Wchodzisz na przejścia tak jak ta kobieta? Zobacz, jak wiele ryzykujesz

Piesi często czują się zupełnie bezpieczni na przejściach i uważają, że nic im nie grozi. Niestety rzeczywistość czasami brutalnie weryfikuje to przekonanie i pokazuje, że pewnych spraw nie rozwiążemy zmianami w prawie. Pomóc może jedynie zdrowy rozsądek.

Do zdarzenia doszło w Łukowie, a całość zarejestrowała kamera monitoringu. Na nagraniu widać jak 69-letnia kobieta podchodzi do przejścia i po przejechaniu samochodu, wchodzi na pasy. Niestety w tym czasie nadjeżdża kolejne auto, które potrąca kobietę.

Jak podaje policja, za kierownicą siedział 36-letni mężczyzna, który miał niemal promil alkoholu w organizmie. Poszkodowana doznała w wyniku wypadku poważnych obrażeń i została przetransportowana helikopterem do szpitala.

Kobieta weszła prosto pod nadjeżdżające auto. „Może się uda”

To teraz przyjrzyjmy się bliżej tej sytuacji, ponieważ mówienie tutaj o „pijanym piracie drogowym” zbytnio upraszcza sprawę. To prawda, że wina leży po stronie kierowcy, a jazda na podwójnym gazie z pewnością przyczyniła się do potrącenia. Spójrzcie jednak na nagranie. Kiedy kobieta stawia nogę na przejściu, Audi jest już widoczne na ekranie, a więc całkiem blisko pasów. Piesza musiała je widzieć wcześniej i widziała też, że między nim, a poprzednim pojazdem wcale nie było dużej odległości. Widząc pierwsze auto, przystanęła parę kroków przed pasami, a następnie ruszyła, ignorując zbliżające się Audi. Ocena prędkości samochodu i dystansu na podstawie samego nagrania jest trudna, ale sądzimy, że miejsca było dostatecznie dużo, aby uważny kierowca zdążył zahamować w porę. Tylko czy wy wchodzicie tak na przejście? Widzicie samochód i myślicie: „jeśli prowadzi ktoś uważny i z dobrym refleksem, to pewnie zdąży się zatrzymać”?

Dlaczego bezwzględne pierwszeństwo dla pieszych to fatalny pomysł?

Piesza nie miała żadnej pewności, czy kierowca ją zauważył. Nie miała pewności, czy nie szuka teraz stacji radiowej, nie grzebie w telefonie, nie kłóci się z kimś, czy może nie jest (no właśnie) pijany. Weszła na pasy przed zbliżający się pojazd i nawet na niego nie patrzyła, nie upewniała się, czy się zatrzymuje, w żaden sposób nie zareagowała, nawet tuż przed potrąceniem. Skąd taka nieuzasadniona wiara w rozsądek innych? Kierowca ma oczywiście obowiązek zachować szczególną ostrożność w pobliżu przejścia dla pieszych, a także zwolnić, jeśli wymaga tego sytuacja. Ale czy pieszy nie ma żadnych obowiązków? Nie ma obowiązku zadbania o własne bezpieczeństwo, na wypadek gdyby czyjaś głupota lub zagapienie się zagroziły temu bezpieczeństwu?

Przypominamy też, że projekt zmian, nadający pieszym pierwszeństwo przed przejściem, niczego by tu nie zmienił. Zgodnie z nim piesza nie mogłaby wejść przed zbliżające się auto, jak na tym nagraniu. Nadal miałaby obowiązek zaczekać, upewnić się, że kierowca zatrzymuje się i dopiero wtedy mogłaby wejść. Tutaj tego zabrakło. Kierowca Audi miałby oczywiście obowiązek zatrzymać się, na widok pieszej zbliżającej się do przejścia. Ale naprawdę sądzicie, że ktoś na tyle bezmyślny, żeby wsiadać za kierownicę pod wpływem alkoholu, przejąłby się zmianą przepisów? Albo nawet o niej słyszał? Dlatego właśnie obawiamy się wprowadzenia tej nowelizacji. Już obecnie trudno o kierowcę, który nie zwalnia przed przejściem albo się nie zatrzymuje widząc pieszych (nie zawsze niestety robiąc to w sposób bezpieczny lub rozsądny). Jak sądzicie, co zmienią przepisy? Bo w naszej ocenie kierowcy jeżdżący przepisowo i spokojnie, dalej będą tak jeździć. A ta bezmyślna garstka raczej nie zmądrzeje w momencie opublikowania nowelizacji w Dzienniku Ustaw. Za to przybędzie pieszych wchodzących bez patrzenia na drogę. Już teraz wielu to robi, a co dopiero kiedy usłyszą, że zawsze mają pierwszeństwo. Jakoś wątpimy, że większość społeczeństwa zada sobie trud sprawdzenia na jakiej zasadzie z tego pierwszeństwa będzie można korzystać.

Najnowsze

Rozbił w krzakach Wranglera z carsharingu! Był pijany?

Wynajem samochodów na minuty to ryzykowny biznes - nigdy nie można mieć pewności, czy wynajmujący okaże się osobą rozsądną. Firma Panek dodatkowo „prosi się o kłopoty”, dołączając do swojej floty kolejne, wyjątkowe samochody.

Z czysto biznesowej strony firma carsharingowa powinna mieć w swojej flocie auta typowo miejskie – tanie w leasingu, mało palące i łatwe w zaparkowaniu. Panek wpadł jednak na pomysł, żeby sprawić też trochę frajdy swoim klientom, którzy są miłośnikami motoryzacji. Stąd pomysł na oferowanie pojedynczych egzemplarzy budzących w Polsce nostalgię modeli – Poloneza, Malucha, Dużego Fiata oraz Syreny. Znaleźć można też auta będące „legendami” nie tylko w naszym kraju – Corvettę C3 oraz nowego Jeepa Wranglera.

Rozbił jedno z 25 stuningowanych Porsche Carrera GT i próbował uciec

Jesteśmy pod wrażeniem Panka, który pozwala w ten sposób wielu polskim kierowcom spełnić swoje motoryzacyjne marzenia. Ale taki niezwykły park samochodów budzi też pewne obawy – jeśli ktoś wynajmie Corvettę, z pewnością będzie chciał sprawdzić jej osiągi. Co może nie skończyć się dobrze. Z kolei wynajmując Wranglera, ktoś może chcieć sprawdzić… no właśnie.

Chciał się popisać przed dziewczyną i rozbił Ferrari

Ten drugi scenariusz niestety się sprawdził – firma poinformowała niedawno, że jej Jeep został znaleziony rozbity w krzakach. Wygląda na to, że jakiś bezmyślny osobnik chciał sprawdzić możliwości tej legendarnej terenówki, ale prowadzenie takiego samochodu najwyraźniej go przerosło. Co gorsza, według świadków zdarzenia kierowca był pijany.

Młody kierowca + Lamborghini = szkoda całkowita

Pocieszające jest tylko to, że ta nieodpowiedzialna osoba nie uniknie konsekwencji swoich czynów. Żeby móc wynająć auto, trzeba podać firmie swoje dane, więc Panek dobrze wie, kto uszkodził Wranglera. Poza konsekwencjami prawnymi, amatora offroadu czeka też pokrycie naprawy auta z własnej kieszeni.

Najnowsze

Kobieta weszła prosto pod nadjeżdżające auto. „Może się uda”

Zwykle do niebezpiecznych sytuacji na przejściach dla pieszych dochodzi w wyniku nieznajomości przepisów, złej oceny sytuacji lub klasycznej głupoty. W tym przypadku mogło chyba chodzić o… wyrachowanie.

Nagranie jest dość słabej jakości, ale da się z niego wywnioskować przebieg zdarzenia. Piesza stała przed przejściem, czekała, a sznur samochodów jechał. Nagle kobieta weszła na pasy, tuż przed jedno z aut, którego kierowca wykazał się wyjątkowym refleksem i w ostatniej chwili ominął pieszą. Istniało ryzyko, że potrąci ją drugi z samochodów, albo pojazd z kamerą, ale ci kierujący także wykazali się dobrą obserwacją sytuacji na drodze i uchronili kobietę przed potrąceniem.

Piesza wbiega pod samochód. A kierowca gdzie miał oczy?

Wiemy już co się stało, ale dlaczego to się stało? Rozumiemy że pieszy może nie zauważyć zbliżającego się samochodu, źle ocenić jego prędkość, mylnie uznać, że kierowca go widzi i z łatwością się zatrzyma. Ale ta piesza musiała doskonale widzieć i wiedzieć, że ma przed sobą sznur pojazdów, jeden jedzie za drugim i nie było tu mowy o „złej ocenie odległości” czy tym podobnym wymówkom. Co zatem się stało? Kobieta spojrzała ile jeszcze samochodów będzie musiało ją minąć i postanowiła po prostu zmusić kierowców do przepuszczenia jej? Na zasadzie „przecież mnie nie rozjadą”? Ciekawe czy w ogóle zdaje sobie sprawę ile miejsca potrzeba, żeby kierowca rozpoczął hamowanie, a jego auto się zatrzymało.

Dlaczego bezwzględne pierwszeństwo dla pieszych to fatalny pomysł?

Jesteśmy przekonani, że znajdą się osoby, które wskażą tą sytuację jako dobry przykład na to, że potrzebujemy nadchodzącej zmiany przepisów, nadającej pieszym pierwszeństwo już przed przejściem. Podoba nam się taki tok myślenia: „Ponieważ zdarzają się piesi bezmyślni lub/i o zapędach samobójczych, to niech kierowcy za nich myślą i na nich uważają”. Albo innymi słowami: „Ponieważ zdarzają się osoby, które mogą stanowić zagrożenie dla siebie i innych, lepiej nic z nimi nie róbmy. Po prostu niech inni na nich bardziej uważają”. Ciekawe rozumowanie, takie przenoszenie odpowiedzialności i argumentowanie „ponieważ im się nie chce myśleć, to wy macie za nich”.

Piesza weszła wprost pod auto, policja nie widzi jej winy

Osoby myślące w ten sposób musimy rozczarować – w myśl projektu nowych przepisów, wtargnięcie na ulicę nadal będzie zakazane. To będzie pierwszeństwo trochę takie, jak w przypadku pojazdu uprzywilejowanego – wszyscy mają ustąpić mu miejsca, ale on nie może po prostu jechać na czerwonym świetle z gazem w podłodze. Jego obowiązkiem jest upewnienie się, że inni umożliwiają mu przejazd, a jeśli wjedzie na czerwonym na skrzyżowanie i coś w niego uderzy, to wina leży po stronie kierowcy pojazdu uprzywilejowanego. Ale spokojnie – już teraz piesi wbiegający pod samochody, nawet jeśli całe zajście zostało nagranie, nie są uznawani za sprawców potrąceń. Strach pomyśleć co będzie, kiedy nowe przepisy wejdą w życie.

Najnowsze

Edyta Klim

Filmowe nowości od motocyklistek

Świat się zatrzymał, więc w swoich podróżach zatrzymały się także motocyklistki. Wolny czas wykorzystują min. na montowanie filmowych materiałów i dzielenie się nimi.

Guliafshan Tariq opublikowała film dokumentalny ze swojej 12-dniowej podróży po prowincji Punjab w Pakistanie. Pokazuje swój kraj takim, jakim jest naprawdę i przybliża innym podróżnikom:

Czytaj także:

Motocykl w walce o równouprawnienie kobiet w Pakistanie

Motocyklowa para z RideUnlimited prezentuje pierwszą część filmu o swojej podróży po Tadżykistanie:

Na poprawę humoru Rosie Gabrielle stworzyła składankę swoich motocyklowych wpadek i upadków:

Zobacz także: Pełen emocji film od Rosie Gabrielle

Urmila DS Shrestha z motocykla pokazuje nam Katmandu:

Eva zu Beck, która mieszka na wyspie Socotra, postanowiła zakupić mały motocykl, nauczyć się nim jeździć i wyruszyć w góry:

Zobacz także: Filmy motocyklowe,które możesz obejrzeć za darmo

Najnowsze

Edyta Klim

Odbudowa i reaktywacja Przystani Motocyklowej Moto Banit w Uniejowie

W marcu doszczętnie spłonęła Przystań Motocyklowa Moto Banit, stworzona przez Darka, który cudem przeżył ciężki wypadek motocyklowy. Trwa akcja zbiórki, licytacji i niesienia pomocy!

