Karolina Chojnacka

W czasie pandemii samochód nie służy tylko do jazdy. To mobilne centrum rozrywki

Pandemia koronawirusa wszystkim daje się we znaki. Zamknięci w domach i mieszkaniach w pewnym momencie mamy już dość naszych „czterech ścian”. Wtedy wybawieniem okazuje się samochód.

W trakcie lockdownu  4 na 10 osób używa swojego samochodu jako miejsca do pracy, wypoczynku czy oglądania telewizji, wynika z badania przeprowadzonego przez markę Peugeot w Wielkiej Brytanii.

W pandemii  samochody nie służą nam już tylko do przemieszczania się punktu A do punktu B. Przyjęły na siebie nowe role, od zapewniania relaksującego schronienia po pełnienie funkcji zdalnej przestrzeni biurowej. I wywiązują się z nich znakomicie!

Przeczytaj też: Z czym kojarzą nam się popularne marki samochodów?

Brytyjczycy chętnie wykorzystywali samochód jako dodatkową przestrzeń do pracy, miejsce do wypoczynku, a nawet do nadrobienia zaległości w programach telewizyjnych podczas pandemii. Można chyba jednak założyć, że w innych krajach sytuacja jest podobna.

W czasie pandemii samochód nie służy tylko do jazdy. To mobilne centrum rozrywki

Na pytanie, jakie czynności wykonywali kierowcy w swoich samochodach, ponad połowa odpowiedziała, że ​​znalazła spokojne miejsce na relaks z dala od innych, podczas gdy dla 47% samochód stał się miejscem, w którym można było nadrobić zaległości w programach telewizyjnych, a 43% wykorzystywało swoje samochody jako miejsce do czytania książek. Jedna trzecia respondentów stwierdziła, że ​​wykorzystywała swój samochód jako miejsce pracy.

Przeczytaj też: Eco Driving, czyli jak jeździć ekologicznie? Siedem rad, które warto stosować

Co ciekawe, 37% badanych stwierdziło, że byliby bardziej skłoni do korzystania z samochodu w ten sposób, gdyby posiadali samochód elektryczny, nie emitujący spalin.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Ustanowiono nowy rekord w najdłuższej jeździe autonomicznej! Ile kilometrów samochód przejechał sam?

Cytując filmowego klasyka: „The future is now, old man”. Samochód już nie potrzebuje kierowcy, by jechać prosto, zmieniać pas czy wyprzedzać inny pojazd.

Xpeng, chińska firma zajmująca się inteligentnymi pojazdami elektrycznymi (tzw. „Smart EV”), ogłosiła wyniki swojego eksperymentu dotyczącego autonomicznej jazdy.

Flota elektrycznych samochodów XPeng P7 (chińskiej alternatywy dla Tesli Model S), przejechała ponad 3600 kilometrów z Kantonu do Pekinu, z czego 2930 kilometrów autostradą pod kontrolą systemu autonomicznej jazdy NGP (Navigation Guided Pilot), i osiągnęła średnio 0,71 interwencji ludzkiego kierowcy na 100 km, wyznaczając nowe standardy odległości dla autonomicznej jazdy seryjnych samochodów osobowych.

XPeng P7

Przeczytaj też: Pojazdy autonomiczne stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa na drogach. Tak uważa 60% kierowców. Czy faktycznie jest się czego obawiać?

Podczas 8-dniowej wyprawy, która rozpoczęła się w Kantonie 19 marca i zakończyła w Pekinie 26 marca, pod kontrolą NGP średni wskaźnik powodzenia manewrów zmiany pasa ruchu i wyprzedzania wyniósł 94,41%. Średni wskaźnik udanych wjazdów i wyjazdów z rampy autostradowej wyniósł 92,76%, a średni wskaźnik udanych przejazdów przez tunel wyniósł 94,95%.

W wyprawie wzięło udział 228 dziennikarzy motoryzacyjnych, entuzjastów pojazdów elektrycznych i ekspertów branżowych. Trasa została wybrana tak, aby obejmowała jedne z najbardziej złożonych, ale reprezentatywnych warunków drogowych i scenariuszy jazdy w Chinach, aby w pełni przetestować reakcje i skuteczność NGP.

XPeng P7

He Xiaopeng, prezes i dyrektor generalny XPeng, na konferencji prasowej w Pekinie, powiedział:

Eksperyment rzucił wyzwanie solidności i niezawodności funkcji NGP. Wyniki pokazują, że jest to nie tylko najsilniejsza, ale także najłatwiejsza w użyciu funkcja autonomicznej jazdy w pojazdach seryjnych dostępnych na rynku.

Dążymy do tego, aby stać się największym na świecie dostawcą sprzętu i oprogramowania do autonomicznej jazdy, a nasza strategia i możliwości badawczo-rozwojowe pozwalają nam osiągnąć ten cel.

Przeczytaj też: Sztuczna inteligencja i pojazdy autonomiczne nie lubią deszczu?

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Testy na przeciwciała koronawirusa do kupienia na stacji benzynowej! Ile kosztują?

Już od ponad roku żyjemy według zasady DDM – dystans, dezynfekcja, maseczki. Z czasem jednak mamy dość dystansu i chcemy się spotkać w małym gronie ze znajomymi czy rodziną. Wiele osób decyduje się w takim wypadku wykonać test na przeciwciała koronawirusa. Wybrane stacje benzynowe w Polsce są kolejnym miejscem, gdzie można kupić testy wykrywające obecność przeciwciał SARS-CoV-2. Gdzie i za ile można je kupić?

Wybrane stacje Shell w Polsce są kolejnym miejscem, gdzie można kupić testy wykrywające obecność przeciwciał SARS-CoV-2.

Przeczytaj też: Koronawirus w samochodzie? Honda ma pomysł, jak się przed nim uchronić

Shell od początku pandemii sukcesywnie poszerza swoją ofertę pozapaliwową o produkty ułatwiające codzienną walkę z koronawirusem. Do tej pory na stacjach paliwowych można było kupić środki dezynfekujące oraz maseczki. Testy na przeciwciała są kolejną propozycją, kierowaną między innymi do kierowców zawodowych. Produkt szwajcarskiego laboratorium PRIMA Lab jest dostępny w cenie 49,99 złotych.

Według informacji producenta, test Primacovid, który jest dostępny na około 220 stacjach Shell, ma 98-procentową dokładność. Jest to certyfikowany wyrób medyczny, który po pobraniu małej próbki krwi w ciągu 10 minut pokaże wynik.

Przeczytaj też: Koronawirus: lockdown w mazowieckim. Co to oznacza dla kierowców?

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Autostrada A2 wydłuży się o kolejne kilometry! Ile?

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podpisała umowę na zaprojektowanie i budowę dwóch z czterech odcinków autostrady A2. O które odcinki chodzi i o ile kilometrów wydłuży się autostrada?

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podpisała umowę na zaprojektowanie i budowę dwóch z czterech odcinków autostrady A2 pomiędzy Siedlcami a Białą Podlaską. Chodzi o prawie 18-kilometrowy fragment pomiędzy rejonem miejscowości Malinowiec, a węzłem Łukowisko oraz około 14-kilometrowy fragment pomiędzy rejonem miejscowości Swory a węzłem Biała Podlaska. Czyli w sumie, A2 wydłuży się o kolejne 32 kilometry.

Wykonawcą inwestycji w rejonie m. Malinowiec – węzeł Łukowisko jest Przedsiębiorstwo Usług Technicznych Intercor. Wykonawcą inwestycji w rejonie m. Swory – węzeł Biała Podlaska (Cicibór) jest POLAQUA.

Autostrada A2 wydłuży się o kolejne kilometry

Przeczytaj też: Koniec z bramkami na A2 i A4! Od kiedy i na jakich odcinkach?

W sierpniu 2020 roku oddano do ruchu ponad 15 kilometrów autostrady A2 pomiędzy węzłem Lubelska a obwodnicą Mińska Mazowieckiego. Wiosną 2020 roku podpisane zostały umowy na dwa kolejne odcinki autostrady pomiędzy węzłami Kałuszyn i Groszki oraz Gręzów i Siedlce Zachód. Przewidywany termin ukończenia prac to jesień 2023 roku. Pod koniec stycznia tego roku podpisana została umowa na ostatni odcinek autostrady pomiędzy węzłami Groszki i Gręzów.

Na kolejne fragmenty od Siedlec do Białej Podlaskiej toczą się dwa postępowania przetargowe.

