Karolina Chojnacka

Nowa technologia od Forda, czyli bezpieczeństwo drogowe oparte na danych

Ford opracowuje cyfrowe narzędzie bezpieczeństwa drogowego, które może przewidywać potencjalne incydenty drogowe, korzystając z danych z różnych źródeł, w tym z podłączonych do sieci pojazdów i czujników drogowych. Inicjatywa jest następstwem szeroko zakrojonych badań Forda dotyczących tego, jak zaawansowane analizy i dane można wykorzystać do poprawy mobilności w mieście i bezpieczeństwa na drogach. Pozwoliło to ustalić, jak stosunkowo niewielkie ulepszenia mogą rozwiązać potencjalne problemy.

Każdego roku na drogach na całym świecie ginie ponad 1,3 miliona ludzi1 – około 3700 każdego dnia – a obrażenia odniesione w wypadkach drogowych są ósmą najczęstszą przyczyną zgonów na świecie.

Konsorcjum kierowane przez Forda opracowuje innowacyjne narzędzie do przewidywania potencjalnych incydentów drogowych, w celu poprawy bezpieczeństwa na drogach. Narzędzie wykorzystując dane z podłączonych do sieci pojazdów i inteligentnych czujników drogowych, mogłoby pomóc uczynić jazdę po mieście bezpieczniejszą i łatwiejszą.

Oparte na danych narzędzie bezpieczeństwa ruchu drogowego przeanalizuje informacje z pojazdów, inteligentnych czujników drogowych i danych władz lokalnych, aby przewidzieć prawdopodobne lokalizacje i możliwe przyczyny potencjalnych niebezpiecznych dla bezpieczeństwa ruchu drogowego wydarzeń. Te spostrzeżenia umożliwią miastom podjęcie odpowiednich działań, aby zająć się drogami i skrzyżowaniami, które stanowią największe zagrożenie dla użytkowników dróg.

Jon Scott, kierownik projektu City Insights, Ford Mobility, Europe, powiedział:

Wkrótce każdy nowy pojazd będzie pojazdem z dostępem do sieci, co jest dla nas okazją do ograniczenia liczby wypadków drogowych i znacznego ratowania życia. Współpracując z wiodącymi innowatorami, ekspertami i naukowcami – oraz przy wsparciu Innovate UK – naprawdę wierzymy, że możemy pomóc poprawić mobilność milionów osób na całym świecie.

Przeczytaj też: Ford wprowadza przegrody ochronne zapewniające dystans społeczny w modelach Transit i Tourneo

Ford Mobility współpracuje z partnerami, w tym z radą hrabstwa Oxfordshire, specjalistami od czujników sztucznej inteligencji Vivacity Labs oraz czołowymi naukowcami z Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Transportu Uniwersytetu Loughborough, przy wsparciu Transport for London. Celem jest przekształcenie narzędzia w rozwiązanie, które przyniesie korzyści miastom i użytkownikom dróg na całym świecie. Inicjatywa otrzymała teraz wsparcie finansowe od Innovate UK, funduszu innowacji wspieranego przez brytyjski rząd.

Nowa technologia od Forda, czyli bezpieczeństwo drogowe oparte na danych

Bezpieczeństwo drogowe oparte na danych

Ford przeprowadził szeroko zakrojone badania nad możliwościami pojazdów podłączonych do sieci i analizami predykcyjnymi w celu poprawy bezpieczeństwa na drogach. Teraz do 700 samochodów osobowych i użytkowych zostanie dobrowolnie podłączonych do sieci w Oxfordshire i Londynie w ramach 18-miesięcznego projektu rozpoczynającego się tego lata.

Szczegółowe dane telematyczne z pojazdów –  takie jak użycie pedału hamulca lub przyspieszenia oraz kąt skrętu kierownicy –  zostaną przeanalizowane wraz z informacjami z maksymalnie 25 dodatkowych inteligentnych czujników.

Przeczytaj też: Jak daleko dowiezie Cię elektryczny SUV Forda?

