Karolina Chojnacka

Volkswagen ID.4 już w produkcji! Kiedy samochód będzie można kupić w Polsce?

Jako pierwszy wielki koncern samochodowy Volkswagen zobowiązał się do realizacji zasad sformułowanych w paryskim porozumieniu klimatycznym i postanowił stać się do 2050 roku przedsiębiorstwem całkowicie neutralnym od względem emisji CO2. Elementem przyczyniającym się do realizacji tego celu są auta z rodziny ID., rozpoczynające epokę elektromobilności.

Rodzina modeli ID. powiększa się – właśnie rozpoczęła się seryjna produkcja ID.4, pierwszego SUV-a Volkswagena wyposażonego wyłącznie w elektryczny napęd. ID.4, podobnie jak ID.3, jest produkowany i dostarczany klientom jako auto neutralne pod względem emisji dwutlenku węgla.

To kolejny krok Volkswagena w drodze ku elektromobilności – tym razem w  segmencie kompaktowych SUV-ów. 

Przeczytaj też: Volkswagen ID.4 – nowy elektryczny SUV. Pierwsze informacje

Modele ID. należą do całkowicie nowej rodziny aut Volkswagena wyposażanych wyłącznie w napęd elektryczny. Po ID.3 i ID.4 pojawią się kolejne hatchbacki i SUV-y, a także elektryczny Volkswagen Bus, czyli legendarny Bulli. Wszystkie skonstruowano na modułowej platformie MEB przeznaczonej do budowy aut elektrycznych. Samochody bazujące na platformie MEB wyróżniają się dużym zasięgiem i przestronnym wnętrzem, mają wiele cyfrowych funkcji, a ich akumulatory można zasilać w procesie tzw. szybkiego ładowania.

Szef marki, Ralf Brandstätter, stwierdził:

ID.4 to bardzo obiecujący model. ID.4 poszerza ofertę Volkswagena w zakresie aut elektrycznych w największym na świecie segmencie, czyli w klasie kompaktowych SUV-ów.

ID.4 jest jednak nie tylko pierwszym elektrycznym SUV-em Volkswagena. ID.4. będzie też pierwszym globalnym autem produkowanym i sprzedawanym nie tylko w Europie, lecz również w Chinach i USA.

Volkswagen ID.4 już w produkcji! Kiedy samochód będzie można kupić w Polsce?

Przeczytaj też: Volkswagen największym producentem…

Jeszcze w tym roku produkcja samochodu rozpocznie się w Chinach, a w 2022 roku także w Ameryce Północnej.

Światowa premiera ID.4 odbędzie się pod koniec września, a auto zostanie wprowadzone do sprzedaży w Polsce w przyszłym roku.

Najnowsze

Był pijany w sztok, ale i tak miał tyle rozsądku, że zatrzymał pijanego kierowcę!

Jak bardzo trzeba być nierozsądnym, żeby po alkoholu wsiadać za kierownicę? Wyjątkowo nierozsądnym - nawet przypadkowa osoba, mająca w wydychanym powietrzu ponad 3 promile alkoholu (!), wiedziała, że tak nie można i natychmiast interweniowała.

Dyżurny Komisariatu Policji w małopolskiej Alwerni otrzymał telefon ze zgłoszeniem o zatrzymaniu przez pieszego nietrzeźwego kierującego Renault. Gdy na miejsce zgłoszenia (Rozkochów gmina Babice) przyjechał patrol, świadek wskazał im nietrzeźwego kierowcę oraz przekazał kluczyki, które wcześniej wyciągnął ze stacyjki samochodu.

Pijany kierowca celowo doprowadził do kolizji

Policjanci poddali podejrzanego kierującego badaniem alkomatem, a urządzenie wykazało 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Według relacji światka 60-latek z woj. śląskiego jechał w takim właśnie stanie drogą publiczną. Kierowcy zatrzymano prawo jazdy, a sam samochód zabezpieczono na parkingu strzeżonym ponieważ kierowca nie wskazał nikogo, kto mógłby zabezpieczyć pojazd. Sam spędził noc w pomieszczeniach dla zatrzymanych w chrzanowskiej komendzie w celu wytrzeźwienia.

Pijany kierowca autobusu wjechał w radiowóz!

Co ciekawe, trzeźwość zgłaszającego również pozostawiała wiele do życzenia. Nieskoordynowane ruchy i bełkotliwa mowa wyraźnie wskazywała, że świadek też jest nietrzeźwy. Policjanci i jego poddali badaniu na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu, która dała wynik… 3,2 promila! Dla jego własnego bezpieczeństwa policjanci poczekali aż na miejsce przybędzie osoba, która zobowiązała się nim zaopiekować, aż do wytrzeźwienia.

Pijany uszkodził swoje auto na oczach policji

Historia niezwykła i pokazuje, że można być kompletnie pijanym, ale nadal myśleć na tyle trzeźwo, żeby wiedzieć jak bardzo niebezpieczna jest jazda po alkoholu.

Najnowsze

Naszemu znajomemu rowerzyście puściły nerwy. Niedługo kogoś pobije?

Czas płynie, a życie robi się coraz cięższe, szczególnie dla naszego znajomego rowerzysty. Pomimo nieustępliwego realizowania jego misji, drogi niebezpieczne dla rowerzystów, nadal są niebezpieczne dla rowerzystów.

