Nasz znajomy rowerzysta egzaminuje kierowcę z kolorów. Trafił na daltonistę?

„Obywatelskie” egzaminowanie kierowcy ze znajomości przepisów przez rowerzystę może wyglądać trochę kuriozalnie. Ale rowerzysta miał rację.

Dobrze znany naszym czytelnikom miłośnik rowerów i przechwalania się swoją pogardą dla przepisów ruchu drogowego, , jest bardzo wyczulony na nieprawidłowe zachowanie innych kierujących. Tym razem ponownie zarejestrował czyjeś wykroczenie.

Rowerzysta przejechał na czerwonym świetle na oczach policji. Myślał, że jest bezkarny?

Kiedy autor nagrania zatrzymał się przed sygnalizatorem na widok czerwonego światła, koło niego przejechał bus. Żółty sygnał zapalił się 4-5 sekund wcześniej, więc kierujący samochodem miał naprawdę sporo czasu na reakcję. Nic go nie zaskoczyło, podjął świadomą decyzję, żeby wjechać na skrzyżowanie na czerwonym świetle.

Kto policzy ile wykroczeń popełnił ten rowerzysta jednym manewrem?

Rowerzysta dogonił go na kolejnych światłach (tym razem zatrzymał się na czerwonym) i zaczął złośliwie wypytywać czy „dobrze ze wzrokiem”, a później jakie światło było na wcześniejszym skrzyżowaniu. Kierowca busa udał, że nie wie o co chodzi i odparł „żółte”.

Najnowsze

Osobliwe zachowanie kierowcy na drodze. Był złośliwy czy pijany?

Samochód jadący nie do końca po swoim pasie, to nie zawsze oznaka, że za kierownicą siedzi pijany. Częściej to ktoś zapatrzony w telefon. W tym przypadku powód mógł być jednak inny.

Nagranie nosi tytuł „Czwartkowy kierowca” i coś rzeczywiście jest na rzeczy. Nie był to raczej kierowca niedzielny, ani poniedziałkowy (czyli po upojnym weekendzie). Mimo to zachowywał się bardzo nietypowo.

Zaparkował auto przy samych drzwiach budynku. Uczynny kierowca je odholował

Na początku jedzie powoli i w sposób niezdecydowany, jakby zastanawiał się, czy powinien w tym miejscu skręcić. Pojechał jednak prosto, ale trzymając się lewej strony ulicy, czasem środka. Jest pijany i ma problem z trzymaniem się swojego pasa?

Kierowca Golfa nie wiedział, że na zderzaku siedzi mu policja. Musiał się zdziwić

Kierowca auta z kamerą podejmuje próbę wyprzedzenia go, ale kierujący przed nim nagle zajeżdża mu drogę. Może jest więc nie pijany, tylko złośliwy? Ale dlaczego? Autor nagrania ani razu na niego nie zatrąbił. Kolejna próba wyprzedzenia kończy się już powodzeniem, ale nagranie natychmiast się kończy. Może później była jakaś konfrontacja między kierowcami?

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Co wpływa na popularność samochodów elektrycznych?

Kierowcy chcieliby, aby cena samochodów elektrycznych wynosiła 130 000 złotych. Powinny się one ładować średnio 31 minut i mieć zasięg przynajmniej 469 km.

Opublikowane przez Castrol nowe badanie powstało na podstawie opinii konsumentów, opiekunów flot oraz liderów przemysłu motoryzacyjnego na całym świecie. Jego celem było zbadanie, jakie czynniki mają wpływ na decyzje kierowców dotyczące zakupu pojazdów elektrycznych. Mandhir Singh, dyrektor generalny Castrol, wyjaśnia:

W przypadku branży motoryzacyjnej, na którą pandemia koronawirusa miała znaczny wpływ, samochody elektryczne mogą odgrywać główną rolę w przyspieszeniu redukcji emisji dwutlenku węgla. Badanie przeprowadzone przez Castrol wykazało, że konsumenci mają pozytywne nastawienie do przejścia na samochody elektryczne do 2024 roku, jednak aby to pozytywne nastawienie przełożyło się na decyzje dotyczące zakupów, musimy się bardziej zaangażować w ten proces. Trzy warunki wynikające z badania jasno wskazują, na czym branża motoryzacyjna powinna się skupić, aby zwiększyć tempo „rewolucji elektrycznej”.

