Karolina Chojnacka

Pagani zapowiada nowy supersamochód. Czym jest Air Speed?

Jak szybko potrafisz przeliczyć machy na km/h?

Pagani opublikowało na Twitterze tajemniczy film pokazujący najprawdopodobniej, jak wygląda ich nowy supersamochód. Szczegółów jest niewiele, ale podobnie jak w wielu jego dziełach wydaje się, że istnieje w nim silny motyw lotniczy.

Pierwszą rzeczą, jaką widzimy, jest niebieskie urządzenie z wyrytym pod nim ładną czcionką szeryfową z napisem „Czujnik przepływu powietrza. Postępuj ostrożnie”. Przypuszczalnie nie jest to typowy czujnik masowego przepływu powietrza. To wygląda raczej jak jedna z różnych sond czujnikowych, które można znaleźć w samolotach, a nawet w bolidach Formuły 1. Jest również zamontowany na dużym kawałku barwionego na niebiesko włókna węglowego, którym jest prawdopodobnie maska ​​lub dach samochodu.

Pagani Air Speed

Przeczytaj też: Pagani Huayra w obsadzie „Transformers 4”

Następnie przed nami miga wskaźnik. Wygląda jak prędkościomierz, z wyjątkiem tego, że prędkość nie jest mierzona w kilometrach na godzinę, a w węzłach, wskazanych przez analogową tarczę i czerwoną wskazówkę na zewnątrz. Jak szybko potrafisz przeliczyć machy na km/h?

Warto zauważyć, że silnik to warcząca jednostka napędowa. Krążyły plotki o elektrycznym Pagani, ale to raczej nie jest to.

Krótkiemu tweetowi wideo towarzyszy tajemnicza wiadomość:

17 grudnia będziemy świętować  Air Speed. Zostań z nami i trzymaj się mocno!

Należy podkreślić, że Pagani, podobnie jak Volkswagen, od dawna używa do nazywania swoich samochodów określeń związanych z wiatrem. Zonda odnosi się do ciepłego i suchego wiatru, który wieje z Andów nad pampasami Argentyny. Huayra był bogiem wiatru czczonym przez rdzennych mieszkańców dzisiejszej Ameryki Południowej.

Przeczytaj też: Pagani Huayra Roadster – premiera w Genewie

Najnowsze

Ford Transit w wersji L5 z kabiną sypialną – nowe silniki i napęd na przednie koła

Ford rozszerza ofertę modelu Transit o podwozie L5 z przednim napędem, opcjonalną automatyczną skrzynią biegów i rozstawem osi wynoszącym 4522 mm.

Ford Transit to model, który produkowany jest już od 67 lat. Jego najnowsza wersja podwozia o najdłuższym rozstawie osi, oznaczonym L5 została wyposażona w napęd na przednie koła, opcjonalną automatyczną skrzynię biegów i systemy godne aut osobowych.

Jedną ze zmian w najnowszej odsłonie Forda Transita L5 jest wykorzystanie przedniego napędu. Jest on lżejszy – o prawie 100 kg – od klasycznego układu z tylnym napędem, co pozytywnie wpływa na ładowność samochodu.

Ford Transit w wersji L5 z kabiną sypialną - nowe silniki i napęd na przednie koła

Pod maską przednionapędowego Forda Transita z podwoziem L5 pracują udoskonalone silniki New EcoBlue spełniające rygorystyczne normy emisji Euro VID. Pojazdy wyposażone są w jednostki wysokoprężne o pojemności 2 litrów. Występują one w dwóch wersjach: 130 KM z maksymalnym momentem obrotowym 360 Nm lub 160 KM z maksymalnym momentem obrotowym 390 Nm.

Ford Transit w wersji L5 z kabiną sypialną - nowe silniki i napęd na przednie koła

Maksymalna długość zabudowy w modelu Transit L5 to 5337 mm, a maksymalna szerokość zewnętrzna zabudowy to 2400 mm. Oznacza to, że w zabudowie skrzyniowej zmieści się 10 europalet. Zastosowany napęd na przednie koła zmniejszył o 100 mm w stosunku do odmiany z napędem na tył wysokość tylnej części ramy. Teraz wynosi ona 635 mm. 

