Katarzyna Frendl

Pierwszy SUV marki Rolls-Royce – zobacz jak wygląda Cullinan!

Z tyłu w nowym SUVie Rolls-Royce'a siedzisz jak królowa, popijasz schłodzone w lodówce Prosecco, a gdy kierowca się zatrzyma, np. na wybrzeżu, siadasz wygodnie na wysuwanym z bagażnika krześle, odstawiasz kieliszek na stolik i podziwiasz widoki...

Z pewnością nie jest to zwykły SUV. To jeden z najbardziej luksusowych SUVów na Świecie! Długi na 5,341 m i szeroki na 2,164 ma wszystko to, co kojarzy się z firmą Rolls-Royce – ręcznie szyte materiały i wykonywane elementy, unikatowe tkaniny (np. pyszyste dywaniki z wełny amerykańskich owiec), lodówka z kieliszkami (do whisky i szampana), oraz wszelkie udogodnienia dla kierowcy i pasażerów, które można sobie wyobrazić. Jednocześnie to wysoko zawieszone auto (opuszcza się samoczynnie o 40 mm, aby do niego wygodnie wsiąść), którym z powodzeniem można zjechać z utwardzonej drogi na szutrową. Rzecz jasna nikt o zdrowych zmysłach nie potraktuje tego samochodu jako terenowego, mimo, że w podwoziu zamontowano napęd 4×4. Przemieszczenie się w trudnym terenie ułatwią dodatkowo obie skrętne osie.

Jednak to, co wyróżnia Cullinana (nazwa pochodzi od największego wydobytego dotychczas diamentu), bo o tym modelu mowa, to z pewnością mocarny silnik benzynowy o pojemności 6.75 litra, twin-turbo, V12. Do kompletu producent dorzuca kolosalną sylwetkę osadzoną na 22-calowych kołach. Monumentalna z przodu, wielka, chromowana atrapa chłodnicy skrywa serce SUVa, które z pewnością może – w razie wyraźnej ochoty pasażerów – wydobyć z siebie ogromną moc 563 KM i 850 Nm momentu obrotowego. Maksymalna prędkość jest ograniczona elektronicznie i wynosi 250 km/h. Ale Ci, którzy już się rozpędzili, niechaj powstrzymają emocje – auto zużywa środnio (dane producenta) 15 litrów na setkę. Ma masę 2660 kilogramów.

Cullinan jest skierowany do rodzin, które lubią podróżować w luksusie, a nie chcą ograniczać się np. z bagażami – konfiguracja bagażnika umożliwia przewożenie w nim zarówno długich, jak i bardzo szerokich przedmiotów, a jego pojemność to 600 litrów. Sama klapa kufra jest dzielona na dwie części, a bagażnik można otworzyć za pomocą przycisku na kluczyku lub z wnętrza pojazdu. Otworzona dolna część umożliwia łatwe wrzucenie pakunków bez konieczności unoszenia ich nad wysokim progiem bagażnika.

Po zajęciu miejsca wewnątrz wystarczy nacisnąć przycisk i tylne drzwi (otwierane przeciwsobnie) same się zamkną. Pasażerowie zasiądą wygodnie na komfortowych fotelach, a Ci wysocy z pewnością docenią wysokość nadwozia, która przekłada się na miejsce na głową – Cullinan od ziemi mierzy aż 1,835 m! Z tyłu dostępne są dwa warianty foteli: Lounge lub Individual. Pierwsza opcja to trzy fotele (po raz pierwszy w RR mogą się składać – oczywiście nie ręcznie, a za pomocą elektroniki), a druga to dwa, luksusowe fotele, które można ustawić we wszelkich możliwych płaszczyznach.

O Rolls-Royce Cullinan pisałyśmy wcześniej tu:
Rolls-Royce Cullinan – pierwszy SUV w historii marki na naszych zdjęciach szpiegowskich
Rolls-Royce Cullinan – wysoko zawieszony
Rolls-Royce Cullinan – pierwszy SUV z Goodwood

Wnętrze można personalizować. Służy do tego program Bespoke, w ramach którego można zażyczyć sobie np. pokrycia deski rozdzielczej jakimś rzadkim drewnem – a dlaczego by nie? Wszystko jest do zrealizowania! Także wyposażenie kufra, które może być zależne od uprawianego hobby właściciela. Zamieszczony przez nas wariant na fotografii, z wysuwanymi krzesłami i stolikiem, to opcja nie tylko dla „podziwiaczy widoków”, ale np. dla wędkarzy. Klient płaci – niebagatelną kwotę startującą od minimum 1,5 mln złotych – klient wymaga. Doposażone wersje z pewnością grubo przekroczą 2 miliony złotych.

