Próba wymuszenia mandatu, czy niekompetencja policjantki?

Kto jak kto, ale policjanci drogówki powinni mieć przepisy ruchu drogowego w małym palcu. Co więc się tu stało?

Kierowca skręcił w prawo na skrzyżowaniu mając zielone światło. Kilka metrów dalej został zatrzymany przez policjantkę pod zarzutem niezatrzymania się przed zieloną strzałką. Ale jaką strzałką?

Kierowca też nie miał pojęcia i mówi, że przecież miał zielone światło. Na co funkcjonariusza stwierdza: „Nieee, zielone to mają… piesi. Dobra”. Bardzo niepewny ton wypowiedzi i długa chwila zastanowienia sugerują, że policjantka sama już nie była do końca pewna który sygnał zielony dla pieszych oznacza strzałkę dla kierowców. Wreszcie odpowiada: „Dobrze, niech tak będzie”.

Później przeprowadziła badanie trzeźwości, ale kwestia strzałki nadal nie dawała jej spokoju. Znów zaczęła coś mówić o zielonym sygnale dla pieszych, aż wreszcie zwraca się do kierowcy, wyraźnie pewniejsza siebie: „Strzałka warunkowa! Tak? Pytanie czy się pan na strzałce zatrzymał?”. Rozważania na temat zawiłości działania sygnalizacji świetlnej zakończył policjant, który pozwolił kierowcy odjechać.

I teraz już sami nie wiemy – czy w drogówce może pracować osoba, której tak mylą się zasady dotyczące sygnalizacji świetlnej? Alternatywne tłumaczenie to próba wymuszenia mandatu, ale z tonu wnioskujemy, że policjantka sama nie była pewna, czy rzeczywiście była świadkiem wykroczenia. W opisywanym niedawno przez nas przypadku próby wręczenia przez policjanta mandatu kierowcy za przejazd na zielonym świetle, funkcjonariusz trwał przy swoim zdaniu aż do momentu upewnienia się, że kierowca rzeczywiście dysponuje nagraniem dowodzącym jego niewinności.

Najnowsze

Kobieta w ciąży wbiegła pod tramwaj i została potrącona

Czy jesteście sobie w stanie wyobrazić jak można tak narażać życie swoje i swojego nienarodzonego dziecka? Bo my nie.

Nagranie pochodzi z częstochowskiego tramwaju, który przejeżdżał przez skrzyżowanie mając zielone światło. Prędkość nie była duża – 22-24 km/h. Nagle zza autobusy wybiegło na tory dwoje ludzi – kobieta i mężczyzna. Zauważyli oni tramwaj w ostatniej chwili i mężczyzna odskoczył, ale kobieta już nie zdążyła.

Tramwaj uderzył ją w twarz wybijając zęby, a upadając uderzyła się w głowę. Poza tym nie odniosła żadnych poważnych obrażeń, ale została zabrana do szpitala z uwagi na to, że jest w ciąży. Badania potwierdziły dobry stan dziecka.

W zdarzeniu nikt więcej nie ucierpiał i zostało ono zakwalifikowane jako kolizja. Para młodych ludzi została ukarana mandatem za stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym. Mogą mówić o dużym szczęściu, gdyby w wyniku nagłego hamowania ktoś przewrócił się w tramwaju, szczególnie osoba w podeszłym wieku, mogliby odpowiadać za spowodowanie uszczerbku na zdrowiu u pasażera.

Najnowsze

Slalom między pieszymi i hamownie na motocyklu wystawioną nogą

Czy osoba kierująca tym jednośladem ma jakiekolwiek pojęcie o przepisach ruchu drogowego? Albo chociaż o zdrowym rozsądku? Mam co do tego poważne wątpliwości.

Nagranie pochodzi z jakiegoś samochodu ciężarowego, który zmuszony jest jechać za poruszającym się z niedużą prędkością jednośladem. Trudno powiedzieć czy jest to już motocykl, czy jeszcze motorower. Biorąc pod uwagę powolną jazdę może być to „pięćdziesiątka”, więc nie jest wymagane prawo jazdy, żeby poruszać się nią.

Brak konieczności zdawania jakiegokolwiek egzaminu weryfikującego znajomość przepisów ruchu drogowego, tłumaczyłby zachowanie tego kierującego (możliwe że była to kierująca – tak przynajmniej sugeruje wypowiedź autora nagrania). Co zrobiła ta osoba zbliżając się do przejścia, na którym znajdują się piesi? Wykonała mały slalom, z trudem unikając potrącenia ich, podpierając się przy tym (hamując?) wystawioną nogą. Czy hamulce są zepsute? Czy może osoba kierująca jednośladem tak bardzo nie dba o bezpieczeństwo swoje i innych, że decyduje się na takie manewry?