Ford Transit w wersji L5 z kabiną sypialną - nowe silniki i napęd na przednie koła

Transit L5 może być wyposażony w system multimedialny Ford SYNC 3 z kolorowym dotykowym ekranem o przekątnej 8- cali i możliwością sterowania z kierownicy. Wyposażony jest on w nawigację satelitarną, cyfrowe radio DAB/AM/FM oraz zestaw głośnomówiący Bluetooth, dwa gniazda USB. Aplikacje Apple CarPlay i Android Auto umożliwiają ponadto pełną integrację ze smartfonem.

Najnowsze

BMW Motorsport chce pracować z najlepszymi zespołami simracingowymi

BMW Motorsport rozszerza swoje zaangażowanie w simracingu i w nowym roku będzie współpracować z czterema najlepszymi zespołami!

W przyszłym roku BMW Motorsport jeszcze bardziej poszerzy swoje zaangażowanie w sim-racingu. Oprócz różnych formatów wyścigów BMW SIM Cup głównym elementem tego będą nowe partnerstwa z czterema najlepszymi zespołami i utworzenie „BMW Motorsport SIM Academy”. W planach jest również organizacja „BMW SIM World Tour”, które rozpocznie się w 2021 r. od tournée po Austrii.

Na najważniejszych platformach do wyścigów symulacyjnych dostępnych będzie jeszcze więcej wirtualnych samochodów wyścigowych BMW i konsekwentnie kontynuowany będzie rozwój innowacyjnego sprzętu do simracingu w oparciu o doświadczenie BMW Motorsport.

BMW Motorsport chce pracować z najlepszymi zespołami simracingowymi

Zespoły Redline, Williams Esports, G2 Esports i BS+COMPETITION będą w roku 2021 ścigać się samochodami BMW i reprezentować BMW Motorsport na wielu prestiżowych wydarzeniach simracingowych na najważniejszych platformach.

BMW Motorsport chce pracować z najlepszymi zespołami simracingowymi

Wraz z założeniem własnej akademii simracing zyskuje w BMW Motorsport również fizyczną siedzibę. W „Home of BMW Motorsport SIM Racing” zarówno doświadczeni, jak i niedoświadczeni zawodnicy będą mieli możliwość korzystania podczas treningów z wielu możliwości zapewnianych przez BMW Motorsport. Począwszy od szkoleń prowadzonych przez profesjonalnych simracerów z zespołów partnerskich BMW Motorsport SIM Racing po szkolenia psychologiczne, jakie regularnie od lat przechodzą kierowcy fabryczni BMW, aby zoptymalizować swoją koncentrację podczas wyścigów.

BMW Motorsport chce pracować z najlepszymi zespołami simracingowymi

Nowością w roku 2021 będzie też BMW SIM World Tour. O ile pozwoli na to pandemia, projekt rozpocznie się w kwietniu 2021 r. od innowacyjnego tournée po Austrii pod hasłem „From Showroom to Racetrack”. Klienci BMW i inni zainteresowani będą mieli okazję doświadczyć w mobilnych symulatorach wyścigowych BMW niezwykle realistycznych motorsportowych emocji i walczyć o atrakcyjne nagrody oraz udział w krajowych finałach.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Volkswagen nie sprzeda Lamborghini i Ducati, ale przekaże Bentleya pod opiekę Audi

Koniec końców, Volkswagen nie urządza wyprzedaży garażowej...

Volkswagen ogłosił, że w dającej się przewidzieć przyszłości zatrzyma Lamborghini i Ducati. Tak więc potencjalni inwestorzy, będą musieli się obejść smakiem…

Dyrektorzy w Wolfsburgu w Niemczech dokonują daleko idących zmian w Grupie Volkswagena, aby zrestartować ją z dużym naciskiem na rozwój technologii. Wiarygodne plotki głosiły, że niektórzy chcieli umieścić część akcji Lamborghini, które jest właścicielem Ducati, na giełdzie, w celu przyspieszenia strategii elektryfikacji grupy. Przejście na energię elektryczną jest drogie, więc sprzedaż Lamborghini pomogłaby w sfinansowaniu elektrycznej ekspansji, a wysokooktanowe supersamochody nie idą w parze z samochodami o zerowej emisji.

