Poszukiwana kobieta o imieniu Mercedes!

To nie żart - z okazji Dnia Kobiet, Mercedes-Benz, łącząc zamiłowanie do piękna i tradycji, poszukuje Pań o imieniu Mercedes. Nie każdy wie, że nazwa marki pochodzi od tego hiszpańskiego imienia.

Mercedes Jelinek
fot. Mercedes-Benz

Dwa dni przed Bożym Narodzeniem 1900 roku, Wilhelm Maybach, genialny inżynier firmy Daimler-Motoren-Gesellschaft (DMG) w Cannstatt koło Stuttgartu, dostarczył Emilowi Jellinkowi, biznesmenowi z Wiednia sprawujacego funkcję konsula honorowego Austrii w Nicei, samochód wyścigowy o mocy 35 KM. Emil Jedlinek nazwał samochód imieniem swojej córki z pierwszego małżeństwa – Mercedes (hiszp. „łaska”).

Bertha Benz zapisała się w historii jako pierwsza osoba, której 121 lat temu udało się samodzielnie pokonać trójkołowym automobilem dystans ponad stu kilometrów. Podczas tej pierwszej podróży własnoręcznie oczyściła zatkany gaźnik broszką z kapelusza i owinęła nieizolowany przewód własną podwiązką. Więcej tutaj.

Mercedes Adrianna Manuela Ramona Jedlinek urodziła się w Wiedniu 16 września 1889 rokul. Była trzecim dzieckiem Emila Jedlinka i Rachel Goggman. Mercedes dwukrotnie wyszła za mąż, zajmowała się aktorstwem i miała piękny głos – sopran. Zmarła na gruźlicę w wieku 39 lat.

Z okazji Dnia Kobiet,  Mercedes-Benz Polska szuka… Mercedes. Na każdą Mercedes czekają upominki z kolekcji Mercedes-Benz.

Na zgłoszenia organizator czeka do 15 marca pod adresem mercedes@bbdo.com.pl.

Jak rozwijała się marka Opel? Oczywiście dzięki kobiecie! O determinacji Sophie Opel czytaj tutaj.

Nazwa marki Lotus też ma kobiece koneksjeczytaj tutaj.

Najnowsze

Salon samochodowy – Genewa 2012

Prezentujemy pierwsze premiery salonu samochodowego w Genewie w naszej fotorelacji.

Najnowsze

„Sportówa 1” – wywiad z Natalią Grzywna i jej rodzicami

Natalia Grzywna to 7,5 letnia dziewczynka, która od szóstego roku życia jeździ na gokartach. Dynamiczna natura pozwala jej na rozwój w kilku pasjach jednocześnie. Najbardziej jednak pragnie zdobyć swój pierwszy puchar na zawodach kartingowych.

Choć bycie pilotem też daje frajdę, Natalia woli brać stery w swoje ręce.
fot. Piotr Grzywna

Pamiętasz kiedy zaczęły Ci się podobać wyścigi?

Natalia: To było wtedy, gdy z tatą oglądaliśmy wyścigi Formuły 1.

Piotr, tata Natalii: Natalia zaczęła oglądać ze mną wyścigi ok. 3-go roku życia, nazywała je wtedy „Sportówa 1”. W tamtym czasie Hamilton odnosił wiele sukcesów, więc do dziś kierowca w srebrnym bolidzie i żółtym kasku jest jej faworytem.

A czy podobają Ci się też inne sporty motorowe? Np. z samochodami albo motocyklami?

N: Podobają mi się gokarty i Formuła 1, a inne już nie. No, może jeszcze quady są fajne. Chyba mogę już pojeździć takim małym quadem? (z prośbą w oczach spogląda na tatę)

Kiedy pierwszy raz jeździłaś gokartem?

N: Jak miałam 6 lat, tata zabrał mnie na tor i tak zaczęłam jeździć.

TN: Dowiedziałem się od kolegów, że w Siechnicach pod Wrocławiem otworzono tor kartingowy. Podjechaliśmy tam i spytaliśmy, czy Natalia mogłaby spróbować poprowadzić gokarta. Tego dnia i ja, i Natalia jeździliśmy po raz pierwszy. Ona była wtedy bardzo mała, więc obsługa toru musiała dołożyć kolejne foteliki, by sięgała do pedałów. Zrobiła wtedy dwa czy trzy okrążenia i był to dla niej znaczny wysiłek, więc z treningami jeszcze trochę poczekaliśmy.

marzy o jezdzie quadem…

fot. Piotr Grzywna

Czy pierwsze jazdy gokartem były dla Ciebie trudne?

N: Tak, bardzo. Teraz już więcej trenuję, ale jeszcze czasami bolą mnie ręce, jak się zmęczę.

Siniaki też były?

N: No jak się wpada w opony to wszędzie są siniaki, a na początku dużo wpadałam. Teraz już nie.

Ile czasu jeździsz podczas treningu?

N: Jeżdżę pięć razy po 10 minut. I bardzo się cieszę, bo zmienili trasę. Jest tam dużo zakrętów – a ja uwielbiam zakręty!

Ścigałaś się już kiedyś na zawodach?

N: Nie, ale ścigam się czasem z kolegami ze szkółki. Chciałabym jechać w takich prawdziwych zawodach i zdobyć puchar! Teraz mam zero pucharów… (z uśmiechem rozkłada ręce).

TN: Natalia miała już wyścig na koniec pierwszego etapu szkolenia. Ale inne dzieci były od niej dużo starsze, więc dojechała ostatnia. One są już odważniejsze i ostrzej grają. Natalia była jednak tak zmotywowana, że poprawiła swój życiowy rekord! Ja się bałem, że nie będzie miała siły dotrwać do końca wyścigu, bo to aż 30 okrążeń. A na treningach jeździli maksymalnie 15 – jednak świetnie dała sobie radę. Natalia wzięła także udział w czasówce kwalifikującej do wyścigu o tytuł mistrza toru Mała Monza 2012 w kategorii juniorów. Eliminacje przeszła bardzo dzielnie. Oczywiście starsze dzieci były szybsze, ale porównując jej wyniki z czasami seniorów – od kilku była lepsza. Czeka ją jeszcze wyścig na koniec drugiego etapu szkolenia. Zobaczymy wtedy, jakie zrobi postępy.

7,5-letnia Natalia na torze.
fot. Piotr Grzywna

A widziałaś już dziewczyny, co się ścigają?

N: Tak, znam dwie dziewczyny, które jeżdżą w prawdziwych zawodach. Na takich gokartach z dużymi oponami i na prawdziwych torach. Tam się nawet wjeżdża do boksów! Mam też koleżankę Sonię, która też jeździ na zawody i czasem razem trenujemy. Ale muszę ją przepuszczać, bo jeszcze nie mam z nią szans.

Z trenerem Danielem Dymurskim – pilotem Tomka Kuchara.

fot. Piotr Grzywna

A co to za szkółka i na czym polega?

TN: Szkółka kartingowa dla dzieci jest w każdą niedzielę. Ich trenerem jest m.in. Daniel Dymurski – pilot Tomka Kuchara. Natalia ukończyła już pierwszy stopień szkolenia i bierze udział w drugim. To, czy odbędą się kolejne, będzie uzależnione od ilości zainteresowanych dzieci, bo grupy się zmieniają. Fajne jest to, że dzieci miały okazję przejechać się gokartem po prawdziwym torze w Starym Kisielinie. Natalia przejechała tam około 15 okrążeń! To była wielka przygoda.

Czyli można powiedzieć, że tor kartingowy w okolicy otwiera przed dziećmi nowe możliwości?

