Rząd kupuje setki nowych samochodów! Lista wyposażenia poraża

Rekordy zachorowań, coraz bardziej dramatyczna sytuacja służby zdrowia oraz przedsiębiorców, ogromne protesty przetaczające się przez polskie miasta - sytuacja w naszym kraju jest bardzo trudna, a nastroje społeczne więcej niż napięte (eufemizm). Tymczasem rząd ogłasza przetarg na 308 nowych samochodów.

Początek był emocjonujący, to teraz pozwólcie, że skupimy się na suchych faktach. W połowie marca informowaliśmy, że rząd planował rozszerzenie swojej floty o 280 nowych samochodów (a konkretnie zakup 210 i wynajęcie 70), ale rozpoczynająca się wtedy w Polsce epidemia, skłoniła rządzących do zmiany zdania. Podobno premier Morawiecki zakazał też wtedy rozpisywania podobnych przetargów.

Rząd nie kupi 280 samochodów! Wszystko przez koronawirusa?

Można jednak przyjąć, że skoro taki przetarg został ogłoszony, a potem odwołany, to zapotrzebowanie na nowe samochody w poszczególnych resortach nie zniknęło. Oczywistym było, że prędzej czy później trzeba będzie do sprawy powrócić. Rządzący wrócili zatem, ale wybrali na to najgorszy możliwy moment.

Informację o powrocie do przetargu i zwiększeniu zapotrzebowania do 308 pojazdów, podał Fakt. Redakcja dotarła także do pewnych szczegółów zamówienia:

Oprócz tradycyjnych benzyniaków i diesli, rząd chce kupić także ekologiczne hybrydy i elektryki; oprócz aut osobowych mają zostać kupione także SUV-y z napędem na cztery koła, furgonetki i busy. W niektórych autach mają być ksenonowe reflektory, przyciemniane szyby, podgrzewane fotele, podłokietniki, alufelgi.

Kupno aut elektrycznych nie jest zaskoczeniem – urzędy są zobowiązane do wprowadzania do swojej floty takich pojazdów. Przyznacie za to, że lista wyposażenia poraża – przyciemniane szyby, podłokietniki, felgi aluminiowe – prawdziwe „Bizancjum” jak napisał Fakt. Zaintrygowały nas też reflektory ksenonowe. Kojarzycie jakieś nowe modele, w których oferowane są ksenony zamiast LED-ów?

CBA ustawiło przetarg pod konkretne auto? Komuś się zamarzył nowy Defender

Ten sam Fakt, który swój artykuł okrasza zdjęciem Mercedesa klasy S (kilka innych redakcji podobnie), ustalił później, co dokładnie rząd chce kupić. Otóż zamówienie obejmuje benzynowe kombi o mocy 90-130 KM (140 szt.), benzynowe hatchbacki o mocy 130 KM (52 szt.), benzynowe SUV-y o mocy 150 KM (23 szt.), elektryczne hatchbacki o mocy 130 KM (31 szt.), nieokreślone auta benzynowe o mocy 150-180 KM (19 szt.), nieokreślone auta wysokoprężne o mocy 180 KM (5 szt.), nieokreślone auta benzynowe z 4×4 i mocą 250 KM (11 szt.), hybrydy o mocy 180 KM (7 szt.), kompaktowe hybrydowe kombi o mocy 120 KM (3 szt.), minibusy wysokoprężne (12 szt.), furgony 3-5-osobowe (4 szt.) oraz jednego minibusa z napędem 4×4.

Luksusowych limuzyn zatem brak (najwyżej 11 aut klasy wyższej, choć i niektóre auta klasy średniej spełniają wymagania), a większa część zamówienia to kompakty z silnikami o przeciętnej mocy i z przeciętnym wyposażeniem. „Bizancjum” byśmy tego nie nazwali. Nie ma to jednak znaczenia, ponieważ rozpisywanie podobnych przetargów w tak trudnej, również finansowo, sytuacji jest bardzo nie na miejscu (eufemizm). Mamy wrażenie, że państwo ma teraz większe problemy niż to, że jakiś urzędnik musi jeździć wysłużonym autem służbowym, albo że nie może się na służbówkę doczekać, chociaż została mu już obiecana.

Jak z kolei podaje Gazeta Wyborcza, zakup „limuzyn” (tak nazywa samochody, których dotyczy przetarg) ma być współfinansowany ze środków Funduszu Azylu, Migracji i Integracji Europejskiej.

Najnowsze

Chciał zrobić odwrotne wheelie na quadzie? Prawie wyszło

Tak, wiemy, że wheelie robi się na jednym kole. Ale ponieważ quadowi bliżej do motocykla, niż samochodu, to chyba dobre określenie na to, co stało się na tym nagraniu.

