Kobieta weszła prosto pod nadjeżdżające auto. „Może się uda”

Kobieta weszła prosto pod nadjeżdżające auto. „Może się uda”

02 maja 2020
1
2
Zwykle do niebezpiecznych sytuacji na przejściach dla pieszych dochodzi w wyniku nieznajomości przepisów, złej oceny sytuacji lub klasycznej głupoty. W tym przypadku mogło chyba chodzić o… wyrachowanie.

Nagranie jest dość słabej jakości, ale da się z niego wywnioskować przebieg zdarzenia. Piesza stała przed przejściem, czekała, a sznur samochodów jechał. Nagle kobieta weszła na pasy, tuż przed jedno z aut, którego kierowca wykazał się wyjątkowym refleksem i w ostatniej chwili ominął pieszą. Istniało ryzyko, że potrąci ją drugi z samochodów, albo pojazd z kamerą, ale ci kierujący także wykazali się dobrą obserwacją sytuacji na drodze i uchronili kobietę przed potrąceniem.

Piesza wbiega pod samochód. A kierowca gdzie miał oczy?

Wiemy już co się stało, ale dlaczego to się stało? Rozumiemy że pieszy może nie zauważyć zbliżającego się samochodu, źle ocenić jego prędkość, mylnie uznać, że kierowca go widzi i z łatwością się zatrzyma. Ale ta piesza musiała doskonale widzieć i wiedzieć, że ma przed sobą sznur pojazdów, jeden jedzie za drugim i nie było tu mowy o „złej ocenie odległości” czy tym podobnym wymówkom. Co zatem się stało? Kobieta spojrzała ile jeszcze samochodów będzie musiało ją minąć i postanowiła po prostu zmusić kierowców do przepuszczenia jej? Na zasadzie „przecież mnie nie rozjadą”? Ciekawe czy w ogóle zdaje sobie sprawę ile miejsca potrzeba, żeby kierowca rozpoczął hamowanie, a jego auto się zatrzymało.

Dlaczego bezwzględne pierwszeństwo dla pieszych to fatalny pomysł?

Jesteśmy przekonani, że znajdą się osoby, które wskażą tą sytuację jako dobry przykład na to, że potrzebujemy nadchodzącej zmiany przepisów, nadającej pieszym pierwszeństwo już przed przejściem. Podoba nam się taki tok myślenia: „Ponieważ zdarzają się piesi bezmyślni lub/i o zapędach samobójczych, to niech kierowcy za nich myślą i na nich uważają”. Albo innymi słowami: „Ponieważ zdarzają się osoby, które mogą stanowić zagrożenie dla siebie i innych, lepiej nic z nimi nie róbmy. Po prostu niech inni na nich bardziej uważają”. Ciekawe rozumowanie, takie przenoszenie odpowiedzialności i argumentowanie „ponieważ im się nie chce myśleć, to wy macie za nich”.

Piesza weszła wprost pod auto, policja nie widzi jej winy

Osoby myślące w ten sposób musimy rozczarować - w myśl projektu nowych przepisów, wtargnięcie na ulicę nadal będzie zakazane. To będzie pierwszeństwo trochę takie, jak w przypadku pojazdu uprzywilejowanego - wszyscy mają ustąpić mu miejsca, ale on nie może po prostu jechać na czerwonym świetle z gazem w podłodze. Jego obowiązkiem jest upewnienie się, że inni umożliwiają mu przejazd, a jeśli wjedzie na czerwonym na skrzyżowanie i coś w niego uderzy, to wina leży po stronie kierowcy pojazdu uprzywilejowanego. Ale spokojnie - już teraz piesi wbiegający pod samochody, nawet jeśli całe zajście zostało nagranie, nie są uznawani za sprawców potrąceń. Strach pomyśleć co będzie, kiedy nowe przepisy wejdą w życie.

Komentarze

Huron
04 maja 2020 11:31
Ja tam widzę idiotę który nie zwolnił na żadnym z przejść dla pieszych które mijał
05 maja 2020 18:52
Huron ma rację. Piesza na pasach a ten ciśnie niepatrząc. Kiedyś kogoś potrąci.