Kierowca doprowadził do kolizji innych aut i uciekł. Świadek ruszył za nim w pościg

W takich sytuacjach nigdy nie wiemy co się stało - czy sprawca jest takim ignorantem, że nie rozumie swojej winy w takim zdarzeniu? A może rozumie ją doskonale, ale ponieważ sam nie został poszkodowany, pospiesznie ucieka, licząc na uniknięcie odpowiedzialności?

Początek nagrania skłania do wniosku, że kierowca Skody Superb zwyczajnie nie zna przepisów. Widząc zielone światło bezmyślnie ruszył, zupełnie nieświadom, że skręt w lewo na tym skrzyżowaniu nie odbywa się bezkolizyjnie i musi ustąpić pierwszeństwa pojazdom poruszającym się na wprost.

Agresywną jazdą doprowadził do kolizji po czym uciekł

Kierowca Fiata widząc jego zachowanie zaczął hamować, a zdając sobie sprawę, że nie zdąży się zatrzymać, skręcił kierownicą w prawo. Niestety w ten sposób doprowadził do kolizji z Seatem, a tymczasem sprawca całej sytuacji wyszedł z niej bez najmniejszego szwanku i zwyczajnie sobie pojechał.

Zajeżdżanie drogi na autostradzie, kolizja i ucieczka

Zareagował na to autor nagrania, który ruszył za Skodą i zmusił do zatrzymania. Kierowca Superba na początku nie rozumiał (lub udawał, że nie rozumie) o co chodzi. Mówił, że przecież w niego nikt nie uderzył. Albo kłamał twierdząc, że nie widzi swojej winy, albo rzeczywiście jej nie widział, co każe wątpić w jego znajomość przepisów i zastanowić się, czy ktoś nie powinien tej znajomości zweryfikować.

Spowodował kolizję i uciekł

Sprawca wrócił na miejsce kolizji, gdzie podobno wyzywał autora nagrania od „społeczniaków”. Sprawa skończyła się dla niego mandatem na 500 zł i 6 punktów karnych. Ominęła go więc kara za ucieczkę z miejsca zdarzenia, co przecież chciał zrobić, tylko został powstrzymany.

Najnowsze

Audi i Climeworks będą składować odzyskiwany z atmosfery dwutlenek węgla pod ziemią

Szwajcarska firma Climeworks buduje na Islandii największy na świecie obiekt bezpośredniego odfiltrowywania i składowania atmosferycznego dwutlenku węgla, który następnie przetworzony zostanie w skały. Audi współpracuje z ekologicznym start-upem z Zurychu i promuje w tym projekcie techniczne rozwiązania przyszłości.

Dzięki technologii bezpośredniego wychwytywania opracowanej przez Climeworks, dwutlenek węgla jest usuwany z otaczającej atmosfery, a wolne od CO2 powietrze do niej powraca. Instalacja na Islandii transportuje odfiltrowany z powietrza dwutlenek węgla pod powierzchnię ziemi, gdzie następnie procesy naturalne go mineralizują. W ten sposób dwutlenek węgla jest trwale usuwany z atmosfery.

Urządzenia instalacji najpierw zasysają powietrze i przesyłają je do kolektora CO2 zawierającego selektywny materiał filtracyjny. Wykorzystuje on specjalnie opracowany adsorbent do wiązania CO2 z powietrza. Gdy filtr ten jest nasycony dwutlenkiem węgla, podgrzewa się go do temperatury 100 stopni Celsjusza za pomocą ciepła odpadowego z pobliskiej instalacji geotermalnej. Wtedy uwalniają się z niego cząsteczki dwutlenku węgla. Przez instalację przepływa woda z elektrowni Hellisheiði, która następnie transportuje dwutlenek węgla około 2000 metrów pod powierzchnię ziemi. Cząsteczki CO2 reagują w naturalnych procesach mineralizacji ze skałą bazaltową i w ciągu kilku lat są przekształcane w węglany, trwale magazynując ten gaz pod ziemią. Woda wraca do obiegu w elektrowni geotermalnej. Obiekt będzie działał 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu i będzie odfiltrowywał z atmosfery 4000 ton CO2 rocznie. Jedna czwarta z nich przekształcana będzie w imieniu Audi. Do naturalnego związania tej ilości dwutlenku węgla potrzebnych byłoby 80 000 drzew.

