Pieszy będzie miał pierwszeństwo przed przejściem! Oto projekt nowelizacji

Pieszy będzie miał pierwszeństwo przed przejściem! Oto projekt nowelizacji

03 lutego 2020
1
Stało się to, czego się obawiałyśmy - piesi będą mieli pierwszeństwo zanim jeszcze wejdą na przejście. Dobra wiadomość jest taka, że ustawodawca nie zwolnił ich z myślenia i obowiązku dbania o własne bezpieczeństwo.

O problemie pierwszeństwa pieszych jeszcze przed wejściem na przejście pisałyśmy tu. Wskazywałyśmy wtedy, że jest to pomysł chybiony i problem bezpieczeństwa na pasach nie wynika ze złych przepisów, ale z nierespektowania istniejących zapisów Prawa o Ruchu Drogowym oraz źle zaprojektowanej infrastruktury. Szeroko zakrojona akcja edukacyjna i przebudowa większości przejść dla pieszych, nie są łatwymi ani tanimi przedsięwzięciami. Nie dają też natychmiastowych efektów. Ale to jedyny rozsądny i skuteczny sposób na poprawę bezpieczeństwa pieszych, o czym pisaliśmy w naszym tekście na temat tego, że w Norwegii w minionym roku na drodze nie zginęło ani jedno dziecko. W Polsce lubimy jednak (a szczególnie rządzący lubią) iść na łatwiznę.

Co więc tak naprawdę się zmieni? Kierowca będzie miał obowiązek ustąpienia pierwszeństwa pieszemu nie tylko znajdującemu się na pasach, ale również takiemu stojącemu przed nimi i w wyraźny sposób sygnalizującemu chęć przejścia. Na szczęście pieszy nie będzie mógł w żaden inny sposób egzekwować swojego nowo nabytego przywileju. Prawo będzie nakładało na niego obowiązek upewnienia się, że nadjeżdżający pojazd ustępuje mu pierwszeństwa, zanim wejdzie na przejście.

W opinii rządzących, takie zmiany zmuszą kierowców do bardziej uważnego obserwowania nie tylko przejść, ale również ich otoczenia. W teorii ma to sprawić, że będziemy jeździli uważniej i ostrożniej, dzięki czemu unikniemy potrąceń pieszych przynajmniej w niektórych sytuacjach, kiedy pieszy bezmyślnie wchodzi przed nadjeżdżające auto.

I rzeczywiście, tak brzmiące przepisy powinny sprawić, że pewna - trudna do przewidzenia - liczba pieszych uniknie potrącenia. Nie znaczy to bynajmniej, że ogólna poprawa bezpieczeństwa jest czymś pewnym. Tak jak pisałyśmy wcześniej, obecnie problemem nie są złe przepisy, tylko brak ich respektowania. Co zmieni nowelizacja ustawy? Wszyscy niedouczeni uczestnicy ruchu nagle zaczną wertować kodeks drogowy? Raczej nie. Do potrąceń na przejściach dochodzi na przykład w sytuacjach, kiedy kierowca na jednym pasie zatrzymuje się przed przejściem (choć nie ma takiego obowiązku), a drugi nie. Zdarza się wtedy często, że pieszy, widząc jedno zatrzymujące się auto, przestaje obserwować sytuację na drodze. Nowe przepisy sprawią, że kierowców zatrzymujących się na jednym pasie będzie o wiele więcej. Nas zastanawia jedynie, czy tych pędzących drugim pasem nagle będzie o wiele mniej?

Inną przyczyną potrąceń jest mylne przeświadczenie pieszych, że kierowca ich widzi. To poważny problem, szczególnie kiedy robi się ciemno. Przydrożne latarnie pozwalają pieszemu wszystko dobrze widzieć, a nadjeżdżający samochód mocno świecący reflektorami zwraca uwagę już z daleka. Skoro tak świeci, to chyba widzi, że ktoś idzie? A często jest tak, że kierowca zauważa pieszego, kiedy jest już za późno. Czasami piesi wychodzą też spomiędzy zaparkowanych pojazdów, nie dając dostatecznie dużo czasu na reakcję. Czy dzięki nowym przepisom kierowcy zaczną nagle lepiej widzieć pieszych na przejściach? Na źle oświetlonych lub zasłoniętych przejściach? Wątpimy. Kierowcy mogą zachowywać jeszcze większą niż dotychczas ostrożność - i to jest jedyny pozytywny efekt nowelizacji ustawy. Rozsądni piesi, tak jak i teraz, będą czekać czy samochód się zatrzyma. Boimy się tylko, że przybędzie tych mniej rozsądnych, którzy będą po prostu wchodzić na pasy, bo przecież teraz mają już zawsze pierwszeństwo...

Nowe przepisy prawdopodobnie faktycznie sprawią, że część kierujących będzie jechała uważniej w okolicach przejść dla pieszych. Mamy jednak obawy, że będzie to za mało, aby zrównoważyć zachowania tych, którzy teraz nie przestrzegają przepisów i nie ma powodów sądzić, że po wprowadzeniu nowelizacji nagle zaczną to robić. Może natomiast wzrosnąć liczba potrąceń na drogach dwupasmowych oraz uderzeń w tył samochodów, które zatrzymają się przed przejściem na drogach jednopasmowych. Przybędzie także kierowców, którzy będą musieli stawać przed sądem. Już teraz policja często uznaje winnym kierującego, nawet jeśli dysponuje nagraniem, z którego jednoznaczne wynika, że pieszy wszedł prosto przed samochód, nie dał żadnej szansy na uniknięcie potrącenia, a pojazd poruszał się zgodnie z przepisami. Obyśmy się myliły co do wszystkich tych niewesołych prognoz...

Tym czego potrzebujemy są szeroko zakrojone akcje edukacyjne (skierowane do wszystkich uczestników ruchu) oraz przebudowa przejść dla pieszych. Powinny one być dobrze oznakowane i widoczne, mieć migające światła (najlepiej aktywujące się tuż przed wejściem na pasy) oraz oświetlenie pozwalające z daleka dostrzec pieszego. Z kolei przejścia na ulicach mających po dwa lub więcej pasów, powinny zostać zlikwidowane, albo powinna być ustawiona na nich sygnalizacja świetlna, aktywowana przyciskiem. Pogorszy to płynność ruchu, ale niestety są rzeczy ważne i ważniejsze. Mamy niestety dziwne wrażenie, że tego jednak się nie doczekamy, a przynajmniej nie w najbliższych latach.

Zgodnie z zapowiedziami nowelizacja przepisów ma wejść w życie 1 lipca 2020 roku. Wraz z nią będzie też wprowadzone ograniczenie prędkości do 50 km/h w terenie zabudowanym przez całą dobę, a prawo jazdy stracimy za przekroczenie prędkości o 50 km/h również poza terenem zabudowanym.

Komentarze

Driver
03 lutego 2020 19:54
Czy autor czytał projekt ustawy?Chyba nie.NIESTETY tak naprawdę nie zmienia się NIC!Mialo być jak w cywilizowanej Europie,a będzie po staremu.Setki trupów pieszych na polskich drogach. A auto niech się nie ośmiesza pisząc z jednej strony o tragedii( bo pieszy będzie miał pierwszeństwo),a z drugiej podając przykład Norwegii.Rozdwojenie jaźni?