Karolina Chojnacka

Elsie „Bill” Wisdom: udowodniła mężczyznom, że się mylą

Elsie „Bill” Wisdom jako młoda dziewczyna nauczyła się prowadzić motocykle i samochody. Ścigać zaczęła się w latach 20. XX wieku, jednak dopiero w latach 30. jej kariera ruszyła do przodu.

Elsie była jedyną córką, z siedmiorga dzieci Benjamina i Emmy Gleed. Wychowywana wśród sześciorga braci, często uczestniczyła w ich grach, w trakcie których ci wołali na nią „Bill”. Przydomek ten przylgnął do niej i towarzyszył w trakcie późniejszej wyścigowej kariery.

Od dwóch do czterech kółek
Jako młoda dziewczynka zaczęła przygodę z motoryzacją od jazdy na motocyklu brata. W wieku 16 lat dostała własny motocykl od rodziców. Mimo ich obaw, jeździła na dwóch kółkach bez strachu i ze sporym entuzjazmem. Po jakimś czasie zatroskani o bezpieczeństwo córki rodzice zdecydowali jednak, że lepsza dla niej będzie jazda na czterech kółkach.

W wieku 18 lat Elsie dostała od rodziców samochód GWK. Auto nie było jednak wystarczająco szybkie na zawody prędkościowe, w których zaczęła startować. Trzy lata później, w 1925 roku, na własną rękę kupiła super doładowany Lea-Francis, osiągający prędkość maksymalną 70 mil na godzinę.

Narodziny kierowcy wyścigowego
Prawdziwą karierę wyścigową „Bill” zaczęła w latach 30., tydzień po ślubie z Tommym Wisdomem. I to nie z własnej woli. Mąż potajemnie zapisał ją na wyścig Ladies March Handicap na torze Brooklands.

Przeczytaj też: Kay Petre: gwiazda toru Brooklands

Elsie była wściekła, gdy się o tym dowiedziała. Bardziej niż ryzykiem związanym z wyścigami o dużych prędkościach, obawiała się publicznego zbłaźnienia. Tommy przekonał ją jednak do wzięcia udziału w zawodach. Dodatkowo zwiększył pewność siebie „Bill”, wypożyczając specjalnie dla niej 1,5-litrowego Frazer-Nasha, który z łatwością mógł być jednym z najszybszych aut w wyścigu. Elsie wygrała wyścig. Wygrała z przewagą 3/4 mili nad kolejną zawodniczką, jadąc ze średnią prędkością 95,05 mph.

To był dopiero przedsmak tego, co miało nastąpić.

Ambitna zawodniczka
Zachęcona pierwszym zwycięstwem, Elsie „Bill” Wisdom zaczęła startować w kolejnych wyścigach. Wzięła między innymi udział w podwójnym dwunastogodzinnym wyścigu Junior Car Club, jednak z powodu nierówności toru i złych warunków pogodowych samochód zaczął się dziwnie chwiać i Elsie zdecydowała się wycofać z zawodów.

Tommy Wisdom bardzo wspierał swoją żonę i pokładał w niej ogromne nadzieje. Wierzył, że „Bill” uda się pobić rekord okrążenia kobiet. By ułatwić jej osiągnięcie tego celu w 1932 roku kupił jej 7,2-litrowego jednomiejscowego Leyland-Thomasa, samochód, który większość mężczyzn, w tym właściciele toru Brooklands, uważała za zbyt nieprzewidywalny i niebezpieczny do jazdy dla każdej kobiety.

Elsie musiała udowodnić im, że się mylą. Jesienią Brooklands Automobile Racing Club (BARC) zorganizował wyścig Ladies Handicap, na trzy okrążenia po zewnętrznym obwodzie toru. „Bill” osiągnęła w Leylandzie prędkość 121,47 mil na godzinę, ustanawiając tym samym nowy rekord okrążenia kobiet i zdobywając prestiżową odznakę „Brooklands 120mph”. Tylko trzy inne kobiety mogły się pochwalić takim osiągnięciem.