Badanie Castrol opiera się na ośmiu rynkach pojazdów elektrycznych na świecie (Chiny, Francja, Niemcy, Indie, Japonia, Norwegia, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone)  i analizuje pięć kluczowych wyzwań, z którymi należy się zmierzyć, aby wspierać dalszy rozwój rynku samochodów elektrycznych. Wyjaśnia ponadto różnice priorytetów konsumentów i opiekunów flot.

Przede wszystkim cena

Cena jest głównym czynnikiem wpływającym na tempo popularyzacji samochodów elektrycznych. 63% badanych twierdzi, że zakup samochodu elektrycznego przekracza obecnie ich budżet. Badania dowiodły, że błędne wyobrażenia na temat kosztów konserwacji mogą powstrzymywać konsumentów przed przejściem na samochód elektryczny, ponieważ 65% z nich uważa, że utrzymanie samochodu elektrycznego jest bardziej kosztowne niż pojazdu z silnikiem spalinowym.

Chociaż kwota 130 000 złotych jest punktem krytycznym, biorąc pod uwagę średnią światową, różni się ona w zależności od rynku. Przeciętny japoński konsument jest gotów zapłacić maksymalnie 160 000 PLN złotych podczas gdy konsumenci brytyjscy nie chcą przekraczać 110 000 złotych.

Krótszy czas ładowania

Konsumenci uznali czas ładowania za drugą najważniejszą barierę dla popularyzacji samochodów elektrycznych. Średni maksymalny czas ładowania, jaki osoby biorące udział w badaniu uznały za możliwy do zaakceptowania, wynosi 31 minut. Dwóch na trzech konsumentów uważa, że pojazdy elektryczne będą dominować na drogach tylko, gdy ich naładowanie będzie zajmowało w przybliżeniu tyle samo czasu, co napełnienie zbiornika paliwem w przypadku pojazdów spalinowych.

Co wpływa na popularność samochodów elektrycznych?

Przeczytaj też: Ponad 7 tysięcy samochodów z napędem elektrycznym jeździ po polskich drogach

Odpowiedni zasięg

Zasięg jest trzecim co do ważności czynnikiem dla konsumentów. Trzy z pięciu badanych osób obawiają się, że może to być istotną przeszkodą w popularyzacji samochodów elektrycznych. Przeciętny kierowca oczekuje, że po jednym ładowaniu będzie mógł pokonać 469 km, czyli w przybliżeniu odległość z Londynu do Paryża. Jest to zaledwie 72 km więcej, niż specjaliści z branży samochodów elektrycznych mogą zaoferować już teraz (zgodnie z odpowiedziami, jakich udzielili w ankiecie).

Dwóch na trzech konsumentów biorących udział w badaniu korzysta jednak z samochodu głównie podczas dojazdów do pracy lub na krótkich trasach. Może to oznaczać, że właśnie „niepokój dotyczący zasięgu” sprawia, iż preferują oni pojazdy mogące pokonać znaczną odległość na jednym ładowaniu.

2024 — rok samochodów elektrycznych?

Z badania wynika, że kierowcy rozważają zakup samochodu elektrycznego do 2024 roku. Niemal dwie trzecie (61%) badanych osób mówi jednak, że woli „poczekać i zobaczyć, jak sytuacja się rozwinie”. Z kolei ponad połowa (54%) opiekunów flot mówi, że czekają, aż konkurencja przejdzie na samochody elektryczne, zanim podejmą decyzję.

Podsumowując, zmniejszenie kosztów i czasu ładowania pojazdów elektrycznych przy jednoczesnym zwiększeniu zasięgu, infrastruktury i oferty pojazdów będzie mieć decydujące znaczenie dla przekonania konsumentów do zmiany.

