Motocyklem, autobusem, ciężarówką – pasja uzależnia! Rozmawiamy z Magdaleną Pondel

30 października 2013
6
Tak uniwersalnej osoby jak Magda jeszcze nie spotkałyśmy. Oto nasza rozmowa.

Co sądzi Magdalena Pondel o nowych egzaminach na prawo jazdy kat. A - okiem instruktorki - czytaj tutaj.

 

Magda, jesteś trochę takim motoryzacyjnym człowiekiem renesansu. Jesteś kierowcą i instruktorem w zakresie kategorii A, B, BE, C, CE oraz instruktorem techniki jazdy a od jakiegoś czasu zawodowo zajmujesz się prowadzeniem autobusu miejskiego po krakowskich ulicach. Skąd w Tobie taka miłość, bo miłością chyba taki stan rzeczy nazwać można, do motoryzacji?
Na początku fascynowały mnie ciężarówki. Niestety, ze względu na brak doświadczenia, wiek i płeć nikt nie chciał dać mi szansy. Odpuściłam, zajęłam się nauką jazdy i doszkalaniem. W międzyczasie zrodził mi się w głowie pomysł, żeby w sezonie letnim pilotować wycieczki po Europie a jednocześnie siedzieć za kierownicą autobusu turystycznego. Poczyniłam, więc odpowiednie kroki w tym kierunku – zrobiłam uprawnienia pilota wycieczek i prawo jazdy kategorii D. Wciąż jednak nie mogłam rozstać się z motocyklami – cieszyło mnie uczenie jazdy innych i zarażanie tych ludzi pasją. Jednak z coraz większą zazdrością patrzyłam na dziewczyny, które jeździły autobusami po krakowskich ulicach.

O pani Joli Bartnik kierowcy autobusu MZA z Warszawy - pisałyśmy wcześniej tu.

Co sprawiło, że zdecydowałaś się pracować jako kierowca autobusu?
Poczułam, że muszę coś w swoim życiu zmienić, miałam potrzebę robienia czegoś nowego. Powrócił pomysł jeżdżenia dużymi samochodami. Poszłam któregoś dnia do kierownika zajezdni autobusowej i z pełnym przekonaniem powiedziałam, że powinien mnie zatrudnić. Nie wiem, czy przekonała go moja pewność siebie czy ciekawość jak sobie poradzę, ale dał mi szansę, za co jestem mu bardzo wdzięczna.

Jak to jest zamieszkać w autobusie? Dwie projektantki to wiedzą - czytaj tutaj.

Obserwujemy, że autobusy i tramwaje prowadzi coraz więcej kobiet. W krajach Zachodu to nie dziwi, u nas ciągle jeszcze robimy wielkie oczy.
Tramwajami w Krakowie zawsze jeździło wiele kobiet. Ten widok nikogo nigdy nie dziwił. Pierwsza kobieta za kierownicą autobusu pojawiła się dopiero kilka lat temu. Uważam, że dziewczyny jeżdżą bardzo dobrze – bezpiecznie, płynnie, delikatnie. Zajmują także wysokie miejsca w corocznych konkursach organizowanych przez Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne – o czymś to świadczy.

Magdalena Pondel - kierowca autobusu, instruktorka nauki jazdy motocyklem.

fot. z archiwum Magdaleny Pondel

Co sprawia Ci najwięcej trudności a co najwięcej satysfakcji?
Przez pierwsze dwa tygodnie jeździsz z patronem – doświadczonym kierowcą, którego zadaniem jest odpowiednio cię przygotować. Najtrudniejszy był pierwszy samodzielny dzień. Nie ma już obok ciebie nikogo, kto może ci w każdej chwili pomóc. Wsiadasz za kierownicę przegubowego autobusu, wartego pewnie z milion złotych, w środku mnóstwo ludzi. Trzeba szybko opanować stres i cały czas mieć świadomość, że w twoich rękach jest bezpieczeństwo tych ludzi. Na szczęście tylko pierwszych kilka dni było stresujące. Najważniejsze – robię to, co lubię, a jeśli pojawiają się jakieś problemy zawsze znajdzie się jakiś życzliwy kolega, który mi pomoże. Poza tym, przestałam się już pewnymi rzeczami przejmować. Czasem coś się dzieje i nie masz na to wpływu, więc po co się denerwować? Każdego dnia pracujesz w innych godzinach, jeździsz gdzieś indziej, spotykasz różnych ludzi, masz inny autobus, przytrafiają ci się różne sytuacje – każdy dzień jest inny, nie ma monotonii w tej pracy. To jest fajne.

