Najszybsze kobiety w historii NASCAR

To już 63 lata, od kiedy pierwsza kobieta wystartowała w oficjalnych wyścigach samochodów seryjnych w USA. Jak wyglądały początki tego sportu? Jaką rolę odegrały w nim zawodniczki? Jak zapowiada się kolejny rok zmagań i dlaczego to właśnie panie uwielbiają oglądać te wyścigi?

Istnieje sport motorowy… i istnieje NASCAR –  to zdanie często można usłyszeć, oglądając relację amerykańskich stacji telewizyjnych z wyścigów samochodów seryjnych. Dla nich NASCAR to już praktycznie branża, z zapleczem 75 milionów fanów, którzy śledzą relacje w telewizji, oraz podróżują po całym kraju, aby na żywo dopingować swoich ulubionych kierowców.

Czym jest NASCAR?
NASCAR (National Association for Stock Car Auto Racing) jest to największa federacja wyścigowa w Stanach Zjednoczonych, której celem jest organizacja wyścigów seryjnych samochodów. Siedziba znajduje się w mieście Daytona Beach na Florydzie. Już na początku XX wieku, zbierali się tam pasjonaci szybkiej jazdy i urządzali między sobą wyścigi, na owalnym torze, którego jedną część stanowiła plaża, a drugą stanowa droga A1A.

 

Szczegółowy podział na serie NASCAR z ich opisem, informacje o nazewnictwie w poszczególnych latach, dopuszczalne pojemności silników i typowe osiągi samochodów oraz tory wyścigowe NASCAR znajdziesz poniżej w naszym opracowaniu – patrz materiały dodatkowe.

Pierwsi kierowcy umiejętności szybkiej jazdy uczyli się w dość nietypowy sposób – większość zawodowo zajmowała się dostawą alkoholu w czasach prohibicji w USA. To specyficzne zajęcie dostarczało im nie tylko dużego przypływu gotówki, którą mogli przeznaczyć na podrasowanie aut, ale także dostarczało wielu emocji. Częste ucieczki przed ścigającą ich – za nielegalny w tym czasie proceder – policją, odbywały się nocą, po krętych drogach, dzięki czemu kierowcy nabierali wprawy w prowadzeniu swoich pojazdów. Chociaż początkowo był to sport dla „chłopców”, wkrótce sytuacja się zmieniła. Obecnie NASCAR informuje, że 40 procent tych 75 milionów fanów to kobiety. Zgodnie z Fox Sports Network, NASCAR jest to drugi najchętniej oglądany przez panie sport w telewizji.

Czy miejsce dla kobiet w wyścigach samochodowych jest tylko przed telewizorem?
– Nasz sport dedykujemy zarówno mężczyznom, jak i kobietom. To  co przyciąga panie do NASCAR to prędkość, poczucie przynależności, możliwość zdrowego współzawodnictwa – uważa Tish Sheets, project manager NASCAR.

Mimo, że zdecydowana większość kierowców w serii to mężczyźni, organizacja od samego początku brała pod uwagę możliwość startów zawodniczek. W latach 30. i 40. XX wieku, starty kobiet w wyścigach samochodowych odbywały się okazjonalnie. Sytuacja uległa zmianie po II wojnie światowej, kiedy oczy całej Ameryki zostały skierowane na obywające się w Piemoncie Południowym wyścigi.

1948 rok – początek kariery pierwszych kobiet kierowców wyścigowych

Sarah Christian pierwsza kobieta w NASCAR
fot. nascar.com

W 1948 roku, kiedy wyścigi stały się bardziej popularne niż cokolwiek innego i planowano uczynić z nich oficjalne zawody, na starcie pojawiały się dwie zawodniczki. Sarah Christian, żona przemytnika alkoholu z Atlanty, a także pochodząca z Greenville Louise Smith. O ile większość wyścigów wygrywała Sarah Christian, o tyle startująca w tym czasie Louise Smith zasłynęła z promowania nie tylko wyścigów samych w sobie, ale także promowania udziału Afroamerykanów. W 1949 roku Smith rozpoczęła także rywalizację z mężczyznami w wyścigach SCRA, przecierając tym samym drogę zarówno Christian jak i pozostałym zawodniczkom.