Eksperci przeanalizują dane kierowcy i pojazdu, a Rada Hrabstwa Oxfordshire skoncentruje się na tym, jak źródła danych dostarczane przez władze lokalne w połączeniu z narzędziem predykcyjnym mogą poprawić bezpieczeństwo ruchu drogowego dla wszystkich użytkowników.

Informacje i analizy zostaną wykorzystane do dalszego sprawdzania i rozwijania algorytmu i narzędzia cyfrowego bezpieczeństwa drogowego w komercyjny produkt, który przyniesie korzyści miastom i obywatelom na całym świecie.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Volvo wprowadza nowy XC40 Recharge Plug-in Hybrid T4, drugą hybrydową wersję premium kompaktowego SUV-a

Progresywny i zakrojony na szeroką skalę program elektryfikacji Volvo dostarczył drugi benzynowo-elektryczny hybrydowy układ napędowy typu plug-in do kompaktowego SUV-a XC40. Wprowadzenie nowego XC40 Recharge Plug-in Hybrid T4 zwiększa wybór klientów i otwiera wysoce wydajną technologię hybrydową typu plug-in na szerszy rynek.

Nowy system hybrydowy typu plug-in łączy 129-konny 1,5-litrowy silnik benzynowy, 82-konny silnik elektryczny i akumulator litowo-jonowy 10,7 kWh, aby zapewnić w pełni elektryczny zasięg jazdy do 43 km. Oznacza to, że​​ podróże do pracy można odbywać z zerową emisją z rury wydechowej i brakiem zużycia benzyny.

Siedmiobiegowa automatyczna skrzynia biegów sprawi, że ​​prowadzenie XC40 Recharge T4 powinno być łatwe i płynne.

Przeczytaj też: Nowy elektryczny SUV Volvo XC40 otwiera serię modeli Recharge

Oficjalne dane WLTP rejestrują emisję CO2 od zaledwie 47 g/km i oszczędność paliwa do 134,5 l/100 km. Ta wydajność leży u podstaw niskich codziennych kosztów eksploatacji XC40 Recharge T4.

Samochody będą dostępne w wersjach wyposażenia R-Design i Inscription, w cenie od 39 130 funtów, a pierwsze dostawy do klientów w Wielkiej Brytanii rozpoczną się w październiku 2020 roku.

Volvo wprowadza nowy XC40 Recharge Plug-in Hybrid T4, drugą hybrydową wersję premium kompaktowego SUV-a

Dodatkowo do  gamy XC40 dodano również dwie nowe wersje benzynowe mild-hybrid – B4 o mocy 197 KM z napędem na przednie lub wszystkie koła oraz B5 o mocy 250 KM, wyłącznie z napędem na wszystkie koła.

Wraz z niedawnym wprowadzeniem Recharge Pure Electric P8, XC40 oferuje teraz w pełni elektryczny akumulator, hybrydę benzynowo-elektryczną typu plug-in i zelektryfikowany silnik benzynowy mild-hybrid, rozszerzając tym samym ambitny program elektryfikacji Volvo.

Volvo Cars w zeszłym roku ogłosiło, że chce być firmą neutralną dla klimatu. Ma to się stać do 2040 roku.

Przeczytaj też: Volvo rezygnuje z diesli!

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Volta Zero – pierwszy elektryczny samochód dostawczy. Znamy datę premiery!

Volta Trucks potwierdziło, że w pełni elektryczna Volta Zero zostanie zaprezentowana podczas internetowej premiery o godzinie 11:00 CEST w czwartek 3 września 2020 roku.

Pierwszy specjalnie zbudowany, w pełni elektryczny, duży pojazd użytkowy, zaprojektowany specjalnie do transportu i dystrybucji paczek w centrach miast – Volta Zero – stanowi znaczący krok w dążeniu społeczeństw wielu miast do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla i poprawy bezpieczeństwa dla wszystkich użytkowników dróg.

Przeczytaj też: Czy da się oszczędzić ponad 2 litry paliwa na 100 km? Tak, dzięki odpowiednio dobranym oponom

Volta Trucks potwierdziło, że w pełni elektryczna Volta Zero zostanie zaprezentowana podczas internetowej premiery o godzinie 11:00 CEST w czwartek 3 września 2020 roku.