To jedna z sytuacji „zrobię coś głupiego, a ty to kameruj”. Mężczyzna stanął na quadzie, upewnił się, że kolega nagrywa, pochylił się do przodu i, mając wrzucony wsteczny, dodał gazu, gwałtownie puszczając sprzęgło.

Potrącił quadem interweniującą policjantkę

W założeniu chciał chyba podnieść tył i balansować quadem na przednich kołach. Takie odwrócone wheelie. Chyba nie próbował tego wcześniej, bo ruszył zbyt gwałtownie, a jego przechylona do przodu masa zrobiła swoje. Quad wylądował do góry kołami, a niedoszły stunter padł na asfalt jak deska. Miał dużo szczęścia, że pojazd go nie przygniótł, ani nie upadł mu na nogę.

Najnowsze

Jeden wypadek za drugim w ciągu kilku sekund!

Pierwsze zderzenie to wynik niepatrzenia na drogę. Ale drugie?

Sytuacja na nagraniu miała miejsce w USA, ale autorem jest nasz rodak. Z tego powodu warto przyciszyć dźwięk. Reakcja na widok kolizji i samochodu sunącego na dachu pasem obok, jest typowo… polska.

Passat wzbił się w powietrze i dachował po uderzeniu przez tira

Jak doszło do tego zdarzenia? Obserwując uważnie auta stojące po przeciwnej stronie skrzyżowania, można dostrzec, że sprawca kolizji dojeżdżał do świateł, musiał to zauważyć w ostatniej chwili i ominął stojące pojazdy, aby w nie nie uderzyć. Niestety spotkał się z prawidłowo poruszającym się kierowcą po swojej lewej.

Jak dużej prędkości trzeba, żeby sprawić by inne auto dachowało? Niedużej

A jak doszło do drugiej kolizji? Nie mamy pojęcia. Kierowca pojawił się nagle, jadąc pod dziwnym kątem i uderzył w Lexusa, którego ominął pierwszy sprawca.

Najnowsze

Słynny zakręt na DTŚ. Ten kierowca rozbił się jeszcze przed nim

W sieci można znaleźć sporo nagrań z tego łuku, na którym kolizję miał niejeden kierowca. Ten nawet do łuku nie dojechał.

Typowa sytuacja w tym miejscu wygląda tak, że z lewej strony nadjeżdża auto. Porusza się z góry i wjeżdża na łuk – prędkość w połączeniu z dodatkowymi siłami działającymi na pojazd, sprawiają, że kierowcy obracają się i wypadają z drogi.

Pomału i ostrożnie… wypadł z drogi na łuku

Ten kierowca nie miał podobnego problem. On nadjechał z prawej strony, jechał pod górę, a mimo to obrócił auto i to zanim jeszcze dojechał na wysokość słynnego łuku. Śliska nawierzchnia z pewnością nie pomogła.

Najnowsze

Tirowiec prowokuje kierowcę osobówki, a potem blokuje z kolegą drogę, żeby go dopaść

Kierowcy zawodowi nie mają lekko i rzadko mogą liczyć na wyrozumiałość i uprzejmość kierujących osobówkami. Może stąd wziął się instynkt stadny oraz agresja, którą możemy zobaczyć na nagraniu.

Autora nagrania wyprzedziło kilka samochodów w tym niebieska Skoda. Jej kierowca zakończył manewr na ciągłej linii (zaczynając go mógł jej nie widzieć). Tak bardzo ubodło to poczucie prawości autora nagrania, że postanowił wcielić się w szeryfa i skarcić kierującego Skodą, świecąc długimi światłami oraz podjeżdżając do niego niebezpiecznie blisko.

Kierowca tira idealnie podłożył się policji

Ku świętemu oburzeniu autora nagrania, kierowcy Skody nie spodobało się, że ktoś z tyłu go oślepia i straszy, że mu wjedzie w bagażnik. On więc upomniał kierującego tirem światłami stopu. Taka zniewaga to było już za wiele. Autor przez CB Radio poprosił swojego kolegę po fachu, żeby zablokował ruch, sam też się zatrzymał i podbiegł do Skody. Jej kierowca w porę to zauważył i zdążył uciec.

Kierowca tira uszkodził auto i uciekł

„Kozak w Skodzie przyhamowuje ciężarówkę, na dyskusje nie miał odwagi” – nosi tytuł poniższe nagranie. Rozumiemy, że autor tego tytułu oraz opisu pod nim, gdyby nagle po zmroku zablokowały go dwie ciężarówki i ktoś biegł w jego stronę, wysiadłby ze szczerym uśmiechem na twarzy? Zrobiłby to także gdyby jechał zupełnie sam, bez szansy na pomoc? Albo jechał z rodziną? Oby się któregoś dnia nie zdziwił, kiedy ktoś zagrodzi mu drogę i zacznie biec w jego stronę, a on wysiądzie w szczerym przekonaniu, że ktoś biegnie do niego, żeby powiedzieć mu parę komplementów.

Najnowsze