Roksana Ćwik

Sophia Flörsch: chcę wygrywać z mężczyznami, to moja motywacja

Sophia Flörsch to młoda, niemiecka zawodniczka. Nastolatka dojrzała i ma jasno sprecyzowany cel: wygrać z mężczyznami i wystartować w wyścigach Formuły 1.

Sophia Flörsch jest Niemką. Od najmłodszych lat ciężko pracuje na to, aby stać się kolejną, po Giovanni Amati kobietą, która wystartuje w wyścigu Formuły 1. Jednak ta droga nie jest wcale taka łatwa. Jak wszyscy doskonale wiemy, nie tylko należy mieć umiejętności i szczęście, ale również mieć duże sumy na koncie. Niestety, w lipcu 2017 roku, konto Sophii zostało uszczuplone o 5 tysięcy euro. Dlaczego? Niemka opublikował w mediach społecznościowych film z incydentu na torze Oschersleben, na co nie miała pozwolenia. Nagranie pokazywało, jak Flörsch omija samochód porządkowy, który nagle pojawia się z prawej strony. Niemka chciała w ten sposób pokazać jak bardzo niebezpieczne są takie zachowania. Chciała również, aby wszyscy zdali sobie sprawę z faktu, że chwila nieuwagi może doprowadzić do tragedii.

Jak się później okazało, Niemka nie zwolniła, a na torze powiewały czerwone flagi. Pomimo tego incydentu, zawodniczka nie poddaje się i w wywiadzie dla femalesinmotorsport.com opowiedziała o swoich początkach i celach na przyszłość.

„Pierwszy wyścig przejechałam w wieku 5 lat, niedaleko Monachium. Po tym nigdy się nie zatrzymałam. To było dla mnie jak narkotyk, którego działanie nie ustępuje. Motorsport jest jak szkoła, ponieważ uczysz się wszystkiego. Zaczynasz od małych kartów, a potem z każdą formułą jest szybciej, a samochody są większe”.

Sophia miała swoje wzorce. Jak można się domyślać, niegdyś na torze nie było zbyt wielu ścigających się kobiet, ale teraz, sama chce być dla kogoś przykładem. Sophia miała możliwość uczestniczenia w spotkaniu zorganizowanym przez „Dare to be Different”, które ma na celu zrzeszanie wszystkich kobiet, które „są inne” i kochają, jak i również zajmują się sportami motorowymi. Od zawodniczek zaczynając, a na dziennikarkach i PR-owcach kończąc.

„Kocham dzieci i wydaje mi się, że jednym z głównych problemów tego sportu jest to, że nie ma tu zbyt wielu kobiet. Jeżeli kiedykolwiek trafię do Formuły, chcę wpierać małe dziewczynki i pokazać im, że jest szansa na to, aby kobieta była w Formule 1”.

Wspinanie się po szczeblach drabinki sportów motorowych nie jest łatwe, ale cel i marzenie jest jedno: dostać się do królowej sportów motorowych: „Po prostu potrzebuję odpowiednich ludzi w odpowiednim czasie, wystarczających sponsorów i odrobinę szczęścia. Wierzę, że wcześniej czy później się to uda”.

Jednak oprócz Formuły 1 priorytetem jest też szkoła i edukacja: „Nadal chodzę do szkoły i mam sporo egzaminów, dlatego zdecydowaliśmy, że nadal będę w Formule 4. Jeżeli chcesz być w Formule 3, musisz wszystko zrobić dokładnie”.

Niestety, ze względu na obowiązki szkolne i naukę, Flörsch nie miała wystarczająco czasu na to, aby przejść wszystkie testy, które uprawniały by ją do startów w Formule 3 w sezonie 2018. Taka postawa ma jednak swoje zalety, ponieważ w przypadku niepowodzenia, zawodniczka będzie mogła się zająć swoją drugą pasją i nie będzie skazana na nadrabianie szkolnych zaległości. Niemka ma jednak kilka rad dla swoich młodszych koleżanek jak i tych, które nadal w siebie wątpią.

