Szeryf doprowadził do kolizji, a potem sam na siebie doniósł na policję!

Ten moment kiedy jesteś tak oderwany od rzeczywistości, że na złość drugiemu kierowcy donosisz sam na siebie i z satysfakcją czekasz na przyjazd patrolu.

Droga ma dwa pasy z czego jeden będzie się zwężał. Dla kogo jest ten drugi? Dla kosmitów? Krasnoludków? Tak chyba uważają szeryfowie drogowi, którzy próbują uniemożliwić korzystanie z niego innym kierującym (dodajmy, że chodzi im wyłącznie o ludzkich kierowców).

Szeryf prawie spowodował kolizję

W tej sytuacji szeryf nie był kierowcą zawodowym (ta przypadłość często dotyka właśnie ich), a przynajmniej nie poruszał się samochodem ciężarowym, tylko Kią cee’d. Jechał między pasami, a kiedy zbliżył się do niego kierujący z kamerą, ani myślał ustąpić, przez co nastąpił (niegroźny raczej) kontakt między pojazdami.

Zdesperowany szeryf – blokuje drogę nawet drzwiami!

Szeryf już w czasie jazdy otworzył drzwi (to też częsty w ich przypadku odruch), a po zatrzymaniu wyskoczył z auta już z telefonem w ręce, wskazując na innego kierującego (chyba wzywając go na świadka) i wybierając numer. Jakie musiało być jego zdziwienie, kiedy przybyły na miejsce patrol, to jemu wręczył mandat za spowodowanie kolizji.

Najnowsze

Nowa E-Taryfa ułatwi dostęp do szybkich ładowarek. Ale co z cenami za korzystanie z nich?

Nie od dziś wiadomo, że polskie przepisy nie ułatwiają rozwoju elektromobilności i to na kilku płaszczyznach. Na szczęście jedna z przeszkód została już usunięta, ale co to oznacza dla kierowców?

Poważnym problemem w rozwoju sieci szybkich ładowarek w Polsce, był sposób rozliczania ich operatorów. Dużą część opłat stanowiły tak zwane opłaty stałe, za samo utrzymanie przyłącza. Z tego powodu bez względu na to, czy dana stacja była w użyciu i czy przynosiła jakiś dochód, operator musiał liczyć się z niemałymi kosztami. Dodatkowo stawiając na przykład stację ładowania prądem zmiennym (AC) z dwoma punktami ładowania o mocy 22 kW każdy, sumarycznie dawało to 44 kW. To był kolejny problem, ponieważ powyżej 40 kW obowiązuje znacznie droższa taryfa C2x.

Licznik elektromobilności: już ponad 400 szybkich stacji ładowania w Polsce

Dzięki nowelizacji Ministerstwa Klimatu, wprowadzono specjalną E-Taryfę, przeznaczoną wyłącznie dla ogólnodostępnych stacji ładowania. Niestety jednocześnie trzykrotnie podniesiono stawki za wykorzystaną energię, więc kierowcy raczej nie mają co liczyć na obniżki na stacjach.

Czy koronawirus wpłynął negatywnie na rozwój elektromobilności w Polsce?

Spodziewanym efektem tych zmian ma być zwiększenie liczby stacji ładowania aut elektrycznych, ponieważ operatorzy nie będą już musieli się bać strat, na wypadek okresów przestoju. Powinno też pojawić się więcej szybkich ładowarek i to nie tylko ze względu na powstawanie nowych. Niektórzy operatorzy, z uwagi na wysokie koszty stałe, obniżali moc już istniejących punktów!

Orlen uruchamia nowe stacje ładowania i udostępnia aplikację dla właścicieli elektryków

W rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną, Rafał Czyżewski, prezes GreenWay Polska przyznał, że do tej pory część stacji tego operatora miała moc ograniczoną do 40 kW. Dzięki E-Taryfie możliwe było jej podniesienie do maksymalnych możliwości danej stacji, więc nawet do 150 kW.

Najnowsze

Ford Focus – wymiana oleju co 30 tys. km. Jak obniżyć koszty nawet o 30 procent?

Przy zakupie samochodu firmowego należy wziąć pod uwagę nie tylko jego cenę, wyposażenie czy zużycie paliwa, ale również całkowity koszt użytkowania. Jest to niezwykle ważny parametr, który mówi o sumie wszystkich kosztów związanych z eksploatacja auta.