Przeczytaj też: Gwenda Stewart-Hawkes: urodzona rekordzistka

W tym samym 1932 roku Elsie razem australijską zawodniczką Joan Richmond wzięła udział w wyścigu na 1000 mil w Brooklands. Stawka była wysoka – były jedynymi kobietami startującymi na równych zasadach z mężczyznami.

Mimo problemów z samochodem, zużytymi oponami i problemami z hamulcami, Elsie i Joan udało się ukończyć wyścig na pierwszym miejscu. Były pierwszymi kobietami, które wygrały mieszany wyścig kobiet i mężczyzn w Brooklands. Ich średnia prędkość wyniosła 84,41 mph i przekroczyły metę na pełne 3 minuty przed kolejnym zawodnikiem.

Elsie „Bill” Wisdom: udowodniła mężczyznom, że się mylą

Elsie brała także udział w wyścigach Le Mans w 1933 roku, gdy była jedyną kobietą z sześcioosobowej załogi Astona Martina, i w 1938 roku, gdy ścigała się razem z Dorothy Stanley Turner. Ścigała się także w zawodach Brooklands 500 Miles w 1935 roku, jako jedna z czterech kobiet zaproszonych przez organizatorów do wzięcia udziału w rywalizacji, oraz w Mille Miglia w 1937 roku i wielu innych wyścigach.

Po II wojnie światowej, gdy wznowiono europejskie wyścigi, „Bill” wróciła na tor. W 1948 roku była między innymi członkiem trzyosobowej kobiecej załogi w Rajdzie Monte Carlo.

Nie zawsze było kolorowo
Mimo swojej wiedzy na temat wyścigów i umiejętności prowadzenia pojazdów bez cienia strachu przy prędkościach przekraczających 100 mph, Elsie nie uniknęła wypadków. W 1937 roku jadąc razem z mężem rozbili samochód, próbując uniknąć kobiety, która wyszła na drogę. „Bill” miała uszkodzoną twarz, a Tommy złamaną nogę. W 1951 roku oboje rozbili się na torze testowym. Elsie wyszła z kraksy z obitymi trzema żebrami i uszkodzonym ramieniem.

Przeczytaj też: Annie Bousquet: zabił ją jej własny entuzjazm

Elsie „Bill” Wisdom zakończyła karierę w 1955 roku, po dwóch dekadach pełnego emocji ścigania.

Razem z Tommym doczekali się w 1934 roku córeczki, Ann. Dziewczynka poszła w ślady matki. Ann „Wiz” Wisdom Riley jeździła  w wyścigach w latach 50. i 60. XX wieku. Karierę zrobiła jako nawigator Pat Moss, siostry Stirlinga Mossa.

Najnowsze

Ford Focus debiutuje w wersji EcoBoost mHEV

Ford wprowadził na europejski rynek odświeżonego Focusa, tym razem z oszczędnym, zelektryfikowanym układem napędowym EcoBoost Hybrid. Co jeszcze się zmieniło w topowym kompakcie?

Zaawansowana, 48-woltowa instalacja miękkiej hybrydy dostarcza 155 KM mocy. Hybrydowy układ napędowy 1,0-litra EcoBoost Hybrid o mocy 155 KM zapewnia ponad dwukrotnie większą sprawność niż 2,0-litrowy silnik benzynowy o mocy 145 KM, montowany w Focusie zaledwie 10 lat temu, przy czym zużycie paliwa spadło aż o 45 procent. 

BISG działa również jako silnik elektryczny, płynnie współpracujący z trzycylindrową jednostką spalinową o niskich stratach tarcia wewnętrznego, wykorzystując zmagazynowaną energię do wzmocnienia momentu obrotowego podczas normalnej jazdy i przyspieszania, a także do zasilania osprzętu elektrycznego pojazdu.

Ford Focus EcoBoost mHEV

Udoskonalony Focus oferuje również wyższy komfort, m.in. nowy cyfrowy wyświetlacz konfigurowalny na tablicy zegarów o przekątnej 12,3 cala, a także nowe funkcje łączności, dzięki którym korzystanie z samochodu posiadającego w standardzie FordPass Connect stanie się dla właścicieli źródłem większej satysfakcji. Wśród nich znajdzie się system wczesnego informowania o niebezpieczeństwie na drodze, dostępny pod koniec roku.

W pełni konfigurowalny, 24-bitowy cyfrowy wyświetlacz na tablicy zegarów  wyświetla szczegółowe, bardziej intuicyjne obrazy i ikony w pełnym spektrum kolorów, dzięki czemu stają się jaśniejsze, mniej męczące dla oczu i łatwiejsze do odczytania. Zestaw wskaźników pozwala również kierowcy na określenie priorytetów ważności wyświetlanych informacji zgodnie z własnymi preferencjami.

Focus ST-Line i Focus Active są teraz oferowane z dodatkowym wyposażeniem w standardzie: dwustrefową, automatyczną, elektroniczną klimatyzacją, samościemniającym się lusterkiem wstecznym, wycieraczkami z czujnikiem deszczu i systemem dostępu bezkluczykowego. Dodatki stylistyczne obejmują standardowy większy spojler dachowy w wersji Focus ST-Line oraz standardową czarną podsufitkę dla Focusa Active X.

Ford Focus EcoBoost mHEV - wnętrze

Nowa wersja wyposażenia Focus Connected zapewnia indukcyjną ładowarkę dla smartfonów i nawigację dla aktywowanego głosem systemu SYNC 3 z 8-calowym ekranem dotykowym. 

Focus nadal będzie oferowany w wersji pięciodrzwiowego hatchbacka, kombi, a na wybranych rynkach z nadwoziem czterodrzwiowym, w szerokiej gamie odmian – między innymi w stylowej wersji Focus Titanium, jako crossover Focus Active inspirowany stylem segmentu SUV, a także sportowy Focus ST-Line i ekskluzywny Focus Vignale. Hybrydowe zespoły napędowe EcoBoost są dostępne w całej gamie wersji i nadwozi.

Najnowsze

Paula Lazarek

FIA European Truck Racing Championship – „hardkorowa” symulacja za kierownicą pojazdów ciężarowych [RECENZJA GRY]

Jeśli lubicie wyścigi nie tylko samochodowe to warto przyjrzeć się grze FIA European Truck Racing Championship, w której możecie poczuć się jak zawodowcy za kierownicą potężnej ciężarówki! Miałyśmy okazję sprawdzić tę "hardkorową" symulację i zdobyłyśmy całkiem niezłe noty za sterami Mercedesa na torze w Le Mans!

Na rynku pojawił się FIA European Truck Racing Championship (ETRC), zaawansowany symulator wyścigów największych ciężarówek. Tytuł wydany na platformy PC, Playstation 4, Xbox One oraz Nintendo Switch można znaleźć w dobrych sklepach z grami.

FIA European Truck Racing Championship to pierwsza „hardkorowa” symulacja wyścigów pojazdów ciężarowych z bardzo realistyczną fizyką. Gra posiada licencję organizacji FIA European Truck Racing Championship i została opracowana na silniku KT Engine. 

W grze znajdziemy 25 ciężarówek znanych marek, m.in. Mercedes czy Iveco, oraz 15 torów wyścigowych zaczerpniętych z prawdziwego świata, takich jak francuskie La Mans czy włoskie Misano. Tutaj od razu warto zaznaczyć, że tytuł tej gry jest bardzo mylący, bo nie rywalizujemy tylko na europejskich torach. I dobrze!

Wszystko to zostało okraszone trójwymiarową grafiką i dynamicznie zmieniającą się pogodą. Wrażenia z prowadzenia samochodu ciężarowego w słońcu czy deszczu są naprawdę bardzo ciekawe, niebanalne i miłe dla oka. Trzeba przyznać, że projektanci gry stworzyli bardzo realistyczne ciężarówki i jest zwyczajnie na czym „zawiesić oko”.

{{ image(28612) }}

Kilka słów o wprowadzeniu do rywalizacji, po załadowaniu gry mamy możliwość sprawdzenia swoich umiejętności w trakcie 15 prób, dzięki którym poznajemy dokładnie mechanikę gry i przyzwyczajamy się do prowadzenia ciężarówki. Uwaga! Przejście wszystkich jest warunkiem koniecznym do uzyskania licencji ETRC. Mniej doświadczeni gracze, niestety będą pewnie kilka razy podchodzili do „zaliczenia” wszystkich 15 poziomów. Sugerujemy, aby przed grą wypić uspokajającą melisę ;). 

W grze FIA ETRC do jednego wyścigu na torze stanie 12 ciężarówek, które będą walczyć o zwycięstwo w systemie czterech sprintów po 45 km każdy. Gracze muszą zmierzyć się ze specjalnymi technikami prowadzenia, oddziaływaniem praw fizyki, specjalnymi karami za przewinienia i zbiornikiem o pojemności 200 litrów wody, którym należy zarządzać ręcznie, aby na bieżąco chłodzić hamulce, uniknąć przegrzania i ukończyć wyścig.

{{ image(28609) }}

To co dało najwięcej frajdy w trakcie gry to przede wszystkim tryb wielosobowy – nie dość, że możecie znaleźć kogoś online, kto z wami się pościga na torze to jeszcze możecie zagrać z przyjaciółmi w trybie ekranu podzielonego. 

Wg naszej redakcji, ogromnym minusem jest wprowadzony w rozgrywkach system kar, możecie zostać zatrzymani w trakcie wyścigów np. przez strącenie słupków na zakręcie, nieumiejętne ścięcie zakrętu czy też delikatny kontakt z przeciwnikiem. Niestety po jakimś czasie zbyt często pojawiające się kary i odejmowane punkty stają się po prostu udręką dla zawodnika. 

Ostatnim minusem jest zdecydowanie niedopracowany dźwięk w grze, chodzi dokładnie o dialogi tuż przed rozpoczęciem wyścigu, mimo tego, że czasem zdarzają się bardzo zabawne anegdoty to jednak trudno słuchać rozmów niczym z syntezatora mowy w translatorze. 

{{ image(28610) }}

Plusy:
+ faktyczne odczucie „ciężkości” samochodów, prowadzenie wirtualne nie jest łatwe i to jest zdecydowana zaleta
+ gra wieloosobowa na podzielonym ekranie, świetna opcja na długi wieczór pełen rywalizacji z przyjaciółmi
+ grafika – zaawansowana fizyka i bardzo ładna, miła dla oka wizualizacja toru

Minusy:
– mało rozbudowany tryb kariery, mało wyzwań – to zdecydowanie gra dla pasjonatów a nie osób, które lubią się pościgać i zdobywać nowe nagrody za ukończony poziom czy rozbudowywać swoje maszyny za zebrane pieniądze
– system kar, który często kończy rozgrywkę bez przyczyny
– irytujące dialogi w grze niczym z syntezatora mowy

NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE
Tytuł: FIA European Truck Racing Championship
Data premiery: 18.07.2019
Platformy: PC, PS4, XONE, Nintendo Switch
Recenzowany egzemplarz:  PC

Najnowsze

Paula Lazarek

Ramki na tablice rejestracyjne Alti Giri – biżuteria samochodu nie tylko dla kobiet

Chcesz mieć ciekawą oprawę nudnej tablicy rejestracyjnej? My już mamy - i to w różnych wariantach! Każda z nas wybrała inną, zobaczcie jak to wygląda i gdzie je kupić! Projektanci Alti Giri uzyskali wyjątkową prezentację tego niewielkiego elementu, który podkreśli urodę twojego auta i stanie się subtelną częścią tuningu optycznego. Jak wyglądają na samochodzie i ile kosztują?

Alti Giri to specjaliści od ramek do mocowania tablic rejestracyjnych, ale także motoryzacyjni maniacy. Jak to wszystko się zaczęło i skąd pomysł na taki gadżet do tuningowania optycznego samochodu?

Wszystko zaczęło się od parkingowej stłuczki firmowego SAAB-a. Wygięta tablica rejestracyjna wypadła z połamanej ramki i dopiero wtedy, trzymając w rękach kawałki plastiku pomyślałem, że ten przedmiot mógłby wyglądać dużo lepiej. Pomysł dojrzewał przez wiele miesięcy. Wiedziałem jak powinna wyglądać nowa ramka, ale dopiero rozmowa z ekipą biura konstrukcyjnego pokazała mi ile jest do zrobienia. Projekty, wydruki, materiał, narzędziownie, testy, poprawki, kolejne testy… trochę to trwało. Za każdym razem nowa porcja wiedzy. Ramkę nazwaliśmy MONO, ponieważ ma tylko jedną opcję personalizacji – kolor. Alti Giri to startup stworzony przez kilku maniaków motoryzacji i wzornictwa. Kręci nas brzmienie widlastych silników, drewniane kierownice w starych Alfach, rajdy, klasyki i restomody. Wszystko to, co sprawia, że nawet dojrzały facet czuje się niekiedy jak mały chłopiec. Pewnie dlatego włączyliśmy alarm w Muzeum Ferrari w Maranello, próbując na chwilę dotknąć 250 GTO… – czytamy na oficjalnej stronie Alti Giri. 

Czytając tę zabawną historię z Muzeum w Maranello byłyśmy pewne, że ramki do mocowanie tablic rejestracyjnych nie będą banalne, a raczej unikalne, nietypowe, a z pewnością porwą nasze serca. Tak właśnie sie stało, jak otrzymałyśmy paczkę z zestawem ramek do naszych samochodów. 

Na początek, nasza redakcyjna koleżanka Kamila Nawotnik zamontowała ramkę – nowość w ofercie, czyli wzór Italia, który od razu przykuwa uwagę. Jest prosty i trafiony. To wybór oczywisty przede wszystkim dla każdego właściciela samochodu włoskich marek. Już na pierwszy rzut oka widać bardzo dobrą jakość wykonania ramek. Zastosowany plastik jest wysokiej jakości, choć jest także sztywniejszy od klasycznych produktów tego typu. Przez to pojawił się mały problem przy montażu – Alfa Romeo Giulia nie ma płaskiej podstawy mocowania. Jest trochę wygięta, więc właściwe dopasowanie ramki wymaga odrobiny kreatywności.

Podobny problem pojawił się z tyłu – Giulia, na którą trafiła ramka, ma specyficzne, uniwersalne mocowanie, dostosowane od razu do tablic amerykańskich i europejskich. Zamocowanie „Italii” wymagało nawiercenia dodatkowych otworów, ostatecznie jednak cała operacja ostatecznie zakończyła się sukcesem. Najważniejsze, że ramka jest solidna, a do tego ma ciekawy design. Italia nie jest nachalna, a przy tym bardzo celnie podkreśla włoskie korzenie Giulii – podkreśla Kamila Nawotnik. 

Natomiast nasza redaktorka Joanna Szymków-Matuszewska wybrała ramkę Mono Rosso Corsa i zamontowała ją do białego Audi. Na zdjęciach możecie zobaczyć, że bardzo ładnie prezentuje się czerwony odcień ramek z arktyczną bielą karoserii.

Ramki na tablice rejestracyjne - biżuteria samochodu nie tylko dla kobiet

Wzór Rosso Corsa jest – również jak Italia – bardzo solidnie wykonany. Obramowanie w naszym wymarzonym kolorze wykonane jest metodą sitodruku. Nadruk dzięki temu jest trwały i odporny na działanie warunków atmosferycznych oraz środków chemicznych stosowanych w myjniach samochodowych. Ramka nadała jeszcze więcej sportowego charakteru i zadziornego wyglądu całej atrapie chłodnicy Audi z czarnym logo niemieckiego producenta.

Sam montaż przebiegł dość sprawnie. Uważamy to za ogromny plus, ponieważ można szybko i bezinwazyjnie zrobić to samemu. Estetyka takiego gadżetu do tuningu optycznego jest zachowana na bardzo wysokim poziomie. Nawet, gdy konieczne okazuje się dodatkowe rozwiercenie otworów – nikt tego nie zauważy. 

Ramki na tablice rejestracyjne - biżuteria samochodu nie tylko dla kobiet

Ramki są dostosowane do montażu tablic rejestracyjnych o wymiarach 520 x 114 mm. Całkowite wymiary ramki to 526 x 120 mm. Ramka w całości  jest wykonana z ABS. Jest to materiał bardzo wytrzymały i odporny na zarysowania, dlatego możecie spokojnie wjeżdżać w nawet największe krzaki w trakciej off-roadowej eskapady w nieznane. Projektanci Alti Giri podkreślają, że stosują wysokiej jakości uszlachetniające dodatki, które chronią tworzywo przed fotodegradacją.

Ramki otrzymałyśmy zapakowane w dedykowane, kartonowe opakowanie z logo Alti Giri, zabezpieczające komplet ramek na czas transportu. Prosty, ale dobrze wykonany wzór opakowania sprawia, że możemy pomyśleć o zakupie tych ramek np. na prezent. 

Gdzie można kupić ramki Alti Giri Mono? https://altigiri.pl/kategoria-produktu/mono/

Ile to kosztuje? 49,99 PLN (komplet)

Dostępne wzory: Mono Czarna, Mono Ciemne Złoto, Mono Niebieska, Mono Biała, Mono Rosso Corsa, Italia, Mono Różowa, Mono Srebrna, Mono Żółto

Najnowsze

W kolejnej generacji Mercedes-AMG zadebiutuje elektryczna turbosprężarka

Mercedes-AMG systematycznie wdraża elektryfikację, korzystając z rozwiązań bazujących między innymi na doświadczeniach zgromadzonych w sporcie motorowym. Najnowszym osiągnięciem, które jest już w końcowej fazie rozwoju, jest elektryczna turbosprężarka.

W przyszłości po raz pierwszy znajdzie ona zastosowanie w seryjnym modelu z Affalterbach. Technika ta, opracowana we współpracy z Garrett Motion, pochodzi wprost ze świata Formuły 1 i godzi zalety małej, szybko reagującej turbosprężarki o stosunkowo niskiej wydajności szczytowej z walorami dużej turbosprężarki o wysokiej wydajności szczytowej, która może jednak borykać się ze zjawiskiem tzw. turbodziury.

Motor elektryczny napędza koło sprężarki wcześniej, niż nastąpi to z uwagi na przepływ spalin. Elektryfikacja turbosprężarki zapewnia więc natychmiastową reakcję – już od wolnych obrotów i w całym zakresie prędkości obrotowych silnika.

Turbodziura, czyli opóźniona reakcja konwencjonalnej turbosprężarki, zostaje tu wyeliminowana, właśnie dzięki zastosowaniu silnika elektrycznego. W rezultacie jednostka spalinowa jeszcze spontaniczniej reaguje na wciśnięcie pedału gazu. Ponadto elektryfikacja turbosprężarki pozwala na uzyskanie wyższego momentu obrotowego przy niskich prędkościach obrotowych silnika, a to optymalizuje przyspieszenie ze startu zatrzymanego. Nawet wtedy, gdy kierowca zdejmie nogę z pedału gazu lub wciśnie hamulec, elektryczna turbosprężarka jest w stanie przez cały czas utrzymać ciśnienie doładowania, gwarantując stałą, bezpośrednią reakcję.

Turbosprężarka osiąga prędkości do 170 000 obr./min – co przekłada się na bardzo duży przepływ powietrza. Można ją zasilać za pomocą 48-woltowej instalacji elektrycznej. Turbosprężarka, silnik elektryczny i energoelektronika są podłączone do układu chłodzenia silnika spalinowego, tak aby przez cały czas zapewniać optymalne warunki temperaturowe.

Najnowsze