Wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Zginął na miejscu

Tragicznie zakończyło się zdarzenie, w którym kierowca osobówki popełnił tylko jeden, za to śmiertelnie poważny błąd.

Przez większą część filmu nic się nie dzieje. Dopiero od 0:40 widzimy skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną, przed którą zatrzymuje się samochód z kamerą. Po kilku sekundach zapala się zielone światło i auta ruszają.

Przejechał na czerwonym, nie żyje pasażerka

Dokładnie w tym momencie z lewej strony kadru pojawia się srebrny Opel Zafira. Jego kierowca nie zamierza zwolnić, mimo tego, że od trzech sekund kierowcy z jego lewej i prawej strony mają zielone. Nie mógł jechać w nadziei, że uda mi się przejechać na „późnym pomarańczowym”. Taki manewr wykonał kierowca tira, który wjeżdża chwilę wcześniej na skrzyżowanie, kiedy dla auta z kamerą zapala się już żółte światło, zapowiadające zielone.

Przejazd na czerwonym, zakończony dachowaniem

Pierwszy samochód zdążył już ruszyć i Zafira uderza bokiem w jego przód. Nie jest to zderzenie groźne, ale zmienia tor jazdy Opla, który uderza centralnie w latarnię. Latarnia wytrzymała uderzenie, a tylna oś samochodu aż podskoczyła. Siła zderzenia była ona tak duża, że kierowca zginął na miejscu.

Najnowsze

Samochód uderzył w karetkę tak mocno, że ta się przewróciła na bok!

Kolejna sytuacja w której karetka na sygnale trafiła na kierowcę, który wykazał się… niekompetencją. Skutki tego zdarzenia mogą być naprawdę poważne.

Zanim odpalicie nagranie, upewnijcie się, że macie włączony dźwięk. Słyszycie? Kierujący autem z kamerą wraz ze swoją pasażerką słuchają muzyki w samochodzie i to wcale nie cicho. Mimo to karetka jest doskonale słyszalna. Słyszeć ją powinien każdy kierowca w okolicy.

Tragiczny wypadek karetki na przejeździe w Puszczykowie. Czy musiało do niego dojść?

Ambulans wjeżdża na skrzyżowanie mając czerwone światło. Kierowca nie zatrzymuje się, widząc, że ma przed sobą zupełnie pustą drogę. W tym momencie z jego prawej strony nadjeżdża kierowca, który albo mia korki w uszach, albo nikt go nie nauczył co to znaczy, kiedy rozlega się dźwięk pojazdu uprzywilejowanego.

Biegacze ignorują straż pożarną na sygnale

Kierowca osobówki uderzył w tylny bok karetki, powodując jej przewrócenie na bok. Jeśli załoga dopiero jechała do interwencji, to ratownikom nic poważnego nie powinno się stać (zakładając, że mieli zapięte pasy). Inna kwestia to ewentualne uszkodzenia sprzętu medycznego. Jeśli jednak karetka wiozła pacjenta, skutki takiego zdarzenia mogły być bardzo poważne.

Bezmyślna kierująca nie chciała przepuścić karetki? Prawda okazała się inna

Winnym w tej sytuacji jest kierowca karetki – wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle i nie upewnił się, że wszyscy pozostali uczestnicy ruchu umożliwiają mu przejazd. Ale tez macie wrażenie, że w takiej sytuacji, kiedy postronny kierowca ignoruje sygnały dźwiękowe karetki i bez zastanowienia i zdjęcia nogi z gazu uderza w ambulans, nie powinien pozostać bezkarny? Ta załoga mogła jechać do osoby w poważnym stanie. Jej wypadek mógł spowodować opóźnienie, przez które ta osoba nie przeżyje. Mogła też wieźć pacjenta w stanie krytycznym, który przez zderzenie nie przeżył lub jego zdrowie pogorszyło się w sposób nieodwracalny. Naprawdę, jeśli słyszycie sygnał pojazdu uprzywilejowanego, pamiętajcie, żeby włączyć myślenie…

Najnowsze

Goodc

Jazda na „podwójnym gazie”, nadmierna prędkość i korzystanie z telefonu – oto grzechy główne polskich kierowców

96% zmotoryzowanych osób w Polsce uważa się za kierowców dobrych lub bardzo dobrych. Jednak część z nich ma swoje za uszami. Jakie najczęstsze grzechy Polacy popełniają za kółkiem?