TN: Taka lokalizacja pozwala na częstsze treningi, gdyby tor był daleko – to stałby się tylko zabawą i atrakcją, jak wycieczka do ZOO. A taka profesjonalna szkółka daje szansę rozwoju i Natalia bardzo ją polubiła. Dziwi mnie tylko to, że przy takiej bogatej tradycji rajdowej, jaką ma Dolny Śląsk – tak mało tu obiektów, na których można się ścigać. Raz braliśmy udział w treningu na torze Niskie Łąki naszym samochodem.

Natalia została pilotką?

TN: Można tak powiedzieć. I potem miała szansę pilotować w prawdziwej rajdówce. Była też wesoła przygoda, kiedy niechcący nogą wyłączyła bezpiecznik i wszyscy szukali powodu, dlaczego auto nagle stanęło.

Jeździ gokartami, pilotuje na rajdach i… gra na skrzypcach.
fot. Piotr Grzywna

Natalia, chciałabyś zostać pilotką rajdową?

N: Nie, ja wolę sama trzymać kierownicę!

Opowiedz mi, jakie masz jeszcze zainteresowania?

N: Chodzę do szkoły muzycznej i gram na skrzypcach. I bardzo lubię malować.

TN: Natalia oddziela środowiska swoich zainteresowań. W szkole muzycznej nikt nawet nie wie, że jeździ. A na torze ma już innych znajomych i inne z nimi tematy.

A lubisz coś tak najbardziej?

N: Nie, ja wszystko lubię tak samo.

Jak się bawisz, to bardziej autkami czy lalkami?

N: Autami, mam napędzane i sterowane też. I mam jeszcze taki wielki tor wyścigowy. Jak się bawimy – to ja jestem srebrnym autem, a tato czerwonym. Jak w  Formule 1.

Czyli to tak jakbyś oglądała wyścig po swoim domu?

N: Nie, to tak jakbym ja siedziała w tym aucie. Bo to przecież ja nim steruję, tak dodaję gazu, a tak hamuję (pokazuje).

Ania, mama Natalii: Lalki były u Natalii raczej krótkimi epizodami. Zdecydowanie do zabawy wybierała auta i misie. A ten tor zajmuje prawie pół mieszkania, więc nie rozkładamy go zbyt często.

Czy macie w planie dalszy rozwój Natalii w kartingu?

TN: To zależy od samej Natalii, od tego, jak bardzo będzie chciała.

N: Ja bardzo chcę! Chcę i koniec, kropka!

Chciałabyś być jak Kubica?

N: Nie wiem, ja chcę tylko zdobywać puchary.

Macie w rodzinnym planie jakiś wyjazd na Formułę 1?

TN: Tak, chcielibyśmy choć raz uczestniczyć w tym na żywo. Nie wiem tylko, czy będzie to lepsze od telewizji, bo tam widać wszystko lepiej. Ale mieliśmy już okazję spotkać Berniego Ecclestone, jak byliśmy na wakacjach w Chorwacji. Okazało się, że jego była żona jest Chorwatką i on bardzo lubi ten kraj. Wpadliśmy na niego zupełnie przypadkiem i mamy z nim pamiątkowe zdjęcie.

fot. Piotr Grzywna

Natalia, i powiedziałaś mu: – „Jeszcze się spotkamy!”?

N: Nie (śmiech).

No to ja Ci życzę, żebyś miała jeszcze okazję mu przypomnieć spotkanie i pokazać to zdjęcie. Dziękuję za rozmowę i czekam na wieści o Twoim pierwszym pucharze!

Natalia na kartingowych szkoleniach:

Najnowsze

Bessie Stringfield – czarnoskóra motocyklowa Królowa Miami

Widział ktoś stunterkę motocyklową na Indianie? Chyba sam Salvador Dali miałby problem z pomysłem na coś równie surrealistycznego w tamtych czasach. Wierzę, że znacząca część z nas przyjęłaby pokaz Bessie z równie dużym entuzjazmem, co dodatkowy dzień wolny od pracy - pisze Dominika Dragun.

