Policjantki pod fałszywymi nazwiskami chciały wyłudzić mandat! Tylko się skompromitowały
Pisaliśmy już nie raz o funkcjonariuszach (i funkcjonariuszkach), którzy próbowali wmówić kierowcom popełnienie wykroczenia, a spuszczali z tonu dopiero gdy widzieli, że trafili na kierowcę znającego przepisy, a do tego mającego nagranie całej sytuacji. Lecz tak bezczelnej próby nadużycia władzy jeszcze nie widzieliśmy.
Nagranie z tego zdarzenia jest dosyć długie, ale jego autor chciał pokazać dokładnie jego przebieg. Przebieg w trakcie którego działo się niewiele. Na samym początku widzimy radiowóz wyjeżdżający z bocznej uliczki, a później moment, w którym autor wyprzedza BMW (1:35). Robi to dokładnie na wysokości znaku, oznaczającego koniec terenu zabudowanego. Potem wyprzedza również ciężarówkę i kontynuuje jazdę z raczej nieprzesadnie dużą prędkością.
Próba wymuszenia mandatu, czy niekompetencja policjantki?
Od 3:15 jest już zapis z samego zatrzymania. Zaczyna się od zarzucenia, że autor nie jechał przepisowo, bo tak. Później dochodzi zarzut przekroczenia prędkości w terenie zabudowanym (w momencie wyprzedzania BMW). Następnie policjantka podtyka kierowcy alkomat, ale chyba sama nie wie po co, ponieważ po sekundzie go zabiera, zanim mógł być dokonany pomiar. Zamiast tego policjantki każą autorowi przejść do radiowozu. Tu nagranie się kończy.
Policjant z premedytacją wymusił mandat na kierowcy? Czy tylko jest niekompetentny?
Jak relacjonuje jego autor, usłyszał później takie zarzuty jak ten, że policjantka musiała jechać 130 km/h, żeby go dogonić. Czego to dowodzi? Trudno powiedzieć. Kierowca poinformował obie panie, że ma w aucie kamerkę i wszystko jest nagrane. W tym momencie miały opuścić z tonu i pozwolić mu odjechać. Późniejsze prywatne dochodzenie wykazało, że obie młode funkcjonariuszki (wiek poniżej 30 lat) rzeczywiście pracują w miejscowej policji, ale… podczas kontroli podały fałszywe nazwiska. Chciały wyłudzić mandat, ale dla bezpieczeństwa pod wymyślonymi nazwiskami?
Policja chciała wymusić mandat od kierowcy?
Słowa uznania dla autora wideo, że nie dał się zastraszyć. On sam przyznaje, że gdyby nie nagranie, niemiałby się jak bronić. Tu już wstrzymamy słowa uznania. Dowodem w sprawie jest pomiar wykonany radarem lub wideorejestratorem. To że według policjantki jechał „szybko” lub że „musiała jechać 130 km/h żeby go dogonić” nie są żadnymi dowodami. Obie panie może wpadły na pomysł jak nadużywać władzy i zastraszać innych kierowców, tylko nie pomyślały, że funkcjonariusz też musi dostarczyć jakichś dowodów, a nie tylko blefować.
Najnowsze
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi zaawansowane prace nad Obwodnicą Aglomeracji Warszawskiej – inwestycją, która otoczy stolicę drogowym pierścieniem o długości blisko 160 kilometrów. Właśnie ogłoszono nowe przetargi, a władze drogowe przedstawiły precyzyjny harmonogram dla poszczególnych odcinków. -
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem
-
Mercedes VLE: luksusowa limuzyna, van, a może statek kosmiczny? Dokąd zmierzasz motoryzacjo…
-
Xpeng P7+ za 198 tys. zł: luksus jak w Porsche i ładowanie w 12 min. Testowałam go w Chinach – Tesla ma się czego obawiać!
Zostaw komentarz: