bliżej, choć wirtualnie

Wadliwe oprogramowanie wykryto w około 30 tys. egzemplarzach Golfa, wyprodukowanych od jesieni ubiegłego roku. Volkswagen zadecydował o wstrzymaniu dostaw samochodów do klientów, do momentu rozwiązania problemu. Dotyczył on głównie aut przeznaczonych na rynki europejskie.

Najnowsze

Goodc

Mary Anderson i Charlotte Bridgwood: kobiety, które wynalazły wycieraczki samochodowe

W 1917 roku Charlotte Bridgwood opatentowała pierwsze automatyczne wycieraczki samochodowe, ulepszając pomysł ręcznych wycieraczek, które wymyśliła w 1903 roku Mary Anderson. Obie kobiety w znacznym stopniu przyczyniły się do rozwoju przemysłu motoryzacyjnego.

Ani Anderson, ani  Bridgwood nie posiadały odpowiedniej wiedzy inżynierskiej czy technicznej. Po prostu kierowały się swoim przeczuciem, starając się rozwiązać powszechny problem braku widoczności z powodu opadów deszczu czy śniegu, podczas jazdy samochodem. W ten sposób stworzyły używane do dziś urządzenie, które pomaga kierowcom podczas złej pogody.

Wszystko zaczęło się w Nowym Jorku
Początek XX wieku. Mroźna zima. Obficie padający deszcz ze śniegiem. Mary Anderson jedzie tramwajem w Nowym Jorku. Kierowca co chwila musi otwierać okno, by dobrze widzieć drogę przed sobą. Co jakiś czas zatrzymuje pojazd, by odgarnąć śnieg z przedniej szyby.

To wtedy Mary Anderson wpada na pomysł wycieraczek – urządzenia, które umożliwiłoby kierowcy czyszczenie szyby bez opuszczania kabiny.

Kobieta wyobraziła sobie urządzenie, które składałoby się z dźwigni wewnątrz pojazdu, połączonej z ramieniem z gumowym piórem i przeciwwagą, przylegającym do przedniej szyby po zewnętrznej stronie. Urządzenie obsługiwałoby się ręcznie. Po obróceniu dźwigni gumowe pióro przesuwałoby się po szybie, usuwając krople deszczu i płatki śniegu.

Przeczytaj też: Bertha Benz: pierwsza kobieta w historii, która odbyła samodzielną podróż automobilem

W poszukiwaniu rozwiązania
Pełna entuzjazmu i wiary w swój projekt Anderson od razu wzięła się do pracy. W swojej rodzinnej Alabamie zatrudniła projektanta i lokalną firmę, by wyprodukowali prototyp wycieraczki.

W 1903 roku złożyła wniosek i uzyskała 17-letni patent na wycieraczkę przedniej szyby. Należy odnotować, że już wcześniej istniały podobne modele wycieraczek, jednak dopiero te wynalezione przez Mary Anderson były pierwszymi, które faktycznie działały.

Mimo swojej funkcjonalności, pomysł Anderson nie od razu zdobył popularność. Branża motoryzacyjna kompletnie nie doceniła wartości wycieraczek przedniej szyby.  W 1905 roku Mary próbował sprzedać prawa do swojego wynalazku znanej kanadyjskiej firmie, ale odrzucono jej wniosek, stwierdzając:

Nie uważamy, aby pomysł ten miał taką wartość handlową, która uzasadniałaby podjęcie się przez nas jego sprzedaży.  

Mary Anderson i Charlotte Bridgwood: kobiety, która wynalazły wycieraczki samochodowe

Przeczytaj też: Mary Anderson: kobieta, która wymyśliła wycieraczki

Nowy Jork po raz drugi
Podczas gdy branża motoryzacyjna odrzuciła projekt Anderson, inna kobieta go zauważyła i postanowiła ulepszyć. W 1917 roku Charlotte Bridgwood, prezes firmy „Bridgwood Manufacturing” z siedzibą w Nowym Jorku, bazując na oryginalnym pomyśle Anderson, opatentowała pierwsze automatyczne wycieraczki sterowane elektrycznie.

W swoim wynalazku Bridgwood zamiast gumowego pióra użyła rolek. Nazwała go „Electric Storm Windshield Wiper”.

Bridgwood była matką gwiazdy kina niemego, Florence Lawrence, która podążyła w jej ślady i także opracowała akcesoria samochodowe. Florence zaprojektowała tzw. „auto-signaling arms”, będące poprzednikiem współczesnych kierunkowskazów, oraz pierwszy mechaniczny sygnał hamowania. Jednak w odróżnieniu od matki nie opatentowała swoich pomysłów.