W tym czasie Bill France (nomen omen jeden z założycieli NASCAR) przyglądając się wynikom osiąganym przez zawodników w SCRA, postanowił stworzyć własną serię wyścigową. Do udziału zaprosił najlepszych w tych czasach kierowców wyścigowych, wśród których znalazła się między innymi Sarah Christian. Podczas pierwszego wyścigu NASCAR Strictly Stock (poprzednika Sprint Cup), Christian zajęła 14 miejsce, spośród 33 startujących kierowców (na torze Charlotte Speedway w czerwcu 1949 roku). W drugim wyścigu z serii, który odbywał się na torze Daytona, wystartowały już trzy panie: Sara Christian, Ethel Flock Mobley i Louise Smith.

 

Ethel Flock Mobley
fot. nascar.com

Chociaż nie udawało im się zaistnieć na pierwszych pozycjach, bardzo głośno mówiło się o ich dokonaniach. Przykładowo podczas wspomnianego wcześniej wyścigu na torze Daytona, Ethel Flock Mobley wyprzedziła dwóch swoich braci, pionierów NASCAR, kończąc wyścig na 11 pozycji. Dla Sarah Christian najbardziej spektakularny okazał się wyścig w Pittsburghu, który ukończyła na piątym miejscu, oraz dwustumilowy wyścig w Langhorne. Mimo uzyskanej tam szóstej lokaty, oficjele z NASCAR poprosili ją o zajęcie miejsca na podium obok zwycięzcy wyścigu Curtisa Turnera.

Sarah Christian ukończyła pierwszy sezon NASCAR na 13 miejscu. Niestety jej kariera nie trwała długo. W wyniku siedmiokrotnego rolowania, do którego doszło podczas wyścigu w Lakewood, Sarah złamała kręgosłup. Na prośbę rodziny postanowiła wycofać się z wyścigów. Wystartowała potem jeszcze tylko jeden raz sierpniu 1950 roku w Hamburgu, w stanie Nowy Jork.
– Chciałam mieć pewność, że mogę – tak wtedy skomentowała swój start.

Co się stało z Louise Smith?

Louise Smith zaraz po słynnym wypadku w Occoneechee w 1950 roku.
fot. nascar.com

Oto kobieta, która miała chyba najdłuższą i najbardziej ciekawą karierę w historii NASCAR. Startowała w cyklu 11 najważniejszych wyścigów, zwanych wtedy Grand National. Najlepszy wynik osiągnęła w 1949 roku w Langhorne, zajmując 16 pozycję. Przyczyną jej niepowodzeń była skłonność do licznych wypadków. Najbardziej brawurowe wydarzenie w jej wykonaniu, które przeszło do historii, miało miejsce na Occoneechee Speedway w 1950 roku. Nieudany manewr spowodował, że wylądowała w drzewach. Wypadek wyglądał niezwykle groźnie, dlatego wyłaniająca się z uśmiechem Smith, aby zapozować fotoreporterom do zdjęcia, wywołała nie lada sensację. Po tym wydarzeniu wiele osób posądzało ją o to, że ona po prostu lubi wypadać z trasy. Smith świetnie wpisywała się w tamtejsze środowisko. Lubiła pić, palić i przeklinać, więc rywale traktowali ją jak kumpla. Swoją karierę w Grand National zakończyła w 1952 roku. Jeszcze przez 4 lata startowała w wyścigach aut modyfikowanych, ale w 1956 roku, ostatecznie się wycofała.

Na początku NASCAR starty kobiet kierowców należały do rzadkości, ale stanowiły niezwykłą atrakcję. Oprócz obecności Ethel Mobley, Sarah Christian i Louise Smith, trzeba zaznaczyć, że w 1950 roku w pierwszej lidze startowały również Ann Slaasted, Ann Chester i Ann Bunselmyer. Chociaż nie udawało im się zdobyć dobrych lokat, ich uczestnictwo było pożądane i doceniane przez sponsorów. Kobiety były nawet bardziej medialne niż liderzy wyścigu. Jednak to bardzo szybko się zmieniło.