Zobacz też nasz test Rolls-Royce Wraith.

Najnowsze

Katarzyna Frendl

Test Ford EcoSport – ideał miejskiego auta?

Ford EcoSport to kolejny po dużym Edge’u i Kudze SUV amerykańskiej marki. W moje ręce trafiła najładniejsza wersja wyposażeniowa, St-Line, z kontrastującą barwą dachu i reflektorami biksenonowymi ze światłami do jazdy dziennej LED. Ale jak EcoSport się prowadzi?

Trzeba przyznać, że EcoSport w wersji ST-Line „wpada w oko”. Nie tylko moje, ale i innych kierowców lub przechodniów, którzy się za nim oglądają. Mój testowy Ford otrzymał bowiem zderzaki i progi boczne inspirowane projektami Ford Performance, 17-calowe obręcze kół z lekkiego stopu z wykończeniem Dark Tarnish, oraz charakterystyczne lakierowanie dachu (pomarańczowe) i lusterek zewnętrznych.

We wnętrzu jest przytulnie. Nie za ciasno, ale i nie przepastnie. Po prostu przytulnie. Dziś czuję się wspaniale, więc ustawiłam sobie oświetlenie wnętrza na pomarańczowo – to jeden z siedmiu dostępnych kolorów. Cóż, z wiekiem robię się coraz bardziej wygodna i w samochodzie do miasta chcę mieć wszystkie gadżety, które sprawią, że będę się tu czuć komfortowo. Po pierwsze więc podgrzewana przednia szyba – rzecz wspaniała w zimie, bo nie trzeba jej mozolnie skrobać. Mam też elektrycznie składane i podgrzewane lusterka zewnętrzne, podgrzewane siedzenia i kierownicę. Podoba mi się kierownica ST-Line ze skórzanym obszyciem i spłaszczeniem w dolnej części – gruba, mięsista, naprawdę przyjemnie się ją trzyma w dłoniach. Są też fotele z częściowo skórzaną tapicerką i z wkładkami z ekologicznego zamszu wykonanego z poliestru pochodzącego z recyklingu, a także czerwone obszycia, skórzane wykończenie dźwigni hamulca ręcznego i dźwigni zmiany biegów. Cieszą mnie sportowe pedały w wykończeniu ze stali nierdzewnej.

Na pokładzie znajdziemy więcej miękkich w dotyku materiałów oraz łatwe w użyciu przełączniki. Fotele są wygodne, dobrze wyprofilowane i dają komfort podróżowania nawet na dłuższych dystansach pasażerom podróżującym z przodu i z tyłu. Pokrycia z elementami skóry dodają wrażenia luksusu. Pod ręką znajduje się wbudowany, składany i przesuwany podłokietnik po stronie pasażera, wraz ze schowkiem, który może służyć jako miejsce na tablet lub przekąski. Aby uzyskać więcej przestrzeni, odtwarzacz CD został przeniesiony na nowe miejsce, nad zamykanym schowkiem w desce rozdzielczej.

Bagażnik – nietypowo w tym segmencie – otwiera się na bok, ale to bardzo fajne rozwiązanie, zwłaszcza dla niższych osób, które nie muszą się wspinać na koniuszki palców, żeby zamknąć klapę kufra. Wnętrze bagażnika z powodzenim pomieści bagaże dwóch dorosłych osób i dziecka. Jednym z ciekawych pomysłów jest podłoga przestrzeni bagażowej, którą można podnieść, aby uzyskać sporej wielkości schowek ukryty przed oczami niepowołanych, bądź też obniżyć, aby pojemność bagażnika powiększyć z 334 do 356 litrów. Można wybrać również opcję z kołem zapasowym zamontowanym w charakterystyczny sposób, na drzwiach tyłu nadwozia.

