Karolina Chojnacka

Zastanawialiście się, jaki jest widok z kokpitu LMP2 podczas wyścigu Le Mans?

Jeśli tak, mamy dla was odpowiedź!

A właściwie nie my, tylko Sophia Flörsch, która w tym roku reprezentowała zespół Richard Mille Racing w European Le Mans Series i podczas legendarnego, 24-godzinnego wyścigu Le Mans.

Przeczytaj też: Hat trick Toyoty w Le Mans! Kobiece zespoły w pierwszej dziesiątce!

Sophia Flörsch postanowiła pokazać swoim fanom, jak wygląda widok z kokpitu jej LMP2, podkreślając, że znacznie różni się on od tego znanego z bolidu Formuły 3, którym też ścigała się w tym sezonie:

Wyścigi wytrzymałościowe różnią się od formuł, dostępnych jest znacznie więcej przycisków. W F3 są tylko zwykłe przyciski, takie jak Radio, Pit Limiter i VSC, których często używasz. W LMP2 jest ich o wiele więcej. Często używamy kontroli trakcji. Są dwie różne obrotnice, z których każda ma 12 różnych opcji ustawień. Wszystko zależy od balansu samochodu i wyczucia toru. Zespół wszystko kontroluje i sprawdza, czy coś zmieniam, by w razie czego natychmiast powiedzieć mi, co zrobić, jeśli wystąpią jakieś problemy.

Przeczytaj też: Sophia Flörsch: chcę wygrywać z mężczyznami, to moja motywacja

Najnowsze

Paula Lazarek

Audi R8 Green Hell – limitowana bestia stworzona na cześć jednego z odcinków toru Nürburgring

Audi R8 Green Hell zostało stworzone w limitowanej edycji w ilości 50 egzemplarzy. Ile kosztuje?

Producent „czterech pierścieni” stworzył hardkorową wersję R8 Green Hell w hołdzie dla historii wielkiego sukcesu pięciu zwycięstw w klasyfikacji generalnej w 24-godzinnym wyścigu na torze Nürburgring. Stworzono tylko 50 egzemplarzy, a każdy kosztuje aż 233 tysiące euro, czyli blisko ponad milion złotych. 

Audi R8 Green Hell - limitowana bestia stworzona na cześć jednego z odcinków toru Nürburgring

Drogowe R8 i wyścigowe R8 LMS zostały zaprojektowane i opracowane wspólnie. Około połowa ich części jest identyczna. Model R8 Green Hell czerpie ze sportów motorowych i równocześnie wyraża hołd naszym legendarnym zwycięstwom na Nürburgringu – scharakteryzował nowy model Julius Seebach, dyrektor zarządzający Audi Sport GmbH.

Napęd Audi R8 Green Hell bazuje na R8 V10 Performance Quattro w wersji coupé. Kierowca tego szybkiego samochodu wykorzystuje siedmiobiegową przekładnię S-Tronic, aby kierować moc 620 KM na wszystkie koła. Sprint do 'setki” wynosi zaledwie 3,1 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 331 km/h.

Audi R8 Green Hell - limitowana bestia stworzona na cześć jednego z odcinków toru Nürburgring

Nadwozie samochodu wykonane jest z aluminium i polimeru wzmocnionego włóknem węglowym. projektanci zastosowali także otwory wentylacyjne NACA, które transportują chłodne powietrze do silnika i skrzyni S tronic.

Audi R8 Green Hell - limitowana bestia stworzona na cześć jednego z odcinków toru Nürburgring

Wyścigowe R8 pomalowane są zielonym lakierem Tioman nawiązującym do „zielonego piekła”. Klienci mogę się jednak zdecydować na jeden z trzech innych lakierów: czarny Mythos, biały Ibis lub szary Daytona. W kolorze czarnego matu zostały także pomalowane przedni spoiler, boczne wkładki progowe, tylna wkładka dyfuzora, boczne wloty z podpisem nazwy modelu, tylne skrzydło oraz obudowy lusterek zewnętrznych. Ponadto, pierścienie i napisy Audi na karoserii są w kolorze czarnym z połyskiem.

