Kierowcy Porsche nie muszą czekać na przejazdach kolejowych?

Czasami postrzega się kierowców ekskluzywnych samochodów jako ludzi, którzy uważają, że ich pewne zasady nie obowiązują. Na przykład przepisy ruchu drogowego i elementarne zasady bezpieczeństwa, co potwierdza ten kierujący.

Stanie przed przejazdem kolejowym i czekanie aż przejedzie pociąg bywa uciążliwe. Czasami trzeba czekać kilka bitych minut, aż wreszcie się pojawi. Ale co możemy zrobić? Zakaz wjazdu, to zakaz wjazdu.

Ale tego kierowcy chyba on nie dotyczy. Korzysta on z faktu, że na tym przejedzie zastosowano półzapory i śmiało przejeżdża na drugą stronę. Sądziliśmy, że półzapory stosuje się, aby umożliwić  łatwe zjechanie z torów jakiemuś kierowcy, który nie wie, że mrugające czerwone  światła, sygnał dźwiękowy oraz opuszczające się szlabany, oznaczają zakaz wjazdu. Widać stosuje się je też, żeby kierowcy Porsche 911 nie musieli czekać razem z innymi kierowcami.

Pandemia koronawirusa to wyzwanie dla wszystkich. Życzymy wam jak najmniejszej liczby koniecznych podróży! Z pewnością trzeba się do nich odpowiednio przygotować i zwrócić uwagę na następujące kwestie:
– dezynfekcja samochodu;
– tankowanie samochodu – jak zrobić to bezpiecznie?
– jak długo wirus utrzymuje się na poszczególnych elementach w samochodzie?
– wyjazd za granicę Polski podczas epidemii koronawirusa;
– kiedy Państwo może zabrać ci auto?

Warto przeczytać: Koronawirus – publikujemy najważniejsze informacje dla kierowców

Najnowsze

Zawodowi kierowcy i ich rodziny są dyskryminowani. Mogą mieć koronawirusa, ale nikt nie chce tego sprawdzić

Brak 14-dniowej kwarantanny dla zawodowych kierowców wykonujących międzynarodowy transport i przewóz osób to jedyne wyjście, aby zapewnić stały przepływ dóbr przez granicę. Takie ulgowe traktowanie ma jednak swoje poważne konsekwencje.

Epidemia to bardzo trudny okres dla nas wszystkich, ale każdy rozumie, że wprowadzane ograniczenia mają na celu powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa. Wśród owych obostrzeń jest zamknięcie granic i obowiązkowa 14-dniowa kwarantanna dla każdego obywatela wracającego do kraju. Jedynym wyjątkiem są kierowcy zawodowi, na przykład przewożący towary, co jest jedynym wyjściem, jeśli chcemy mieć pełne półki w sklepach. Ale rodzi to też poważny problem.

Przeczytaj też: Koronawirus a transport. Czy tarcza antykryzysowa pomoże tej branży?

Załóżmy, że jakiś kierowca zaraził się koronawirusem podczas pobytu za granicą i wrócił do Polski do swojej rodziny. Mógł tę swoją rodzinę zarazić. Dopóki u którejś z tych osób nie wystąpią objawy, nie mamy pewności, czy nie jest ona nosicielem. Polskie służby nie przewidują bowiem żadnych kontrolnych badań dla zawodowych kierowców i ich rodzin, więc muszą oni żyć w strachu i niepewności.

Przeczytaj też: Kierowcy zawodowi a kwarantanna przez koronawirus – kto odpowiada za ten chaos?

Jest jeszcze jeden problem z tym związany. Jak podaje portal Money.pl, rodziny kierowców zawodowych spotykają się ze stygmatyzacją. Ich żony są proszone na przykład o nieprzychodzenie do miejscowych sklepów, ponieważ wszyscy boją się zarażenia. Inna kobieta otrzymała polecenie nieprzychodzenia do pracy do czasu zakończenia epidemii. Traktowani są jak osoby, które uciekły z kwarantanny, a przecież zgodnie z prawem jej nie podlegają. Choć powinny.

Przeczytaj też: Koronawirus diametralnie zmienia pracę firm transportowych. Mapa z informacjami o kontrolach sanitarnych

Oburzające jest to, że wiele takich rodzin zostało pozostawionych samymi sobie. To także bardzo nieodpowiedzialne, ponieważ w ten sposób możemy mieć stały dopływ koronawirusa z zagranicy, a zanim u jakiegoś kierowcy wystąpią objawy, może on już w tym czasie zarazić swoją rodzinę. Żona kierowcy z kolei może – po prostu – zarazić na przykład ludzi w sklepie, czy aptece.