„Czasami jest trudno być dziewczyną, ponieważ przeważająca większość to mężczyźni. Musisz mieć jaja, ponieważ wielu z nich uważa, że kobietom się nie uda, ponieważ to męski świat. Po prostu musisz uwierzyć w siebie. Ważne jest dla mnie pokazanie facetom, że na torze nie jestem „dziewczyńska”, ale kiedy wysiadam z samochodu jestem zwykłą nastolatką i uwielbiam malować paznokcie!”

Czy Sophia dopnie swego i ujrzymy ją za parę lat w Formule 1? Jak pokazał przykład Susie Wolff i innych kobiet, które poległy w tych marzeniach, może to być naprawdę trudne. Jednak patrząc na mądrość, zaangażowanie i determinację młodej Niemki możemy być pewni, że już niedługo usłyszmy o niej więcej.

Najnowsze

Roksana Ćwik

Filmowe podsumowanie motocyklowych wycieczek po Europie

Zapraszamy do obejrzenia dwóch filmów Tomasza Trzeciaka z grupowych wyjazdów motocyklowych.

Jesienią ubiegłego roku ekipa polskich motocyklistów odbyła niesamowitą wyprawę po Europie – tysiące przebytych kilometrów, odwiedzonych miejsc, serpentyn i winkli:

– Nasza wyprawa zaczęła się od… zmiany planów przez warunki pogodowe. Śnieg nakazał nam ominąć wcześniej zaplanowaną Szwajcarię, więc drogami Niemiec i Austrii dotarliśmy do Włoch. Jezioro Garda, tyrolskie drogi i włoski klimat dały nam masę niesamowitych wrażeń, a potrzebowaliśmy ich ze względu na to, że większość kilometrów przebyliśmy w deszczu. Będąc nieopodal, nie mogliśmy sobie odmówić, aby zobaczyć Monako. Kolejnym punktem podróży była Francja, a tam wyjątkowe miejsca Prowansji i oczywiście Alpy. Niestety pogoda ponownie pokrzyżowała nam plany, więc z racji panującej nad Korsyką burzy, musieliśmy w tym terminie z niej zrezygnować – mówi Tomasz Trzeciak, jeden z uczestników wyprawy.

Z wyjazdów motocykliści przywieźli wiele wspomnień, zdjęć, a także ujęć:

– Tak naprawdę żadne słowa nie są w stanie opisać tych miejsc, do których na pewno warto wracać. Zakrętów, które kocha każdy wariat na dwóch kołach, czy chwil spędzonych z ludźmi, którzy mają taką samą pasję i czerpią szczęście z tych małych rzeczy. Dlatego też w mojej głowie zrodził się pomysł stworzenia filmów z tych podróży. Starałem się pokazać w nieco inny sposób całą wyprawę i wierzę, że można je oglądać z uśmiechem na twarzy i błyszczącymi się oczami, dzięki czemu może ktoś zyska motywację do spełniania tego typu marzeń – dodaje Tomek.

Już niebawem pojawią się filmy z kolejnych wypraw motocyklistów, a najbliższy – z Teneryfy! Zachęcamy więc do śledzenia kanału Tomka: https://www.youtube.com/channel/UC0LMS8RIXF26i4eUTF4AB3A .

Najnowsze

Mercedes Klasa X – pierwsza jazda

Niby to bliźniacza konstrukcja z Nissanem Navarą, jednak wizualnie auta różnią się znacząco - głównie z przodu. A jak Klasa X prowadzi się w ekstremalnych, terenowych warunkach? Pojechałyśmy w zaśnieżone góry sprawdzić, czy pierwszy pickup ze Stuttgartu da radę podczas off-roadu, ale i na oblodzonym asfalcie.