 

fot. motorcyclemuseum.org

 

Oto bogaty życiorys Bessie Stringfield, czarnoskórej kobiety, niesamowitej motocyklistki.

Przyszła na świat na Jamajce, w 1911 roku. Niedługo po urodzeniu, rodzice Bessie razem z niemowlakiem wyemigrowali do Bostonu. Tam, zaraz po ukończeniu piątego roku życia przez dziewczynkę, oboje zmarli. Wówczas BB (jak nazywali ją znajomi) została adoptowana i wychowywana przez Irlandkę.

Jak na ciekawą historię przystało, w życiu młodej, 16-letniej kobiety, pojawił się pierwszy motocykl – Indian Scout. Oczywiście nie funkcjonowały wtedy szkoły jazdy, ośrodki doszkalające, czy aktywnie prosperujące tory motocyklowe – Bessie tajników prowadzenia i obsługi motocykla nauczyła się sama. W ciągu następnych trzech lat odbyła podróż wzdłuż Stanów Zjednoczonych, a także Brazylii, Haiti, a nawet Europy.

Jakby tego było mało, Bessie na podróżach nie poprzestawała, swoje długie wojaże urozmaicała pokazami… stuntu (akrobacji motocyklowych) w czasie lokalnych wydarzeń w miastach które odwiedzała. Widział ktoś stunterkę na Indianie? Chyba sam Salvador Dali miałby problem z pomysłem na coś równie surrealistycznego w tamtych czasach. Wierzę, że znacząca część czytelników przyjęłaby pokaz Bessie z równie dużym entuzjazmem, co dodatkowy dzień wolny od pracy.

fot. motorcyclemuseum.org

Nie można jednak zapomnieć o problemach, jakie towarzyszyły czarnoskórej kobiecie podróżującej na motocyklu w latach 20-tych ubiegłego stulecia. Nie zapominajmy, że okres ten zarówno pod względem politycznym, jak i społecznym nie obfitował w normalne traktowanie kobiet, zwłaszcza o ciemnej karnacji.

Pewnego dnia Bessie, śledzona przez długi czas przez kierowcę ciężarówki, na jednym z postojów została przez niego zrzucona z motocykla; był to wyraźny znak rasowej nienawiści. Co więcej, pannie Stringfield nie raz odmawiano zakwaterowania w hotelach, przez co organizowała swoje noclegi na stacjach benzynowych, zaś łóżkiem była dla niej… kanapa motocykla. Można nazwać to symbiozą, przywiązaniem do maszyny lub po prostu zwykłą koniecznością.

W życiorysie bohaterki przyszedł czas na kolejny motocykl. Zdaje się, że ta zmiana była bardziej niż korzystna, bo w jednym z wywiadów oświadcza, że Harley to jedyna słuszna marka, a w dodatku – stworzona wprost dla niej. Wybuch II wojny światowej w żaden sposób jej nie zdemotywował do wojażowania. Nie wyemigrowała, nie przeszła na stronę wroga, ani nie zrobiła żadnej z rzeczy, które były wówczas na porządku dziennym. Był to dla niej kolejny moment, w którym wykazała swoją oryginalność i odwagę, włączając się w pomoc dla żołnierzy walczących na frontach, jako kurier. Zatem motocykl był nie tylko świetny do „zabawy”, czyli stuntu, do podróży, ale stał się równie silną „amunicją” w obliczu zagrożenia.

fot. motorcyclemuseum.org

Tu cała historia zaczyna nabierać tempa. Tuż po zakończeniu wojny, Stringfield przenosi się do Miami, gdzie pracuje jako pielęgniarka i staje się założycielem klubu motocyklowego „Iron Horse”. Pewnie dostrzeżono już mój błąd językowy w zdaniu poprzednim, jednak jego użycie akurat w tym przypadku nie jest bezcelowe. Otóż motocyklowa Królowa Miami udawała… mężczyznę i nie wynikało to bynajmniej z jakichkolwiek skłonności do płci tej samej, czy słabości, a raczej łatwości lawirowania w motocyklowym półświatku. Dopiero po jednym z wyścigów, dobrowolnie ujawniła swą prawdziwą tożsamość, co mimo wszystko nie zostało zaaprobowane przez resztę środowiska i tym samym odmówiono jej wydania nagrody. Chyba nie muszę dodawać, że był to wygrany wyścig?