Technologia bezpośredniego wychwytywania dwutlenku węgla z powietrza opracowana przez Climeworks ma dwie główne zalety: Analizy cyklu życia pokazują, że 90 procent odfiltrowanego CO2 jest skutecznie i trwale magazynowane pod ziemią. Ta wysoka zdolność redukcyjna sprawia, że instalacja jest bardzo wydajna. Technologia ta może być również skalowana do megaton rocznie i dzięki temu posiada duży potencjał na przyszłość.

Islandia jest jednym z niewielu miejsc na Ziemi oferującym idealne warunki dla tego procesu. Jej wulkaniczne pochodzenie sprawia, że kraj ten jest jednym z najbardziej znaczących geotermalnie regionów na świecie. Energia pozyskiwana tam z instalacji geotermalnych wskazuje jasno, że ciepło Ziemi może być przetwarzane na energię elektryczną w sposób ekonomiczny i praktycznie neutralny pod względem emisji CO2. Co więcej, skały na Islandii mają skład idealny do magazynowania dużych ilości dwutlenku węgla.

Misja – dlaczego Audi zaangażowało się w ten projekt
Hagen Seifert, odpowiedzialny w AUDI AG za koncepcje zrównoważonych produktów wyjaśnia:

Z naukowego punktu widzenia, adsorpcja dwutlenku węgla z atmosfery jest ważnym, obok redukcji emisji, środkiem umożliwiającym osiągnięcie celów klimatycznych Grupy. Przez nasze zaangażowanie w projekt opracowany przez Climeworks przyczyniamy się do dekarbonizacji.” Audi po raz kolejny kieruje się tutaj swoim kompleksowym podejściem i uczestniczy w projekcie promującym rozwój i wdrażanie innowacyjnych technologii ochrony klimatu.

Audi już od roku 2013 wspiera rozwój technologii wychwytywania CO2 opracowywany przez Climeworks. Dwa lata temu obie firmy wybudowały w Hinwil w Szwajcarii zakład odfiltrowujący CO2 z powietrza. Następnie gaz ten jest przetwarzany na kwas węglowy i wykorzystywany do produkcji napojów gazowanych. Audi rozbudowuje to udane partnerstwo i przenosi je na wyższy poziom angażując się w projekt na Islandii. Ponieważ węgiel jest umieszczony pod ziemią, koncern z Ingolstadt pomaga zamknąć cykl poprzez stałe przechowywanie związanego CO2 w ziemi. Audi wspiera także ten szwajcarski start-up swoim technologicznym know-how, np. przy opracowywaniu nowych koncepcji wymienników ciepła.

Najnowsze

Seria podpaleń samochodów! Kto za nią odpowiada?

Wszystkie samochody parkowały w tej samej okolicy, a ogień pojawiał się pod nimi w niewielkich odstępach czasu.

Do serii podpaleń doszło w nocy w minioną niedzielę w bielskiej dzielnicy Leszczyny. Jako pierwsza zaczęła się palić Toyota Avensis, której próby ugaszenia widać na poniższym nagraniu. Niestety auto doszczętnie spłonęło.

Eksplozja dosłownie rozerwała samochód! To nie była bomba, tylko ładujący się elektryk

Nieopodal stał Fiat Punto, pod którego przód też ktoś podłożył ogień, ale płomienie zgasły na skutek padającego deszczu. Kilkaset metrów dalej zaczął palić się Ford Mondeo, którego widać w dalszej części nagrania w kłębach dymu. Podpalono także stojącego w okolicy Volkswagena Polo.

Golf nagle stanął w płomieniach!

Do wszystkich pożarów doszło w ciągu kilkunastu minut. Policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie, poszukując podpalacza lub podpalaczy.