Tworząc Klasę X, Mercedes ewidentnie wykorzystał doświadczenia zdobyte przy takich pojazdach terenowych, jak Unimog czy Klasa G. To po prostu czuć. Auto oparto na ramie typu drabinkowego, dołożono wielodrążkową tylną oś ze sztywnym mostem, niezależne przednie zawieszenie oraz sprężyny śrubowe obu osi, a także wentylowane hamulce tarczowe z przodu i tyłu. To brakujące ogniwo w gamie pojazdów Mercedesa pomiędzy autami osobowymi a dostawczymi, łączące funkcje użytkowe z lifestylowymi.

Nissan to czy nie?
Niby tak, ale jednak przód auta jest tak bardzo inny, że oba te samochody trudno będzie pomylić. Co więcej, Mercedes jest po prostu ładniejszy. Osłona chłodnicy przedzielona podwójną listwą, wyraźne przetłoczenia na masce i przednie lampy zachodzące daleko na błotniki – całość wygląda muskularnie, wręcz mocarnie. I tak trzeba, bo to przecież auto terenowe. X klasę można dodatkowo orurować – zarówno przestrzeń ładunkową jak i nadwozie z boku, czy osłony podwozia.

Ruszyliśmy w  konwoju dziesięciu X-ów, w towarzystwie ratowników GOPR, wyposażeni w ciepłą odzież, latarki i niezbędne przyrządy ratownicze – wycieczka była nieco niebezpieczna ze względu na przepaści, przełęcze, czy osuwające się urwiska skalne. Auto świetnie sobie radzi z wjeżdżaniem i wyjeżdżaniem z głębokich kolein, zachowując pełną stabilność. Reduktor pomaga pokonać bez problemu odcinki błotniste i strome. Sprawdza się również wsparcie systemów elektronicznych, takich jak asystent zjazdu – sprawdziłyśmy to, zjeżdżając bez problemów po stromym zboczu, pokrytym grubą warstwą śniegu. Trawersowanie, głębokie koleiny, liczne odcinki kamieniste, przejazdy przez przesmyki, długie, agresywne podjazdy – wszystko to na próbę wystawiło kąty natarcia i zejścia samochodu. Do tego ostre zjazdy, nieco szybsze odcinki, niesymetryczne przejazdy sprawdzające wykrzyż i wiele innych prób, które pozwoliły wykazać się tej maszynie. Tak – ta maszyna da radę w naprawdę trudnych warunkach. Gdyby przewodnik naszej wyprawy nie wskazał właśnie tej drogi, nie odważyłabym się tam wjechać. Ku mojemu X poradził sobie z tym odcinkiem znakomicie.

Przestrzeń ładunkowa jest łatwo dostępna – jak to w pick-upach. Możemy tu bez problemu przymocować i wyjąć potrzebny sprzęt. Kamery o zasięgu 360 stopni pomogły nam bez wychodzenia z kabiny przeprowadzić samochód przez wyjątkowo wąski odcinek drogi, gdzie po obu jej stronach wystawały ścięte pnie drzew, co stwarzało ryzyko zaczepienia o nie pojazdem.

Niestety mocno odczuwalny jest tu brak przestrzeni bagażowej wewnątrz auta. Poza licznymi schowkami z przodu i w tylnych drzwiach nie ma tu gdzie wrzucić nawet podręcznej, sportowej torby – przy podróżowaniu we czwórkę trzeba by ją było wrzucić na otwartą pakę i narazić na ewentualne opady i zanieczyszczenia. Cóż, decydując sie na takie auto – a tę wadę mają właściwie wszystkie pick-upy, jesteśmy zmuszeni trzymać podręczne rzeczy albo na fotelach, albo – przy podróżowaniu z wszystkimi pasażerami – pod nogami.