Ciekawym wątkiem w życiu Bessie były jej śluby i rozwody. Tak, jak najbardziej stosowna jest tu liczba mnoga, bo było ich aż sześć. BB twierdziła: „kiedy całujesz mężczyznę, stajesz się jego żoną”. Fascynujące jest też to, jak ważna była dla niej jazda na motocyklu. Mimo jasno postawionej diagnozy – problemów z sercem i kategorycznego zakazu prowadzenia jednośladu oznajmiała, że śmiercią będzie jedynie moment, kiedy przestanie jeździć. Zmarła w 1993 roku, w wieku 82 lat.

fot. motorcyclemuseum.org

W 1990 roku, Bessie została wyróżniona przez AMA – American Motorcyclist Association’s w kategorii „Bohaterowie Harleya-Davidsona”. 10 lat później  AMA ustanowiło nagrodę honorowaną imieniem Bessie Stringfield, która przyznawana jest szczególnie zasłużonym amazonkom. W 2002 roku, sylwetka Królowej z Miami została umieszczona w Motocyklowej Hali Sław.

Jedni mają powołanie do gotowania, inni zaś lepią garnki. Bessie Stringfield bezsprzecznie dokonała czegoś wielkiego. Nie tylko nie zważając na konwenanse, podejmowała się realizacji własnych marzeń, ale również jasno zakreśliła pozycję kobiet w świecie motocyklowym. Choć w latach następnych pojawiło się wiele kontynuatorek tych idei, postać Bessie Stringfield już zawsze powinno być kojarzone z dążeniem do urzeczywistnienia swoich marzeń.

Najnowsze

Gosia Rdest w BMW Talent Cup

Małgosia Rdest to zwyciężczyni pierwszego Kartingowego Pucharu Kobiet Motocaina Cup. A BMW FB02? To bolid, za kierownicą, którego sezon 2012 spędzi Gosia Rdest, ubiegłoroczna Kartingowa Mistrzyni Polski. W miniony weekend, w Monachium odbył się "welcome event" dla uczestników BMW Talent Cup 2012.

Małgorzata Rdest w BMW Talent Cup
fot. BMW

Podczas tego wydarzenia Gosia – jak zwykle – z wielką dozą optymizmu i nieustannym uśmiechem, spędziła pierwsze dni na testach i warsztatach medialnych.

Małgosia Rdest podczas rozdania nagród w Motocaina Cup Kartingowych Pucharze Kobiet.
fot. Motocaina.pl

– Program ma na celu przygotowanie kierowców do profesjonalizmu w motorsporcie. Zajęcia merytoryczne oraz te na torze odbędą się sześć razy począwszy od Red Bull Ring nieopodal Salzburga. Będziemy uczyć się telemetrii, pracować na symulatorach. To po kartingu kolejny i bardzo naturalny krok w sportach motorowych. Dam z siebie wszystko bo dla najlepszego uczestnika BMW zobowiązało się sponsorować cały sezon startów w bolidzie wyższej rangi.

Jak się jeździ Formułą BMW amatorom – takim jak naczelna Motocainy? Przeczytasz tutaj.

Kolejne spotkanie kierowców odbędzie się w Finlandii i będzie to Fitness Camp. Natomiast finał przygotowań do sezonu to odwiedziny w Formula BMW Technology Center w Dudeldorf, gdzie bolidy zostaną ustawione pod konkretnego uczestnika programu.

Motocaina.pl – kobiecy portal motoryzacyjny – objął zawodniczkę patronatem medialnym. Już niebawem wywiad z Gosią!

Najnowsze