George Russel mistrzem wirtualnych zawodów F1!
George Russell, po czwartym zwycięstwie z rzędu, został mistrzem F1 Esports Virtual Grand Prix Series.
Jeszcze parę miesięcy temu George Russell nigdy nie próbował wyścigów na symulatorze i nawet nie posiadał zestawu do gry, ale w niedzielny wieczór udowodnił, że jest nowym mistrzem wirtualnej sztuki ścigania, wygrywając po raz czwarty z rzędu w wirtualnym wyścigu F1.
Kierowca Williamsa wygrał wirtualne wyścigi w Monako, Hiszpanii i Azerbejdżanie. Do tego hat-tricka dorzucił czwarte, finałowe zwycięstwo w wirtualnej Grand Prix Kanady
Przeczytaj też: Rebellion Williams Esport #1 z dwoma Polakami w składzie wygrywa wirtualny, 24-godzinny wyścig Le Mans! Kobiecy zespół finiszuje na 18 miejscu
W wirtualnym Grand Prix Kanady George Russel pokonał o 15,3 sekundy Alexa Albona z Red Bulla, trzykrotnie ukaranego doliczeniem 3 sekund za wyjeżdżanie poza tor. Ostatnie miejsce na wirtualnym podium zajął Esteban Gutiérrez.
W klasyfikacji generalnej F1 Esports Virtual Grand Prix Series kierowca Williamsa zdobył 154 pkt, wyprzedzając o 46 pkt drugiego Alexa Albona. Na trzeciej pozycji, z dorobkiem 99 pkt, uplasował się kierowca Ferrari Charles Leclerc.
W klasyfikacji zespołów triumfował Williams, przed Mercedesem i Ferrari.
Po zdobyciu mistrzostwa F1 Esports Virtual Grand Prix Series, Russell tak podsumował swój wyczyn:
To było wspaniałe, zajęło nas, zapewniło nam rozrywkę, to na pewno. Dzięki temu nasza konkurencyjna strona była zajęta. Nie mamy obecnie wyścigów, aby jeździć, i okazja do wirtualnego ścigania się z kolegami z toru to była świetna zabawa.
Z mojej strony wkładałem w to dużo pracy oraz wysiłku, i cieszę się, że uzyskałem dobre wyniki, które to odzwierciedlają.
Przeczytaj też: Nowy format kwalifikacji w F1? Nie wszystkim się to podoba
Już niedługo kierowcy F1 zasiądą za kierownicami prawdziwych bolidów. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pierwszy wyścig Formuły 1 w sezonie 2020 odbędzie się 5 lipca na torze Red Bull Ring w Austrii.
Najnowsze
-
Test Alpine A110 R Turini – ostatni benzynowy sprint
Przypatrzcie się porządnie i zapamiętajcie ten widok. Alpine A110 R to jedna z ostatnich okazji, by doświadczyć prawdziwej sportowej motoryzacji pachnącej benzyną, a nie kablem do ładowarki. W odmianie R – tej najbardziej radykalnej – Alpine nie udaje, że chce być grzeczne. To auto powstało z myślą o torze, a miasto traktuje raczej jak scenerię […] -
BMW Group Polska w 2025 roku: rekordy sprzedaży i zapowiedź dużych zmian
-
Test Ford Mustang Mach-E Rally – rajdowa stylówka czy coś więcej?
-
Test Mercedes-AMG E 53 Hybrid 4MATIC+. Czy ta hybryda boli?
-
-10°C i niemy diesel na parkingu. Winne są nie świece, a ten zapomniany element
Zostaw komentarz: