Annie Bousquet: zabił ją jej własny entuzjazm

22 maja 2020
Gdyby nie złamana noga i podsłuchana rozmowa dwóch Włochów o wyścigach samochodowych, być może świat sportów motorowych nigdy by nie usłyszał o kobiecie, która wywarła znaczny wpływ na kolejne pokolenia zawodniczek.
Loading module...

Annie Scheffer - śliczna, drobna blondynka. Wychowywała się w zamożnej austriackiej rodzinie. Czas spędzała na grze w tenisa - jeździe, w zależności od pory roku - konno lub na nartach i słuchaniu muzyki. W trakcie II wojny światowej poznała francuskiego żołnierza, Pierra Bousqueta. Zakochani wyjechali razem do Francji i tam wzięli ślub. Mąż nauczył Annie jeździć samochodem. To był początek jej fascynacji wyścigami.

Wszystko przez złamaną nogę
W lutym 1952 r. Annie Bousquet spędzała czas z rodziną na feriach w Sestriere. Pech chciał, że zjeżdżając ze szczytu jej narty się skrzyżowały i kobieta nieszczęśliwie upadła, łamiąc sobie nogę. Zabawa na stoku się dla niej skończyła.

Spędzając czas w hotelowym lobby, pewnego dnia podsłuchała dwóch Włochów rozmawiających o wyścigach - Alberto Ascariego i Gigi Villoresiego. Oczarowana opowieściami Ascariego o przekraczającym 200 km/h świecie pełnym adrenaliny, tak różnym od jej spokojnej egzystencji, postanowiła zmienić swoje życie.

Jeszcze z nie do końca wyleczoną nogą, Bousquet wystartowała w swoim pierwszym wyścigu - Rajdzie Alpejskim we Francji. Niestety jej Renault 4CV uległo awarii i musiała się wycofać. Jednak ani problemy techniczne, ani protekcjonalne uwagi ze strony męskich konkurentów, nie osłabiły jej entuzjazmu do ścigania.

Spragniona rywalizacji
W 1953 r. Annie dalej ścigała się 4CV, biorąc udział w różnych zawodach organizowanych we Francji. Uzyskała parę niezłych wyników w klasie 750 cm3. Czasem dzieliła się kierownicą ze swoją bliską przyjaciółką Gilberte Thirion, jak np. w trakcie zawodów 24h Spa-Francorchamps, gdzie ścigały się Fiatem 1100.

Jej styl jazdy, będący połączeniem odwagi i zarozumiałości, uczynił z niej gwiazdę. Stała się najpopularniejszym kierowcą we Francji. Bardzo szybko jej twarz zaczęła zdobić okładki licznych czasopism i magazynów. Rzadko jednak udawało się jej przekroczyć linię mety. Bousquet nieustannie flirtowała z ograniczeniami prędkości i fizyki, podsycana coraz większym głodem sukcesu. Opisywano ją jako agresywnego kierowcę, którego entuzjazm przerasta talent. Wypadek był tylko kwestią czasu.

Pierwszy poważny wypadek Annie miała w 1953 r. w Agen. Jadąc DB, zbyt szybko weszła w zakręt i samochód wypadł z trasy. Miesiąc spędziła w szpitalu. Nie zniechęciło to jednak Bousquet to szybkiej jazdy. Jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiła po wyjściu ze szpitala, był zakup wyścigowego Porsche.

Przeczytaj też: Przypominamy najbardziej wybitne zawodniczki sportów motorowych

W 1954 r. zmieniła Porsche na Gordini T17S, wygrywając nim kwalifikacje w GP Nîmes oraz klasę 1100 cm3 w rajdach Agadir i Dakar. Ścigała się też w Mille Miglia, ponownie współpracując z Gilberte Thirion, zajmując 55. miejsce w klasyfikacji generalnej i zdobywając Puchar Kobiet.

Tour de France Automobile zakończył przyjaźń Bousquet z Thirion. Annie razem z Marie Clarie Beaulieu w Porsche 550, rywalizowały z Thirion i Ingeborg Polenski w Porsche 356. Współzawodnictwo nie zawsze było czyste, a dodatkowo panie napuszczały na siebie dziennikarzy. Ostatecznie Bousquet zajęła 8. miejsce w klasyfikacji generalnej i 2. w Pucharze Kobiet, tuż za Gilberte, która w „generalce” była 5. Dla żądnej zwycięstw Annie oznaczało to koniec przyjaźni.