Czasy, w których głównym aspektem branym pod uwagę przy zakupie samochodu do firmy była cena, dawno już minęły. Dużo istotniejsze dla menadżerów flot jest TCO (Total Cost of Ownership), czyli całkowity koszt użytkowania. Określa on łączne koszty związane z posiadaniem i eksploatacją pojazdu, a w jego skład wchodzą między innymi raty leasingowe, wydatki na paliwo, ale również – o czym wielu może zapomnieć – koszty serwisowe.

Wymiana oleju co 30 tys. km lub co 2 lata?

Jednym ze stałych kosztów serwisowych jest cykliczna wymiana oleju w silniku. Przyjęło się, że powinna ona odbywać się co rok lub co 10 – 15 tys. kilometrów. Przy zakupie najpopularniejszego modelu flotowego Forda Focusa z silnikiem wysokoprężnym o pojemności 1,5 litra w wariantach mocy 95 i 120 KM interwały między przeglądami zostały zwiększone z 15 tys. km lub 1 roku do 30 tys km lub 2 lat w wersjach z manualną skrzynią biegów oraz do 20 tys. km lub 2 lat w wersją z automatyczną skrzynią biegów. Tym sposobem Ford jeszcze bardziej obniżył całkowity koszt użytkowania TCO tego modelu, co pozwala zaoszczędzić użytkownikom nawet do 30 proc. wydatków związanych z obsługą Focusa w skali 3 lat i 150 tys. km.

Wiadomość zwiększenia interwałów szczególnie ucieszy floty, których pojazdy pokonują duże dystanse. Zwiększenie przebiegu i czasu między przeglądami jest możliwe dzięki wprowadzeniu AdBlue (SCR) we wspomnianym wyżej silniku wysokoprężnym o pojemności 1,5 litra. Pozwala to na jeszcze lepsze zarządzanie emisją spalin i bardziej efektowne wypalanie DPF. W związku z tym olej może być eksploatowany dłużej, ponieważ jego rozrzedzenie następuje wolniej.

Dodatkowe oszczędności przynosi również wydłużenie okresu eksploatacji filtra powietrza z dotychczasowych 30 tys. km lub 2 lat do 60 tys. km lub 2 lat. Zmiana ta dotyczy nie tylko modelu Ford Focus, ale również objęła wszystkie aktualne modele Kuga, S-Max czy Galaxy.

Ford Focus to model w gamie Forda, którego historia sięga lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Obecna generacja została zaprezentowana w 2018 r. jest wiodącym modelem tej marki pod względem zakupów przez firmy na polskim rynku. Model jest chwalony za doskonałe właściwości jezdne dostarczające mnóstwo radości z jazdy oraz bogate wyposażenie seryjne, w skład którego wchodzi m.in. system zapobiegający kolizjom, który znajduje się w każdym Focusie już od podstawowej wersji.

Najnowsze

Goodc

Co pokaże McLaren Elva, gdy za jego kierownicą zasiądzie kierowca Formuły 1? Zobaczcie sami!

Czy Lando Norris potwierdzi, że jazda McLarenem Elva zapewnia niewiarygodnie wciągające i jedyne w swoim rodzaju doświadczenie?

McLaren Elva to najnowszy model z serii Ultimate. Jest kolejnym po McLarenie P1TM, McLarenie Senna oraz Speedtailu McLarenem mającym dostarczyć unikalnych doświadczeń z jazdy – w tym wypadku najczystszych, bo przyjemności jazdy bez szyb i dachu.

Wschodząca gwiazda Formuły 1 Lando Norris, postanowił przetestować McLarena Elvę na torze Silverstone i sprawdzić, czy jazda supersamochodem naprawdę dostarcza aż tak wyjątkowych wrażeń.

Przeczytaj też: Wyjątkowy kask Lando Norrisa na GP Włoch! Aż chce się go schrupać!

Elva to najlżejszy z samochodów stworzonych dotąd przez McLaren Automotive, wyposażony w dedykowane podwozie i karoserię z włókna węglowego, unikalne fotele z tego samego materiału oraz hamulce węglowo-ceramiczne. Waży zaledwie 1149 kg na sucho, czyli o 50 kg mniej niż i tak już szokująco lekki McLaren Senna.

Zapierające dech w piersiach osiągi pochodzą z podwójnie doładowanego, 4-litrowego silnik V8, osiągając zawrotne 815 KM i 800 Nm. Od 0 do 100 km/h McLaren elva rozpędza się w mniej niż 3 sekundy (nieoficjalnie mówi się o 2,6 sekundy), 0-200 km/h szybciej niż McLaren Senna – jedynie w 6,7 sekundy. Prędkość maksymalna – około 300 km/h.

