Nasz znajomy rowerzysta tym razem mógł mieć rację (szok)?

Poczucie bycia ponad prawem cechuje niestety nie tylko tego rowerzystę, ale to on właśnie postanowił nagrywać swoje wykroczenia i chwalić się nimi w internecie.

Okoliczności tego zdarzenia są klasyczne dla tego rowerzysty. Porusza się wielopasmową ulicą, a kiedy jakiś kierowca zwraca mu uwagę, że obok biegnie droga dla rowerów i to nią powinien się poruszać, odpowiada „i co z tego”.

Dlaczego „kolarze” nie jeżdżą po drogach dla rowerów – wyjaśnia „król rowerów”

Tym razem uwagę zwrócił mu nie byle kto, bo były dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Nasz znajomy rowerzysta go rozpoznał, więc tym razem nie tylko zamieścił widoczny numer rejestracyjny (który według prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych jest daną osobową i podlega ochronie), ale także jego imię nazwisko oraz zdjęcie. Odważnie.

Numer rejestracyjny jak Pesel? Według prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych to też dana osobowa!

Najciekawsze w tym nagraniu jest jednak to, że nasz znajomy rowerzysta tym razem miał rację! No… odrobinę racji. Rzeczywiście na drodze przejazdu, którą sobie wybrał, nie było drogi dla rowerów i faktycznie chcąc kontynuować jazdę musiałby zjechać na czteropasmową ulicę. Lecz w momencie, kiedy kierowca zwracał mu uwagę, obok niego znajdował się jeszcze ciąg pieszo-rowerowy. Rozumiemy, że rowerzyście nie uśmiechało się zeskakiwanie z krawężnika na ruchliwą arterię tylko po to żeby przepisowo pokonać niecałe 200 m. Mógł uznać nawet taki manewr za mniej bezpieczny, niż przejechanie tego odcinka ulicą.

Szok! Nasz znajomy rowerzysta skrytykował kierowców i miał rację. Ale sam przepisy też złamał

Rzecz w tym, że nasz znajomy rowerzysta nie broni się troską o własne bezpieczeństwo, tylko zarzuca innym nieznajomość przepisów (które nawet przywołuje!), chociaż to właśnie on je łamie. Nagranie wskazuje też, że przed skrętem w lewo na skrzyżowaniu, widocznym na początku filmu, też poruszał się drogą wielopasmową, wzdłuż której biegnie droga dla rowerów i na której obowiązuje ograniczenie do 70 km/h (co uprawniałoby go do jazdy chodnikiem, gdyby nie było tam DDR). Ale nasz znajomy rowerzysta jeździł przecież nawet po drogach z ograniczeniem do 100 km/h, więc co to dla niego.

Najnowsze

Stylmartin Audax Glam i Jungle – wystrzałowe buty dla motocyklistek

Marka Stylmartin udowadnia, że buty motocyklowe nie muszą być nudne. Dwa kobiece wersje Audax są całkiem zaskakujące!

Stylmartin Audax Glam i Jungle to dwie tegoroczne propozycje, w segmencie obuwia motocyklowego dla kobiet, od Stylmartin. Te motocyklowe sneakersy to świetne połączenie praktyczności i bezpieczeństwa z odrobiną mody i szaleństwa.

Wygląd butów motocyklowych Stylmartin z linii SPORT U  jest inspirowany obuwiem samochodowym tej marki z lat 80-tych. A połączenie tego z modnymi tkaninami i detalami sprawiają, że od butów Audax trudno oderwać wzrok.

Skórzana cholewka Glam jest połączona z błyszczącą tkaniną, a w wersji Jungle – materiałem zamszowym z nadrukiem zebry. Te retro, wystrzałowe modele spodobają się motocyklistkom, które nudy w ubiorze nie lubią.