Mamy taką teorię, że nasz znajomy rowerzysta chce tak długo pojawiać się w miejscach, w których nie powinno go być (ze względu na przepisy ruchu drogowego lub zwykły rozsądek i troskę o własne bezpieczeństwo), aż wreszcie kierowcy zaczną go zauważać i darzyć szacunkiem oraz respektem. Nie będą zaskoczeni, kiedy na przykład jadąc 100 km/h dwupasmową drogą krajową, zobaczą go nagle na prawym pasie.

Czy za ten filmik nasz znajomy rowerzysta stanie przed sądem?

Tym razem rowerzysta jechał dwupasmową drogą z ograniczeniem do 70 km/h. Wzdłuż niej nie widać drogi dla rowerów, więc teoretycznie może poruszać się ulicą, choć przepisy pozwalają w takiej sytuacji na korzystanie z chodnika. Wzdłuż drogi tej biegnie także droga dojazdowa do okolicznych domostw, która byłaby znacznie bardziej bezpieczna dla rowerzysty. Ale czy wy jadąc samochodem korzystalibyście z niej? Oczywiście że nie! A rowerzysta to przecież pełnoprawny uczestnik ruchu, więc skąd pomysł, że on miałby nią jechać?

Rowerzysta celowo naraża się na niebezpieczne sytuacje, i dziwi się, że do nich dochodzi

Niestety autor nagrania nie wie, choć doświadcza tego co chwilę, że taka droga jest dla rowerzystów niebezpieczna. Niebezpieczna jest różnica prędkości gęsty ruch oraz ruch tranzytowy. Jeden kierowca tira wyprzedził go z dużym odstępem, a drugi już nie. Autor zarzuca mu, że to ze złośliwości „bo wcześniej został ominięty”. Z pewnością tak było. Kierowca tira zobaczył, że na światłach wyprzedza go rowerzysta i pomyślał sobie: „O ty draniu, nie daruję ci”. Pewnie dlatego nasz znajomy rowerzysta przy najbliższej okazji zaczął na niego krzyczeć i go wyzywać. Słuchając tego mieliśmy wrażenie, że zaraz dojdzie do rękoczynów. Nie tym razem, ale w przyszłości kto wie?

Najnowsze

Małe dziecko biegło prosto pod samochód! A kierowca nie patrzył na drogę

Naprawdę niewiele brakowało, aby doszło do prawdziwej tragedii. Nie popisali się ani rodzice dziecka, ani osoba kierująca samochodem.

Małe dzieci nie są łatwe do przypilnowania, a rodzice czasami muszą zrobić coś innego, niż nieprzerwanie patrzeć i kontrolować swoją pociechę. Istnieje jednak spora różnica, między wyjściem na moment do pokoju obok, a pozostawieniem dziecka samego na podwórku, przy otwartej bramie.

Młodzież wybrała się na spacer po drodze ekspresowej

Taką właśnie nieodpowiedzialnością wykazali się rodzice tego malucha, który radośnie wybiegł przez bramę, prosto na ulicę, pod koła zbliżającego się samochodu. Cała nadzieja pozostała w kierowcy – jego obserwacji drogi i refleksie.

Terenówka ocaliła motocyklistę przed koparką! Tak było, naprawdę!

Niestety i pod tym względem dorośli się nie popisali. Kierowca auta z kamerą (trudno jednoznacznie powiedzieć, czy kobieta, którą słychać na nagraniu, jechała sama, czy była pasażerką) nie widział biegnącego dziecka, chociaż było dobrze widoczne. Zareagował dopiero, gdy malec był na ulicy, bezpośrednio przed maską auta. Całe szczęście prędkość była niewielka.

Najnowsze

To auto dostawcze zostawiało za sobą chmurę czarnego dymu!

Chociaż pod względem czystości spalin pojazdów dostawczych wiele się w Polsce zmieniło na lepsze, to nadal można na drogach spotkać takie samochody, które zostawiają za sobą „zasłonę dymną”.

Dostawcze Iveco o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 ton zatrzymano w Sieradzu. Przyczyną był czarny dym wydobywający się z rury wydechowej pojazdu. Inspektorzy Transportu Drogowego sprawdzili stan techniczny, a także poziom zadymienia spalin. Kontrola przeprowadzona dymomierzem wykazała przekroczenie norm o ponad 100 procent!

Nielegalny przewóz wielkiej spycharki. Mogła zmieść z drogi inne pojazdy!

W związku z naruszeniem wymagań dotyczących ochrony środowiska, inspektorzy zatrzymali dowód rejestracyjny samochodu i zakazali dalszej jazdy. Ponadto. kierowca został ukarany mandatem karnym w kwocie 50 złotych za brak przy sobie  prawa jazdy.

Pojazdu z oponami w tak fatalnym stanie jeszcze nie widzieliście

Warto dodać, że obecnie obowiązujące w Polsce normy zadymienia, są na tyle pobłażliwe, że potrafią spełnić je nawet pojazdy, z których wycięto filtr cząstek stałych! Warunkiem jest tylko względnie dobry stan techniczny jednostki napędowej. Możemy więc tylko domyślać się w jak złym stanie było zatrzymane Iveco, skoro dwukrotnie przekroczyło obowiązującą normę. Buchająca chmura czarnego dymu z wydechu daje jednak pewne wyobrażenie na ten temat.

Najnowsze