Przeczytaj też: McLaren Elva zaprezentowany w Warszawie! Wart 9 milionów złotych kolekcjonerski roadster przyspiesza do 100 km/h w mniej niż 3 sekundy!

Najnowsze

Goodc

GP Arabii Saudyjskiej a promocja równości w F1, czyli co z prawami kobiet?

Arabia Saudyjska to kraj, który raczej nie kojarzy się z równością i przestrzeganiem praw człowieka. Wręcz odwrotnie. Prawa człowieka są tam stale łamane, kobiety dyskryminowane, ale to chyba nie przeszkadza Formule 1, która chce tam zorganizować wyścig. #WeRaceAsOne przestaje obowiązywać tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze?

Pierwsze Grand Prix Arabii Saudyjskiej mogłoby odbyć się już w przyszłym sezonie. W Dżuddzie, drugim co do wielkości mieście na Bliskim Wschodzie, planowany jest wyścig uliczny. Byłby to jednak dopiero początek historii F1 w Królestwie Arabii Saudyjskiej, ponieważ aktualnie budowany jest tor na terenie kompleksu rozrywkowego w Qiddiya.

Wyścig o GP Arabii Saudyjskiej miałby się odbyć pod koniec roku, tuż przed Grand Prix Abu Zabi na torze Yas Marina, które jest zakontraktowana na finał sezonu.

Formuła 1 chce zacieśnić swoje więzi z Arabią Saudyjską po podpisaniu lukratywnej, długoterminowej umowy sponsorskiej z Saudi Arabian Oil Company. Oznakowanie Aramco jest bardzo dobrze widoczne w wyścigach w tym roku. Są też tytularnymi sponsorami Grand Prix Węgier, Hiszpanii i Eifelu.

No dobrze… ale co z akcją #WeRaceAsOne? Czy walka o równość i prawa mniejszości kończy się tam gdzie zaczyna się biznes i olbrzymie pieniądze?

Przypomnijmy, w czerwcu tego roku, Formuła 1 wystartowała z inicjatywą #WeRaceAsOne, by walczyć z takimi wyzwaniami jak globalna nierówność, brak różnorodności czy rasizmem. Obiecano, że:

Nie będzie to temat tygodniowy lub roczny, który zniknie, gdy problemy znikną z nagłówków gazet. Będzie on podstawą strategii Formuły 1, aby wprowadzić wymierne zmiany w sporcie i społeczeństwie.

GP Arabii Saudyjskiej a promocja równości w F1

Przeczytaj też: #WeRaceAsOne – nowa inicjatywa Formuły 1 w walce z globalną nierównością

Tym czasem Arabię Saudyjską oskarża się między innymi o łamanie wolności słowa, nieprzestrzeganie praw kobiet, wykonywanie kar śmierci na więźniach politycznych, brak wolności religijnej, dyskryminację osób homoseksualnych oraz o znęcanie się nad więźniami.

Czy tylko ja uważam, że założenia #WeRaceAsOne kłócą się z chęcią organizacji GP Arabii Saudyjskiej?

Symbolem inicjatywy #WeRaceAsOne jest tęcza. Tęcza, choć nie powinna, dla wielu środowisk jest symbolem wyjątkowo kontrowersyjnym. W trakcie „Pride Month” , czyli Miesiąca Dumy, w którym wiele światowych marek wyraża swoje poparcie dla społeczności LGBT, większość organizacji zmienia swoje logo w mediach społecznościowych na tęczowe. Ale nie wszędzie. Bo wiele marek nie robi tego w krajach, w których mogłoby to być odebrane negatywnie i wpłynąć fatalnie na sprzedaż – np. w Arabii Saudyjskiej. Powołując się na Koran, Arabia Saudyjska nie przestrzega praw homoseksualistów. Za stosunki homoseksualne grozi więzienie lub kara śmierci. W wydanym przez ONZ raporcie dotyczącym dyskryminacji społeczności LGBT, Arabia Saudyjska znalazła się na liście państw, w których dochodzi do najbrutalniejszego łamania praw społeczności LGBT.

Czyli przez 99,9% sezonu bolidy Formuły 1 będą dumnie jeździć z symbolem tęczy, ale na GP Arabii Saudyjskiej zostanie ona zdarta, bo pieniążki? W Europie i Ameryce będziemy mówić o równości i walce z dyskryminacją, ale w Arabii przymkniemy na te sprawy oko?