No to jazda!
Pod maską tyra – i to dosłownie – jednolitrowy silnik o mocy 140 KM. Napęd jest przenoszony na oś przednią (może mieć 4×4 – opcja przy silniku wysokoprężnym). Zapytacie pewnie, jak to się „zbiera”? Otóż całkiem żwawo, choć zaznaczam, że tym razem jeździłam w pojedynkę. Motor szybko się wkręca na obroty i w mig rozumie, że mam chęć wystartować jak z procy. Rzecz jasna, nie ma się co spodziewać sprintu niczym w Mustangu, ale w mieście, przy małych prędkościach, EcoSport potrafi miło zaskoczyć energią. Oczywiście na papierze nie wygląda to obiecująco, bo sprint do setki zajmuje mu 11,8 s. Ale daję słowo, że będziecie mieć wrażenie, że to nieprawda. Może to wynika z umiarkowanej masy – 1280 kg. Na trasie, przy mądrym redukowaniu biegów, jednostka może zdziwić niejednego kierowcę swoją elastycznością mimo niedużego moentu obrotowego.

Najbardziej podoba mi się jednak to, że gdy chcesz jechać dynamicznie (choć okupione to będzie podwyższonym zużyciem paliwa), EcoSport staje się kompaktem (w nomenklaturze Forda to kompaktowy SUV), nie przechyla się na zakrętach i dziarsko pokonuje miejskie koleiny. Ma dodatkowe elementy wspomagające tłumienie w zawieszeniu,co decenimy zwłaszcza na szutrze oraz belkę skrętną tylnego zawieszenia, która radzi sobie sprawnie z szybko pokonywanymi zakrętami. A gdy chcesz pomanewrować na parkingu, EcoSport staje się małym, miejskim autkiem, którego łatwo „wpakujesz” w każdą niedużą przestrzeń. Auto jest zwrotne, z przodu przeszklone i może być wyposażone w kamerę cofania oraz czujniki parkowania z przodu i z tyłu. Siedzi się tu dość wysoko i ma świetną widoczność we wszystkich kierunkach.

Gdy zmieniam bieg, a mam tu 6-biegową, manualną skrzynię, to muszę rękę położyć na chłodnej, metalowej gałce – za to ładnej i bardzo eleganckiej. Skrzynia działa bez zarzutu, biegi wskakują szybko, a sama dźwignia ma krótki skok, więc nie musimy tu robić jakiś zamaszystych ruchów.

Czyli jaki?
Ford EcoSport jest zbudowany na platformie modelu Fiesta, i to właśnie na jej bazie pojawi się w przyszłym roku nowy crossover Forda – Fiesta Active. Będzie z pewnością autem mniejszym i jeszcze bardziej kompaktowym. EcoSport więc to fajna propozycja dla wszystkich aktywnych kierowców, którzy lubią mieć wyróżniający się w tłumie, ładny, komfortowy samochód, ze wszystkimi udogodnieniami na pokładzie. Ceny startują od 59 900 złotych.

NA TAK
– wygląd nadwozia z kontrastującym dachem;
– własności jezdne;
– bagażnik otwierany na bok
– cena.

NA NIE
– zużycie paliwa przy dynamicznej jeździe.

Dane techniczne Ford EcoSport EcoBoost 1,0 litra
Moc (140 KM), silnik rzędowy, 3-cylindrowy, turbo, z wtryskiem benzyny i zmiennymi fazami rozrządu Ti-VCT, umieszczony poprzecznie
Skrzynia 6-biegowa manualna
Maks. moment obrotowy    180
0-100 km/h 11,8 s

Najnowsze

Katarzyna Frendl

Rolls-Royce Cullinan – pierwszy SUV w historii marki na naszych zdjęciach szpiegowskich

W czwartek, 10. maja, podczas premiery online zostanie zaprezentowany nowy model Rolls-Royce Cullinan, pierwszy SUV w historii marki. Tymczasem nasza korespondentka ze Stanów, Izabella Przetocka, przesłała nam zdjęcia Cullinana wprost z Pacific Highway!

