Karolina Chojnacka

Renault złożyło protest na ekipę Racing Point

Zespół Renault kwestionuje legalność bolidu Racing Point.

Legalność bolidu Racing Point wzbudziła zastrzeżenia już w trakcie przedsezonowych testów. Przez wielu samochód ekipy z Silverstone był nazywany „Różowym Mercedesem”, ze względu na niezwykłe podobieństwo do zeszłorocznego bolidu Srebrnych Strzał.

Po Grand Prix Styrii Renault złożyło oficjalny protest na ekipę Racing Point, argumentując, że zespół wykorzystał projekt, który nie był w całości ich własnością.

Przeczytaj też: GP Styrii: dominacja Hamiltona, porażka Ferrari

Skarga dotyczy przede wszystkim przednich i tylnych kanałów hamulcowych, które według Renault są zbyt podobne do zeszłorocznego projektu Mercedesa.

Francuski zespół powołał się między innymi na art. 6, załącznik 6. Regulaminu Sportowego, który brzmi:

W odniesieniu do wymienionych części, każdy zawodnik używa jedynie tych zaprojektowanych przez siebie.

Renault wskazuje, że Racing Point, kopiując zeszłoroczny model Mercedesa, złamało zasadę zastrzegającą, by w przypadku korzystania z zewnętrznego źródła nie było ono zawodnikiem, ani pośrednio lub bezpośrednio projektantem wymienionych części dla jakiegokolwiek zawodnika. Tym samym według francuskiej ekipy różowe bolidy nie spełniają punktu zaznaczającego, że:

Wyłączne prawo do używania wymienionych części zachowuje ich wytwórca przez cały czas trwania rywalizacji w Formule 1.

Sędziowie FIA uznali protest Renault za zasadny.

Werdykt w tej sprawie zostanie ogłoszony, gdy sędziowie zbiorą wszystkie niezbędne dowody. Analizie zostaną poddane odpowiednie części z obu samochodów Racing Point, a zespół Mercedesa został zobligowany do dostarczenia kanałów hamulcowych, używanych w ich zeszłorocznych samochodach.

Przeczytaj też: Fernando Alonso wraca do F1!

Najnowsze

Karolina Chojnacka

GP Styrii: dominacja Hamiltona, porażka Ferrari

Lewis Hamilton odniósł 85 zwycięstwo w karierze, wygrywając Grand Prix Styrii.

Lewis Hamilton zdominował Grand Prix Styrii rozegrane na torze Red Bull Ring w Austrii.

W trakcie sobotnich deszczowych kwalifikacji Hamilton zdobył 89 pole position w karierze, pokonując w Q3 o 1,216 sekundy drugiego Maxa Verstappena. Trzeci zakwalifikował się Carlos Sainz, potwierdzając tym samym znakomitą formę McLarena.

Porażkę w kwalifikacjach poniosło Ferrari. Po raz drugi z rzędu jeden z ich kierowców nie awansował do Q3. Charles Leclerc zakończył kwalifikacje na 11 miejscu, a Sebastian Vettel niewiele lepiej, bo na 10. Dodatkowo Leclerc został ukarany karą cofnięcia na starcie o trzy pozycje, za przeszkadzanie  podczas czasówki Daniiłowi Kwiatowi.

W wyścigu ekipie z Maranello nie poszło wcale lepiej. Po starce, już na pierwszym okrążeniu, w trzecim zakręcie, oba bolidy Ferrari zderzyły się ze sobą. Charles Leclerc wjechał na trzeciego w Remus Kurve, doprowadzając do kolizji z Sebastianem Vettelem. W Ferrari Niemca odpadło przednie skrzydło. To był koniec ścigania dla czterokrotnego mistrza świata, a na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Leclerc zaliczył 20-sekundowy pit stop na zmianę nosa samochodu. Jednak uszkodzeniu uległa podłoga w samochodzie i Monakijczyk zakończył jazdę po 4 okrążeniu.

Leclerc wziął na siebie winę za kolizję:

Oczywiście to moja wina, nie ma co do tego dyskusji. Zachowałem się jak dupek, nie mogę znaleźć innego słowa na to. W naszym położeniu musimy wykorzystywać wszystkie szanse, jakie się pojawiają. Jednak dziś to popsułem, postawiłem zespół w sytuacji, w której nie powinien się znaleźć, podwójne wycofanie. Widziałem okazję, która tak naprawdę nie była okazją, ale spróbowałem. Myślałem, że jeśli wykonam manewr wyprzedzania, zyskamy cztery lub pięć miejsc. Nie udało się. Byłem głupi i wyciągnę z tego nauczkę. Vettel widział mnie, ale nie miał gdzie zjechać. Rozumie to, a sytuacja jest trudna dla całego zespołu. Przeprosiny to za mało.

