Asi oko na Maroko - relacja część IV

11 listopada 2010
To już ostatnia, czwarta część relacji Asi Modrzewskiej z RMF Marocco Challenge. Tym razem pisana z miejsca kibica, bowiem okazało się, że złamana noga naszej bohaterki i zepsuty motocykl zupełnie uniemożliwiły jej dalszy start w rajdzie.

 

"Miałam ze sobą całkiem pokaźny zestaw części zamiennych, ale kierownicy akurat nie!

fot. terenowo.pl

W „bazie" zaczęłam rozpaczliwie szukać możliwości naprawienia kierownicy. Dzięki Yamaha Motor Polska, miałam ze sobą całkiem pokaźny zestaw części zamiennych, ale kierownicy akurat nie! Nauczka na przyszłość: kierownica musi być podstawowym elementem wyposażenia zapasowego. Nasi mechanicy, Darek oraz Maciek „złotarączka" jednogłośnie stwierdzili, że nie naprawią mi kierownicy.

W głębi duszy sama wiedziałam już, że nie powinnam jechać dalej, a chłopaki nie reperując mojego moto pomagają mi tylko w podjęciu ostatecznej decyzji. Sorry guys, ale wtedy myślałam, że zostawiacie mnie w potrzebie. Dziś wiem, że była to słuszna decyzja.

Tak czy inaczej zostałam turystką. Środowy etap był bardzo ciężki i zebrał spore żniwo wśród uczestników. Na pustyni lało, więc zrobiło się błotniście i ślisko.

Kolejny motocyklista Michał musiał pożegnać się z rywalizacją z powodu kontuzji ręki. Niestety pech nie ominął też mojego Funriders team. Rasztek i Turas odnieśli całkiem poważne obrażenia. Ich quady do dziś nie nadają się do użytku.

Byłam na trasie rajdu samochodem organizatorów i wtedy zdarzyła się śmieszna historia. Jeden z

"Zostałam turystką..."

fot. terenowo.pl

„lokalesów" pytał się Przemka (kierowcy samochodu) ile wielbłądów chciałby za tą kulawą. Pikanterii dodaje fakt, że w samochodzie byłyśmy we dwie z Zuzą, a on akurat chciał kupić mnie. Może sądził, że za zepsutą będzie musiał zapłacić mniej. Tak czy inaczej, była to druga propozycja matrymonialna w Maroku.

W czwartek ze łzami w oczach zapakowałam moją Śnieżynkę na „śmieciarkę", a sama korzystając z okazji transportu innych połamańców pojechałam do szpitala. Tam, ku naszemu zdziwieniu marokański lekarz płynnie posługiwał się językiem czeskim. Facet studiował i pracował w Pradze, Monachium i Wiedniu. Zrobili nam zdjęcia i ja wylądowałam w gipsie, a Rasztek w opatrunku.

"Kolejne dwa dni upłynęły na oglądaniu zmagań zawodników"

fot. terenowo.pl

A przecież miało być odwrotnie! Dopiero kiedy wywozili mnie ze szpitala na inwalidzkim wózku dotarło do mnie, że jednak mam złamaną nogę.

Kolejne dwa dni upłynęły na oglądaniu zmagań zawodników, pocieszaniu połamańców i snuciu planów na rajdową przyszłość. Na ostatnie dwie noce organizatorzy urządzili biwak w ruinach fortu Legii Cudzoziemskiej. Romantycznie! Tam też odbyło się huczne zakończenie z fajerwerkami i fantastyczną „michą".

Pożegnanie z Afryką było przede wszystkim pospieszne. Pogoda dostała fioła i zaczęło lać jak z cebra, organizatorzy zdecydowali się pozostawić wszystkie nasze namioty i resztki jedzenia tubylcom. Istniała uzasadniona obawa, że jeszcze jedna godzinka zwłoki a samochody techniczne nie będą w stanie opuścić terenu fortu Legii. Mam nadzieję, że to wydarzenie nie przyczyniło się do wybuchu wojny międzyplemiennej o tak wiele dobra pozostawionego bez opieki.

"Pogoda dostała fioła i zaczęło lać jak z cebra"

fot. terenowo.pl

I tak skończyła się moja pierwsza rajdowa przygoda. Dzięki dużej operatywności mojego ubezpieczyciela mogłam wrócić do domu razem z „resztkami" mojego teamu, a nie jak było w planie dzień później. Po wrażeniach z pierwszego dość pechowego startu, już w Warszawie ciężko było wrócić do normalnego życia. Ciąg dalszy nastąpi, gdyż winna Wam jeszcze jestem podsumowanie oraz kilka planów na przyszłość.

 

 

 

Moja wyprawa możliwa była dzięki wsparciu:

"Rasztek i Turas odnieśli całkiem poważne obrażenia. Ich quady do dziś nie nadają się do użytku."

fot. terenowo.pl

 

Yamaha Motor Polska

Aprica service

Karczma Szymkówka

Inter Europol Piekarnia Szwajcarska

Dawoj Autoryzowany dealer Subaru

Druk24.pl

 

Jeszcze raz bardzo dziękuję za okazaną pomoc.

 

Poprzednie trzy części relacji Joanny Modrzewskiej z RMF Marocco Challenge znajdziecie tutaj:

Część I

Część II

Część III

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!