Luksusowy pick-up?
A wewnątrz? Luksusowa kabina – jakość i estetyka wykończenia rodem z ekskluzywnego jachtu (np. matowe drewno na desce rozdzielczej) zaskakuje w takim modelu, który zwykle kojarzymy z ciężką pracą dostawczą. Dostępne są trzy wersje wykończenia kokpitu, sześć tapicerek (w tym dwie rodzaje skóry z kontrastowymi przeszyciami) oraz dwa odcienie podsufitki. Ale ten Mercedes jest przecież przeznaczony do nieco innej klienteli niż „zwykłych”, roboczych pick-upów. Do ludzi aktywnych, uprawiających sporty, chcących dojechać po bezdrożach w urokliwe miejsca przyrody z całym swoim ekwipunkiem – często z quadem, motocyklem, czy sprzętem sportowym. Ale od Mercedesa wymaga się czegoś więcej niż tylko zwykłego pick-upa. Podczas miejskich prędkości, do 50 km/h wewnątrz jest cicho, a zawieszenie pozwala naprawdę się zrelaksować.

Pick-up ze Stuttgartu jest oferowany z 4-cylindrowym silnikiem wysokoprężnym o pojemności 2,3 litra, który występuje w dwóch wersjach mocy. Wariant X 220 d z pojedynczą turbosprężarką generuje 163 KM, a odmiana X 250 d z jednostką biturbo rozwija 190 KM. W standardzie oba silniki dostępne są wraz z 6-biegową skrzynią manualną. Na życzenie model X 250 d można zamówić z 7-stopniową przekładnią automatyczną. W połowie 2018 r. Klasa X będzie dostępna w wersji z topowym dieslem V6 o mocy 258 KM. Auto jest wyposażona standardowo w dołączany napęd na obie osie 4MATIC z przekładnią redukcyjną oraz opcjonalną blokadą mechanizmu różnicowego tylnej osi. W lipcu ofertę uzupełni stały napęd na obie osie (dostępny z silnikiem V6).

Głębokość brodzenia

600 mm

Prześwit

Przednia oś: 202 mm

Tylna oś: 221 mm dla zawieszenia o zwiększonym prześwicie

Kąt natarcia/zjazduprzód/tył

28.8°/23.8°

30.1°/25.9° dla zawieszenia o zwiększonym prześwicie

Maksymalny przechył

49.8°

49° dla zawieszenia o zwiększonym prześwicie

Kąt rampowy

20.4°

22° dla zawieszenia o zwiększonym prześwicie

Zdolność pokonywania wzniesień

100%

Pasażerowie, dzięki Mercedes me connect, są przez cały czas połączeni ze swoim samochodem za pomocą smartfona. W ten sposób mają dostęp do przydatnych informacji, takich jak lokalizacja pojazdu czy poziom paliwa, i mogą
korzystać z nawigacji od drzwi do drzwi. Poza tym znalazły się tu systemy znane z osobowych modeli producenta tj. wielofunkcyjny panel dotykowy, system multimedialny Comand Online z nawigacją na dysku twardym, sterowanie głosowe. Nawigacja ma jeszcze jedną, przydatną funkcję: informacje o ruchu drogowym w czasie rzeczywistym, które pozwalają dokładnie określić miejsce oraz długość korka, oraz dobrać alternatywną trasę oraz uwzględnić opóźnienia w czasie dojazdu.

Warto podkreślić, że X otrzymał pięć gwiazdek, czyli najwyższą możliwą notę w niezależnym teście bezpieczeństwa Euro NCAP – oferuje na przykład w wyposażeniu standardowym 7 poduszek powietrznych oraz mocowanie i-Size dla dwóch fotelików dziecięcych. Został doceniony w kategorii bezpieczeństwa pasażera, przewozu dzieci, ochrony pieszych oraz systemów asystujących. 

W Polsce Klasa X dostępna w trzech wariantach cenowych w zależności od wersji wyposażenia i silnika.

Zestawienie modeli Mercedes-Benz Klasy X na rynku polskim:

Model

Moc (KM)

Wersja wyposażenia

Cena PLN netto

Cena PLN brutto

X220d MT 4MATIC

163

PROGRESSIVE

142.500

175.275

X250d AT 4MATIC

190

PROGRESSIVE

151.800

186.714

X250d AT 4MATIC

190

POWER

170.400

209.592

Najnowsze

Roksana Ćwik

Nissan X-trail – pierwsza jazda

Nissan w tym roku zaskakuje swoich klientów ciągłymi zmianami. Tym razem przyszła kolej na facelifting X-Traila. Podobnie jednak, jak w przypadku odmłodzonego Qashqaia, zmiany nie są znaczące, ale nadają SUV-owi nowoczesnego charakteru.