O Patrycji Johlson -  kierowcy ciężarówki i współwłaścicielce firmy transportowej Transport Ciężki Johlson&Johlson - pisałyśmy tu.

Nieprzyjemne sytuacje?
Czasem się zdarzają. Najczęściej są to pretensje pasażerów o to, że autobus jest spóźniony lub wcale nie przyjechał. Ale czy to nasza wina, że autobus stoi w korku, albo ma awarię? Rozumiem, że ktoś jest zły, bo stoi na przystanku, marznie i nie może dojechać w konkretne miejsce na czas, ale uważam, że to nieeleganckie, aby wyładowywać swoją złość i frustrację na kierowcy. Poza tym, nikt z tych osób nie pomyśli, że my w tym czasie tracimy swoją przerwę i możliwość odpoczynku, która nam się należy. Przykładowo: kilka dni temu na trasie zepsuł mi się autobus. Miejsce kiepskie, bo ulica jednokierunkowa, więc szybko nadjechało kolejnych kilka autobusów, które trzeba było potem stamtąd jakoś wycofać, samochody osobowe. I pretensje – że jeździmy starymi autobusami, które nieustannie się psują (a to akurat był kilkuletni mercedes), że jestem bezmyślna, bo zatrzymałam autobus na środku ulicy, uniemożliwiając przejazd innym (no tak, powinnam już kilka minut wcześniej poszukać miejsca parkingowego i przewidzieć, że nastąpi awaria) i nie poinformowałam nadjeżdżających kierowców o utrudnieniach w ruchu (pech chciał, że nie miałam przy sobie tego dnia rakiet sygnalizacyjnych, aby je wypuścić w powietrze i zawiadomić wszystkich dookoła, że mamy awarię i potrzebujemy pomocy ). Co ciekawe, większość osób wysiadła z mojego autobusu i przesiadła się do tego, który stał za mną – i nie mógł przejechać. A ja – skończyłam pracę dwie godziny później, niż powinnam.

O Ani Czubak - kierowcy ciężarówki, która podróżuje po świecie pisałyśmy tutaj.

U nas panuje takie przeświadczenie, że wszystko jest winą kierowcy. A to złe podejście. Masz sposób na awanturujących się pasażerów?
Nie można dać się sprowokować! Wdawanie się w jakiekolwiek dyskusje zazwyczaj po prostu nie ma sensu. Stres i zdenerwowanie to wróg kierowcy. Pasażerowie też powinni o tym pamiętać.

Na co dzień pracujesz z mężczyznami. Jak traktują Cię inni kierowcy autobusów?
Kobieta za kierownicą autobusu nadal wzbudza ogromną ciekawość i zainteresowanie – zarówno wśród kolegów z pracy jak i pasażerów. To zrozumiałe, jest nas mało a zawód ten jeszcze do niedawna zarezerwowany był wyłącznie dla mężczyzn. Nastawienie panów do kobiet za kierownicą autobusu jest w większości bardzo pozytywne.

O pani Marzenie Biały - kierowcy autobusu z Warszawy - przeczytasz tu.