Każdego roku w Polsce policja raportuje ponad 30 tysięcy wypadków drogowych. Choć w stosunku do poprzednich lat, w 2019 roku liczba ta nieco zmalała, w dalszym ciągu dziennie z powodu wypadków drogowych ginie w Polsce średnio jedna osoba na trzy godziny. W Europie gorzej pod tym względem jest tylko w Bułgarii i Rumunii, a to już powód, żeby bić na alarm. I mimo że aż 96% zmotoryzowanych w Polsce uważa się za kierowców dobrych lub bardzo dobrych, mamy jednak swoje za uszami. Jakie najczęstsze grzechy Polacy popełniają za kółkiem? 

Nasi kierowcy mają „ciężką stopę”, a to odbija się na prędkościach na drogach. Niedostosowanie się do ograniczeń i przekraczanie prędkości w terenach zabudowanych i nie tylko, to główna przyczyna wszystkich wypadków w Polsce.

Można się pokusić o stwierdzenie, że Polacy przekraczanie prędkości mają po prostu we krwi. Cały czas żyjemy w pośpiechu i szybko się niecierpliwimy. Dodatkowo wciąż brakuje nam kultury na drodze.

Grzechy główne polskich kierowców

W samym 2019 roku policjanci zatrzymali prawie 50 tysięcy kierowców, którzy w terenie zabudowanym pędzili o 50 km/h więcej niż pozwalają na to przepisy. To oznacza jedno – utratę prawa jazdy na co najmniej 3 miesiące. Co więcej, liczby pokazują, że Polacy na błędach wcale się nie uczą. Według ankiet ponad połowa kierowców w naszym kraju uważa przekroczenie prędkości o 10 czy 20 kilometrów na godzinę za standard, a to w konsekwencji odbija się na mandatach. Tylko dzięki zdjęciom z fotoradarów w ubiegłym roku Policja wystawiła ich ponad 700 tysięcy.

Problem ten wynika między innymi z tego, że konsekwencje jazdy z nadmierną prędkością nie są za duże. W pierwszej kolejności można wskazać niskie kwoty mandatów, a w dalszej ich… egzekwowanie. Wielu Polaków nie płaci bowiem mandatów wcale, a urzędnicy nie nadążają z ich kontrolowaniem. W tej sytuacji wiele spraw jest umarzanych, a kierowcy jak przekraczali prędkość, tak przekraczają ją dalej. Wystarczy spojrzeć, jak pokornieją nasi kierowcy kilka metrów po przekroczeniu granicy i wjechaniu do kraju, w którym mandaty są wysokie. To pokazuje, że wysokość i nieuchronność kary działają na prawie każdego.

Grzechy główne polskich kierowców

Przeczytaj też: Wymiana opon – chcielibyśmy tanio i jak najszybciej, ale czy będzie to dobrze wykonane?

Kolejny problem, i być może nawet większy niż nadmierna prędkość, to korzystanie z telefonu komórkowego w trakcie jazdy. Mimo dostępu do dziesiątek akcesoriów umożliwiających bezpieczną rozmowę w trakcie jazdy, Polacy dalej jeżdżą z telefonem przy uchu. Rozmowy to jednak tylko część problemu. Wielu w trakcie jazdy wysyła SMSy, przegląda media społecznościowe czy nagrywa filmiki.

W Belgii przeprowadzono badanie, z którego wynika, że problem ten dotyczy głównie młodych kierowców – ale to chyba żadna niespodzianka. Z badań tych warto jednak wyciągnąć inny wniosek, że korzystanie z telefonu w trakcie jazdy aż czterokrotnie zwiększa ryzyko wypadku, w porównaniu do sytuacji, w której kierowca jest w pełni skupiony na drodze i jeździe.

Grzechy główne polskich kierowców

Jazda po alkoholu, niezapięte pasy, jedzenie i palenie za kierownicą, czy nawet nieodpowiedni ubiór to kolejne większe i mniejsze grzeszki Polaków podczas prowadzenia pojazdu. Choć niektóre nie są regulowane prawnie, przed wejściem do auta zawsze warto zastanowić się dwa razy czy wygodnie będzie nam prowadzić w klapkach i czy spieszy się nam na tyle, by nie zatrzymać się na parkingu i tej jednej kanapki nie zjeść bezpiecznie i w spokoju.

Przeczytaj też: Ktoś z bliskich spowodował wypadek po alkoholu lub narkotykach? Sprawdź, co go czeka

Najnowsze

Goodc

Będzie śledztwo w sprawie wypadku Romaina Grosjeana

Formuła 1 przeprowadzi dochodzenie w sprawie dramatycznie wyglądającego wypadku Romaina Grosjeana, do którego doszło na pierwszym okrążeniu Grand Prix Bahrajnu.

Chwilę po starcie wyścigu o Grand Prix Bahrajnu, Romain Grosjean z zespołu Haasa próbował wcisnąć się w lukę między rywalami, ale nie do końca dobrze to obliczył i zderzył się z Daniłem Kwiatem. Od tego momentu był już tylko pasażerem we własnym bolidzie.

Bolid Haasa uderzył w barierkę, rozpadł się na dwie części i eksplodował. Wybuchł potężny pożar. Przednia część VF-20 przebiła barierę. Kierowcę uratował system halo. Grosjean zdołał o własnych siłach wydostać się z samochodu i natychmiast trafił pod opiekę służb ratunkowych. Samochód medyczny pojawił się na miejscu wypadku po ośmiu sekundach. Romain Grosjean wyszedł z płomieni po 28 sekundach.

Potężna i przerażająco wyglądająca kraksa skończyła się dla Grosjeana na niegroźnych poparzeniach.

https://www.youtube.com/watch?v=ZQ7_En2xEm4

Przeczytaj też: GP Bahrajnu: dramatyczny wypadek Grosjeana

Dyrektor sportowy Formuły 1, Ross Brawn poinformował, że okoliczności wypadku zostaną dokładnie zbadane, ponieważ wiele kwestii budzi zastrzeżeni – w szczególności dotyczy to metalowych barier, przez które przebił się przód bolidu. Brawn podkreśił też rolę, jaką odegrał system halo w uratowaniu życia Grosjeana. 

W rozmowie z telewizją Sky Sport Ross Brawn powiedział:

To był szok dla wszystkich w F1, widząc tak poważny wypadek. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do takich rzeczy, szczególnie do ognia.

Myślę, że brak poważniejszych konsekwencji dla kierowcy, to zasługa wysiłków, jakie FIA i zespoły podjęły w ostatnich latach. Wszyscy pamiętają te odmienne opinie, które towarzyszyły wprowadzeniu halo. 

Gdyby nie halo, w tym wypadku wszystko potoczyłoby się inaczej. Zastanawiające jest to, że bariery rozgięły się, kiedy samochód przebił się przez nie. Natomiast nie ma co do tego wątpliwości, że przeprowadzimy dokładne dochodzenie, aby wciągnąć z tego wnioski. Temat pożaru jest niepokojący. Rozgięcie barier też jest niepokojące. Od teraz do następnego wyścigu nastąpi dokładna analiza i zostaną podjęte odpowiedne działania. Jest to coś, czego nie widzieliśmy od dawna i coś, czego nie przewidzieliśmy.

Przeczytaj też: Daniel Ricciardo krytykuje liczne powtórki wypadku Grosjeana, Formuła 1 się broni

Najnowsze

Goodc

General Motors jednak nie zbuduje elektrycznego pick-upa i ma to związek z oskarżeniem o oszustwo

Nikola Badger EV-FCEV Pickup na zawsze pozostanie jedynie renderingiem.

Jakiś czas temu pisałyśmy, że General Motors przejmuje 11% udziałów w firmie Nikola i zaprojektuje oraz zbuduje pick-up Badger, który będzie zasilany wodorowymi ogniwami paliwowymi lub akumulatorami elektrycznymi.

To już nieaktualne. 

Przeczytaj też: General Motors zbuduje wodorowo-elektryczny pick-up

General Motors i Nikola Corp ogłosiły właśnie przerobioną umowę o partnerstwie w sprawie ogniw paliwowych, która eliminuje udział kapitałowy w startupie producenta samochodów z Detroit, a także plany budowy elektrycznego pick-upa Nikoli.

Wcześniejsza umowa została zakwestionowana po tym, jak Nikola została oskarżona o oszustwo – chodziło o to, że producent elektrycznych ciężarówek wprowadził inwestorów w błąd co do swojej technologii.

Nikola Badger EV-FCEV Pickup

Oczywiście Nikola zaprzeczyła wszelkim zarzutom. Jednak i tak wpłynęły one na współpracę z General Motors.  

Zgodnie z nową umową GM dostarczy swój system ogniw paliwowych do komercyjnych półciężarówek Nikola klasy 7 i 8. Firmy omawiają również potencjalne zastosowanie systemu akumulatorów elektrycznych GM Ultium w swoich przyczepach komercyjnych.

Przeczytaj też: General Motors wycofuje 7 milionów pick-upów i SUV-ów! Wszystko przez wadliwe poduszki powietrzne

Najnowsze