Aby  większość społeczeństwa szybko przeszła na samochody elektryczne, cena takich pojazdów nie może przekraczać 130 000 złotych), czas ładowania 31 minut, a ponadto muszą one zapewniać zasięg 469 km na jednym ładowaniu.

Co wpływa na popularność samochodów elektrycznych?

Przeczytaj też: Czy właściciele samochodów elektrycznych i hybrydowych typu plug-in mogą zasilać swoje auta energią elektryczną ze źródeł odnawialnych?

Szacuje się, że rynek pojazdów elektrycznych może być wart 367 miliardów dolarów rocznie do 2025 roku, jeśli zostaną spełnione wszystkie trzy wymienione wyżej warunki. Oprócz tego znaczenie ma także odpowiednia infrastruktura: 70% ankietowanych konsumentów uważa, że większość nowych samochodów będzie miała napęd elektryczny, gdy stacje ładowania będą tak łatwo dostępne jak stacje paliw.

Najnowsze

Kierowcy grozi nawet 10 lat więzienia! A zaczęło się od niezapiętych pasów

Drobne niedopatrzenie było powodem zatrzymania kierowcy Sprintera, przez policyjny patrol. W trakcie kontroli mężczyzna pogrążył jednak nie tylko siebie, ale i własnego syna!

Sytuacja miała miejsce w Bydgoszczy, a zaczęła się od zatrzymania przez patrol drogówki kierowcy Mercedesa Sprintera. Funkcjonariusze zauważyli, że mężczyzna prowadzi pojazd mając niezapięty pas bezpieczeństwa. Ten drobiazg, który prawdopodobnie zakończyłby się pouczeniem, rozpoczął prawdziwą lawinę wydarzeń.

Jechał zdemolowanym autem, nie miał prawa jazdy, ale za to był pod wpływem narkotyków

Po pierwsze mężczyzna nie posiadał przy sobie żadnego dokumentu tożsamości, w tym prawa jazdy. Funkcjonariusze sprawdzili przy okazji stan techniczny pojazdu, który był w opłakanym stanie. Mercedes miał niesprawny elektroniczny drogomierz, brakowało tabliczki informacyjnej z numerem rejestracyjnym na przedniej szybie, spod pojazdu wyciekały płyny eksploatacyjne, brakowało oświetlenia tylnej tablicy rejestracyjnej, przewody układu hamulcowego, znajdujące się pod pokrywą silnika, były prowizorycznie zaciśnięte obcęgami i plastikową opaską zaciskową, a akumulator nie miał mocowania.

Stan pojazdu był tym bardziej zastanawiający, że w trakcie sprawdzania go w systemie informatycznym okazało się, że dzień wcześniej uzyskał pozytywny wynik okresowego badania technicznego! Wprowadzony w systemie był też stan drogomierza. Kierowca stwierdził, że sam uszkodził drogomierz, chociaż nie był w stanie wytłumaczyć w jaki sposób. Policjanci postanowili skontaktować się ze stacją kontroli pojazdów, która wydała pozytywny wynik badań. Funkcjonariusz dodzwonił się do stacji, lecz nie mógł uzyskać odpowiedzi w jaki sposób pracownicy odczytali stan licznika. Zresztą na żadne zadane pytanie przez policjanta pracownik stacji nie był w stanie odpowiedzieć.

Na połamanych deskach i z uszkodzonymi hamulcami przewoził wielotonowy ładunek

Jeden z policjantów oznajmił 63-latkowi, że dowód rejestracyjny Mercedesa zostanie zatrzymany. Ponadto, poinformował o sporządzeniu dokumentacji z kontroli stanu technicznego pojazdu, mogącej być podstawą do weryfikacji przez organ nadrzędny rzetelności dokonywanych badań stanu technicznego pojazdów, wykonywanych przez wskazaną stację kontroli pojazdów.