Podobnie jak w nowym Qashqaiu, Nissan zdecydował się na zastosowanie na przodzie pojazdu szerszej i potężniejszej kraty wlotu powietrza ze znanym już motywem litery V, co idealnie harmonizuje z przednim zderzakiem, ozdobionym nowymi, chromowanymi elementami. Z kratą wlotu powietrza sąsiadują nowe oprawy relfektorów – i tu tak jak w Qashqaiu, zdecydowano się na wyraźne zaznaczenie różnic między wersją halogenową oferowaną w wersjach wyposażenia Visia, Acenta i N-Connecta, a w pełni diodowymi reflektorami w wersji Tekna. W każdym z tych typów pojawiają się jednak światła do jazdy dziennej z charakterystyczny motyw bumerangu. Niezależnie od wersji wyposażenia, reflektory w nowym X-Trail-u zostały wyposażone w funkcję sterowania adaptacyjnego (AFS), która to dostosowuje wiązkę światła w czasie pokonywania zakrętu w zależności od prędkości pojazdu i kąta obrotu kierownicy.

Tył X-Traila również został zmieniony, a to przede wszystkim za pomocą przeprojektowanego tylnego zderzaka, który jest bardziej masywny i ma nowe chromowane detale. Tylne, zmodernizowane światła, są w pełni diodowe. Zarówno z tyłu, jak i z przodu pojazdu, udoskonalono czujniki parkowania, poprzez pełne zintegrowanie ich ze zderzakami, dzięki czemu tworzą z nimi jednolitą płaszczyznę. Pazura nowej sylwetce X-Traila dodatkowo dodają chromowane listwy bocznych przednich i tylnych drzwi. Nowy X-Trail jest dłuższy o 50 mm w stosunku do swojej starszej wersji, pozostałe parametry pozostały bez zmian.

Niewątpliwie zastosowane przez projektantów zabiegi spowodowały, że na nowego X-Traila patrzy się z przyjemnością. Bryła pojazdu nabrała delikatnie sportowego charakteru, dynamiki i pazura. Z całą pewnością nie jest nudna.

Elegancja i nowe materiały we wnętrzu
Tak samo, jak i w nowym Qashqaiu, Nissan postawił na nowe materiały wnętrz i lepszą jakość wykończenia oraz spasowania elementów wnętrza. W oczy rzuca się nowy kształt kierownicy ze spłaszczonym wieńcem w dolnej części, która jest aktualnie standardowa dla wszystkich zmodernizowanych wersjach X-Traila. Sam wieniec został pogrubiony, co ma zapewnić lepsze trzymanie kierownicy. Dodatkowo projektanci zastosowali na środkowym jej ramieniu srebrne, metalowe detale, które mają swoim kształtem nawiązywać do motywu litery „V” umieszczonego na osłonie chłodnicy. We wnętrzu znajdziemy także nowoczesne wykończenie deski rozdzielczej nad schowkiem i nowe kratki nawiewów, które teraz mają czarną, błyszczącą powierzchnię. Opcjonalnym dodatkiem w wersji wyposażenia Tekna jest skórzana tapicerka w kolorze czarnym lub brązowym, która pięknie spaja nowe wnętrze i powoduje, że można całkiem zapomnieć, że siedzi się w SUV-ie docelowo przeznaczonym do rodzinnych podróży.

{{ tn(15595) left }}Osoby decydujące się na zakup nowej wersji SUV-a mogą również mieć do dyspozycji podgrzewane siedzenia także na tylnej kanapie. Tu warto zauważyć, że pasażerowie podróżujący na tylnej kanapie mają zapewniony duży komfort dzięki pionowaniu siedzeń – przestrzeni na nogi nie zabraknie nawet dla wysokich pasażerów. Poprzez podwyższenie tylnej kanapy może być jednak problem z przestrzenią nad głową wysokiego pasażera – odległość do dachu pozostaje już bardzo niewielka. Oczywiście X-Trail jest dostępny zarówno jako samochód pięcio, jak i siedmiomiejscowy.

