Pijany wjechał na trawnik i zniszczył znak. Pod komisariatem i na oczach policjantów

Czy pijani kierowcy wiedzą, że prowadząc po alkoholu, robią coś niezgodnego z prawem? Najwyraźniej nie wszyscy, co udowadnia przykład tego kierującego.

Na nagraniu z monitoringu widać, jak kierujący małym, białym dostawczakiem wjeżdża na parking po trawie, przejeżdża po znaku drogowym i prawie uderza w zaparkowane samochody. Wszystko to działo się pod komendą policji w Gostyniu, na oczach patrolu, który właśnie parkował.

Pijany uszkodził swoje auto na oczach policji

Tu nagranie niestety się urywa (ciekawe dlaczego), więc nie zobaczymy niestety jak wyglądał dalszy ciąg w tym samo zatrzymanie. Wiemy jedynie, że podejrzanie zachowujący się kierowca, miał niemal promil alkoholu w wydychanym powietrzu.

Pijany kierowca autobusu wjechał w radiowóz!

Nasuwa się więc logiczne pytanie – nie wiedział, że jest pijany? Czy wiedział, ale uważał, że nic mu nie grozi, kiedy w takim stanie przyjedzie na komendę policji? Jak sądzicie?

Najnowsze

Spontaniczna akcja pomocy starszemu kierowcy, który wypadł z drogi

Czasami warto zobaczyć coś pozytywnego, udowadniającego, że na świecie nie brakuje ludzi życzliwych i skłonnych do bezinteresownej pomocy. Oto takie właśnie wideo.

Jak czytamy w opisie nagrania, przypadkowy kierowca zauważył, że starszy pan nie opanował swojego samochodu na zaśnieżonej drodze i wjechał przodem do rowu. Nic się na szczęście nie stało, ale samochód utknął. Kierowca nie mógł mu niestety pomóc, ale wrzucił na Facebooka posta z prośbą o wsparcie.

Holowanie tirów po śniegu to nic dla tego Touarega!

Szybko zauważył to jeden z jego znajomych, który ma Land Rovera Discovery. Duży i ciężki SUV ze świetnymi możliwościami offroadowymi to druga najlepsza po traktorze rzecz w takich sytuacjach. Jak możecie zobaczyć na poniższym nagraniu, wyciągnięcie Toyoty RAV4 z rowu nie było problemem.

Najnowsze

Policja wyłapuje wykroczenia kierowców korzystając z drona. To skuteczne, ale niezgodne z misją policji?

Minęło już kilka dobrych lat, odkąd drony zdobyły wielką popularność. Ich możliwości testuje także polska policja. Nie ma wątpliwości co do tego, że widok z powietrza może ułatwić wykrywanie wykroczeń drogowych, ale można odnieść wrażenie, że nie do końca o to chodzi w pracy policji.

Bydgoska komenda pochwaliła się, że wykorzystała ostatnio drona do monitorowania przejścia dla pieszych na DK 10 w Przyłubiu. Nie wiemy, ile godzin trwała akcja, ale policjanci ukarali czterech kierowców za wyprzedzanie na przejściu dla pieszych. Czy to sukces? Trudno ocenić.

Policja testuje drony!

Prawdą jest, że nagrani kierowcy zachowywali się, jakby przejścia tam nie było. Łatwo sobie wyobrazić, co mogłoby się zdarzyć, gdyby na takie przejście wszedł pieszy z mylnym przeświadczeniem o własnym bezpieczeństwie. W internecie pojawiło się jednak sporo komentarzy, negatywnie odnoszących się do akcji.

Policja próbowała zmusić kierowcę do popełnienia wykroczenia?

Krytycy zwracali uwagę, że jest to przejście dla pieszych ustawione bezsensownie, bo w środku lasu. To tylko częściowa prawda, ponieważ ustawiono je przy zatoce autobusowej. Bardzo jednak możliwe, że autobus przyjeżdża tam raz na kilka godzin i przejście używane jest sporadycznie. Inni komentujący zauważają, że jest to jedyny prosty odcinek w pobliżu, na którym można bezpiecznie wyprzedzić i stąd bierze się wyprzedzanie na przejściu. Rzeczywiście może to sprzyjać takiemu zachowaniu, ale to przecież go nie usprawiedliwia!

Prawdziwym problemem nie leży w tym, że policja karze kierowców za wykroczenia, ale w jaki sposób to robi. Pamiętacie jak drogówka otrzymała zakaz ukrywania radiowozów i wyskakiwania z krzaków na drogę? Jak sądzicie, dlaczego przed każdym fotoradarem ustawiony jest znak, a kilka lat temu była wielka akcja malowania fotoradarów na żółto? Misją takich służb jak policja jest przede wszystkim prewencja. Gdyby patrol policji pojawiał się czasem w okolicach tego przejścia, kierowcy szybko by się nauczyli, że w tym miejscu trzeba jechać ostrożnie. Tymczasem policjanci wolą siedzieć w ukryciu i latać dronem – fajna zabawa, nie wątpimy w to. Ale działania policji powinny raczej polegać na zapobieganiu wyprzedzaniu na przejściu, a nie na korzystaniu z faktu, że łatwo kogoś tu złapać na wykroczeniu, a dzięki dronowi nie „przepłoszą” kolejnych kierowców.

Policja chciała wymusić mandat od kierowcy?