Zobacz też: 

Blokowanie tirów na autostradzie – zabawa dla całej rodziny?

Zawracał w korytarzu życia i zajechał drogę wozowi strażackiemu

Najnowsze

Kup sobie odrzutowiec przerobiony na imprezową limuzynę

Wynajęcie absurdalnie wydłużonej limuzyny lub SUV-a na imprezę ma swój urok, ale jest dość… oklepane. Co innego objazd po mieście w odrzutowcu na kołach.

Prywatne odrzutowce może są oznaką statusu, ale przecież nikt was w nich nie zobaczy. Chyba że podjedziecie takim odrzutowcem pod klub. Albo pod kościół. Długi na 12,8 m samolot w kolorze karminowy metalik zrobi wrażenie, gdziekolwiek się pojawi.

Stworzenie tej najbardziej odlotowej (dokładnie odlotowej!) limuzyny zajęło wyjątkowo dużo czasu. Dan Harris, który podjął się tego przedsięwzięcia, zaczął przygotowywać projekt już w 2005 roku. Samo zrobienie ramy, na której można było osadzić odrzutowiec marki Learjet, zajęło dwa lata. Elementy takie jak zawieszenie oraz instalacja elektryczna także musiały zostać zaprojektowane i wykonane od podstaw. Problemem okazało się nawet znalezienie zakładu lakierniczego z odpowiednio dużą halą, w której dało się zmieścić „Learmusinę” (jak pojazd został ochrzczony).

W kabinie pilo… kierowcy umieszczono zestaw wskaźników z pierwszej generacji Chevroleta Silverado, odpowiednio szpanerską (i wyglądającą na bardzo śliską) kierownicę oraz cztery monitory, pokazujące obraz z zewnętrznych kamer. Samolotomuzyna ma co prawa lusterka boczne, ale domyślamy się, że manewrowanie tym marzeniem imprezowicza nie należy do najprostszych.

W podsufitce umieszczono lotnicze (jakżeby inaczej) przełączniki, kontrolujące oświetlenie oraz nagłośnienie. System dźwiękowy ma rozsądne 17 000 W mocy, wliczając w to głośniki umieszczone na zewnątrz. Szczęśliwi imprezowicze mają do swojej dyspozycji także minibarek oraz skromny, 42-calowy telewizor (większy zapewne się nie zmieścił – cały pojazd ma jedynie 2,4 m szerokości).

Do napędu nie wykorzystano niestety silników odrzutowych (są tylko dla ozdoby), ale centralnie umieszczony silnik V8 o słusznej pojemności 8,1 l, konstrukcji Chevroleta. Na szczęście z zewnętrznych głośników można puszczać odgłos startującego odrzutowca, więc można zachować pewne pozory.

Learmuzyna po raz pierwszy wyjechała na drogi 2018 roku, ale wspominamy o niej dzisiaj, ponieważ zostanie wystawiona na sprzedaż. Pojazd najdziemy na aukcji Indiana State Fairgrounds. Nowy właściciel dostanie w komplecie trzyosiową naczepę do transportu tego odrzutowca na kółkach oraz Chevroleta Silverado 2500HD, który wszystko to uciągnie.

To jak? Przymierzacie się do kupna? Gdzie byście się wybrali taką limuzyną?

Najnowsze

Jak i czym bezpiecznie dezynfekować auto, by mu nie zaszkodzić?

Samochód to siedlisko drobnoustrojów i bakterii. W czasie pandemii wirusa COVID-19 szczególnego znaczenia nabiera właściwa dezynfekcja naszych pojazdów. Pisałyśmy o tym, jak zrobić to skutecznie, teraz podajemy przepis na dobry płyn do dezynfekcji samochodu.

W naszym poradniku – Jak porządnie zdezynfekować wnętrze? omawiałyśmy już, jakie środki stosować do uporania się z wirusami w aucie, ale też jakie elementy w samochodzie powinny być zdezynfekowane. Niestety te czynności należy powtarzać.