Premierę Volty Zero będzie można obejrzeć na stronie internetowej Volta Trucks, oraz TUTAJ.

Ogłaszając datę premiery, dyrektor generalny Volta Trucks, Rob Fowler, powiedział:

Trzy lata po narodzinach pomysłu Volta Zero cieszę się, że wkrótce będziemy mogli go zaprezentować. W 2017 roku zdaliśmy sobie sprawę z szansy, jaką jest dostarczenie dużego bezemisyjnego auta dostawczego do jazdy po mieście, i jak dużo korzyści może to przynieść branży logistycznej, ale także mieszkańcom obsługiwanego przez niego miasta.

Zmniejszenie zanieczyszczeń, poprawa bezpieczeństwa, zaoferowanie operatorom wiarygodnej alternatywy dla silnika spalinowego i pomoc w przejściu na elektryfikację były naszymi głównymi motywacjami od samego początku. Volta Zero spełniła wszystkie te ambicje w nadmiarze. Pomimo przeciwności, których wszyscy doświadczyliśmy w 2020 roku, na czas wypuszczamy Voltę Zero, co świadczy o silnym zespole i fantastycznych partnerach. Nie mogę się doczekać ujawnienia Volty Zero i zobaczenia ciężarówki w akcji w trakcie naszych pierwszych prób pilotażowych.

Przeczytaj też: Co druga ciężarówka nie spełniała norm emisji spalin!

Najnowsze

Kartka z napisem „zaopatrzenie” pozwala na jazdę po chodniku? No chyba nie

Pieszy z kamerką, przeganiający kierowców z chodników, powraca. I mimowolnie pokazuje problem obecny w dużych miastach.

Próby zmniejszenia ruchu samochodowego w centrach miast można obserwować już od wielu lat. W opinii wielu osób jeżdżenie własnym autem to kaprys i do rezygnacji z niego warto zachęcać społeczeństwo. Zwykle poprzez zawężanie ulic i likwidację miejsc parkingowych, w myśl zasady: „Nie przeszkadza ci, że stoisz w korku i trudno ci znaleźć miejsce parkingowe? To sztucznie wydłużymy korki i czas potrzebny na znalezienie parkingu – to z pewnością ”uspokoi” ruch w centrum”.

Nadgorliwy pieszy egzaminuje policjantów z przepisów dotyczących parkowania na chodniku

I o ile można dyskutować, czy słusznym działaniem jest utrudnianie ludziom życia, zamiast tworzyć dla nich alternatywy, które skłonią ich do dobrowolnej zmiany przyzwyczajeń, o tyle pewnym osobom nie powinno się życia utrudniać. Mowa o zawodowych kierowcach, którzy nie jeżdżą po mieście dla przyjemności, ale dlatego, że właśnie wiozą towar do sklepu pod twoim blokiem. Albo dostarczają ci przesyłkę, żebyś nie musiał tracić czasu na samodzielne odbieranie zamówienia.

Dwóch pijanych jechało skuterem z doczepionym wózkiem. Odczepił się

Niestety nikt nie myśli o takich osobach. Na poniższym wideo możecie zobaczyć kłótnię kuriera z dzielnym autorem (który tym razem wsiadł na rower), blokującym mu możliwość wjechania na drogę dla rowerów i zatrzymania się na chodniku. Kurier nie powinien na nie wjeżdżać, ale nie powinien też pozostawiać samochodu tam, gdzie pozostawił. Trochę postawiono pod ścianą, ponieważ okolica została zagrodzona słupkami, żeby nikt tu nie parkował. Dla przeciętnego kierowcy to najwyżej pewna niedogodność, ale co ma powiedzieć kurier? Zamiast dostarczyć szybko przesyłkę i ruszać do kolejnego klienta, ma krążyć po okolicy, szukając parkingu, a później iść piechotą dwie, trzy ulice z pudłami w rękach?

Nasz znajomy rowerzysta nie wie, że jest rowerzystą! Czy ktoś mu pomoże odzyskać tożsamość?