W tym momencie kierowca oznajmił, żeby tego nie robić, ponieważ właścicielem stacji jest jego syn i auto również należy do niego. Prosił o ukaranie go tylko mandatem. W rozmowie przyznał, że wiedział o niesprawnym aucie, lecz był na to przygotowany. Funkcjonariusz zapytał, czy zdaje sobie on sprawę z konsekwencji swojego działania. Na co mężczyzna się uśmiechnął i wyciągnął z kieszeni spodni zwitek pieniędzy, a następnie wcisnął policjantowi do ręki.

Kierowca próbuje pouczać policjanta za kierownicą. Zbłaźnił się?

To przypieczętowało los mężczyzny. Funkcjonariusz poinformował go, że jest zatrzymany w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa tzw. korupcji czynnej. Mężczyzna wręczył policjantowi cztery stuzłotowe banknoty. Pieniądze zostały zabezpieczone, a o zdarzeniu natychmiast został poinformowany dyżurny. Na miejsce przyjechał technik kryminalistyki oraz drugi patrol, który zabrał mężczyznę do komisariatu w Fordonie. Natomiast Mercedes został przekazany wskazanej przez niego osobie.

Fordońscy śledczy zebrali materiał dowodowy i przekazali go do prokuratury. Prokurator zaś przedstawił 63-latkowi zarzut próby udzielenia korzyści majątkowej osobie pełniącej funkcję publiczną w związku z pełnieniem tej funkcji, aby skłonić ją do naruszenia przepisów prawa. Następnie po jego przesłuchaniu postanowił zastosować wobec mężczyzny policyjny dozór. Teraz może mu grozić do 10 lat pozbawienia wolności.

Wielka akcja kontroli spalin. Na dymomierzu zabrakło skali!

To jednak nie koniec jego problemów. Funkcjonariusze skierują też wniosek o ukaranie do sądu za brak zapiętych pasów bezpieczeństwa, brak dokumentu prawa jazdy podczas kontroli i kierowania pojazdem o niewłaściwym stanie technicznym. Natomiast policjanci z bydgoskiego ruchu drogowego skierowali już pismo do organu nadzorującego stacje kontroli pojazdów, informujące o ujawnionych nieprawidłowościach.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Williams opuszcza Formułę 1!

Po 23 latach i 739 wyścigach rodzina Williamsa odchodzi z Formuły 1. Po Grand Prix Włoch Claire Williams przestanie pełnić funkcję zastępcy szefa zespołu.

W sierpniu amerykańska firma inwestycyjna Dorliton Capital kupiła zespół Williams Racing. I choć wszystko miało pozostać bez zmian, to ekipa z Grove właśnie zaczyna pisać nowy etap swojej historii.

Przeczytaj też: Zespół Williamsa sprzedany!

Rodzina Williamsa całkowicie oddaje stery nowym właścicielom. Po 23 latach i 739 wyścigach rodzina Williamsa odchodzi z Formuły 1. Po Grand Prix Włoch Claire Williams przestanie pełnić funkcję zastępcy szefa zespołu:

Z ciężkim sercem odchodzę od swojej roli w zespole. Miałam nadzieję, że będę kontynuowała swoją kadencję w przyszłości i zachowam dziedzictwo rodziny Williamsów dla następnego pokolenia.

Wiem, że znaleźliśmy odpowiednich ludzi, którzy zabiorą zespół z powrotem na początek stawki, zachowując jednocześnie dziedzictwo Williamsa. Podjęłam decyzję o odejściu od zespołu, aby umożliwić Doriltonowi nowy start jako nowemu właścicielowi. Nie była to łatwa decyzja, ale uważam, że jest dobra dla wszystkich zaangażowanych.

Przeczytaj też: Lekarze i pielęgniarki zasiądą na trybunach GP Włoch

Pomimo tej zmiany nazwa zespołu, jak deklarowano wcześniej, ma pozostać bez zmian.

A przed nowymi właścicielami pierwsze, wyjątkowo trudne zadanie – kto zastąpi Claire Williams i stanie na czele zespołu?

Najnowsze