Przystań Motocyklowa Moto Banit w Uniejowie to popularne miejsce spotkań motocyklistów, z polem namiotowym, a także motocyklowym sklepem i samoobsługowym warsztatem. 26 marca 2020 r. spłonęła doszczętnie. Straty zostały wycenione na 400 tysięcy złotych – ogień zniszczył zabudowania, warsztat z wyposażeniem, sklep i 40 motocykli.

 

Właściciel przystani – Darek Banicki w tamtej chwili stracił wszystko, co od ponad 2 lat tworzył i jednocześnie własne źródło utrzymania. Trzeba tutaj wspomnieć o tym, że on sam w 2016 roku cudem przeżył wypadek motocyklowy. Cudem, bo lekarze dawali mu 1 % szans na przeżycie. Miał obrażenia wewnętrzne, 57 złamań, przebywał 99 dni w szpitalu, a  za tym wszystkim poszła seria kłopotów osobistych. Po wieloletniej rehabilitacji udało mu się wrócić do życiowej aktywności, z niedowładem prawej ręki i innymi dolegliwościami. Wtedy powstał pomysł na stworzenie Przystani Motocyklowej Moto Banit.

Już raz udało się zawalczyć Darkowi o własne życie, więc teraz warto zawalczyć o odbudowanie jego motocyklowego miejsca spotkań:

– Wybaczcie za składnię mojego pisania, lecz ciężko mi pozbierać się w całej tej sytuacji, a proszę Was o wsparcie i pomoc w odbudowaniu Przystani. Ci, co mnie znają, wiedzą, że sporo w życiu mnie już spotkało i wiele wycierpiałem, lecz nigdy się nie poddawałem i nie poddam tym razem. 

Pieniądze zebrane przeznaczę na odbudowę przystani i rekompensatę uszkodzeń, spowodowanych poprzez pożar. Nie jestem w stanie opisać, jak się teraz czuje i jak wiele dla mnie znaczą wszyscy, którzy mnie i moją rodzinę wspierają w tym ciężkim czasie. Dziękuję wszystkim z całego serca i obiecuję, że nie poddam się, odbuduję przystań i jeszcze nie jedną imprezę zorganizuje. Proszę Was o wsparcie, gdyż nie jestem w stanie odbudować Przystani samemu. Gdy widzę te zgliszcza, łzy same cisną się do oczu, a serce się łamie. Ciężko jest widzieć wszystko, co się stworzyło, zamienione w popiół i zgliszcza. Raz jeszcze przepraszam za składnię, lecz ciężko jest zebrać myśli w całość. Dziekuję wszystkim dobrej woli. Banita

Do pomocy ruszyli motocykliści, organizując zbiórki pieniężne oraz licytacje na Facebook’u. Zachęcamy do czynnego w nich udziału, bo im więcej „cegiełek”, tym większa szansa na sukces tej odbudowy:

Zbiórka na Pomagam.pl: https://pomagam.pl/fbwgyknf?

Zbiórka na Zrzutka.pl: https://zrzutka.pl/jbnbmv?

Grupa pomocy na FB: https://www.facebook.com/groups/530180357932221/

Grupa licytacji na FB: https://www.facebook.com/groups/857722544704954/

Być może już niebawem taka tablica pokieruje motocyklistów do nowej odsłony Przystani Motocyklowej Moto Banit.

Oficjalna strona Moto Banit: https://www.facebook.com/MotoBanit/

 

Najnowsze