Przeczytaj też: Nowy system poboru opłat e-TOLL. Jakie zmiany wprowadzi i jak będzie działać? Jakie kary grożą za brak opłaty?

W województwie łódzkim i mazowieckim trwa opracowywanie elementów koncepcji programowej poszerzenia autostrady A2 na długości około 89 kilometrów o dodatkowy pas ruchu. Równocześnie Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska w Łodzi i Warszawie prowadzą postępowania administracyjne w sprawie wydania decyzji środowiskowych w tym zakresie.

Docelowo autostrada będzie miała od węzła Konotopa do węzła Pruszków po cztery pasy ruchu na jednej jezdni, natomiast dalszy odcinek do węzła Łódź Północ trzy pasy ruchu.

 

Źródło informacji: GDDKiA, opracowanie własne

Najnowsze

Joanna Szymków-Matuszewska

Test Suzuki Swift Sport Hybrid – idealny sposób na pokonywanie zakrętów z uśmiechem na twarzy?

Jeśli szukacie niewielkiego samochodu do miasta, ze sportowym pazurem nie tylko w wyglądzie, ale też w stylu prowadzenia, to… być może właśnie znaleźliście coś dla siebie. Właśnie te cechy to moje pierwsze skojarzenia, jakie pojawiają się w głowie po teście Suzuki Swift Sport Hybrid z turbodoładowanym silnikiem benzynowym 1.4 BoosterJet i manualną, sześciobiegową skrzynią.

Świetne właściwości jezdne
To właśnie sposób prowadzenia Swift Sport jest fenomenem tego modelu. W mig przypomniałam sobie, że przecież wersja Suzuki Swift S1600 swego czasu nieźle namieszała w motorsporcie. I choć obecna wersja Sport aż tak zadziorna jak S1600 nie jest, to musicie wiedzieć, że nadal prowadzi się jak rasowa rajdóweczka – ten samochód dzięki swojej wadze, krótkiemu skokowi zawieszenia i świetnemu wyważeniu, jest niezwykle precyzyjny i naprawdę dynamiczny, dając sporo frajdy. I spokojnie możecie pokonywać zakręty bez większego ujęcia gazu, wiedząc, że Swift Sport pojedzie dokładnie tam, gdzie tego chcecie. Do tego zapomniana już trochę w topowych wersjach, manualna skrzynia biegów, która pozwala nam na większą kontrolę nad samochodem i jego zachowaniem i, co najważniejsze, w której biegi wchodzą naprawdę wzorowo, a długość przełożeń świetnie pasuja do charakteru Swifta Sport.

Suzuki Swift Sport Hybrid

Co napędza Swifta Sport?
Jednak nie tylko dobrze zestopniowana skrzynia biegów będzie nam przypominać o charakterze tego samochodu, ale przede wszystkim silnik 1.4 BoosterJet z turbosprężarką i intercoolerem o mocy 129 KM, który pozwala nam na świetne przyspieszanie już od niskich obrotów. Dla porównania – w tradycyjnym Suzuki Swift do dyspozycji mamy silnik 1.2 o mocy zaledwie 83 KM. No i maksymalny moment obrotowy 235 Nm w wersji Sport też jest całkiem niezłą wartością do kompletu. Różnica wyraźna, ale to trochę mało, jak na wersję ze znaczkiem „sport”na klapie. Niestety wraz z liftingiem moc spadła o 11 KM, chociaż maksymalny moment wzrósł o 5 Nm.

Czy dostaliśmy coś w zamian? Dopisek „hybrid”, co w przypadku modeli Suzuki nie oznacza prawdziwej hybrydy, a jedynie układ mild hybrid, składający się z rozrusznika zintegrowanego z alternatorem, malutkiej baterii litowo-jonowej oraz instalacji o napięciu 48V. W teorii technologia ta ma wspomagać silnik spalinowy i poprawiać reakcję na gaz. W praktyce trudno to wyczuć, szczególnie że system nie zadziała, jeśli mamy za mało energii w baterii lub włączyliśmy klimatyzację.

Suzuki Swift Sport Hybrid

Dodanie układu mild hybrid podywższyło wagę Swifta Sport o 50 kg. Może nie dużo, chociaż przez to auto przekroczyło tonę masy własnej (1020 kg), ale w połączeniu z niższą mocą pogorszyło przyspieszenie do 100 km/h o równą sekundę. Teraz trwa to 9,1 s, więc o sportowych wrażeniach podczas wciskania gazu możecie zapomnieć.