Oprócz niebanalnego wyglądu Audax oczywiście chronią stopę motocyklistki. Po obu stronach kostek znalazły się ochraniacze Malleolus PU. O komfort dba wszyta wodoodporna, a jednocześnie oddychająca, membrana. Podeszwa jest antypoślizgowa, a wewnątrz umieszczono anatomiczną i perforowaną wkładkę. Zapięcie to sznurówki w połączeniu z zabezpieczeniem dwóch rzepów. Stylmartin Audax posiadają certyfikat CE i są zgodne z normą EN 13634:2017.

Te damskie sneakersy są dostępne w rozmiarach od 36 do 42, a w Polsce dealerem marki Stylmartin jest Modeka.

Najnowsze

Czy ciężarówka może w trasie zaliczyć szybki pit stop? Okazuje się, że tak!

Przewóz towaru niesprawną ciężarówką to niestety szara polska rzeczywistość. Zwykle kontrola Inspekcji Transportu Drogowego oznacza w takim przypadku koniec trasy, ale ten kierowca miał asa w zanadrzu.

Brak świateł hamowania stop w 32-tonowej ciężarówce zwrócił uwagę inspektora typującego pojazdy do kontroli prowadzonych przez dolnośląską Inspekcję Transportu Drogowego. Po zatrzymaniu okazało się, że niebezpiecznych usterek w pojeździe było więcej.

Z opon wystawały druty, nie wszystkie koła miały hamulce, a oś podtrzymywał materiałowy pas!

Kierowca zatrzymanej ciężarówki tłumaczył inspektorom, że omyłkowo założył światła na odwrót. W konsekwencji po naciśnięciu pedała hamulca, zapalały się światła cofania zamiast świateł stop. Kontrola wykazała także, że ciężarówka jechała na mocno już zużytych oponach. Dalsza jazda stwarzała realne zagrożenie bezpieczeństwa na drodze. Pojazd nie posiadał także wymaganego oznaczenia.

W trakcie kontroli przewoźnik wezwał na miejsce serwis mobilny. Specjaliści wymienili cztery opony w ciężarówce, poprawnie zamontowali lampy, uzupełnili także luki w oznakowaniu. Dzięki ekspresowej naprawie przewoźnik uniknął zakazu jazdy i inspektorzy dopuścili pojazd do ruchu Nie uniknął jednak kary – zostało wobec niego wszczęte postępowanie administracyjne za wcześniej stwierdzone nieprawidłowości. Konsekwencje niebezpiecznej jazdy poniósł też kierowca – otrzymał mandat karny.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Ann Bradshaw: pionierka w zarządzaniu mediami w F1

Ann Bradshaw została jednym z pierwszych rzeczników prasowych w Formule 1, kiedy dołączyła do zespołu Williamsa w sezonie 1985. Pozostała związana z brytyjskim zespołem przez następną dekadę, zarządzając komunikacją w ich najbardziej udanym okresie w F1. Bradshaw jest jedną z najbardziej doświadczonych osób pracujących w paddocku. To pionierka w zarządzaniu mediami zespołowymi i byciu rzecznikiem prasowym w F1.

Pierwsze spotkanie Ann Bradshaw ze sportami motorowymi nastąpiło w latach 70., kiedy  była dziennikarką.  Jej znajomy z zespołu Yardley BRM usłyszał o wakacie na stanowisku Oficera Zawodów w British Racing and Sports Car Club (BRSCC) i pomyślał, że Ann będzie tam idealnie pasować.

Bradshaw przyjęła to stanowisko. Była odpowiedzialna za PR i zarządzanie weekendami wyścigowymi, w tym koordynację pracy wielu dziennikarzy zaangażowanych w Formułę 1, gdzie jej własne doświadczenie dziennikarskie okazało się nieocenione.

Następnie Ann przeszła do magazynu „Autosport”, gdzie była asystentką redaktora rajdów samochodowych, a następnie pracowała w brytyjskim organie zarządzającym sportami motorowymi RACMSA, zanim pojawiła się okazja do pracy w paddocku Formuły 1. To był czysty przypadek. Po prostu pewnego dnia została poproszona przez dział promocji CSS o pomoc w PR dla Canona, który był sponsorem tytularnym Williamsa.