Światowa premiera modelu Cullinan odbędzie się w czwartek, 10 maja o godzinie 13, poprzez online streaming na stronie www.rolls-roycemotorcars.com/cullinan. Pod tym samym adresem będą także dostępne krótkie filmy pokazujące możliwości Cullinana w różnych warunkach terenowych. A my już dziś pokazujemy Wam bryłę auta, w którym rozpoznawalne są poszczególne elementy pierwszego SUVa w historii marki Rolls-Royce. Nazwa auta nawiązuje do Cullinana, największyego odnalezionego dotychczas diamentu. Więcej o etymologii nazwy, niesamowitej historii diamentu oraz o idei samochodu przeczytasz w naszym artykule tu.

Zdjęcia w ruchu samochodu oklejonego taśmą kamuflującą, wysłała nam nasza korespondentka z USA, Izabella Przetocka, stała czytelniczka motocaina.pl. Czy to auto ma szansę konkurować z Bentleyem Bentaygą? Prawdopodobnie Cullinan wyznaczy nowy, niedościgniony poziom luksusu w samochodach typu SUV. Z pewnością nie zabraknie w nim charakterystycznego elementu, czyli wielkiego, chromowanego grilla. Drzwi będą otwierane przeciwsobnie, podobnie jak w mniejszym modelu Ghost.

Cullinan ma być autem komfortowym, którym można zjechać w lekki teren. Nie będzie to jednak auto terenowe i nikt się przecież tego po Rolls-Royce’ie nie spodziewa. Mimo tego, brytyjski producent zatrudnił znanego fotografa National Geografic do Arabii Saudyjskiej, żeby pokazać na pieknych fotografiach możliwości kolosa w warunkach pustynnych.

Tajemnicą owiane są także parametry silnika, który ma być montowany pod maską Cullinana. Niektóre źródła donoszą, że z pewnością będzie to mocarne V12 o pojemności 6,75 litra. Inne media przewidują, że do SUVa trafi jednostka hybrydowa lub elektryczna. Pisałyśmy o tym więcej tu.

Eksperci prognozują także cenę nowego modelu marki Rolls-Royce. Mają to być widełki 250 000 –  300 000 funtów szterlingów (ok. 1,5 mln złotych), jednak w Polsce z pewnością auto zbliży się do dwóch milionów złotych, podobnie jak np. model Wraith.

Światową premierę Cullinana będzie można również śledzić w social mediach:

#RollsRoyceCullinan
#EffortlessEverywhere
Facebook: www.facebook.com/rollsroycemotorcars
Youtube: www.youtube.com/rollsroycemotorcars
Instagram: @rollsroycemedia
Twitter: @rollsroycemedia

Nasz test modelu Rolls-Royce Wraith przeczytacie tu – lub obejrzyjcie film.

Najnowsze

Mandaty – ile zapłacimy za przekroczenia prędkości i inne przewinienia?

Łamiąc przepisy kodeksu drogowego narażamy się na przykre konsekwencje związane z uszczupleniem portfela. Dodatkowo otrzymujemy punkty karne. Oto nasze podsumowanie finansowych skutków niektórych najpopularniejszych przewinień na drodze.

Przekroczenie prędkości
Policjant zatrzymujący samochód do kontroli może wystawić mandat za przekroczenie prędkości. Jeśli jechaliśmy szybciej niż wskazują znaki lub określają to przepisy możemy zostać ukarani mandatem od 50 do 500 zł. Np. jeśli przekroczymy prędkość o nie więcej niż 10 km/h, możemy otrzymać mandat w wysokości do 50 zł.

Pozostałe stawki za zbyt szybką jazdę wyglądają następująco:

– o 11-20 km/h: od 50 do 100 zł,

– o 21-30 km/h: od 100 do 200 zł,

– o 31-40 km/h: od 200 do 300 zł,

– o 41-50 km/h: od 300 do 400 zł,

– o 51 km/h i więcej: od 400 do 500 zł.

Mandat grozi również za jazdę zbyt wolno. Przepisy jasno mówią, że za jazdę z prędkością utrudniającą ruch innym kierującym można otrzymać mandat w wysokości od 50 do 200 zł. Co więcej, w sytuacji, kiedy policjant widzi, że kierowca nie radzi sobie z prowadzeniem pojazdu, użytkownik drogi może zostać skierowany na ponowny kurs.

Wszystko co musisz wiedzieć o kontroli policyjnej (czy możesz się nie zatrzymać?) – tutaj.