A co wobec tego wizualnie odróżnia zwykłego Swifta od wersji Sport?
Cóż, nie da się ukryć, że Swift Sport jest o wiele bardziej drapieżny i rasowy od zwykłej wersji. Przede wszystkim to widoczny na pierwszy rzut oka poszerzony wlot powietrza i dużo bardziej masywne zderzaki zarówno z przodu, jak i z tyłu. Z tyłu pozytywnie zaskakują i nadają sportowego charakteru także dwie końcówki układu wydechowego – o dziwo nie są żadnymi atrapami (niestety brzmią jakby były). Pazura nadaje też spojler zamontowany nad tylną szybą. 

Do tego modelu dedykowane są też 17-calowe aluminiowe felgi. Jednak najwięcej różnic i designerskich detali, świadczących o ostrzejszym charakterze tego samochodu, znajdziemy wewnątrz. Zamontowano tam bowiem fotele ze zintegrowanymi zagłówkami, które mają naprawdę niezłe trzymanie boczne i co ważne – są wygodne. Zgodnie zaś z zasadą, że czerwone jest szybsze, we wnętrzu znajdziemy wiele czerwonych akcentów, jak choćby tarcza obrotomierza, przeszycia na sportowej, spłaszczonej u dołu kierownicy, czy listwy dekoracyjne na kokpicie, środkowej konsoli i uchwyty w drzwiach. Generalnie całość jest dość prosta stylistycznie i wykonana z raczej niskiej jakości twardych materiałów, ale zarazem ciekawa i będziecie mieli poczucie, że jednak w tym wnętrzu się dzieje dość sporo.

Suzuki Swift Sport Hybrid

Nie zapomniano też o nowoczesnych systemach
Standardem w nowych samochodach na rynku są całe pakiety systemów bezpieczeństwa. Nie inaczej stało się też w Suzuki Swift Sport, które zostało wyposażone w układ reagowania przedkolizyjnego, który da wam znać dość piskliwym i na pewno zwracającym uwagę dźwiękiem o tym, że zbyt szybko zbliżacie się do poprzedzającego pojazdu lub pieszego. W najbardziej ekstremalnych przypadkach system ten uruchamia układ wspomagania hamowania lub z pełną mocą aktywuje układ hamulcowy. Równie piskliwy dźwięk pojawi się, gdy zdecydujecie się opuścić swój pas ruchu – za to z kolei jest odpowiedzialny system Lane Departure Prevention. W Swift Sport znajdziemy też system rozpoznawania znaków drogowych, tempomat adaptacyjny, asystenta świateł drogowych, czy system ostrzegania o ruchu poprzecznym z tyłu pojazdu, automatyczną klimatyzację, system multimedialny (dość prosty, ale zarazem intuicyjny) z kamerą cofania. Jednym słowem wszystko czego dusza zapragnie i właściwie wszystko już w standardzie. Jedyne, za co będziecie musieli dopłacić, to lakiery metaliczne – odrobinę ponad dwa tysiące i lakiery dwukolorowe – troszkę ponad trzy tysiące.

Łącznie więc ta przyjemność będzie was kosztowała 89 500 zł jeśli nie będziecie szaleć z lakierami, a już ponad 90 tysięcy, jeśli jednak szaleństwa wam w głowie. Za samochód sprawiający sporo frajdy, ale jednak miejski (ciężko raczej wyjechać gdzieś dalej z bagażnikiem o pojemności 265 litrów) i o niezbyt imponującej mocy to niemało. Czy ja bym go kupiła? Cóż.. jeździ świetnie i pobudza emocje, ale hot hatchowego, zadziornego charakteru mu brak, a przecież do tej grupy samochodów właśnie Suzuki Swift Sport aspiruje. Jak dla mnie jest jednak zbyt grzeczny, a szkoda, bo potencjał ma duży.

Na plus:
+ niska waga i świetne wyważenie samego samochodu
+ świetne właściwości jezdne
+ design nadwozia ze sportowymi detalami

Na minus:
– zbyt grzeczny i zbyt wolny jak na sportowy wóz
– dość wysoka cena
– niskiej jakości materiały wykończenia wnętrza

Najnowsze