Przeczytaj też: Pędził 200 km/h ulicami Paryża! Teraz chcą to powtórzyć w Monako

Sebastian Vettel komentując całe zdarzenie, powiedział:

Walczyłem z dwoma innymi samochodami, byliśmy już trzy w trzecim zakręcie i nie spodziewałem się, że Charles spróbuje czegoś. Nie sądzę, żeby było tam miejsce na to. Oczywiście wielka szkoda, to coś, czego powinniśmy unikać, ale niewiele mogłem zrobić inaczej.

Z kolei szef Ferrari, Mattia Binotto, nie obwinia żadnego ze swoich kierowców:

Widok obu naszych samochodów w garażu po kilku okrążeniach jest bolesny, bardzo bolesny. Takie rzeczy zawsze mogą się zdarzyć, kiedy startuje się w środku stawki i nie ma sensu przypisywać komuś winy za to.

Reszta wyścigu potoczyła się spokojnie, bez większych niespodzianek. Dopiero końcówka wyścigu dostarczyła kibicom większych emocji, gdy Max z uszkodzoną prawą stronę przedniego skrzydła i Valtteri Bottas z uszkodzonym deflektorem zaczęli walczyć ze sobą o drugą pozycję. W tym czasie Lewis Hamilton konsekwentnie powiększał swoją przewagę na prowadzeniu.

Na 66 okrążeniu Valtteri Bottas wykorzystał system DRS i wyprzedził Maxa Verstappena. Dwa zakręty dalej Verstappen odzyskał drugą pozycję. Jednak w trakcie następnego przejazdu przez Schlossgold Kurve Bottas na dobre przejął pozycję wicelidera wyścigu.

Przeczytaj też: GP Austrii: Bottas wygrywa pełen zwrotów akcji wyścig

Na ostatnim okrążeniu emocji dostarczyło trio Norris, Stroll i Perez. Lance Stroll po kontakcie odebrał siódme miejsce Danielowi Ricciardo. Lando Norris wyprzedził Strolla, a następnie Péreza. Dwa bolidy zespołu Racing Point minęły metę obok siebie.

Lewis Hamilton przekroczył metę 13,7 sekundy przed drugim Valtterim Bottasem. Max Verstappen finiszował jako trzeci ze stratą 33,6 s.

W klasyfikacji generalnej prowadzi Valtteri Bottas, z przewagą 6 punktów nad Lewisem Hamiltonem. Trzeci jest Lando Norris.

Najnowsze

Zmienione tablice rejestracyjne są już wydawane! Czym się różnią?

Zmiany przygotowane przez Ministerstwo Infrastruktury mają na celu poprawę zabezpieczeń na tablicach rejestracyjnych, utrudniając fałszowanie ich.

Na pierwszy rzut oka, nowe tablice rejestracyjne, nie różnią się od dotychczas stosowanych. Zmiany zauważymy dopiero przyglądając się bliżej części między literami, a cyframi.

Nadchodzą zmiany w przepisach dla kierowców – ułatwienia dot. praw jazdy, kart pojazdu czy rejestracji samochodu

Do tej pory znajdowała się tam tylko naklejka legalizacyjna. Teraz obok niej pojawią się dodatkowe oznaczenia, wykonane techniką laserową. W ten sposób zostanie naniesiony numer certyfikatu producenta tablic bez wytłoczonych numerów, numer z wytłoczonymi numerami rejestracyjnymi oraz orzeł z koroną.

Żandarmeria Wojskowa będzie mogła karać kierowców niczym policja!

Nowa wersja tablic rejestracyjnych została wprowadzona 11 lipca. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych tego typu zmian, wszystkie do tej pory wydane tablice zachowują swoją ważność.

Najnowsze

Kierowca nie zauważył pieszego na przejściu. A pieszy gdzie miał oczy?

To nagranie pokazuje kolejny przypadek kierowcy, który nie patrzy gdzie jedzie oraz pieszego, który uważa, że jego własne bezpieczeństwo nie jest jego zmartwieniem.

Wielokrotnie podkreślaliśmy, że przepisy drogowe to jedno, ale rozsądek to drugie. Nic nie zapewni nam takiego bezpieczeństwa, jak ostrożność i choć odrobina zdrowego rozsądku. W sytuacji widocznej poniżej, zabrakło i jednego i drugiego.