Pamiętajmy, że podróżując własnym autem jesteśmy znacznie mniej narażeni na ryzyko zakażenia koronawirusem, niż w przypadku korzystania z transportu zbiorowego. Wybierając własny samochód należy pamiętać o środkach ostrożności i odkażać go co kilka dni. Dotyczy to newralgicznych miejsc – uchwytów klamek zewnętrznych i wewnętrznych oraz bagażnika, kierownicy, dźwigni skrzyni biegów i elementów deski rozdzielczej. Nie należy też zapominać o włącznikach kierunkowskazów czy wycieraczek, klamrach pasów bezpieczeństwa, tapicerce oraz pozostałych elementach, które są stale dotykane.

Warto przeczytać: Jak dezynfekować motocykl i ubranie motocyklisty? Podajemy przepis na płyn do dezynfekcji

O sterylność własnego auta można zadbać samodzielnie. Uniwersalną recepturę na płyn do dezynfekcji przygotowała Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Do jego sporządzenia potrzebne będą: 833 ml 96 proc. alkoholu etylowego (spirytusu), 110 ml wody destylowanej lub przegotowanej, 42 ml 3 proc. wody utlenionej, 15 ml 98 proc. glicerolu (gliceryny) oraz litrowy pojemnik. Płyn do odkażania – trochę słabszy w działaniu niż ten zawierający alkohol – możemy stworzyć również na bazie octu: 0,5 litra octu, 400 ml wody, 50 ml wody utlenionej.

W sytuacji, w której nie mamy dostępu do żadnych środków dezynfekujących, można awaryjnie zastosować też zimowy płyn do spryskiwaczy, który bazuje na alkoholu etylowym. Takim 70-procentowym roztworem (3/4 litra płynu, 1/4 wody) można np. zdezynfekować klamki, ale trzeba jednocześnie uważać, by nie uszkodzić elementów lakierowanych. Płyn do mycia i spryskiwania szyb samochodowych to nie tylko woda i alkohol, ale także różnego rodzaju chemiczne dodatki, które mogą oddziaływać na lakier, a ich długotrwały kontakt z karoserią samochodu może skończyć się wizytą u lakiernika – zastrzega Ewa Rostek z Centrum Badań Materiałowych Instytutu Transportu Samochodowego.

Bezwzględnie zabronione jest korzystanie z płynów do spryskiwaczy (w tym koncentratów), bazujących na metanolu, który jest trucizną. Choć jego niewielki dodatek nie jest groźny, bo neutralizuje go zawarty w płynie etanol, to stężenia alkoholu metylowego powyżej 3 proc. objętości opakowania mogą być niebezpieczne, powodując podrażnienia skóry i oczu.

Metanol oraz płyny o nieznanym składzie chemicznym są nie tylko niebezpieczne dla zdrowia. Owszem, mogą skutecznie zdezynfekować wytarte lub spryskane nimi przedmioty, ale jednocześnie mogą je zniszczyć. Dotyczy to zwłaszcza lakierowanych klamek (nowoczesne wodorozcieńczalne lakiery samochodowe są bardzo delikatne), które szybko zmatowieją. Takie same uszkodzenia pojawią sią na plastikowych przełącznikach deski rozdzielczej, z których dodatkowo może zejść farba. Szkodliwy preparat w kontakcie ze skórzaną, a nawet materiałową tapicerką spowoduje blaknięcie i schodzenie fabrycznego barwnika. By mieć pewność, że płyn do szyb nie wyrządzi szkody właścicielowi i jego autu, należy wybierać preparaty certyfikowane, posiadające znak bezpieczeństwa użytkowania „B” – przekonuje Ewa Rostek.

Poza płynnymi i aerozolowymi środkami chemicznymi dobrym pomysłem wydaje się ozonowanie wnętrza pojazdu, które jest jedną z najskuteczniejszych metod dezynfekcji, do tego usługa może być realizowana na miejscu, bez bezpośredniego udziału właściciela auta. Innym, prostszym, choć nie tak efektywnym sposobem jest także regularne przemywanie newralgicznych elementów pojazdu np. wodą z mydłem lub płynem do mycia naczyń, które będą zdecydowanie mniej agresywne dla lakieru oraz plastikowych i skórzanych materiałów, niż roztwory na bazie alkoholi czy octu. One także powinny uporać się z drobnoustrojami i bateriami, szczególnie, jeśli będziemy ten zabieg wykonywać regularnie. Tylko cyklicznie wykonywana dezynfekcja ma sens, dlatego nie warto jej zaniedbywać zwłaszcza, że od tej prostej czynności może zależeć nasze zdrowie, a nawet życie.