Wykroczenia wobec pieszych
Policjanci regularnie prowadzą działania mające na celu poprawę bezpieczeństwa pieszych i rowerzystów. W statystykach policyjnych wypadki z udziałem pieszych zajmują niestety wysokie miejsca. Najwięcej wypadków z udziałem pieszych powodują kierujący pojazdami, ale najwięcej ofiar śmiertelnych wśród pieszych odnotowuje się w wypadkach, w których to oni byli sprawcami.

Kierowca może zostać ukarany mandatem m.in. za:

– nieustąpienie pierwszeństwa pieszym znajdującym się na przejściu – 350 zł,

– wyprzedzanie na przejściach dla pieszych lub bezpośrednio przed nimi – 200 zł,

– wyprzedzanie na przejazdach dla rowerzystów lub bezpośrednio przed nimi – 200 zł,

– omijanie pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu – 500 zł.

Niezapięte pasy, przewożenie dziecka bez fotelika
Pasy wymyślono po to, aby zniwelować skutki wypadków. Zdaniem Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego pas bezpieczeństwa stosowany przez osoby siedzące z przodu pojazdu zmniejsza o 45 proc. ryzyko powstania obrażeń śmiertelnych, a o 50 proc. obrażeń ciężkich.

Wysokość grzywny jaką może nałożyć policjant jest niezależna od tego czy pasy miał niezapięte kierowca czy pasażer. Mandat za niekorzystanie z pasów bezpieczeństwa podczas jazdy, i za kierowanie pojazdem przewożącym pasażerów niekorzystających z pasów bezpieczeństwa wynosi 100 zł.

Ustawa o ruchu drogowym zwalnia z obowiązku zapinania pasów m.in. osoby mające orzeczenie lekarskie, kobiety w ciąży lub osoby przewożone na wózku inwalidzkim.

Przewożenie dziecka w pojeździe:

– poza fotelikiem ochronnym lub innym urządzeniem do przewożenia dzieci: 150 zł

– w foteliku ochronnym, siedzącego tyłem do kierunku jazdy na przednim siedzeniu pojazdu wyposażonego w poduszkę powietrzną dla pasażera: 150 zł.

Co nas czeka wkrótce? Jazda na zdarzaku karana
Pomysłowość kierowców nie zna granic. Dlatego w Polsce pojawiają się nowe obostrzenia i kary za wykroczenia, które jeszcze niedawno nie były problemem. Jedną z takich nowości będzie kara za tzw. „jazdę na zderzaku”. Przepisy nie określają jeszcze, jaka powinna być bezpieczna odległość od poprzedzającego nas auta. Obecnie w kodeksie drogowym zapisano, że kierowca ma obowiązek

Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego pracuje nad zapisami, które będą określać zasady poruszania się trasami szybkiego ruchu. Nowe przepisy mają wejść w życie w 2019 r.

Znikną kary za brak dokumentów
Niedługo nie zapłacimy natomiast kary za „gapiostwo”. Brak przy sobie dowodu rejestracyjnego lub poświadczenia opłaty obowiązkowego ubezpieczenia OC nie będzie oznaczał mandatu. Dokumentem, który trzeba będzie mieć przy sobie podczas kontroli będzie prawo jazdy. Obecnie mandat wynosi 50 zł za brak każdego z wymaganych dokumentów, nie więcej niż 250 zł.

Najnowsze

Los polskich kierowców w rękach prezydenta Trumpa

Do soboty prezydent Donald Trump ma zdecydować, czy Amerykanie nadal będą uczestniczyć w porozumieniu nuklearnym z Iranem. Jeżeli Biały Dom się z niego wycofa, to mogą nas czekać kolejne podwyżki cen na stacjach benzynowych.

Od połowy marca mieliśmy do czynienia z dwoma epizodami silnych wzrostów cen paliw. Pierwszy z nich był rezultatem wyższej wyceny ropy naftowej na rynkach globalnych. Drugi wiązał się z osłabieniem złotego i wzmocnieniem się dolara.

Mimo że efekt związany z rynkiem walutowym nie jest jeszcze w pełni wkalkulowany w ceny, to według danych Komisji Europejskiej litr diesla pod koniec kwietnia kosztował w Polsce 4,80 zł/litr i był najdroższy od listopada 2014 r. Benzyna bezołowiowa z kolei osiągnęła poziom 4,88 zł/litr, czyli najwięcej od lipca 2015 r. Średnie ceny tych paliw w kolejnych dniach będą prawdopodobnie jeszcze o ok. 10 gr wyższe. To jednak niestety nie koniec złych informacji. Może nas czekać trzecia fala podwyżek cen i perspektywa tankowania paliw wyraźnie powyżej granicy 5 zł/litr.