„No women allowed” – czyli kobietom wstęp wzbroniony
W połowie lat 50., kiedy kibice NASCAR przyzwyczaili się do udziału kobiet kierowców, także sponsorzy przestali być chętni, aby inwestować w ich starty. NASCAR niejako odwrócił się od zawodniczek. W pit ptopach pojawiły się napisy „no women allowed”, co rzeczywiście było dowodem, że jedyną uprawnioną do przebywania na terenie toru kobietą (poza hostessami) była „Powder Puff Derbies” – czyli królowa piękności wręczająca puchar. Co za czasy!

Kobieca rewolucja

Janet Guthrie
fot. nascar.com

Nadszedł przełom lat 60. i 70., czyli tak zwany początek kobiecej rewolucji w amerykańskich wyścigach. Walka kobiet o prawo do startów nie ominęła także NASCAR. W tym czasie wiele zawodniczek podejmowało próby, aby dostać się czołowych serii. Wśród nich była Janet Guthrie, która próbowała swoich sił w Winston Cup od 1970 roku. W ciągu czterech i pół roku wzięła udział w 33 wyścigach, najwyżej kończąc na szóstym miejscu.

Po tym okresie, pojawiły się kolejne panie pragnące spróbować swoich sił w największej serii wyścigowej w Stanach Zjednoczonych. Shawna Robinson, Patty Moise, Deborah Renshaw, Kelly Sutton, Erin Crocker i Sarah Fisher to przykłady kobiet, które narobiły nieco zamieszania wśród rzeszy mężczyzn na torze. Niestety okazały się mniej skuteczne niż Janet Guthrie.

Światełko w tunelu
Jak pokazują ostatnie tygodnie jest nadzieja, aby po prawie 63 latach, znów oglądać kobietę kierowcę wyścigowego w czołówce największej ligi wyścigowej. Danica Patrick oraz Jenifer Jo Cobb, zaskakująco dobrze rozpoczęły tegoroczny sezon NASCAR.

28-letnia zawodniczka – Danica Patrick, która w zeszłym roku rozpoczęła swoją przygodę w NASCAR, już w pierwszym wyścigu tego sezonu dojechała do mety na 14 pozycji. Udało jej się też jako pierwszej kobiecie objąć prowadzenie podczas wyścigu w serii Nationwide.

Jeszcze lepiej spisała się Jennifer Jo Cobb, która zajeła szóste miejsce w rywalizacji podczas wyścigu Era Energy Resources 250 na legendarnym torze wyścigowym Daytona na Florydzie. Cobb osiągnęła nie tylko najlepszy do tej pory wynik w swojej karierze, ale także udało się jej ustanowić najlepszy rezultat kiedykolwiek odniesiony przez kobietę we wszystkich seriach wyścigowych NASCAR.

Miejmy nadzieję, że nie jest to jednak ich ostatnie słowo i jeszcze nie raz pokażą na co je stać, zapisując coraz to nowe strony na kartach księgi rekordów NASCAR.

Najnowsze

Foteliki i zabawki nie wystarczą w podróży z dzieckiem

Poradników dotyczących rodzinnych podróży z dzieckiem są tysiące. Radzą: ważne są częste postoje, niespodzianka w postaci nowej zabawki, kiedy dziecko już jest znudzone podróżą itd. Wszystko pięknie, ale życie składa się nie tylko z wspólnych wakacyjnych wyjazdów (a szkoda), tylko szarej codzienności...

fot. Motocaina

Rzeczywistość często wygląda tak: tatuś jest w pracy, a mama zostaje z dzieckiem i tysiącem spraw do załatwienia. Jak sobie poradzić z codziennymi podróżami z punktu A do punktu B, kiedy biedne maleństwo musi jechać z nami?

Znakomitym rozwiązaniem są zabawki z przessawką, które możemy przyczepić do tylnej szyby samochodu lub interaktywny panel, który zajmie uwagę dziecka na czas podróży. Zabawki to jednak nie wszystko o czym trzeba pamiętać, by dziecko czuło się komfortowo w czasie jazdy.