Przeczytaj też: Podróżowanie samochodem w czasie epidemii koronawirusa – pytania i odpowiedzi

Najnowsze

Polscy kierowcy mają trudność z obserwowaniem drogi w nocy

Najnowsze badanie wykazało, że 70% polskich kierowców ma trudność z obserwowaniem drogi przed sobą w ciemności, nawet przy włączonych reflektorach.

Firma Tungsram zleciła firmie OnePoll przeprowadzenie badania dotyczącego bezpieczeństwa i widoczności w nocy wśród tysiąca polskich kierowców w lutym 2020 roku. W ramach badania zapytano tysiąc polskich kierowców o ich wrażenia z jazdy w ciemności i o to, jak dbają o swoje samochody. 61% wszystkich respondentów odczuwa większe zdenerwowanie podczas jazdy w nocy niż w dzień. Ta tendencja jest jeszcze wyraźniejsza wśród kobiet za kierownicą (65%).

Przeczytaj też: Okulary dla kierowców – czy warto je mieć?

Dodatkowo badanie wykazało, że 92% kierowców czułoby się pewniej, gdyby reflektory oświetlały większy obszar drogi, a 50% z nich stwierdziło, że jest to najważniejsze kryterium przy zakupie nowych żarówek samochodowych. Cena stanowiła priorytet tylko dla 10% respondentów. Często zwracamy uwagę na poziom płynu do spryskiwaczy, czy stan hamulców, a żarówki schodzą na dalszy plan. Dopóki się nie przepalą potrafimy jeździć z osłabionym oświetleniem pojazdu długie miesiące. To z pewnością sprawia, że nie czujemy się pewnie za kierownicą jadąc nocą. Ale złe oświetlenie naszego samochodu nie musi być jedyną przyczyną pogorszonego widzenia w nocy.

Ślepota zmierzchowa, potocznie określana „kurzą ślepotą”, objawia się słabszym widzeniem po zmroku. Schorzenie może być niezmiernie uciążliwe w trakcie wykonywania codziennych obowiązków, np. podczas prowadzenia samochodu, a jego skutki – niebezpieczne nie tylko dla nas samych.

Przeczytaj także: Ślepota zmierzchowa – jaki wpływ ma na bezpieczeństwo kierowców?

​Potoczna nazwa schorzenia nawiązuje do kury, która właśnie po zmroku przestaje widzieć. O ile taki sposób widzenia w przypadku zwierzęcia nie stanowi dla niego dużego dyskomfortu, to dla człowieka jest niemal uniemożliwiającą codzienne funkcjonowanie barierą. Podczas stacjonarnych i regularnie wykonywanych obowiązków może nam wydłużyć czas ich realizacji. Co jednak w przypadku, gdy prowadzimy samochód, a korki zmuszą nas do pozostania na drodze dłużej niż planowaliśmy? Problem z widzeniem, który występuje u uczestnika ruchu drogowego, może być przyczyną niebezpiecznego wypadku. Jeśli jesteśmy dotknięci tą przypadłością, możemy wspomagać się np. okularami do jazdy w nocy, jednak nie będą kompleksowym rozwiązaniem, a jedynie sposobem na doraźne polepszenie jakości widzenia. Czy można zatem ustrzec się pojawienia ślepoty zmierzchowej, a tym samym nie narażać się na niebezpieczne sytuacje?

Ważne: Znamy prognozowaną datę szczytu pandemii – kiedy wróci normalność na drogach?

Warto zainteresować się zakupem na prawdę dobrych żarówek do reflektorów samochodowych, oraz zadbać o własny wzrok udając się do specjalisty. Być może zakup specjalnych okularów dla kierowców jeżdżących po zmroku będzie dobrym rozwiązaniem.

Źródło: Tungsram Automotive

Pandemia koronawirusa to wyzwanie dla wszystkich. Życzymy wam jak najmniejszej liczby koniecznych podróży! Z pewnością trzeba się do nich odpowiednio przygotować i zwrócić uwagę na następujące kwestie:
– dezynfekcja samochodu;
– tankowanie samochodu – jak zrobić to bezpiecznie?
– jak długo wirus utrzymuje się na poszczególnych elementach w samochodzie?
– wyjazd za granicę Polski podczas epidemii koronawirusa;
– kiedy Państwo może zabrać ci auto?

Warto przeczytać: Koronawirus – publikujemy najważniejsze informacje dla kierowców

Najnowsze