Systemy bezpieczeństwa i te zwyczajnie ułatwiające życie
Nissan wzbogacił swojego SUV-a także o funkcję bezdotykowego otwierania bagażnika. Bagażnik otwiera się wówczas za pomocą ruchu stopy pod tylnym zderzakiem. Niewątpliwie funkcja ta jest bardzo pomocna i przydatna zarówno przy pakowaniu samochodu na dalekie podróże, jak i przy codziennym użytkowaniu, gdy zwyczajnie brakuje nam ręki. Sam bagażnik także został powiększony – w wersji pięciomiejscowej mamy do dyspozycji 565 litrów przy rozłożonych siedzeniach, a w wersji siedmiomiejscowej jest to niezmiennie 445 litrów. Co ważne, wszystkie wersje X-Traila wyposażone są w system podziału z wykorzystaniem półek i przegród, z możliwością aranżacji na 9 sposobów.

Tak samo, jak i w przypadku nowego modelu Qashqai, tak i w nowym X-Trailu, w odpowiedzi na głosy użytkowników, wprowadzono całkowicie nową wersję wyposażenia N-Connecta. Plasuje się ona pomiędzy najwyższą wersją Tekna, a średnią Acenta. Oprócz wyposażenia dostępnego w wersji niższej, użytkownik otrzymuje w N-Connecta system multimedialny NissanConnect, inteligentny system kamer 360°, inteligentny kluczyk, relingi dachowe, czujniki parkowania z przodu i z tyłu oraz wspomniany system bezdotykowego otwierania bagażnika.

Dodatkową ciekawostką będzie wprowadzony w nowym modelu X-Trail od 2018 roku system ProPILOT. To duży krok marki w kierunku autonomicznej jazdy. System będzie kontrolował pracę układu kierowniczego, przyspieszenie i hamowanie na jednym pasie autostrady zarówno przy dużym natężeniu ruchu, jak i przy szybkiej jeździe.

uż teraz Nissan wzbogacił swój system awaryjnego hamowania o funkcję wykrywania pieszych. Nowością jest także system Stand Still Assist, który uzupełnia system wspomagania ruszania pod górę przy manualnej skrzyni biegów. SSA potrafi utrzymać pojazd w pozycji zatrzymanej aż do trzech minut, po czym automatycznie włączany jest hamulec postojowy. Bardzo wygodne jest to, że SSA działa zarówno na nawierzchni płaskiej, jak i pochyłej.

Czy jeździ tak jak wygląda?
Przeprowadzony przez Nissana face lifting nie dotknął jednostek napędowych – tak, jak wcześniej, nabywcy do dyspozycji mają przede wszystkim silniki wysokoprężne o pojemności 1.6 i 2.0, w tym najmocniejszy dwulitrowy silnik diesel o mocy 177 KM, wprowadzony do oferty w roku 2016. Do tego sześciobiegowa przekładnia manualna lub automatyczna Xtronic oraz dwa rodzaje napędu – na jedną lub na dwie osie. Dla zwolenników silnika benzynowego jest dostępna wyłącznie opcja 1.6 o mocy 163 KM, z manualną przekładnią i napędem na jedną oś.

Silnik

1.6 dCi 130 KM diesel

1.6 dCi 130 KM diesel

1.6 dCi 130 KM diesel

2.0 dCi 177 KM diesel

2.0 dCi 177 KM diesel

2.0 dCi 177 KM diesel

1.6 DIG-T 163 KM benzyna

Skrzynia biegów

6MT (2WD)

6MT (4WD)

CVT (2WD)

6MT (4WD)

CVT (2WD)

CVT (4WD)

6MT (2WD)

CO2 (g/km)

129

139

135

149

148

158

145

Cykl mieszany (l/100 km)

4,9

5,3

5,1

5,6

5,6

6

6,2

Wszystkie dane dotyczą samochodów z kołami 17”.