Jaki jest najtrudniejszy manewr takim dużym pojazdem? Czy duże prowadzi się trudniej?
Według mnie, prowadzenie autobusu to wyższa szkoła jazdy. Po pierwsze – wieziemy ludzi, a nie ładunek. Prowadzenie takiego pojazdu wymaga więc dużej płynności jazdy. Należy pamiętać też o gabarytach. Do wykonywania wielu manewrów trzeba mieć po prostu odpowiednio więcej miejsca. Niestety, pozostali kierowcy często o tym zapominają. Przykładowo: skręcający przegubowy autobus często musi zająć dwa pasy, w tym czasie pole widzenia kierowcy podczas wykonywania takiego manewru jest bardzo ograniczone. Skręcając w lewo niewiele można dostrzec z prawej strony tyłu pojazdu, i na odwrót. Jeżeli kierowca samochodu osobowego podjedzie zbyt blisko, może w takiej sytuacji dojść do kolizji. Inny przykład: najczęstszy błąd kierowców samochodów osobowych to zajeżdżanie drogi. Wjeżdżanie tuż przed autobus i zmuszanie kierowcy do gwałtownego hamowania to całkowity brak wyobraźni! Droga hamowania takiego pojazdu jest znacznie dłuższa, niż samochodu osobowego, bo przecież ważący kilka ton autobus nie zatrzyma się nagle w miejscu, więc prawdopodobieństwo uderzenia w tył tego pojazdu jest bardzo duże. Ponadto, kierowca autobusu prędzej zdecyduje się uszkodzić inny pojazd, niż nagle i gwałtownie zahamować, ponieważ mogłoby się to skończyć poważnymi obrażeniami pasażerów. Niestety, nie tylko kierowcy nie zwracają uwagi na autobusy – to także piesi i rowerzyści. Mam czasem wrażenie, że piesi doskonale znają tylko jeden przepis kodeksu ruchu drogowego – pieszy znajdujący się na przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem, ale całkowicie zapominają o tym, że „zabrania się wchodzenia na jezdnię bezpośrednio  przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych”. Generalnie, piesi są wszędzie, nie zwracają uwagi na to, że przechodzą przez ulicę w miejscach, w których nie wolno im tego robić, w miejscach, w których widoczność jest bardzo ograniczona, często wbiegają nagle i tuż pod nadjeżdżający pojazd. Podobnie jest z rowerzystami – uważam, że jeżeli ktoś zdobywa się na odwagę i jedzie na rowerze po alejach, jednej z najbardziej ruchliwych ulic w Krakowie, to powinien jechać pasem do tego przeznaczonym – tym pasem nie jest bus pas! Czasami nie da się w żaden sposób takiej osoby wyprzedzić, więc autobus jedzie sobie za takim rowerzystą z prędkością 10 km/h, za nim jedzie kolejnych kilka autobusów...

"Kobieta za kierownicą autobusu nadal wzbudza ogromną ciekawość i zainteresowanie" - uważa Magdalena Pondel.

fot. z archiwum Magdaleny Pondel

Spośród wszystkich pojazdów, na które masz uprawnienia, który jest Twoim ulubionym?
Motocykl zawsze był na pierwszym miejscu. Choć niewątpliwie depczą mu po piętach te większe pojazdy. Każdy z nich ma swój urok. I z jednym i z drugim cały czas mam do czynienia zawodowo i z żadnego nie zamierzam rezygnować. Najważniejsze, to robić w życiu to, co się lubi, wtedy daje to najwięcej satysfakcji. Mnie jak na razie udaje się podążać w wyznaczonym przez siebie kierunku.

Jakie są Twoje motoryzacyjne marzenia? Czy są jeszcze jakieś pojazdy, którymi chciałabyś pojeździć. Ja bardzo chciałbym kiedyś pojeździć samolotem po pasie startowym. Ciekawa jestem, czy masz podobnie szalony pomysł.
A wiesz, że tak! Ale nie tyle pojeździć, co polatać. Może kiedyś. Trzeba w swoje plany i marzenia mocno wierzyć, wtedy jest duże prawdopodobieństwo, że uda się je zrealizować. Mam kilka pomysłów na przyszłość, niestety, niektórymi nie mogę się teraz głośno pochwalić – wolę nie zapeszać! Na pewno jest jeszcze kilka miejsc, w które chciałabym pojechać na motocyklu. Dla mnie najlepiej spędzony czas, to podróżowanie na motocyklu, choć zawsze marzyłam po cichu, żeby przejechać się kiedyś po Australii za kierownicą ciężarówki.

Komentarze

Angela
31 października 2013 21:28
rzeczywiście bardzo kobiece zainteresowania, współczuję partnerowi tej Pani ...
Hela
01 listopada 2013 22:20
Faktycznie, bardziej kobiece jest malowanie tipsiorów i robienie laski facetowi co wieczór. Współczuję głupoty, pani komentator. Pani partnerowi również.