Temperatura
Trzeba pamiętać o tym, że temperatura w samochodzie może się różnić od tej na zewnątrz. Wsiadając do zimnego samochodu ustawiamy ogrzewanie. Kiedy już wnętrze trochę się nagrzeje, odruchowo rozpinamy kurtkę, zdejmujemy czapkę i rękawiczki. Niezwykle łatwo zapomnieć wtedy o dziecku, które samo jeszcze nie potrafi tego zrobić. Jeżeli nie rozbieramy pociechy na czas jazdy to pamiętajmy, aby za bardzo nie nagrzewać samochodu. Spocone, przegrzane dziecko na pewno będzie marudne. W lecie natomiast nie nastawiajmy klimatyzacji zbyt mocno, a uchylając przednie szyby pamiętajmy, że my czujemy jedynie delikatny powiew, a dziecko z tyłu ma istną wichurę.

Radio
Większość kierowców słucha w samochodzie radia. Możemy umilić dziecku podróż włączając bajki lub piosenki dla dzieci (jeszcze lepiej, jeśli będziemy śpiewać razem z radiem, bo głos matki zawsze działa kojąco na maleństwo). Jeśli jednak decydujemy się słuchać w samochodzie naszej ulubionej radiostacji pamiętajmy o tym, żeby przyciszyć tylne głośniki. Nasz skarb nie powinien słuchać muzyki zbyt głośno.

Bezpieczeństwo
Oczywistą sprawą jest odpowiednio umocowany fotelik dziecięcy – to nie podlega żadnej dyskusji. Sam fotelik nie wystarczy jednak, by dziecko było w podróży bezpieczne. Pamiętajmy o tym, aby w samochodzie, a tym bardziej obok dziecka, nie leżały luzem żadne przedmioty, które w razie ostrego hamowania lub stłuczki mogłyby się przemieścić trafiając w naszą pociechę. Torebka, atlas, laptop czy nawet dziecięca zabawka posiadająca twarde, ostre elementy może być ogromnym zagrożeniem.

Jeżeli okaże się, że nasz maluszek i tak marudzi, nigdy nie odwracajmy się do niego podczas jazdy! Chwila nieuwagi za kierownicą może okazać się przyczyną wypadku. Jeśli musimy pocieszyć dziecko zatrzymajmy się w bezpiecznym miejscu. Zdrowie dziecka i nasze jest znacznie cenniejsze niż te kilka minut straconych na postoju. 

Najnowsze

Moda na bezpieczną jazdę

Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie drogi, po których poruszają się jedynie kierowcy jadący bezpiecznie, wiadomości telewizyjne są pozbawione informacji o śmiertelnych wypadkach drogowych, a w statystykach policyjnych dotyczących wypadków dominuje cyfra zero. Brzmi nierealnie?

Tak naprawdę, wszystko jest w naszych rękach. To od nas zależy, czy będzie bezpieczniej. Z tego samego założenia wyszło Stowarzyszenie Kierowców i Pasażerów, które w celu poprawy bezpieczeństwa na drodze zaczęło promować modę na bezpieczną jazdę. 

fot. Motocaina

Co najczęściej determinuje zachowanie i ubiór większości z nas? Odpowiedź jest prosta. Moda. Lubimy podążać za nowymi trendami, być „na czasie” z różnymi modowymi nowinkami. W odpowiedzi na zwiększające się zainteresowanie tą tematyką powstał zawód trendsettera, którego zadaniem jest wyznaczanie i kreowanie nowych trendów. Stowarzyszenie Kierowców i Pasażerów postanowiło to wykorzystać i połączyć „przyjemne z pożytecznym”. Od niedawna zajmuje się promowaniem idei bezpiecznej jazdy. W ramach swoich działań Stowarzyszenie postanowiło skupić wokół siebie społeczność, która będzie zainteresowana tematyką bezpiecznej jazdy oraz promowaniem jej wśród najbliższych.