Audi R8 Green Hell - limitowana bestia stworzona na cześć jednego z odcinków toru Nürburgring

We wnętrzu możemy delektować się stylową, solidną tapicerką ze skóry Nappa w kolorze czarnym z kontrastowymi szwami w kolorze kailash green oraz czarną alkantarą. Chętnie byśmy zasiadły za kierownicą tego samochodu, a wy?

 

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Toyota przedstawia dwumiejscowy, miejski samochodzik elektryczny

Samochodzik jest przeznaczony na rynek japoński i jest mniejszy niż Smart ForTwo!

Toyota podbija nowy segment rynku japońskiego, wprowadzając elektryczny dwumiejscowy samochód o nazwie C+pod, który sprawia, że ​​Smart wydaje się gigantem. C+pod to bardzo malutki hatchback, stworzony do jazdy wyłącznie po zatłoczonych miejskich uliczkach.

C+pod ma 249 centymetrów długości, 127 centymetrów szerokości i 155 centymetrów wysokości. Jest krótszy i niższy niż Smart ForTwo i jest mniej więcej tego samego rozmiaru, co Citroën Ami zaprezentowany wcześniej w 2020 roku.

Toyota C+pod

Przeczytaj też: Citroen Ami – plastikowy samochód dla 14-letnich kierowców

Wizualnie Toyota C+pod zasługuje na swoją nazwę dzięki konstrukcji przypominającej kapsułę, której zapowiedzią była koncepcja Ultra Compact BEV, zaprezentowana na targach motoryzacyjnych w Tokio w 2019 roku. Panele nadwozia są wykonane z tworzywa sztucznego. Wewnątrz autko oferuje użytkownikom dwa oddzielne fotele, cyfrowy zestaw wskaźników zamontowany na środku deski rozdzielczej oraz uporządkowaną konsolę środkową, na której znajduje się kilka przycisków. Do bagażnika można włożyć parę toreb na zakupy.

Toyota C+pod

Moc C+pod pochodzi z zamontowanego z tyłu silnika elektrycznego, którego maksymalna moc wynosi 12,3 KM i 55 Nm momentu obrotowego. Wprawia w ruch tylne koła i pobiera prąd z akumulatora litowo-jonowego o pojemności dziewięciu kilowatogodzin. Zasięg na jednym ładowaniu wynosi 150 kilometrów, a czas ładowania waha się od 5 do 16 godzin, w zależności od typu gniazdka, do którego mały elektryk jest podłączony. Najszybciej Toyotą C+pod pojedziemy 60 km/h.

Przeczytaj też: Toyota zaprezentuje w przyszłym roku prototyp EV z akumulatorem półprzewodnikowym

Toyota nie oszczędzała na bezpieczeństwie. Chociaż C+pod jest komicznie mały, a wypuszczenie auta na japońskie drogi wymaga naklejenia specjalnej naklejki, ostrzegającej innych kierowców, że jest niezwykle powolny, jest standardowo wyposażony w system bezpieczeństwa przedkolizyjnego, który wykrywa inne samochody. pieszych i rowerzystów, i jeśli trzeba sam hamuje.

Toyota C+pod

Ceny podstawowego modelu zaczynają się od 1 650 000 jenów japońskich, czyli około 58 tysięcy złotych.

Najnowsze

Paula Lazarek

Amerykański artysta uwiecznił swoje życie na Porsche 911 z 1986 roku. Wygląda obłędnie!

Amerykański artysta uwiecznił swoje życie na Porsche 911. Przeprojektowanie modelu z 1986 roku zajęło mu aż dwa lata.

Daniel Arsham na nowo zdefiniował słowo „autobiograficzny” – połączył swoje przeżycia z karoserią pięknego, kultowego już modelu Porsche 911 z 1986 roku. Arsham jest zagorzałym fanem producenta samochodów sportowych z Zuffenhausen, dlatego postanowił stworzyć wizualizację swoich doświadczeń i histori marki luksusowych samochodów. 

Amerykański artysta uwiecznił swoje życie na Porsche 911 z 1986 roku. Wygląda obłędnie!

