Niezawodny sposób na uniknięcie mandatu z fotoradaru? Sąd oficjalnie go zatwierdził
Wielokrotnie pisaliśmy już o przykładach, świadczących o bezsensowności kombinowania i oszukiwania GITD, jeśli otrzymamy mandat z fotoradaru. Tymczasem okazało się, że jest sposób na uniknięcie odpowiedzialności, a skuteczność i zgodność z przepisami tego sposobu, potwierdził niedawno sąd.
Fotoradar zrobił zdjęcie – czy muszę podać, kto prowadził?
Sprawę nagłośnił portal Interia.pl którego dziennikarz rozmawiał z Emilem Rauem (znanym jako „Łowca Fotoradarów”), na temat wyroku sądu, jaki usłyszał. Bohater tej historii jest właścicielem firmy transportowej i dotarło do niego pismo z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, odnośnie wykroczenia, jakie popełnił kierowca, prowadzący firmowy samochód. Oprócz informacji o wykroczeniu oraz mandacie, pismo zawierało wezwanie do wskazania osoby, która prowadziła uwieczniony na zdjęciu pojazd.
Jego właściciel może nie podać, kto prowadził samochód w momencie popełnienia wykroczenia, ale wtedy musi liczyć się z grzywną wynoszącą dwukrotność kary za dane wykroczenie. Emil Rau przekazał więc imię i nazwisko kierowcy, ale odmawiał podania jakichkolwiek innych danych. Argumentował to brakiem podstawy prawnej oraz względami RODO.
Jak uniknąć mandatu z fotoradaru? Sposób jest prosty
Ostatecznie sprawa trafiła do sądu. Rau był oskarżony o to, że:
Wbrew obowiązkowi nie wskazał na żądanie uprawnionego organu (Głównego Inspektora Transportu Drogowego) komu powierzył pojazd.
Oskarżony argumentował, że dopełnił obowiązku, jaki nakładają na niego przepisy, a podawanie adresu zamieszkania czy numeru PESEL, wykracza poza te obowiązki. Co może wydać się zaskakujące, sąd przychylił się do jego argumentacji. Jak podaje Interia.pl, sąd w uzasadnieniu stwierdził:
Jak wskazuje wykładnia językowa, pod słowami „komu” i „osoba” kryje się co najwyżej wskazanie imienia i nazwiska danego człowieka. Brak jest natomiast podstawy prawnej dla stanowiska GITD, jakoby poprzez znamię ustawowe „komu” można by rozumieć także inne dane osoby takie jak jej adres, data i miejsce urodzenia itp.
Sąd odniósł się w ten sposób do zapisu ustawy Prawo o ruchu drogowym, które w art. 78, ust. 4 mówi:
Właściciel lub posiadacz pojazdu jest obowiązany wskazać na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, chyba że pojazd został użyty wbrew jego woli i wiedzy przez nieznaną osobę, czemu nie mógł zapobiec.
Według sądu w Zielonej Górze, przepisy są w tej kwestii jednoznaczne, więc w konkluzji uzasadnienia czytamy:
Obwiniony w pełni sprostał nałożonemu na niego obowiązkowi ustawowemu, wskazał bowiem osobę, której powierzył pojazd w określonym czasie.
Czy ten sposób na uniknięcie mandatu z fotoradaru zawsze działa?
Trudno powiedzieć. Emil Rau miał później jeszcze jedną, właściwie taką samą sytuację (tym razem wykroczenie jednego za jego kierowców zarejestrowała policja) i sprawa zakończyła się identycznym wyrokiem. Wynika z tego, że na pytanie, kto kierował pojazdem w momencie wykroczenia, można odpowiedzieć „Jan Kowalski” i na tym zakończyć swoje zeznania.
Jak wynika z wyroków sądu, takie działanie „nie nosi znamion wykroczenia”. Pamiętajcie tylko, że w Polsce nie ma precedensów. Możecie stosować taką samą argumentację i wskazywać na identyczną interpretację przepisów, ale sąd nie musi się przychylić do takiego rozumienia prawa.
Ostrzegamy też przed udawaniem, że nie wiecie, kto prowadził, chociaż to wy sami jesteście na zdjęciu. Opisywaliśmy już przypadki, w których pracownicy systemu CANARD sami dochodzili, po zdjęciach w dokumentach właściciela auta, że to on prowadził.
Najnowsze
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi zaawansowane prace nad Obwodnicą Aglomeracji Warszawskiej – inwestycją, która otoczy stolicę drogowym pierścieniem o długości blisko 160 kilometrów. Właśnie ogłoszono nowe przetargi, a władze drogowe przedstawiły precyzyjny harmonogram dla poszczególnych odcinków. -
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem
-
Mercedes VLE: luksusowa limuzyna, van, a może statek kosmiczny? Dokąd zmierzasz motoryzacjo…
-
Xpeng P7+ za 198 tys. zł: luksus jak w Porsche i ładowanie w 12 min. Testowałam go w Chinach – Tesla ma się czego obawiać!
Zostaw komentarz: