Rewolucja na niemieckich stacjach - każda będzie musiała mieć nowy „dystrybutor”

Rewolucja na niemieckich stacjach - każda będzie musiała mieć nowy „dystrybutor”

06 czerwca 2020
1
Przez dystrybutor rozumiemy oczywiście punkt ładowania samochodów elektrycznych - cóżby innego? Sęk w tym, że nie brzmi to jak dobry pomysł w obecnej sytuacji.

Nie tak dawno temu informowaliśmy, że w Unii Europejskiej kiełkuje plan pomocowy dla branży motoryzacyjnej. To była dobra część tej wiadomości. Z kolei zła była taka, że mowa była o wspieraniu jedynie tej „prawomyślnej” części motoryzacji, czytaj „pojazdów elektrycznych”.

Unia Europejska zniesie VAT na samochody elektryczne?

W innej sytuacji pochwalilibyśmy taką inicjatywę. Gdy jednak producenci, szczególnie niektórzy, mają ogromne problemy finansowe, wspieranie zakupu aut, którymi zainteresowany jest znikomy odsetek kierowców (zainteresowany w sensie kupna, a nie odpowiedzi w ankietach w stylu „jakby mnie było stać, to pewnie bym kupił”), raczej niewiele zmieni ich trudną sytuację. No chyba, że jest to kolejny ze sposobów na „przekonanie” producentów samochodów do jak najszybszego przejścia na napęd wyłącznie elektryczny.

Nowy rodzaj baterii spopularyzuje samochody elektryczne?

Pomóc chcą w tym prawdopodobnie Niemcy, którzy w ramach planu ratowania gospodarki, wartego 130 mln euro, chcą część środków przeznaczyć na postawienie punktów ładowania pojazdów elektrycznych na każdej stacji benzynowej. A jest ich w sumie 14 118 sztuk. Powtórzymy się więc i napiszemy raz jeszcze, że w normalnej sytuacji pochwalalibyśmy rozbudowę infrastruktury ładowania elektryków, ale nie jest to chyba to, czego teraz najbardziej potrzebuje niemiecka gospodarka.

Elektryki są bardziej czyste od aut spalinowych? Ujawniamy prawdę

W zeszłym roku auta na prąd stanowiły zaledwie 1,8 proc. sprzedaży wśród osobówek w tym kraju.  Zwiększenie liczby ładowarek może oczywiście zachęcić niektóre osoby do kupna elektryka, ale nie należy przeceniać ich roli. Według danych Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych w krajach gdzie elekromobilność jest wysoko rozwinięta, około 80 proc. ładowania pojazdów elektrycznych odbywa się z gniazdek domowych. Ogólnodostępne ładowarki są traktowane przez większość kierowców jako rozwiązanie awaryjne lub takie, pozwalające odbywać dalsze podróże. Trudno zatem oczekiwać, że ich pojawienie się na stacjach paliw, poskutkuje nagły wzrostem zainteresowania elektrykami, co przełoży się na zauważalnie lepsze wyniki finansowe firm motoryzacyjnych, a w konsekwencji na poprawę kondycji gospodarki. A chyba o to właśnie chodzi w programie pomocowym?

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!