Przeczytaj też: Kobiety, których dotąd nie znałyście…

Docenione po latach
Pomysł automatycznych wycieraczek sterowanych elektrycznie Charlotte Bridgwood, podobnie jak manualnych Mary Anderson, nie odniósł komercyjnego sukcesu.

Mężczyźni, dominujący wtedy w przemyśle motoryzacyjnym, nie przykładali w tamtym czasie zbytnio uwagi do kwestii bezpieczeństwa na drodze. Nie można się im zbytnio dziwić, masowa produkcja samochodów, wciąż było dopiero przyszłością, a prędkości osiągane przez auta były na tyle niskie, że wycieraczki uważano za zbędny wydatek przy produkcji pojazdu.

Dopiero po wygaśnięciu patentów, branża motoryzacyjna zwróciła uwagę na wycieraczki. W latach 20. i 30. XX wieku gdy samochody były szybsze i powszechnie dostępne, wycieraczki okazały się doskonałym pomysłem! Cadillac był pierwszym producentem, który zaczął montować wycieraczki według projektu Bridgwood jako standardowe wyposażenie swoich samochodów.

Ani Anderson, ani  Bridgwood nie zarobiły na swoich pomysłach. Za to obie znacznie wyprzedziły czasy, w których żyły.

Najnowsze

Nowy Jeep Compass 2020. Napęd na cztery koła tylko w wersji typu hybryda plug-in

Jeep Compass po liftingu zyskał nowe silniki i przekładnie, a także ulepszoną technologię i więcej systemów bezpieczeństwa. Kiedy będzie dostępny w salonach?

Jeep Compass będzie napędzany nowym 1,3-litrowym silnikiem benzynowym o mocy 130 KM lub 150 KM ub też odświeżoną wersją silnika MultiJet II diesel o pojemności 1.6 litra i mocy 120 KM z selektywną redukcją katalityczną SCR.

Compass otrzymał również nowe elementy stylistyczne, jak sześć różnych wzorów obręczy kół (po jednym dla każdej wersji wyposażenia i ekskluzywne błyszczące czarne 19” obręcze kół Gloss Black (dla wersji Night Eagle) oraz nową paletę kolorów z pięcioma nowymi kolorami nadwozia: kość słoniowa Ivory, czerwony Colorado Red, niebieski Blue Italia, niebieski Blue Shade i zielony Techno Green Metallic, każdy z nich jest dostępny w połączeniu z czarnym dachem. 

Czytaj więcej: Pierwsza jazda Jeep Compass: terenowy SUV

Nowy Jeep Compass 2020

Jeep Compass pojawi się w salonach w lipcu br. Gama modeli obejmuje cztery poziomy wyposażenia: Longitude, Night Eagle, Limited i S, wszystkie oferowane zarówno z wydajnymi silnikami benzynowymi, jak i wysokoprężnymi, w połączeniu z napędem na koła przednie (wersja z napędem na cztery koła będzie dostępna w drugiej połowie tego roku w połączeniu z technologią 4xe).

Nowy Jeep Compass 2020

Nowy czterocylindrowy, turbodoładowany silnik benzynowy o pojemności 1,3 litra, pulsujący pod maską Jeepa Compassa jest oparty jest na strukturze modułowej i będzie dostępny w Jeepie Compassie w konfiguracji czterocylindrowej z dwoma dostępnymi poziomami mocy: 130 KM w połączeniu z sześciobiegową skrzynią manualną i 150 KM w połączeniu z sześciobiegową dwusprzęgłową skrzynią automatyczną DDCT, oba z napędem na przednie koła. Po raz pierwszy w modelu Compass, automatyczna skrzynia biegów została połączona z napędem na przednie koła.

Jeep oferuje również po raz pierwszy tryb jazdy „Sport”, wybierany za pomocą przycisku na środkowej konsoli. Silnik benzynowy o mocy 130 KM z manualną skrzynią biegów będzie dostępny w wersjach Longitude, Night Eagle i Limited, natomiast wersja 150 KM z DDCT będzie dostępna również w wersji wyposażenia S. Maksymalny moment obrotowy w obydwóch wersjach wynosi 270 Nm (nawet o 40 Nm więcej niż w poprzednim 1,4-litrowym silniku benzynowym).

Przeczytaj: Nowy Jeep Compass – będzie hitem!

Nowy Jeep Compass 2020

Dopełnieniem oferty Compassa jest 1,6-litrowy silnik diesel MultiJet II o mocy 120 KM i momencie obrotowym 320 Nm połączony z manualną skrzynią biegów i w zestawieniu z napędem na przednie koła oraz wyposażony w SCR.