Dlatego kurierzy często uważają, że aby wykonać dobrze i szybko swoją pracę, muszą stawać gdzie się tylko da, dostarczyć przesyłkę i jechać dalej. Trudno nie wykazać pewnego zrozumienia dla ich postępowania. Nie rozumie go oczywiście autor nagrania, który nie widzi różnicy między kierowcą parkującym w obrębie przystanku dla wygody (koniec nagrania), a kimś kto zmuszony realiami swojej pracy zatrzyma się w miejscu niedozwolonym na pięć minut.

Czy za ten filmik nasz znajomy rowerzysta stanie przed sądem?

Naszym zdaniem jest inne rozwiązanie, niż likwidacja miejsc postojowych i osoba z kamerą na szyi, która „w czynie społecznym” przegania kurierów i dostawców z chodników. Wyznaczyć jedno lub dwa miejsca postojowe dla zaopatrzenia, kurierów, itp. Postawić przy nich stosowny znak i poprosić straż miejską, żeby przez tydzień stała za rogiem i wlepiała mandaty wszystkim kierowcom, którzy staną tam „tylko na sekundkę do fryzjera, no przecież i tak tu nikt nie stoi”. Takie rozwiązanie byłoby chyba korzystniejsze.

Najnowsze

Nasz znajomy rowerzysta nie wie, że jest rowerzystą! Czy ktoś mu pomoże odzyskać tożsamość?

Może reagujemy z przesadną troską, ale chyba czas, żeby ktoś się nim zajął i mu pomógł. Bo to już nie chodzi o zwykłą ignorancję i nieznajomość przepisów ruchu drogowego.

Rowerzyści mają różne wymówki, aby usprawiedliwić łamanie przez siebie przepisów. Bardziej rozgarnięci snują opowieści o tym, że drogi dla rowerów są „niewygodne”, albo „zatłoczone”. Rozumiemy zatem, że kierowcy mogą jeździć na przykład buspasami, a w razie zatrzymania bronić się, że na buspasie nawierzchnia jest mniej dziurawa i samochodów mniej?

Dlaczego „kolarze” nie jeżdżą po drogach dla rowerów – wyjaśnia „król rowerów”

Nasz znajomy rowerzysta zwykle na uwagi, że powinien jechać drogą dla rowerów, odpowiada „no i co?”. Cóż, każdy tłumaczy się jak umie. Do tej pory myśleliśmy, że uważał się za kogoś, kto nie musi znać przepisów, albo może stosować się tylko do tych, które lubi. Teraz zastanawiamy się, czy czasem nie sądzi, że wcale nie jeździ rowerem, ale samochodem lub motocyklem!

Rowerzysta celowo naraża się na niebezpieczne sytuacje, i dziwi się, że do nich dochodzi

Skąd takie podejrzenie? Zobaczcie jego nowe nagranie. Najpierw porusza się w miejscu, w którym w oczywisty sposób zrezygnowano z ruchu pieszo-rowerowego (brak chodników, dróg dla rowerów, wielopasmowa ulica), a po chwili mija znak „zakaz wjazdu rowerów”. Po prawej stronie widać za to dachy domów – tam prawdopodobnie znajdują się chodniki i ulica, po której bezpiecznie może poruszać się rowerzysta.

Czy za ten filmik nasz znajomy rowerzysta stanie przed sądem?

Autor nagrania jedzie jednak dalej i wjeżdża do tunelu. Każdy rozumie, że to szczególnie niebezpieczne miejsce dla rowerzysty, ponieważ nawet z oświetleniem, kierowca przez pierwszą sekundę-dwie po wjechaniu do ciemnego miejsca, może go nie zauważyć. Rozumie to każdy, poza… chyba wiecie kim. I to nam dało do myślenia. Skoro rowerzysta ten ignoruje nawet znaki, które go dotyczą i wjeżdża w miejsca, gdzie istnieje realne zagrożenia dla jego zdrowia i życia, to może sądzi, że jest na przykład motocyklistą? To by tłumaczyło wiele jego zachowań, jak na przykład jeżdżenie dwupasmową drogą krajową i to nie poboczem, ale prawym pasem.

Najnowsze