Na nagraniu z monitoringu możemy zobaczyć, jak pieszy zbliża się do przejścia, rzuca okiem w stronę samochodu, i wchodzi na pasy. Nie widział zbliżającego się auta? Nie potrafił ocenić odległości i prędkości, z jaką pojazd się zbliża (chociaż trwający ułamek sekundy rzut oka to trochę za krótko, żeby oszacować prędkość)? A może wszedł na przejście, w myśl popularnej zasady „przecież mnie nie rozjedzie”.

Nagłe hamowanie na drodze, bo przecież trzeba przepuścić pieszych, zakończone kolizją

Zamiar wejścia na pasy dało się zauważyć jakąś sekundę wcześniej, ale w momencie kiedy pieszy stanął na pasach (czyli kiedy nabył pierwszeństwo), samochód znajdował się około 10 metrów od przejścia. Przyjmuje się, że droga hamowania samochodu osobowego z prędkości 50 km/h to 14 metrów. Plus kolejne 14 metrów potrzebne na reakcję kierowcy oraz układu hamulcowego. No i w tej sytuacji nawierzchnia była wilgotna.

Kierowca zbliżając się do przejścia powinien zachować szczególną ostrożność i zdjąć nogę z gazu. Ten na nagraniu nie obserwował nawet sytuacji na drodze, ponieważ światła stop zaświeciły się dopiero jakieś pół sekundy przez uderzeniem.

Wskazanie winnego w tej sytuacji nie jest takie proste. Jesteśmy przekonani, że przybyła na miejsce policja winnym automatycznie uznała kierowcę (i pewnie podtrzyma taką ocenę nawet po obejrzeniu nagrania). Kierujący rzeczywiście zawinił, ponieważ nie obserwował drogi przed sobą i to w tak newralgicznym miejscu – na skrzyżowaniu i przed przejściem. Przypomnijmy jednak, że to pieszy ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa zbliżającym się pojazdom i nie może też wchodzić bezpośrednio przed nie (wbrew opinii niektórych komentujących pod nagraniem). Ta ostatnia zasada nie jest niestety doprecyzowana, ale możemy się chyba zgodzić, że kwalifikuje się do niej sytuacja, w której prawa fizyki nie pozwolą zatrzymać się na czas.

Piesza weszła wprost pod auto, policja nie widzi jej winy

Pokutuje tu niestety przekonanie niektórych pieszych, że ważne jest wejście na pasy. Jeśli się to uda, to wszystkie samochody magicznie się zatrzymają. No bo przecież pieszy na pasach ma pierwszeństwo, to muszą, prawda? Ta pewność wynika z ostrożności samych kierowców, którzy przygotowani są na pieszych wchodzących bez patrzenia na pasy. Niektórzy też praktykują rezygnowanie ze swojego pierwszeństwa na rzecz pieszych, co tylko utwierdza ich w przekonaniu, że na pasy można wchodzić bez zastanowienia.

Nie będzie pierwszeństwa dla pieszych? Rząd wycofuje się z kontrowersyjnych przepisów

Rzecz w tym, że nie można. Nawet według projektu nowych przepisów (które miały wejść w życie od 1 lipca), pieszy nadal będzie miał obowiązek przystanąć i obserwować sytuację na drodze. Dopiero w sytuacji, kiedy kierujący zatrzyma się, pieszy będzie mógł wejść na pasy.

PS. Nagranie jest bardzo długie i pokazuje także akcję służb wezwanych na miejsce zdarzenia. Poszkodowany był tylko jeden pieszy, który zdołał o własnych siłach zejść z ulicy na chodnik. Nie znamy procedur stosowanych w takich sytuacjach, ale chyba wystarczyłaby jedna karetka oraz jeden radiowóz. Zamiast tego przyjechały dwa radiowozy oraz dwa wozy strażackie! Po co? Chyba tylko w celu poważnego utrudnienia ruchu.

Najnowsze

Kierowca tira nie zauważył czerwonego światła

Wyjątkowo groźna sytuacja miała miejsce na jednym z kieleckich skrzyżowań. Pędzący tir mógł doprowadzić do prawdziwej tragedii.

Wbrew tytułowi nagrania, wcale nie przedstawia ono karambolu. Kierowca ciągnika siodłowego z niejasnego powodu nie zauważył czerwonego światła na skrzyżowaniu. Rozpoczął hamowanie awaryjne, ale było już za późno.

Szalona jazda pijanego kierowcy tira

Zestaw przejechał przez skrzyżowanie, łamiąc się i uderzając lekko w tył samochodu, który trącił stojący przed nim pojazd. Według opisu nagrania to jedyne uszkodzone auta w tym zdarzeniu, więc do karambolu było daleko.

Najnowsze