GP Styrii: dominacja Hamiltona, porażka Ferrari

13 lipca 2020
2
Lewis Hamilton odniósł 85 zwycięstwo w karierze, wygrywając Grand Prix Styrii.

Lewis Hamilton zdominował Grand Prix Styrii rozegrane na torze Red Bull Ring w Austrii.

W trakcie sobotnich deszczowych kwalifikacji Hamilton zdobył 89 pole position w karierze, pokonując w Q3 o 1,216 sekundy drugiego Maxa Verstappena. Trzeci zakwalifikował się Carlos Sainz, potwierdzając tym samym znakomitą formę McLarena.

Porażkę w kwalifikacjach poniosło Ferrari. Po raz drugi z rzędu jeden z ich kierowców nie awansował do Q3. Charles Leclerc zakończył kwalifikacje na 11 miejscu, a Sebastian Vettel niewiele lepiej, bo na 10. Dodatkowo Leclerc został ukarany karą cofnięcia na starcie o trzy pozycje, za przeszkadzanie  podczas czasówki Daniiłowi Kwiatowi.

W wyścigu ekipie z Maranello nie poszło wcale lepiej. Po starce, już na pierwszym okrążeniu, w trzecim zakręcie, oba bolidy Ferrari zderzyły się ze sobą. Charles Leclerc wjechał na trzeciego w Remus Kurve, doprowadzając do kolizji z Sebastianem Vettelem. W Ferrari Niemca odpadło przednie skrzydło. To był koniec ścigania dla czterokrotnego mistrza świata, a na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Leclerc zaliczył 20-sekundowy pit stop na zmianę nosa samochodu. Jednak uszkodzeniu uległa podłoga w samochodzie i Monakijczyk zakończył jazdę po 4 okrążeniu.

Leclerc wziął na siebie winę za kolizję:

Oczywiście to moja wina, nie ma co do tego dyskusji. Zachowałem się jak dupek, nie mogę znaleźć innego słowa na to. W naszym położeniu musimy wykorzystywać wszystkie szanse, jakie się pojawiają. Jednak dziś to popsułem, postawiłem zespół w sytuacji, w której nie powinien się znaleźć, podwójne wycofanie. Widziałem okazję, która tak naprawdę nie była okazją, ale spróbowałem. Myślałem, że jeśli wykonam manewr wyprzedzania, zyskamy cztery lub pięć miejsc. Nie udało się. Byłem głupi i wyciągnę z tego nauczkę. Vettel widział mnie, ale nie miał gdzie zjechać. Rozumie to, a sytuacja jest trudna dla całego zespołu. Przeprosiny to za mało.

Przeczytaj też: Pędził 200 km/h ulicami Paryża! Teraz chcą to powtórzyć w Monako

Sebastian Vettel komentując całe zdarzenie, powiedział:

Walczyłem z dwoma innymi samochodami, byliśmy już trzy w trzecim zakręcie i nie spodziewałem się, że Charles spróbuje czegoś. Nie sądzę, żeby było tam miejsce na to. Oczywiście wielka szkoda, to coś, czego powinniśmy unikać, ale niewiele mogłem zrobić inaczej.

Z kolei szef Ferrari, Mattia Binotto, nie obwinia żadnego ze swoich kierowców:

Widok obu naszych samochodów w garażu po kilku okrążeniach jest bolesny, bardzo bolesny. Takie rzeczy zawsze mogą się zdarzyć, kiedy startuje się w środku stawki i nie ma sensu przypisywać komuś winy za to.

Reszta wyścigu potoczyła się spokojnie, bez większych niespodzianek. Dopiero końcówka wyścigu dostarczyła kibicom większych emocji, gdy Max z uszkodzoną prawą stronę przedniego skrzydła i Valtteri Bottas z uszkodzonym deflektorem zaczęli walczyć ze sobą o drugą pozycję. W tym czasie Lewis Hamilton konsekwentnie powiększał swoją przewagę na prowadzeniu.

Na 66 okrążeniu Valtteri Bottas wykorzystał system DRS i wyprzedził Maxa Verstappena. Dwa zakręty dalej Verstappen odzyskał drugą pozycję. Jednak w trakcie następnego przejazdu przez Schlossgold Kurve Bottas na dobre przejął pozycję wicelidera wyścigu.

Przeczytaj też: GP Austrii: Bottas wygrywa pełen zwrotów akcji wyścig

Na ostatnim okrążeniu emocji dostarczyło trio Norris, Stroll i Perez. Lance Stroll po kontakcie odebrał siódme miejsce Danielowi Ricciardo. Lando Norris wyprzedził Strolla, a następnie Péreza. Dwa bolidy zespołu Racing Point minęły metę obok siebie.

Lewis Hamilton przekroczył metę 13,7 sekundy przed drugim Valtterim Bottasem. Max Verstappen finiszował jako trzeci ze stratą 33,6 s.

W klasyfikacji generalnej prowadzi Valtteri Bottas, z przewagą 6 punktów nad Lewisem Hamiltonem. Trzeci jest Lando Norris.

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!