Przeciwnego zdania jest komenda policji w Bydgoszczy i już zapowiedziała kolejne takie akcje. Statystyki wystawiania mandatów z pewnością pójdą w górę, a dron szybko się zwróci. Tylko co to ma wspólnego z bezpieczeństwem?

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Mężczyzna pozywa wypożyczalnię samochodów! Przez jej nieudolność spędził 5 lat w więzieniu za morderstwo, którego nie dokonał!

Wypożyczalnia samochodów dostarczyła kluczowy dowód w sprawie trzy lata po tym, jak ją o to poproszono.

Mężczyzna z Michigan pozywa wypożyczalnię samochodów Hertz, za to, że nie przedstawiła na czas paragonu, który udowodniłby jego niewinność i uniemożliwiłby skazanie go za morderstwo, którego nie dokonał.

Wypożyczalnia samochodów Hertz dostarczyła kluczowy dowód w sprawie w 2018 roku, trzy lata po tym, jak ją o to poproszono, co doprowadziło do uniewinnienia mężczyzny w zeszłym roku.

Niesłusznie skazany Herbert Alford złożył pozew przeciwko Hertzowi we wtorek. Mężczyzna ubiega się o odszkodowanie finansowe. W wywiadzie dla WLNS-TV prawnik Jamie White powiedział:

Nie ma wątpliwości, że Alford uniknąłby pójścia do więzienia, gdyby przedstawili tę dokumentację.

Przeczytaj też: Tak się kończy jeżdżenie na czerwonym świetle

Hertz poinformował że jest „głęboko zasmucony” tym, co spotkało mężczyznę. Rzeczniczka firmy powiedziała:

Chociaż nie byliśmy w stanie znaleźć dokumentu najmu z 2011 roku, wtedy kiedy zażądano tego od nas w 2015 roku, to kontynuowaliśmy nasze wysiłki w dobrej wierze, aby go zlokalizować. Wraz z postępem w wyszukiwaniu danych w następnych latach, udało nam się zlokalizować potrzebne dokumenty w 2018 roku i szybko je udostępnić.

Herbert Alford został w 2016 roku skazany za zabójstwo Michaela Adamsa, który zginął w dzielnicy Lansing 20 minut od lotniska. W tym samym czasie, gdy dokonano morderstwa, Herbert Alford wynajmował samochód na lotnisku w Lansing.

Herbert Alford spędził prawie pięć lat w więzieniu, za nim ostatecznie, dzięki dowodowi dostarczonemu przez wypożyczalnię samochodów, został uniewinniony.

Przeczytaj też: Zdenerwował się na drugiego kierowcę i celowo uderzył w jego auto

Najnowsze

Zmarł wieloletni dziennikarz Radia Kierowców

Właśnie dotarła do nas smutna wiadomość...

12 marca zmarł w wieku 74 lat dziennikarz motoryzacyjny Aleksander Żyzny.

W latach 1976-2012 pracował w „Radiu kierowców” (program I Polskiego Radia). W TVP był współautorem programów Magazyn Motoryzacyjny Studia 2, Puchar Studia 8, Auto Moto Fan Klub, Automania, Auto Mix.

W latach 1986-1987 był pomysłodawcą i współorganizatorem rajdów ekonomii pod nazwą Długodystansowa Jazda Oszczędnościowa. Był inicjatorem i współtwórcą dwutygodnika „Auto Kram” (1990-1991).

W latach 1992-1996 był zastępcą redaktora naczelnego tygodnika „Motor”.

Od 1983 był członiem Auto Klubu Dziennikarzy Polskich, od 1992 wiceprezesem, a od 2002 prezesem tego stowarzyszenia.

Był uczestnikiem licznych krajowych i zagranicznych rajdów dziennikarskich; w 1986 w Rajdzie „Pogled” w Bułgarii zwyciężył w jednej z klas.

Był również laureatem konkursu dziennikarskiego SDP „Złote Koło” (1985, 1987), nagrody Klubu Publicystów Motoryzacyjnych SDRP (1983) i Moto Star 2000 w kategorii dziennikarz w plebiscycie dziennika „Rzeczpospolita”.

Jako redaktor naczelny „Biblioteki Auto Klubu Dziennikarzy Polskich” został współautorem książki „Uśmiechnięte rajdy. Anegdoty z oesów” (2016).

To także inicjator i współorganizator wielu akcji na rzecz bezpieczeństwa i kultury ruchu drogowego, a także dziennikarskich rajdów samochodowych, konkursu prasowego „Tęgie pióro” i Supertestów ekonomii.

Aleksander Żyzny promował bezpieczeństwo i kulturę ruchu drogowego, był ofiarnym popularyzatorem zagadnień motoryzacyjnych i działaczem sportu samochodowego.

Katarzyna Frendl z motocaina.pl:

To ogromna strata dla nie tylko naszego środowiska – dziennikarzy motoryzacyjnych – ale także dla pokolenia wchodzących w tę branżę młodych dziennikarzy, którzy mogliby się wiele nauczyć od Aleksandra. Zapamiętam go jako ostoję spokoju – zwłaszcza podczas organizowanych przez Auto Klub Dziennikarzy Polskich wyścigów – władającego piękną polszczyzną człowieka, z radiowym tębrem głosu, który zawsze będzie mi się kojarzył z Radiem Kierowców.

Otrzymać z jego rąk nagrodę w konkursie Auto Klubu Dziennikarzy Polskich oraz Polskiego Związku Motorowego „Złote Koło” 2012 za promocję motoryzacji wśród kobiet – to był zaszczyt.

Najnowsze