Nowy Jeep Compass 2020

Modele 4xe (z hybrydową technologią plug-in) będą dostępne z silnikiem elektrycznym połączonym z 1,3 litrowym silnikiem Global Small Engine o wspólnej mocy 190 KM lub 240 KM. 

Nowy Jeep Compass 2020

Nowy model oferuje pełny zestaw aktywnych i pasywnych funkcji z zakresu aktywnego i biernego bezpieczeństwa – ystem ostrzegania przed najechaniem na poprzedzający pojazd (Forward Collision Warning) i system ostrzegania przed niezamierzoną zmianą pasa ruchu (LaneSense Departure Warning) – oba w standardzie w całej gamie, a także elektroniczny układ stabilizacji toru jazdy  (ESC) z systemem przeciwdziałającym przewróceniu się pojazdu (ERM) oraz poduszki powietrzne przednie, boczne i kurtynowe. 

Najnowsze

Goodc

Kobieca seria wyścigowa W Series – organizatorzy ujawniają plany na sezony 2020 i 2021!

Z powodu globalnej pandemii koronawirusa organizatorzy W Series zdecydowali, że zawodniczki nie powrócą na tor w sezonie 2020. Decyzja została podjęta w porozumieniu z FIA, F1 i DTM oraz partnerami i dostawcami serii W Series.

Pandemia COVID-19 znacznie pokrzyżowała plany większości organizatorów wyścigowych serii. Część z nich, między innymi NASCAR, IndyCar, DTM czy F1, powoli wznawia rywalizację. Inni jednak nie chcą ryzykować i narażać zdrowia kierowców. Organizatorzy W Series zdecydowali, że kobiece zawody odbędą się dopiero w 2021 roku. Szefowa serii Catherine Bond Muir przyznała, że nie była to łatwa decyzja:

Po spektakularnym sukcesie debiutanckiego sezonu W Series w 2019 roku, nasza decyzja, aby nie organizować wyścigów na torze do 2021 roku, nie została podjęta od tak. To nie była łatwa decyzja.

Przeczytaj też: Jamie Chadwick mistrzynią kobiecej serii wyścigowej W Series

Oryginalnie tegoroczny sezon W Series zakładał zawody na ośmiu torach na całym świecie. Sezon miał rozpocząć się 30 maja w Petersburgu, a zakończyć 31 października w Meksyku.

Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, ponieważ przyszłoroczny kalendarz W Series zakłada dwa wyścigi towarzyszące Formule 1 – na Circuit of the Americas w USA i Autódromo Hermanos Rodríguez w Meksyku.

Catherine Bond Muir tak tłumaczy decyzję organizatorów:         

W Series to globalny ruch, który ma na celu wspieranie karier kobiet w motorsporcie oraz budzenie zainteresowania i entuzjazmu wyścigami samochodowymi wśród dziewcząt i kobiet na całym świecie. 18 zawodniczek, które zakwalifikowały się do zawodów w sezonie 2020, pochodzi z 12 różnych krajów, a osiem torów, na których miały się ścigać w tym roku, znajduje się w Europie Zachodniej, Europie Wschodniej, Ameryce Północnej i Ameryce Środkowej.

Międzynarodowy kalendarz, jakiego wymaga seria, aby pokazywać różnorodność i integrować dziewczęta i kobiety na całym świecie, przy jednoczesnym priorytetowym traktowaniu zdrowia i bezpieczeństwa naszych zawodniczek, personelu i wielu innych osób, podczas światowej pandemii, wymaga zasobów na poziomie znacznie wykraczającym poza zakres nowego, odważnego start-upu jakim jest W Series.

Organizatorzy W Series ujawniają plany na sezony 2020 i 2021!

Zrezygnowanie z tradycyjnych zawodów na torze, nie oznacza jednak, że W Series całkowicie zrezygnuje ze ścigania w sezonie 2020.  

Od 11 czerwca, w każdy czwartek o 20:00, będzie można oglądać wirtualne wyścigi W Series Esports League. Transmisje będą ogólnodostępne na oficjalnych kanałach W Series na YouTubie, Facebooku i Twitchu.

Przeczytaj też: W Series startuje z nową serią e-sportową tylko dla kobiet

21 zawodniczek, w tym Gosia Rdest, będzie się wirtualnie ścigać cyfrową wersją samochodu Tatuus Formula Renault 2.0 na 10 najpopularniejszych torach świata. Pierwszy wyścig odbędzie się na słynnym i uwielbianym przez kibiców Autodromo Nazionale di Monza.

Najnowsze