Porażająca jest też reakcja pieszych przechodzących przez przejście, a właściwie brak reakcji. Jedna kobieta obejrzała się tylko za jednośladem, druga nawet nie odwróciła głowy. Brakowało dosłownie centymetrów, żeby zostały potrącone! Czy tak bardzo wierzą, że nikt w nie nie wjedzie na pasach, że nie obawiają się o swoje zdrowie i życie? Mało brakowało, a rzeczywistość brutalnie zweryfikowałaby ich brak instynktu samozachowawczego.

Najnowsze

Bezmyślny kierowca autobusu blokuje karetkę na autostradzie

Widzieliśmy już wiele sytuacji, w których kierowcy utrudniają przejazd pojazdu uprzywilejowanego. Nadal jednak nie mieści nam się w głowie, jak można być równie bezmyślnym i bezczelnym, co ten kierujący autobusem.

Są kierowcy, którzy słyszą karetkę dopiero wtedy, gdy ta siedzi im na zderzaku. Są też tacy, którzy słyszą, ale nie potrafią jej zlokalizować. Orientują się, że powinni zjechać na bok dopiero kiedy karetka stoi tuż za nimi i wyje w niebogłosy. Zdarzają się również kierujący zdający sobie sprawę z obecności pojazdu uprzywilejowanego, ale nie mają pomysłu jak zareagować. Stoją więc sobie w miejscu w nadziei, że ta natrętna karetka wreszcie sobie pojedzie i przestanie im wyć nad uchem.

Do jakiej kategorii należy ten kierowca autobusu, nagrany przez ekipę ambulansu? Chyba do najgorszej z nich, czyli kierowców nikomu nie ustępujących. Jedzie sobie lewym pasem autostrady zupełnie niewzruszony. Karetka wyje, mruga światłami, zjeżdża na chwilę na prawy pas. Nic to nie daje, kierujący autobusem jedzie po swojemu i nic ani nikt mu w tym nie przeszkodzi.

Dopiero po minucie nagrania karetka może pojechać dalej. A przecież wideo zaczyna się kiedy już ambulans jedzie za autobusem! Prawdopodobnie jechał tak przez jakiś czas i dopiero widząc na kogo trafili, ratownik medyczny zaczął nagrywać.

Sprawa dotarła już do kierownictwa firmy, do której należy autobus, a kierowca uwieczniony na nagraniu został zwolniony z pracy. Incydentem zainteresowała się też policja. Za utrudnianie ruchu innym pojazdom grozi mandat w wysokości 500 zł i 5 punktów karnych. Możliwe jednak, że zamiast tego zostanie wobec niego zasądzona kara grzywny do nawet 5000 zł, za blokowanie przejazdu pojazdowi uprzywilejowanemu.

Najnowsze

Ilu kierowców przejechało koło auta przepuszczającego staruszkę?

W ciągu ostatnich miesięcy dużo mówi się o nowych przepisach mających poprawić bezpieczeństwo pieszych. Tylko co to da, skoro kierowcy nie przestrzegają obecnych przepisów?

Wielokrotnie przy okazji komentowania nagrań z polskich dróg wskazywaliśmy, że obecnie obowiązujące przepisy dotyczące pieszych na przejściach są bardzo dobre i nie ma potrzeby zmieniania ich. Faktycznym problem jest nieprzestrzeganie ich przez uczestników ruchu.

Oto jeden z wielu na to przykładów. Kierowca auta z kamerą zatrzymuje się przed przejściem, aby ułatwić pokonanie pasów starszej pani. W takiej sytuacji auta na sąsiednim pasie również muszą zacząć hamować, ponieważ zabronione jest wyprzedzanie w obrębie przejścia dla pieszych.

Nikt się tym jednak nie przejął. Cztery samochody wyprzedziły lub ominęły auto z kamerą i wymusiły pierwszeństwo na pieszej już znajdującej się na pasach. Jakie jest pojęcie tych kierowców na temat przepisów? Prawdopodobnie bardzo wybiórcze.

Przy okazji naszego tekstu krytykującego pomysł wprowadzenia pierwszeństwa dla pieszych przed pasami, wskazywaliśmy między innymi, że do niebezpiecznych sytuacji dochodzi często w wyniku nieznajomości lub ignorowania przepisów. Myślicie, że kierowcy z tego nagrania zachowaliby się inaczej, gdyby nowe prawo już obowiązywało? Przecież każdy z nich popełnił dwa poważne wykroczenia i to takie, których nowelizacja nie zmieni.

Rzeczywistym problemem jest tutaj niedouczenie kierowców. Zastrzeżenia można mieć też do infrastruktury widocznej na nagraniu. Lewy pas, na którym stoi auto z kamerą, służy do skrętu w lewo. Prawdopodobnie pozostali kierowcy sądzili, że pojazd ten oczekuje właśnie na możliwość skręcenia. Mogli nie widzieć, że przed nim nie ma innych samochodów i nie przyszło im do głowy, że w tym miejscu może być inny powód zatrzymania się.

Najnowsze