Mistrzyni prędkości
16 sierpnia 1955 r. postanowiła pobić rekord prędkości kobiet na torze w Montlhéry. Było to niezwykle ryzykowne przedsięwzięcie. To, że Montlhéry było miejscem, gdzie jej idol i mentor Alberto Ascari stracił w trakcie wyścigu ojca, nie robiło na niej najmniejszego wrażenia. Była opętana myślą, by pobić rekord okrążenia z 1934 r., wynoszący 215 km/h, ustanowiony przez angielską zawodniczkę Gwendę Hawkes.

Specjalnie dla niej stworzono Porsche 550 Spyder. Wszystko w tym samochodzie zostało zoptymalizowane pod kątem czekającego Annie wyzwania. Samochód wyposażono między innymi w specjalne nadwozie i opony.

I stało się! W zaledwie trzy i pół roku po swoim pierwszym wyścigu, Bousquet osiągnęła szczyt kariery. Na swoim najszybszym okrążeniu uzyskała prędkość 230,5 km/h, zdobywając upragniony rekord świata.

Przeczytaj też: Ustanowić 25 rekordów świata - niektórych do tej pory nie pobito. Dokonały tego wspólnie cztery zawodniczki!

Jednak, jak to już wcześniej bywało, Annie zakończyła dzień w szpitalu. Entuzjastycznie nastawiona do rywalizacji, nabuzowana adrenaliną, natychmiast postanowiła pobić własny rekord. Niestety przy prędkości ponad 200 km/h pękła opona i jej Porsche uderzyło w ścianę. Wszyscy zgromadzeni wtedy na torze odetchnęli z ulgą, gdy przyszedł telegram ze szpitala.

Noga złamana, szyja nie. W dobrym nastroju. Wasza Annie.

Tragiczny koniec
W czerwcu 1956 r., pięć miesięcy po tragicznej śmierci jej męża w wypadku samochodowym, Annie Bousquet postanowiła wziąć udział w wyścigu 12 Heures de Reims.

Porsche naprawiło jej Spydera 550 i dokonało w nim pewnych modyfikacji, jednak samochód był gotowy do jazdy dopiero na dzień przed wyścigiem. Bousquet pojechała do Zuffenhausen odebrać samochód. Przejechała w nocy ponad 500 km, by na czas wrócić do Remis. Tam nalegała, by pozwolono jej przejechać pierwszy stint.

Na 17 okrążeniu, na zakręcie, przy prędkości ponad 165 km/h, pojechała za szeroko, jedno z kół wyjechało poza tor. Samochód wywrócił się, Annie Bousquet została wyrzucona w powietrze  i złamała szyję. Natychmiast została zabrana do szpitala, jednak po przybyciu na miejsce lekarz stwierdził jej zgon.

Zakręt, gdzie miał miejsce wypadek, między Bretelle Sud i Bretelle Nord, został nazwany na jej cześć.

Zdaniem Richarda von Frankenberga, zwycięzcy wyścigu 12 Heures de Reims z 1956 r., Annie popełniła błąd, który kosztował ją życie, z powodu zmęczenia. Prawdopodobnie przed zawodami nie spała co najmniej jedną, jeśli nie dwie noce. Była jednak niesamowicie zdeterminowana, aby rozpocząć wyścig i zrobić pierwsze godziny.

Po śmiertelnym wypadku Annie Bousquet, Automobile Club de l'Ouest, organizator 24-godzinnego wyścigu Le Mans, zakazał kobietom udziału w tym wyścigu. Decyzję tę odwołano dopiero w 1971 r. Z kolei Francuska Federacja Samochodowa ustanowiła „Challenge Annie Bousquet”, nagrodę specjalną, wręczaną zwyciężczyni rajdowych mistrzostw kraju.

Annie stała się ofiarą własnego entuzjazmu, którego niebezpieczeństwo było oczywiste dla wszystkich oprócz niej. W trakcie krótkiej, lecz intensywnej kariery, wielokrotnie ocierała się o śmierć. Kochała prędkość i to ona dawała jej energię do życia. I to ona ją tego życia pozbawiła.

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!