Zaangażowanie Bradshaw w sprawy Williamsa powoli rosło, aż w 1985 roku przyjęła funkcję Team Press Officer, co było wówczas stosunkowo nowym stanowiskiem. Od 1987 roku nie opuściła ani jednego wyścigu.

To były zupełnie inne czasy niż dziś. Przed erą komputerów, telefonów komórkowych i Internetu było bardzo niewiele okazji dla rzeczników prasowych, by przekazać istotne informacje. Telewizyjni nadawcy transmitowali wyścig i niewiele więcej przed lub po. Nie było wyznaczonego czasu na PR-owe rozmowy z kierowcami i kluczowymi członkami zespołów. Ann Bradshaw musiała więc korzystać z każdej możliwej okazji, aby uzyskać wewnętrzne informacje od zespołu, między innymi poprzez rutynowe wywiady z Keke Rosbergiem i innymi pracownikami Williamsa, z których następnie tworzyła komunikaty prasowe i dystrybuowała je za pośrednictwem centrum medialnego F1 lub poczty:

Sama byłam dziennikarką, więc naprawdę wiedziałam, co dziennikarze powinni wiedzieć. Wiedziałam, jakich informacji chcą ludzie. Najlepszą rzeczą jest udzielenie ludziom informacji, zanim o nie poproszą.

Bradshaw dalej pracowała w Williamsie, gdy F1 wkroczyła w erę cyfrową. Wraz z pojawieniem się komputerów, Internetu oraz urządzeń mobilnych trzeba było publicznie reprezentować kierowców od Piqueta i Mansella po Hilla i Villeneuve’a.

Ann Bradshaw opuściła Williamsa pod koniec 1996 roku, po zdobyciu przez Damona Hilla tytułu mistrza świata.

Najważniejszym dla niej wydarzeniem w jej karierze w Williamsie było Grand Prix Japonii w 1996 roku,  kiedy Damon Hill wygrał mistrzostwo świata. Najtrudniejszym momentem było zaś zarządzanie zespołami PR po fatalnym, śmiertelnym wypadku Ayrtona Senny w 1994 roku.

Ann Bradshaw: pionierka w zarządzaniu mediami w F1

Przeczytaj też: Claire Williams: nie było łatwo

Chcąc zrobić coś „innego niż F1”, Bradshaw opuściła paddock Formuły 1, aby dalej się rozwijać i wykorzystać szereg innych możliwości w sportach motorowych, w tym między innymi w WTCC i Formule BMW.

A1GP – nowa, ale niezbyt długo istniejąca seria wyścigów pojedynczych marek – była kolejnym krokiem w karierze Ann i jednym z najprzyjemniejszych okresów w jej karierze. Jej bogate doświadczenie w PR motorsportu i kontakty dziennikarskie  przyniosły wymierne korzyści raczkującej serii, która stale się rozwijała. Niestety, po czterech sezonach mistrzostwom zabrakło funduszy i zostały odwołane:

Znałam dobrze wszystkie media, więc była to tylko kwestia sprzedania innej historii. To był jeden z najbardziej ekscytujących i przyjemnych okresów w mojej karierze w motorsporcie. To było szaleństwo, ale w pewnym sensie wymyśliliśmy zasady i zadziałało. Niestety, pieniądze się skończyły.

Po upadku A1GP Ann Bradshaw zwróciła się ku niezależnej pracy – w tym do bycia PR-owcem wielu młodych gwiazd sportów motorowych, w tym Sebastiana Vettela, Felipe Nasra czy Carlosa Sainza. Co było wyzwaniem w tej pracy?

Wyzwaniem jest upewnienie się, że zarządzasz czasem kierowcy w najlepszy możliwy sposób . Nie może zrobić dla mediów wszystkiego, o co go poproszono, poza samochodem, dlatego ważne jest ustalenie priorytetów.