Najnowsze

Jechał kombajnem po autostradzie. Teraz stanie przed sądem!

Podobno wielu polskim kierowcom nadal obce są zasady jeżdżenia po autostradach. Z pewnością były one obce temu kierującemu kombajnem.

Informacja o kombajnie poruszającym się autostradą A1 dotarła do dyżurnego policji od postronnych kierowców. Na miejsce został wysłany patrol autostradowego komisariatu z Gliwic i rzeczywiście po kilku minutach policjanci trafili na kombajn, który poruszał się poboczem, ale z racji swoich rozmiarów, zajmował także połowę prawego pasa.

Policjant cudem uniknął śmierci. Samochód omal nie rozjechał go na autostradzie!

Funkcjonariusze zatrzymali nieodpowiedzialnego kierującego, który był zaskoczony interwencją. Powiedział policjantom, że nie zdawał sobie sprawy z tego, że jazda tego typu pojazdem po autostradzie jest zakazana.

Tak dochodzi do wypadków, czyli typowy obrazek z polskiej autostrady

Cała historia zakończyła się szczęśliwie wyłącznie dzięki czujności wszystkich kierowców, którzy odpowiednio reagowali na zagrożenie i udawało im się bezpiecznie wyprzedzać kombajn. Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, w której jeden z kierujących zareagowałby panicznie i doprowadził do kolizji, która zakończyłaby się karambolem. Dlatego policjanci odstąpili od postępowania mandatowego i skierowali wniosek o ukaranie nieodpowiedzialnego kombajnisty do sądu.

Najnowsze

Drastyczna podwyżka kary za brak opłaty parkingowej! To dopiero początek wzrostów?

Zmiana kary za brak uiszczenia opłaty parkingowej w strefie weszła w życie tylko w Warszawie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wprowadziły ją też inne miasta.

Od poniedziałku 7 września kara za parkowanie bez uiszczenia opłaty w strefie, zwiększyła się z 50 do 250 złotych. Decyzja o takiej zmianie zapadła już pod koniec lipca. Rada Miasta st. Warszawy argumentowała ją tym, że dotychczasową wysokość kary ustanowiono 17 lat temu, kiedy wartość pieniądza była zupełnie inna.

Jednocześnie rozszerzono zasięg Strefy Płatnego Parkowania, którą wprowadzono na Pradze Północ, obejmując okolice zoo i Parku Praskiego, Nową Pragę i północne okolice Dworca Wschodniego, a także na Woli (z jednej strony do al. Prymasa Tysiąclecia, a z drugiej do linii kolejowej Warszawa Gdańska – Warszawa Zachodnia). Tej zmiany już nie uzasadniano, ale wszyscy wiemy co jest jej powodem – zwiększenie wpływów do miejskiej kasy.

Przypomnijmy, że wzrost kary za brak opłaty za parkowanie jest możliwy na mocy nowelizacji, która weszła w życie na początku tego roku. Na jej podstawie samorządy mogą zwiększać wysokość opłat za godzinę parkowania oraz kar za niestosowanie się do nich. Obecnie pierwsza godzina parkowania w Warszawie kosztuje 3 zł, druga 3,60 zł, trzecia 4,20 zł, a każda kolejna to dodatkowe 3 zł. Niektóre miasta poszły jeszcze dalej i każą płacić nawet 6 zł za postój w ścisłym centrum (tyle zapłacimy w Krakowie). To może być dopiero początek podwyżek, ponieważ ustawa określa maksymalne stawki w odniesieniu do minimalnego wynagrodzenia. I tak opłata za godzinę parkowania nie może przekroczyć 0,45% tej stawki (co już teraz daje ponad 10 zł), a wysokość kary za brak tej opłaty to maksymalnie 10% płacy minimalnej, co obecnie daje 260 zł, ale od przyszłego roku będzie to już 280 zł (według najnowszych informacji płaca minimalna wyniesie wtedy 2800 zł).

Najnowsze