Silny popyt, a podaż niepewna
Drugi tydzień maja rozpoczął się kolejnymi wzrostami cen ropy naftowej. Odmiana Brent przekroczyła 75 USD i osiągnęła najwyższe poziomy od końca 2014 r. Rynek obawia się teraz przede wszystkim problemów z podażą.

Fundamentalnym zagrożeniem jest dalszy spadek produkcji z Wenezueli. Według kwietniowego raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) wydobycie z tego kraju może spaść do 1,38 mln baryłek dziennie (bbl/d). To byłoby najmniej od lat 40. ubiegłego stulecia oraz 1 mln bbl/d poniżej poziomów sprzed dwóch lat.

W przyszłym miesiącu na spotkaniu OPEC może zostać przedłużone porozumienie o ograniczeniu wydobycia również na rok 2019. Coraz bliższe relacje kartelu oraz Rosji i skuteczność w podnoszeniu cen ropy mogą przerodzić się z sformalizowanie współpracy na czas nieokreślony. Byłaby to negatywna informacja dla konsumentów.

Warto także pamiętać, że w tym roku popyt na ropę ma wzrosnąć o ok. 1,5 mln bbl/d. Większą podaż natomiast mają zapewnić przede wszystkim Stany Zjednoczone (1,3 mln bbl/d). Przy malejących globalnych zapasach ropy oraz silnym wzroście popytu rośnie ryzyko, że jeżeli w USA nastąpi spowolnienie wzrostu produkcji, wtedy gwałtownie może się nasilić deficyt na rynku ropy. To może podtrzymywać ceny w kolejnych tygodniach.

Irańskie porozumienie zagrożone
Średnioterminowe elementy wspierające podwyżki cen ropy naftowej w najbliższych dniach ustąpią jednemu wydarzeniu. Do 12 maja prezydent Trump na zdecydować, czy nadal uczestniczyć w porozumieniu nuklearnym z Iranem zawartym w 2015 r. Dziś wiele wskazuje, że USA ponownie nałoży sankcje na Teheran.

To prawdopodobnie miałoby szerokie konsekwencje na rynku ropy naftowej. W perspektywie kilku miesięcy podaż z Iranu mogłaby się zmniejszyć o kilkaset tys. baryłek dziennie ze względu na utrudnioną współpracę z Iranem nawet firm spoza USA.

Według raportu bezpartyjnego Congressional Research Service (CRS) „Options to Cease Implementing the Iran Nuclear Agreement” z końca kwietnia całe porozumienie może upaść (oprócz Stanów Zjednoczonych uczestniczą w nim Niemcy, Wielka Brytania, Rosja, Chiny oraz Francja), gdyby USA się z niego wycofały, a Iran prawdopodobnie wróciłby do badań nad produkcją broni atomowej.

Inną konsekwencją zakończenia porozumienia według CRS może być także chęć posiadania broni atomowej przez Arabię Saudyjską w celu zmniejszenia hipotetycznego wpływu jej wyprodukowania przez Iran. Kolejnym negatywnym elementem dla bogatego w ropę regionu może być kryzys ekonomiczny w Iranie związany z sankcjami. Niesie to zwiększone ryzyko destabilizacji sytuacji wewnętrznej w Iranie i na całym Bliskim Wschodzie, a tym samym wzrostu ceny ropy naftowej.

Będzie coraz drożej
Jeżeli nie dojdzie do przedłużenia porozumienia z Iranem, to scenariuszem bazowym jest dalszy wzrost cen ropy i przekroczenie przez odmianę Brent wartości 80 dolarów za baryłkę. To spowodowałoby kolejną kilkunastogroszową podwyżkę cen na polskich stacjach.

Dodatkowo obawy o bilans sił na Bliski Wschodzie i rosnące ryzyko zaburzeń podaży w tym regionie mogłoby utrzymywać wysokie ceny znacznie dłużej niż wynikałoby to tylko i wyłącznie z czynników fundamentalnych.

Źródło: cinkciarz.pl

Najnowsze