Źródłem inspiracji Arshama było Porsche 935 K3,  który prowadził kiedyś kierowca wyścigowy Dick Barbour. W tym czasie sponsorem była również firma technologiczna Apple. Każda część, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, jest albo odniesieniem do ikony wyścigów albo anegdotą z życia samego artysty, na przykład felgi w stylu RSR zostały wykonane przez zespół projektantów Fifteen52, a dźwignia zmiany biegów subtelnie nawiązuje do Porsche 917. Logotypy producentów na karoserii nałożone ręcznie przez Death Spray Custom.

Amerykański artysta uwiecznił swoje życie na Porsche 911 z 1986 roku. Wygląda obłędnie!

We wnętrzu samochodu dołożono wszelkich starań, aby uhonorować charakter klasycznego wnętrza 911, jednocześnie unowocześniając je nowymi materiałami. Dlatego deska rozdzielcza oraz skrzynia biegów i fotele pokryte są solidną skórą w odcieniach granatu i szarości. 

Amerykański artysta uwiecznił swoje życie na Porsche 911 z 1986 roku. Wygląda obłędnie!

Projekt Arshama jest obecnie w trasie po Azji – zatrzymując się po drodze w Porsche Studio w Seulu. Samochód był również wystawiany na Chengdu Motor Show, jednym z najbardziej wpływowych corocznych pokazów samochodowych w Chinach, gdzie również przyciągał tłumy. Planowane są również dalsze przystanki w Tokio i Singapurze.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Aktualizacja Tesli zamienia dźwięki klaksonu w pierdy, beczące kozy i wszystko inne, co przyjdzie ci do głowy

Nowa aktualizacja Tesli wykorzystuje głośnik zewnętrzny do emitowania hałasu ostrzegającego innych kierowców i pieszych.

Twoja Tesla może teraz „pierdzieć” na innych kierowców i pieszych na drodze czy chodniku. Wszystko to dzięki nowej funkcji klaksonu „Boombox”. Może również wydawać dźwięki, takie jak beczący kozioł, oklaski, „La Cucaracha” i wiele innych. Lista dźwięków jest raczej nieskończona, ponieważ oprócz fabrycznie załadowanych standardowych dźwięków, Tesla umożliwia załadowanie do systemu do pięciu niestandardowych dźwięków. Wiedząc, jak dojrzali i grzeczni jesteśmy my, ludzie (czytaj: sarkazm), może to się różnie skończyć.

Jak to działa? Tesla używa zewnętrznego głośnika zamontowanego w przedniej części samochodu, który jest zwykle używany do emitowania brzęczącego dźwięku, ostrzegającego pieszych, że w pobliżu znajduje się pojazd. Większość pojazdów elektrycznych emituje warkot lub dźwięk o niskiej częstotliwości przy niskich prędkościach, ale Tesla jest pierwszym producentem samochodów, który zastosował pozalekcyjne dźwięki do tego repertuaru.

Tesla zaczęła instalować te głośniki w swoich samochodach w pewnym momencie w 2019 roku, więc będziesz potrzebować nowszego modelu Tesli, aby skorzystać z tej aktualizacji.

Aktualizacja Tesli zamienia dźwięki klaksonu w pierd i beczące kozy

Przeczytaj też: Kolorowa Tesla – kolejne modne dzieło sztuki?

Właściciele Tesli będą mogli aktywować wybrane przez siebie dźwięki, po prostu naciskając klakson po ustawieniu go w systemie informacyjno-rozrywkowym samochodu. Samochód będzie wydawał nietypowe dźwięki podczas postoju. Ze względów bezpieczeństwa auto będzie odtwarzać tradycyjny klakson podczas ruchu. W końcu pierdzenie na ciężarówkę wjeżdżającą na twój pas na autostradzie prawdopodobnie nic nie da.

Każdy znajdujący się na poboczu drogi lub idący w pobliżu zatrzymanej Tesli będzie narażony na wszelkie kaprysy, które kierowca zdecyduje się nagrać. Istnieje również tryb ciągłego odtwarzania dźwięku podczas jazdy. Na przykład możesz odtwarzać dźwięk ciężarówki z lodami przez głośnik podczas jazdy po okolicy.. Możliwości są przerażająco nieograniczone i jesteśmy pewne, że właściciele Tesli je zbadają.

Przeczytaj też: Tesla mogła należeć do Apple! Musk chciał ją sprzedać za bezcen

Najnowsze