Kia Sportage zmienia się nie do poznania. Ma dwa ekrany po 12,3 cala
Nowa Kia Sportage jest pierwszym SUV-em koreańskiego producenta, który został zaprojektowany z myślą o europejskich kierowców.
Po czym rozpoznamy nową Kię Sportage? Po dwóch ogromnych ekranach.
Dwa 12,3-calowe ekrany ciekłokrystaliczne z grafiką wysokiej trafiły do nowej Kii Sportage. Są ze sobą połączone w jeden element, który podzielono na dwa co do funkcji. Lewy odpowiada za wskaźniki, a prawy za obsługę samochodu.
Wnętrze samochodu zostało zaprojektowane tak, by zapewnić pasażerom jak największą funkcjonalność i komfort podróżowania. Przykładowo, sterowanie hamulcem postojowym przeniesiono na lewą stronę, by zapewnić więcej miejsca do zagospodarowania na tunelu środkowym, gdzie znalazło się między innymi duże pokrętło do obsługi automatycznej skrzyni biegów oraz przyciski do włączania i wyłączenia funkcji dotyczących jazdy czy podgrzewania i wentylacji foteli.
Kia Sportage oferuje bezprzewodowe aktualizacje zarówno map, jak i oprogramowania. Do samochodu trafiać będą informacje o pogodzie, ruchu drogowym czy cenach na konkretnych stacjach paliw. Aplikacja Kia Connect na smartfony umożliwia użytkownikom zdalne połączenie z samochodem.
Nowa Kia Sportage trafi do sprzedaży w drugiej połowie grudnia 2021 roku.
Najnowsze
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi zaawansowane prace nad Obwodnicą Aglomeracji Warszawskiej – inwestycją, która otoczy stolicę drogowym pierścieniem o długości blisko 160 kilometrów. Właśnie ogłoszono nowe przetargi, a władze drogowe przedstawiły precyzyjny harmonogram dla poszczególnych odcinków. -
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem
-
Mercedes VLE: luksusowa limuzyna, van, a może statek kosmiczny? Dokąd zmierzasz motoryzacjo…
-
Xpeng P7+ za 198 tys. zł: luksus jak w Porsche i ładowanie w 12 min. Testowałam go w Chinach – Tesla ma się czego obawiać!
Zostaw komentarz: