Jechał 300 km/h po obwodnicy Warszawy – wideo

Kilka dni temu w sieci pojawił się filmik, w którym właściciel Porsche Panamera Turbo rażąco łamie przepisy ruchu drogowego.

Parę miesięcy temu było głośno na temat „Bogusia”, który swoim BMW M3 brawurowo poruszał się po Warszawie, za nic mając przepisy. Policja i sąd nie bardzo wiedziały co z nim zrobić. Jak widać zachęciło to kolejnego „śmiałka”, który „chwali” się swoimi popisami w sieci. 

Porsche Panamera Turbo o numerach rejestracyjnych W0 CZORT szaleje od kilku dni po Warszawie i przy okazji pozdrawia „Bogusia z M3”.

https://www.youtube.com/watch?v=jSUFiMBoO74

Zobacz też pojedynek Volkswagena Golfa I vs. Yamaha R1 – kto wygra?

Najnowsze

Edyta Klim

18-letnia Sonia Stando walczy o tory w Polsce!

Sonia od najmłodszych lat była zafascynowana techniką i motoryzacją. Ma już doświadczenie w organizacji imprez motoryzacyjnych, a teraz planuje akcję na wrocławskim rynku - "Torów nie mamy więc spacery uprawiamy".

MOTOLIGA Twojego pomysłu brzmi trochę, jak nazwa zawodów sportowych – czy takie jest założenie tego projektu?

Chcemy walczyć o poprawę bezpieczeństwa na drogach, poprzez naukę jazdy na torach z prawdziwego zdarzenia. Organizować szkolenia, zawody i zrzeszać także inne organizacje, którym przyświecają podobne cele. Pomysł MOTOLIGA (https://www.facebook.com/motoliga) przewijał się w moim życiu od kilku lat, chyba odkąd jeździłam w gokartach – tak od 8 roku życia. Chcąc rozwijać moją motoryzacyjną pasję, razem z tatą napotykaliśmy na wiele przeciwności np. brak toru obok domu. Ale już wtedy zdawałam sobie sprawę z tego, że gokarty dają duży rozwój umiejętności za kierownicą, a podstawy łapią, już nawet 3-latki. Stworzyliśmy pierwszy kartingowy profil na facebooku, gdzie próbowaliśmy przekonywać, że tory są potrzebne i trzeba o nie walczyć. A wiele małych obiektów, lotnisk – nie są torami z prawdziwego zdarzenia i często są niebezpieczne. Zaczęłam działać także w szkole, bardzo chciałam zostać jej przewodniczącą.

Do jakiej szkoły uczęszczasz?

Tesla i jej „w pełni autonomiczna jazda” znów w ogniu krytyki
Będę technikiem, mechanikiem pojazdów samochodowych – uczę się drugi rok. Najpierw tato wpadł na pomysł zorganizowania dla uczniów zawodów „Złombol”, gdzie jeździ się samochodami o wartości do tysiąca złotych. Jednak, ja byłam zdania, że to zbyt droga rozrywka dla przeciętnego ucznia. Zorganizowaliśmy za to zajęcia z doskonalenia techniki jazdy na Torze Rakietowa. Chłopcy byli zadowoleni, bo mieli okazję poćwiczyć, co przydało im się potem w codziennej jeździe. Później postanowiliśmy walczyć o coś więcej, szczególnie, że głośno było o złej sytuacji z Torem Lublin i Poznań. Zaczęliśmy też pod projektem MOTOLIGA łączyć całą technikę: samochody, samoloty, motocykle, gokarty. Ostatnio robiliśmy 3-godzinne szkolenia na gokartach z teorią i praktyką. Były też zawody samochodowe z podziałem na klasy, gdzie jedną konkurencją był slalom, a drugą przejazd na czas. Szczególnie slalom dobitnie ukazywał, jak wielu osobom brakuje technicznych umiejętności za kierownicą.

 

 

Młodym ludziom potrzebne są takie zajęcia?

Tak, bo oni często mają potrzebę zbyt szybkiej jazdy, więc lepiej, żeby swoje umiejętności szlifowali na torze. Jeżeli już chcą szybko pokonywać zakręty – to lepiej niech to robią w bezpieczniejszych warunkach, niż szalejąc po mieście. I niech poznają swój samochód, i uczą się go opanowywać w każdej, też niebezpiecznej sytuacji. Na drodze zginął mój kartingowy kolega, inny w wyniku wypadku ma złamany kręgosłup, a jeszcze inny miał dachowanie, bo zbyt szybko pokonywał zakręt. Takie sytuacje dają mi dużo do myślenia i działają na mnie bardzo motywacyjnie! Poza tym, przyszli mistrzowie muszą mieć gdzie się uczyć, nawet Małysz nie byłby tak świetnym sportowcem, gdyby nie miał skoczni „pod domem”.

Kiedy projekt stał się fundacją?

Zarejestrowani jesteśmy od 3 tygodni i dopiero teraz możemy myśleć o jakiś dofinansowanych formach spotkań motoryzacyjnych. Głównym naszym dochodem będzie 1% z podatku, ale też będziemy szukać innych form zbierania funduszy np. w pomysłowy sposób wykorzystywać zużyte części z warsztatów samochodowych, robić recykling, sprzedawać gadżety. Byłaby to też możliwość do wspólnych prac z narzędziami z dziećmi i młodzieżą. Sama miło wspominam takie zajęcia, gdzie mogłam w szkole pokazać opalarkę do drewna i jej działanie (śmiech).

Staramy się również o dofinansowanie z gminy Wisznia Mała na zorganizowanie festynu motoryzacyjnego w sierpniu. Dowiedziałam się przypadkiem o projekcie „Kultura na zakręcie” i wybrałam się na spotkanie, które jakoś nie wyglądało zbyt motoryzacyjnie… Okazało się, że to ośrodek spotkań był zbudowany na zakręcie, a spotkania dotyczyły kultury! (śmiech) Na szczęście z naszym pomysłem też możemy się starać o takie dofinansowanie.

Mówisz o sobie, że jesteś najmłodszym prezesem w Polsce – skąd ta pewność?

Niedawno skończyłam 18 lat i nie widziałam w rejestrach firm młodszej osoby w tej roli. Ale nie to jest ważne, tylko to, co chcę robić. Podkreślam wiek, żeby pokazać, że nie mam wielkiego doświadczenia i może znajdzie się ktoś, kto mi w tym projekcie pomoże.

Skąd u Ciebie motoryzacyjne zainteresowania?

Mój tato ma warsztat samochodowy, a ja już od małego bawiłam się z tatą w naprawianie swojego, małego samochodzika, na którym trzeba było odpychać się nogami. Później miałam biurko, które było takim moim, małym warsztatem. Miałam tam imadełko, dremelkę, lutownicę i wieczny bałagan, o co denerwowała się mama. Od początku byłam ukierunkowana technicznie i wiedziałam do jakiej szkoły pójdę. Jeździłam gokartami, a potem ćwiczyłam też sporo samochodem.

Publikujesz też filmiki w których przepytujesz różne osoby o tory – podoba Ci się taka, dziennikarska rola?

Pytam o tory i o bezpieczeństwo na drogach, a dlatego w formie filmu, bo to jest przekaz lepiej odbierany, niż jakiś długi elaborat. Widać też w nich mój postęp, bo sama je potem montuję. Kręcę też sama, albo pomaga mi tato czy kolega. Pierwsze są słabsze, a kolejne coraz lepsze, też z tego względu, że bardzo się denerwowałam, gdy musiałam zaczepiać ludzi na rynku. Raz mnie nawet zatkało, jak pan mi odpowiedział, że tory nie są potrzebne, bo tylko jeżdżą potem zbyt szybko, a ćwiczyć to można sobie na parkingu!? (śmiech) To mi uzmysłowiło, jak mała jest wiedza o potrzebie doskonalenia techniki jazdy.

Taka krótka forma filmowa to też trudne zadanie, bo materiału zwykle jest dużo, a film musi być „w pigułce”. Zawsze wplątuje w swoje filmy różne wpadki, żeby było zabawnie i żeby zainteresować tematem także przypadkowe osoby, które obejrzą to tylko po to, żeby zobaczyć, jak upada mi kamera (śmiech), jak robię głupią minę.

Planujesz akcję na wrocławskim rynku w obronie torów?

Na pomysł wpadliśmy po akcji ludzi, którzy chodzili po rynku, po zwyżce franka. Na to nie trzeba pozwoleń, bo to tylko spacer (https://pl-pl.facebook.com/events/610483169087126/). Staramy się o ściągnięcie do marszu motocyklistów, którzy będą w tym czasie na imprezie pod Magnolią. Chcemy zobaczyć, ile osób jest chętnych, by nagłośnić problem z torami. Wrocław to duże miasto, a nie mamy toru z prawdziwego zdarzenia. Problemem nie jest położenie takiej nawierzchni, ale koszt samej ziemi. Stadion pochłonął dużo pieniędzy, a wcale nie jest tak bardzo opłacalny. A tor może być wykorzystywany do wielu typów imprez i przyciągnie też inwestorów hotelarstwa, i punkty gastronomiczne czy handlowe. Nie chcemy tu niczego żądać czy nikogo szantażować, tylko uzmysłowić władzom, że jest taka potrzeba. To taki start do kolejnych inicjatyw. Chcielibyśmy także znaleźć poparcie sławnych ludzi, aktorów, którzy się interesują motoryzacją.

Padają zarzuty, że termin jest słaby (25 kwietnia), bo w tym samym czasie będzie niedaleko Rajd Świdnicki?

Co do terminu, to i tak przy bardzo dużym zainteresowaniu może być problem z miejscami parkingowymi dla samochodów w okolicy rynku, dlatego staram się o wsparcie ze strony motocyklistów, których w tym czasie będzie sporo w mieście.

Spotykasz się z przychylnym odbiorem swojej, planowanej akcji na rynku?

Staram się słuchać opinii publicznej. To będzie mój debiut w organizacji takiej akcji, ja się też uczę, ale spotykam się raczej z pozytywnym odbiorem i poparciem. Zdarzają się ludzie, którzy mówią, że to bez sensu i wytykają mi ten młody wiek. Mówią, że już próbowali działać w tym kierunku i nic to nie dało. A ja myślę, że skoro im się nie udało – to może mi się uda! I to jest dobra motywacja. Czasem mam jakieś „dołki”, ale wtedy dostaje dużo wsparcia od rodziców i przyjaciół, żebym dążyła do celu, bo dobrze mi idzie.

Najnowsze

Tankujesz mniej niż myślisz!

Wyniki kontroli NIK są zatrważające. Polscy kierowcy tracą miliardy złotych rocznie przez... źle działające pistolety dystrybutorów na stacjach.

Wnioski Najwyższej Izby Kontroli znów dają dużo do myślenia. Według słów jej prezesa nawet co siódma stacja może mieć źle działające dystrybutory? Co to oznacza dla nas w praktyce? 
Automat pokazuje na wyświetlaczu, że zatankowaliśmy 20 litrów paliwa, a w rzeczywistości w zbiorniku znajdzie się go mniej. O ile? Według ostatnich badań nawet 5 procent mniej benzyny lub gazu, czyli w przeliczeniu wychodzi jeden litr.

To efekt kontroli przeprowadzonej przez NIK na stacjach w województwach łódzkim i świętokrzyskim. Okazało sie, że ponad 60 procent wszystkich zbadanych dystrybutorów zawyżało wskazania od 4,3 do 5,6 procent sprzedanego paliwa na niekorzyść kupującego.

Urzędy miar bardzo rzadko kontrolują dystrybutory na stacjach benzynowych. Średnio robią to raz na 7 lub 9 lat, chociaż podczas kontroli wyszło, że na jednej stacji ostatnia kontrola miała miejsce 14 lat temu. 

Pracownicy Obwodowych Urzędów Miar sprawdzają na dodatek wybrane dystrybutory, a nie wszystkie na danej stacji. Praktycznie w ogóle nie sprawdza sie dystrybutorów LPG, co może stanowić wysokie pole do nadużyć.

Najnowsze

Co rozprasza młodych kierowców? – wideo

Amerykańscy badacze postanowili zrobić eksperyment, aby sprawdzić co rozprasza młodocianych kierowców.

W tym celu zamontowano kamerki prezentujące co dzieję się w kabinie, a także poza samochodem. Badacze przeanalizowali ostatnie sześć sekund przed wypadkiem u prawie 1 700 młodych kierowców.

Według badań przyczyną 6 na 10 wypadków samochodowych u młodych kierowców jest rozproszenie uwagi. 

Zobaczcie, jak to wygląda w praktyce.

 

Najnowsze

Edyta Klim

Molly Taylor zaskoczyła wszystkich w Australii

Molly Taylor jest pierwszą kobietą w historii rozgrywania mistrzostw Australii, która wygrała etap rajdu.

Molly nie planowała występu w Australii, chciała się skupić na kilku europejskich rajdach i rundach WRC. Starty w australijskim czempionacie zaproponował jej Scott Fedder i udostępnił przednionapędową rajdówkę. Tymczasem występ Molly przerósł oczekiwania wszystkich i jest świetną zapowiedzią nowego sezonu i możliwości Molly.

Na tym rajdzie startowała też mama Molly, która pilotowała innego kierowcę:

– Miło jest być tutaj w Australii i mieć mamę przy swoim boku. Nie wiedziałam, czego się spodziewać po tym rajdzie, bo dawno tu nie jeździłam i nie znałam możliwości konkurencji. Ale samochód był bardzo dobrze przygotowany i od początku mieliśmy dobre tempo jazdy. Ten wynik to duże wyróżnienie, ale to nigdy nie była dla mnie motywacja. Jest to jednak możliwość udowodnienia, że płeć nie ma znaczenia, bo wszyscy robimy to samo – mówiła Molly.

Testy Molly przed mistrzostwami Australii:

Molly śmieje się, że musiała stworzyć nieco dramatu, gdyż przed ostatnim odcinkiem na dojazdówce awarii uległ układ kierowniczy w jej Renault Clio i było tylko 5 minut na jego naprawę. Na szczęście do przejechania pozostało jedynie 850 metrów pokazowego odcinka Super Stage i zawodniczce udało się utrzymać wywalczoną wcześniej przewagę:

1. Molly Taylor/Bill Hayes (AUS) Renault Clio R3 1:07.54,1
2. Eli Evans/Glen Weston (AUS) Citroën DS3 R3T +20,5
3. Razvan Vlad/Daymon Nicoli (RO/AUS) Ford Fiesta ST +2.14,6
4. Simon Evans/Ben Searcy (AUS) Honda Civic Type-R +2.16,6
5. Ashlea James/Cathryn Catford (AUS) Volkswagen Polo Vivo +15.45,7

Najnowsze