{{ tn(15594) left }}Dostępne silniki są elastyczne i w pełni wystarczające do potrzeb i celów tego modelu. X-Traila prowadzi się bardzo przyjemnie i mimo większych gabarytów jest on dużo bardziej przewidywalny niż jego mniejszy brat Qashqai. Zawieszenie jest tak skonstruowane, że amortyzuje nierówności, ale nawet w zakrętach nie ucieka i zapewnia bardzo dobre trzymanie samochodu – o wiele lepsze niż QQ. Podczas pierwszych jazd mieliśmy możliwość przetestować nowego X-Traila także na krótkim off roadzie i trzeba przyznać, że poradził on sobie zarówno z luźną nawierzchnią, jak i z delikatnymi przechyłami bardzo dobrze.

Co ciekawe, nowy X-Trail nie odbiega cenowo od konkurencji. Cena wyjściowa podstawowej wersji Visia zaczyna się od 100.600,00 zł, nowa wersja N-Connecta wyjściowo rozpoczyna kwota 122.550,00 zł, a najwyższą wersję Tekna dostaniemy za 133.350,00 zł.

Nissan od lat już kieruje swój produkt w postaci modelu X-Trail przede wszystkim dla podróżujących rodzin lub osób aktywnych, uprawiających różne sporty. Obecny wygląd z pewnością przypasuje zarówno jednym, jak i drugim, a przestronne i eleganckie wnętrze sprawi, że w nowym X-Trailu podróż będzie przebiegała bardzo przyjemnie.

Najnowsze

Pojazdy autonomiczne – największy przełom dzisiejszych czasów?

Od rozrywki po systemy bezpieczeństwa - pojazdy autonomiczne to jedna z najciekawszych opracowywanych obecnie platform i zaledwie zalążek renesansu całej branży motoryzacyjnej. Co nas czeka?

Znaczna część dyskusji związanych z pojazdami autonomicznymi dotyczyła w ostatnim czasie samochodów jako środka transportu. Te jednak już wkrótce trafią na drogi publiczne, dlatego nadszedł czas, aby zacząć myśleć o nich w kategoriach nowego typu przestrzeni konsumenckiej. Co ważne, jak dotąd niezbyt dużą wagę przykładaliśmy do samego wzornictwa pojazdów, interakcji pomiędzy pasażerami oraz tego, jak będą spędzać podróż – gdy już zostaną zwolnieni z obowiązku prowadzenia samochodu. Pod tym względem autonomiczne pojazdy stanowią największy przełom, z jakim mamy obecnie do czynienia, udostępniając zupełnie nową platformę do rozwoju innowacji – od projektów wnętrz, przez funkcje rozrywkowe, aż po ratujące życie systemy bezpieczeństwa.

Intel poinformował niedawno o podjęciu współpracy z przedsiębiorstwem mediowym Warner Bros. W ramach projektu AV Entertainment Experience pracują nad stworzeniem pierwszego w swoim rodzaju samochodu koncepcyjnego, zdolnego zaprezentować potencjalne możliwości rozrywkowe samochodów przyszłości. Pojazd ten będzie jednym ze 100 samochodów testowych firmy Intel.

Gdy kierowcy staną się pasażerami, będą mogli poświęcić znacznie więcej czasu na korzystanie z urządzeń połączonych z siecią – w tym do odbioru treści wideo. Przeprowadzone w ostatnim czasie badanie wskazuje, że przeciętny Amerykanin spędza za kierownicą ponad 300 godzin w skali roku. Firmy Warner Bros. i Intel postrzegają zwiększenie ilości wolnego czasu jako okazję do znaczącego rozwoju możliwości wnętrz autonomicznych maszyn. Treści rozrywkowe (w tym filmy i programy telewizyjne) będą mogły konsumować wszystkie osoby przebywające na pokładzie pojazdów, dlatego spodziewamy się rozwoju wrażeń, które dotychczas pozostawały poza ich zasięgiem – w tym rzeczywistości wirtualnej (VR) i rozszerzonej (AR). Miłośnik Batmana będzie mógł np. podróżować ulicami Gotham City na pokładzie Batmobilu, a dzięki rozszerzonej rzeczywistości samochód stanie się jedynym w swoim rodzaju oknem na świat, pozwalającym pasażerom odbierać treści reklamowe i inne.

