Nasz znajomy rowerzysta tym razem mógł mieć rację (szok)?

Nasz znajomy rowerzysta tym razem mógł mieć rację (szok)?

01 sierpnia 2020
1
3
Poczucie bycia ponad prawem cechuje niestety nie tylko tego rowerzystę, ale to on właśnie postanowił nagrywać swoje wykroczenia i chwalić się nimi w internecie.

Okoliczności tego zdarzenia są klasyczne dla tego rowerzysty. Porusza się wielopasmową ulicą, a kiedy jakiś kierowca zwraca mu uwagę, że obok biegnie droga dla rowerów i to nią powinien się poruszać, odpowiada „i co z tego”.

Dlaczego „kolarze” nie jeżdżą po drogach dla rowerów - wyjaśnia „król rowerów”

Tym razem uwagę zwrócił mu nie byle kto, bo były dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Nasz znajomy rowerzysta go rozpoznał, więc tym razem nie tylko zamieścił widoczny numer rejestracyjny (który według prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych jest daną osobową i podlega ochronie), ale także jego imię nazwisko oraz zdjęcie. Odważnie.

Numer rejestracyjny jak Pesel? Według prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych to też dana osobowa!

Najciekawsze w tym nagraniu jest jednak to, że nasz znajomy rowerzysta tym razem miał rację! No… odrobinę racji. Rzeczywiście na drodze przejazdu, którą sobie wybrał, nie było drogi dla rowerów i faktycznie chcąc kontynuować jazdę musiałby zjechać na czteropasmową ulicę. Lecz w momencie, kiedy kierowca zwracał mu uwagę, obok niego znajdował się jeszcze ciąg pieszo-rowerowy. Rozumiemy, że rowerzyście nie uśmiechało się zeskakiwanie z krawężnika na ruchliwą arterię tylko po to żeby przepisowo pokonać niecałe 200 m. Mógł uznać nawet taki manewr za mniej bezpieczny, niż przejechanie tego odcinka ulicą.

Szok! Nasz znajomy rowerzysta skrytykował kierowców i miał rację. Ale sam przepisy też złamał

Rzecz w tym, że nasz znajomy rowerzysta nie broni się troską o własne bezpieczeństwo, tylko zarzuca innym nieznajomość przepisów (które nawet przywołuje!), chociaż to właśnie on je łamie. Nagranie wskazuje też, że przed skrętem w lewo na skrzyżowaniu, widocznym na początku filmu, też poruszał się drogą wielopasmową, wzdłuż której biegnie droga dla rowerów i na której obowiązuje ograniczenie do 70 km/h (co uprawniałoby go do jazdy chodnikiem, gdyby nie było tam DDR). Ale nasz znajomy rowerzysta jeździł przecież nawet po drogach z ograniczeniem do 100 km/h, więc co to dla niego.

Komentarze

s//
03 sierpnia 2020 11:03
zacznijmy od tego że tzw kierowca nie ma żadnego prawa komukolwiek zwracać uwagi na drodze przykre że w wordach pracują tacy idioci
Podkapturzy > s//
10 sierpnia 2020 09:38
Księżniczka kunegunda niecnie podwinęła co trzeba uwidaczniajac czeluści, wtem podkapturny nikczemnie zapodał jako i na pokuszenie ale i zawżdy kapturka nie uchodząc. Wtem kapturem wybiczował zaputnie pultarnicę. Wiecej bajek na wielkipussag.pl
Rowerzysta
03 sierpnia 2020 12:38
Zacznijmy od tego że rowerzysta nie miał prawa się pojawić na tej drodze. Koniec tematu.

To jest ten element gdy złodziej oskarża okradanego o utrudnianie kradzieży
Widły z igły
14 sierpnia 2020 17:41
Zacznijmy od tego że jak droga dla rowerów nie przylega do jezdni to jest oddzielną jezdnia a zatem i drogą. Zieleń poza pasem rozdziału nie wchodzi w skład drogi. Z pewnoscia trawniki i bariery energochłonne to nie są wjazdy na drogę dla rowerów. przepisy wyraźnie mówią ze tam gdzie ruch rowerów jest eliminowany ma stać znak B9 oraz tablice wskazujące dojazd do drogi rowerowej bo jeśli znak C13/C16 stoi kilkanaście metrów od jezdni to nie obowiązuje dla tej jezdni tylko dla jezdni po której prawej stronie stoi.Ani przepisy nie są ścisłe ani zarządcy drogi nie tworzą spójnej drogi przejazdu.Jeśli na tej trasie jest choćby tylko krawężnik to nie jest ona przystosowana do wjazdu. Jeśli nie zapewnimy bezpiecznej infrastruktury to wszelkie dywagacje i uwagi jak należy jeździć to zwykłe pieniactwo.Jak ocenić, że wobec wielu niedoskonałości prawa i rzeczywistości, najwiecej maja do powiedzenia ci co najmniej jeżdżą na rowerze? Jak ocenić ze rower chcą przegonić ci co jeżdżą autem i bronią dostępu do tego co nie jest zabronione .Ich złość wynika z kilku powodów czyli z grubsza egoizmu i nieznajomości prawa. To się przekłada na agresje i bezpodstawne edukatorstwo.Na większości dróg nie ma ścieżek a ciągle wjeżdżanie i zjeżdżanie na ich szczątki powoduje spore zagrożenia.Oczywiscie że często rowerzyści wykorzystują te braki ale to ich wybór bo oni dbają o swe bezpieczeństwo.Tam gdzie zarządca widzi realne zagrożenia to ma postawić znak i zapewnić drogę rowerową z mozliwosci wjazdu na nią, nie tylko w jednym punkcie na zebrze, ale z jezdni po wjechaniu na odcinek drogi.Jeśli wjazd na ścieżkę jest niewidoczny to należy wcześniej informować rowerzystów o zbliżaniu się do takiego wjazdu.Co ciekawe nie pobudowano wjazdów bo gdy budowano te cpr to nie było obowiazku jazdy po nich.Obecne przepisy niedługo będą zmienione bo ktoś mylnie nakazał jazdę po chodniku zwanym ddrp (cpr) gdzie brak separacji z pieszymi i ich pierwszeństwo uniemożliwia jazdę rowerem z typową prędkością.Zabroniono pieszym wchodzić przed pojazd na zebrze, ale nie zabroniono takiego wchodzenia na cpr.Proponuję jeszcze separować ścieżki od jezdni ekranami akustycznymi.Dziś w większości miejsc aby się dostać na ścieżkę należałoby schodzić z roweru i wchodzić na ścieżkę po zebrze albo przenosić rower przez trawnik