Przeczytaj też: Volkswagen sprzeda Ducati?

Herbert Diess, szef grupy, wyznał we wrześniu:

Volkswagen musi zmienić się z kolekcji cennych marek i fascynujących produktów do silników spalinowych, które zachwycają klientów doskonałą inżynierią, w cyfrową firmę, która niezawodnie obsługuje miliony urządzeń mobilnych na całym świecie.

Ostatecznie jego zespół zdecydował, że nie pozbędzie się obu marek. Jest jednak za wcześnie, aby stwierdzić, czy część Lamborghini będzie notowana na giełdzie, jak sugerowali niektórzy wtajemniczeni, czy też te plany są już poza wszelką dyskusją.

Zmiany nadchodzą również w firmie Bentley. Od  1 marca 2021 roku przejdzie on pod parasol Audi. Volkswagen wyjaśnił, że połączenie obu firm „pozwoli na osiągnięcie synergii w ramach strategii elektryfikacji dwóch marek premium”. To sugeruje, że obie marki będą współdzielić coraz większą liczbę komponentów. Niesprawdzone plotki głoszą, że Bentley dostanie własną wersję ultra-luksusowego elektrycznego SUV-a o nazwie kodowej Landjet, nad którym obecnie pracuje Audi.

Przeczytaj też: Volkswagen wspiera kobiety w motorsporcie

Rada nadzorcza Volkswagena potwierdziła również swoje poparcie dla Herberta Diessa, który w 2018 roku objął stanowisko CEO i odegrał znaczącą rolę w transformacji firmy. Wreszcie zarząd zatwierdził rozwój tego, co w oświadczeniu odnosi się do przyszłego wiodącego pojazdu elektrycznego sprzedawanego przez markę Volkswagen, który będzie opracowywany i produkowany w Wolfsburgu. Szczegóły dotyczące tego modelu, takie jak np. data premiery, nie są znane.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Latająca taksówka rozwiąże problem stania w korkach. Szkoda, że 15-minutowy przelot kosztuje 1300 zł

Denerwujecie się stojąc w korkach? My też. Dlatego firma Volocopter stworzyła latającą taksówkę. Pomysł jest genialny, ale korzystanie z takiego powietrznego transportu będzie bardzo drogie. Mimo to, raz byśmy się skusiły, żeby być na spotkaniu na czas!

Firma Volocopter stworzyła latającą taksówkę i właśnie zapowiedziała start lotów komercyjnych eVTOL na terenie Singapuru. Co ciekawsze, loty te mają się odbyć w perspektywie 2 lub 3 lat, a bilety już na pierwsze loty zostały całkowicie wykupione. 

Projektanci Volocopter mają za sobą już sporo testów i próbnych lotów, w 2019 roku udało im się także dokonać załogowego lotu. Latająca taksówka powstała z inicjatywy władz Singapuru, które w najbliższych latach chcą postawić na wykorzystywanie elektrycznych taksówek lotniczych w codziennej pracy. 

Latająca taksówka rozwiąże problem stania w korkach. Szkoda, że 15-minutowy przelot kosztuje 1300 zł

Niemiecka marka Volocopter w ciągu najbliższych trzech lat stworzy na terenie Singapuru fabrykę, która zatrudni ponad 200 osób. 

Bilety na loty próbne, trwające do 15 minut będą kosztować 1300 zł. Producent obiecuje, że w ramach przelotu uczestnicy będą mogli podziwiać fantastyczne widoki. Prawdopodobny zasięg latających taksówek będzie oscylował w granicy 31 km.

Latająca taksówka rozwiąże problem stania w korkach. Szkoda, że 15-minutowy przelot kosztuje 1300 zł

Teraz przed firmą Volocopter sporo formalności, bowiem musza uzyskać odpowiedni certyfikat od władz Singapuru oraz Agencji UE ds. Bezpieczeństwa Lotniczego.

Najnowsze