GP Arabii Saudyjskiej a promocja równości w F1

W Arabii Saudyjskiej łamane są też prawa kobiet. Nie mogą one samodzielnie decydować o swoim ubiorze czy samodzielnie podróżować. Co prawda kobiety stopniowo otrzymują nowe prawa, ale i tak nie przystaje to otaczającej nas rzeczywistości.

Arabia Saudyjska była ostatnim krajem na świecie, w którym kobiety nie mogły samodzielnie jeździć samochodem. Prawo to zostało oficjalnie zniesione 24 czerwca 2018 roku.

Zakaz wprowadził saudyjski duchowny Abd al-Aziz ibn Baz w 1990 roku. Po ogłoszeniu zakazu kobiety w Rijadzie zorganizowały protest przeciwko ograniczeniu, za co zostały aresztowane i zwolnione z pracy. Pojawił się ruch społeczny „Women to drive”, domagający się zniesienia zakazu. W 2011 roku Manal asz-Szarif aresztowano za zorganizowanie akcji na rzecz praw kobiet do prowadzenia aut, a 1 grudnia 2014 roku sąd Arabii Saudyjskiej skazał Ludżajn al-Haslul i Majsę al-Mudi na karę dwóch miesięcy więzienia za prowadzenie samochodu (2014 rok to w gruncie rzeczy nie tak dawno). Dopiero 26 września 2017 roku król Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud podjął decyzję o zezwoleniu na prowadzenie przez kobiety samochodów.  Zakaz prowadzenia samochodów przez kobiety przestał oficjalnie obowiązywać 24 czerwca 2018 roku.

W Formule 1 nie ściga się obecnie żadna zawodniczka, ale kobiet, które pracują w królowej sportów motorowych jest całkiem sporo. I w takim wypadku uważam, że skoro Formuła 1 koniecznie musi organizować Grand Prix Arabii Saudyjskiej, to powinna pójść drogą Formuły E.

GP Arabii Saudyjskiej a promocja równości w F1

Sezon 2018/2019 Formuła E rozpoczęła w Arabii Saudyjskiej. W ramach umowy pomiędzy serią, a promotorem zawodów, każda z ekip otrzymała okazję wystawienia drugiego samochodu podczas testu, pod warunkiem, że będzie poprowadzić go kobieta. Miało to między innymi na celu promocję faktu, że kobiety mogą od niedawna prowadzić samochody w Arabii Saudyjskiej.

Na liście zgłoszeń znalazły się znane nazwiska – jak startujące przed kilkoma laty w IndyCar Simona de Silvestro i Katherine Legge, kierowca testowy zespołu Alfa Romeo Racing Orlen Tatiana Calderón, najmłodsza mistrzyni Brytyjskiej GT Jamie Chadwick, czy startująca na co dzień w GT4 Beitske Visser. Samochód Formuły E przetestowała też Anna Al Qubaisi, będąca pierwszą kobietą-kierowcą wyścigowym z Emiratów Arabskich oraz Carmen Jorda.

Formuła 1 też powinna postawić promotorowi Grand Prix ultimatum – przyjedziemy, będziemy się u was ścigać, ale w piątkowym treningu każdy zespół wystawi zawodniczkę, nie zawodnika. Skoro wszyscy w męskim środowisku motorsportu głośno mówią, że czekają na kobietę w Formule 1, to nikt nie powinien chyba mieć z tym problemu. A ze znalezieniem odpowiedniej liczby utalentowanych zawodniczek też nie będzie problemu. Tym bardziej, że partnerem F1 jest W Series, kobieca seria wyścigowa, której przyszłoroczny kalendarz zakłada dwa wyścigi towarzyszące Formule 1 – na Circuit of the Americas w USA i Autódromo Hermanos Rodríguez w Meksyku.

Przeczytaj też: Kobieca seria wyścigowa W Series – organizatorzy ujawniają plany na sezony 2020 i 2021!

Żyjemy w XXI wieku. Formuła 1 powinna zastanowić się nad swoimi pomysłami organizacji nowych Grand Prix (i tych niektórych obecnych w kalendarzu również), bo dla wielu już nie tylko grubość portfela ma znaczenie. Liczą się też inne wartości, na których podobno F1 też zależy. Niech więc to pokaże.

Najnowsze