W 2017 roku powróciła do pracy w Formule 1 na pełen etap, ponownie wiążąc się z Williamsem. Obecnie współpracuje z tym zespołem jako wolny strzelec, w niepełnym wymiarze godzin. Dodatkowo Bradshaw wykorzystuje swoje doświadczenie związane z A1GP, koordynując PR-em innej początkującej serii – W-Series, serii wyścigowej wyłącznie dla kobiet, która zadebiutowała w 2019 roku.

Ann Bradshaw: pionierka w zarządzaniu mediami w F1

Przeczytaj też: Kobieca seria wyścigowa W Series – organizatorzy ujawniają plany na sezony 2020 i 2021!

Ann Bradshaw pracowała przy wielu wyścigowych seriach i radziłaby innym obrać właśnie taką drogę, jeśli chcą dotrzeć do Formuły 1:

Zawsze mówię, żeby nie myśleć o F1 jako o jedynej serii sportów motorowych, w której można pracować. Radzę każdemu angażować się na niższych poziomach, ponieważ dają one dobre podstawy. Praca jest ciężka, więc trzeba być przygotowanym na to, by poświęcić jej wiele godzin. Nie chodzi tylko o wyścigi, to jest nagromadzenie, długie noce w pracy, a także upadki i wzloty. W swojej karierze uprawiałam każdą dyscyplinę sportu i kochałam wszystkie. Formuła Ford, samochody sportowe, samochody turystyczne, rajdy samochodowe itp. są równie satysfakcjonujące jak F1.

Bradshaw jest jedną z najbardziej doświadczonych osób pracujących w paddocku. To pionierka w zarządzaniu mediami zespołowymi i byciu rzecznikiem prasowym. Jej rozległa wiedza sprawia, że jest idealną osobą, do inspirowania innych oraz reprezentowania młodych i niedoświadczonych kierowców w szalonym świecie Formuły 1.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Nico Hulkenberg zastąpi zarażonego koronawirusem Sergio Pereza

Nico Hulkenberg zastąpi w trakcie Grand Prix Wielkiej Brytanii za kierownicą bolidu Racing Point zarażonego koronawirusem Sergio Pereza.

Po tym jak wyniki testu na obecność koronawirusa dały niejednoznaczne wyniki Sergio Perez przebywa w izolacji. Kierowca Racing Point dla bezpieczeństwa pozostałych zawodników i pracowników F1 nie pojawił się na torze, czekając na wyniki ponownego testu. W czwartek wieczorem poinformowano, że Perez jest chory na COVID-19.

Przeczytaj też: Sergio Perez ma koronawirusa! Kiedy wróci do ścigania? Kto go zastąpi?

Natychmiast ruszyła lawina spekulacji, kto zastąpi Meksykanina za kierownicą bolidu Racing Point. Role kierowców rezerwowych w Racing Point pełnią Esteban Gutiérrez i Stoffel Vandoorne. Prawdopodobieństwo, że Vandoorne pojedzie za Pereza było nikłe ponieważ Belg przygotowuje się do startów w Formule E w Berlinie. Z kolei Gutiérrez nie ścigał się w Formule 1 od 2016 roku. Głośno mówiło się o tym, że być może Nico Hülkenberg zastąpi Meksykanina.

I to właśnie ta ostatnia opcja okazała się prawdą. Zespół Racing Point w piątek poinformował, że Nico Hulkenberg zastąpi zarażonego koronawirusem Sergio Pereza.

Występ w barwach Racing Point może być niezwykłą szansą dla Hulkenberga, który w zeszłym sezonie pożegnał się z królową sportów motorowych. Niemiec jest rekordzistą pod względem występów w F1 bez podium. 177 startów i ani jednego podium. Teraz może się to zmienić. Bolidy Racing Point są wyjątkowo szybkie i konkurencyjne, a nikt nie wątpi w to, że Nico ma odpowiednie umiejętności, by wreszcie stanąć na wymarzonym podium.

Myślicie, że mu się to uda?

Przeczytaj też: Grand Prix Hiszpanii odbędzie się, mimo pogarszającej się w kraju sytuacji epidemiologicznej

Najnowsze