Mimo iż rozmyślanie o pokładowych funkcjach rozrywki może być interesujące, najważniejszym sprawdzianem dla autonomicznych pojazdów będzie zdobycie zaufania pasażerów. Technologia nie będzie mieć znaczenia, jeśli potencjalni użytkownicy nie będą w stanie jej zaufać lub nie będą czuć się komfortowo w pojazdach. Technologia, którą Intel zamierza wprowadzić na rynek, nie będzie służyć wyłącznie do umilania podróży – jej zadaniem będzie również ochrona życia. Systemy autonomiczne stanowią naturalne następstwo pasów bezpieczeństwa, poduszek powietrznych i układów ABS. Co więcej, system Mobileye ADAS (ang. advanced driver assistance system – zaawansowany system wspomagania kierowcy) już dziś funkcjonuje na drogach publicznych i przyczynia się do ratowania ludzkiego życia. Dzięki istniejącym systemom ADAS opracowanym przez firmę Mobileye udało się zmniejszyć liczbę wypadków o 30%, uratować życie 1400 osób, zapobiec 450 tysiącom kolizji i zaoszczędzić 10 miliardów dolarów potencjalnych strat finansowych. To jednak nie powód, aby spocząć na laurach. Ostatecznym celem jest zredukowanie liczby ofiar zdarzeń drogowych do zera.

Aby to osiągnąć, potrzebujemy standardów i rozwiązań, które pozwolą rozpocząć masową produkcję i adaptację autonomicznych pojazdów. Przez długi okres przejściowy, w którym samochody autonomiczne będą dzielić drogi z pojazdami pozostającymi pod kontrolą kierowców, branża będzie zmuszona korzystać z norm, które umożliwią jednoznaczne orzekanie winy w przypadku zdarzeń drogowych.

W tym celu Intel współpracuje z przedstawicielami branży i ustawodawcami, aby określić sposób mierzenia i interpretowania poziomu bezpieczeństwa systemów autonomicznych. Określenie zawczasu jasnych zasad orzekania winy przyczyni się do zwiększenia ogólnego stopnia zaufania oraz pozwoli zrozumieć ryzyko związane z odpowiedzialnością – zarówno konsumentom, jak i branży motoryzacyjnej i ubezpieczeniowej. Firmy Intel i Mobileye już wcześniej zaprezentowały model matematyczny o nazwie Responsibility-Sensitive Safety (RSS), mający na celu zapewnić – na etapie planowania i podejmowania decyzji – że system autonomiczny nie będzie w stanie wydać komendy prowadzącej do kolizji. Co więcej, w przyszłości systemy bezpieczeństwa będą opierać się o technologie o maksymalnej efektywności, zdolne przetwarzać ogromne ilości danych wymaganych do działania sztucznej inteligencji.

W tym roku podjęto współpracę z firmą Mobileye – światowym liderem branży systemów ADAS, odpowiedzialnym za opracowanie algorytmów, dzięki którym kamery mogą zyskać zdolność widzenia lepszą od ludzkiego oka. Dziś, dzięki połączeniu „oczu” firmy Mobileye i „mózgu” w postaci procesora, jesteśmy w stanie osiągnąć dwukrotnie wyższą wydajność głębokiego uczenia. To ogromna różnica, która ma w tym przypadku niebagatelne znaczenie. Ponad dwukrotnie wyższa wydajność systemów głębokiego uczenia pozwala zwiększyć oszczędność paliwa i umożliwia stosowanie tańszych układów chłodzenia.

Najnowsze