Brawura jest passe!
– Statystki przerażają, dziennie na drogach ginie 20 osób, zdecydowanie więcej zostaje rannych. Nie można być w tej sytuacji obojętnym. Oczywiście do głównych działań powinna należeć poprawa infrastruktury drogowej, zmiana niektórych przepisów. To jednak nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, jeśli nie zmieni się mentalność polskich kierowców – podkreśla Bartosz Wolski, prezes Stowarzyszenia Kierowców i Pasażerów. Nie sposób nie przyznać mu racji.  Wystarczy zrobić sobie małą samochodową wycieczkę, żeby zobaczyć, że wielu kierowców preferuje modę na szybką jazdę połączoną z niebezpiecznymi i ryzykownymi zachowaniami na drodze. Nie wiedzą jednak, że w ten sposób są już modowymi „dinozaurami”.  Trend na brawurę odchodzi w zapomnienie!

Liczy się cierpliwość i konsekwencja!
Niestety, wielu osobom jazda z dozwoloną prędkością, dostosowana do znaków drogowych kojarzy się bardzo negatywnie. Świadczy o tym szeroki wachlarz epitetów, którym bezpieczni kierowcy są obdarzani,  a także używanie w stosunku do nich sygnałów dźwiękowych na drodze. Ogromnym problemem jest również społeczna akceptacja łamania przepisów drogowych, o czym świadczy np. ilość pijanych kierowców na drogach.  Często ich pasażerami są osoby trzeźwe, które wsiadając do auta wyraziły bierne przyzwolenie na takie zachowanie. Czas zacząć to zmieniać.  Powinniśmy przede wszystkim piętnować niebezpieczne zachowania na drodze, a na piedestale umieszczać kierowców, którzy dbają o bezpieczeństwo nie tylko swoje, ale także pozostałych uczestników ruchu drogowego. Musimy się jednak liczyć, że w wielu kręgach nie będzie to łatwe zadanie. Powinniśmy więc uzbroić się w cierpliwość  i konsekwentnie przekonywać do naszych racji. Celem jest, żeby bezpieczna jazda przeszła do tzw. „modowej klasyki”. Im więcej osób będzie ją propagować, tym większa szansa, że nasze marzenie o bezpiecznych drogach stanie się rzeczywistością!

Źródło: Stowarzyszenie Kierowców i Pasażerów

Najnowsze

Lamborghini Gallardo Tricolore

Dzisiaj w Turynie odbywa się oficjalna premiera limitowanej edycji modelu Gallardo. Specjalna wersja najmniejszego Lamborghini ozdobiona została trzema kolorami, nawiązującymi do barw włoskiej flagi.

Lamborghini Gallardo Tricolore wyprodukowano jedynie 150 egzemplarzy.
fot. Lamborghini

Bodźcem do stworzenia limitowanej serii małego Lambo, była z pewnością chęć przedłużenia popularności modelu Gallardo. Świetną okazją do tego była okrągła, 150 rocznica zjednoczenia Włoch, która natchnęła projektantów do zmodyfikownia poprzedniej wersji LP560-4 Bicolore. Dodano trzeci kolor, więc teraz pasy znajdujące się na karoserii oraz fotelach auta ewidentnie kojarzą się z flagą Włoch.

– Czuliśmy, że z okazji 150 lat włoskiej jedności powinniśmy zaproponować coś wyjątkowego. Postanowiliśmy odświeżyć nasz najbardziej udany model Gallardo. Wraz z samochodem chcemy dać impuls do dalszego rozwoju Włoch – powiedział Stephan Winkelmann, prezes Lamborghini.

 

Nam wyjątkowo odpowiada taki delikatny sznyt kolorystyczny, który sprawia, że samochód jest unikatowy. Takie „włoskie” Lambo, preznentuje się dzięki temu naprawdę świetnie. Biały kolor nadwozia, karbonowe lusterka boczne i trójkolorowy pasek przez całe nadwozie – cudowny!

Najnowsze

Samochodowa kolekcja Ralpha Lauren’a. Galeria i film

LM Ferrari 250 z 1964 roku, imponujący Jaguar XKSS, przedwojenna Alfa Romeo Monza 8 C 2300 to tylko niektóre perełki światowej motoryzacji, należące do słynnego projektanta mody Ralpha Lauren'a. Większość z nich, zostanie wystawiona już tej wiosny w Paryżu.

Ralph Lauren razem ze swoim 938 Bugatti Type 57SC Atlantic Coupe wartym ponad 40 milionów dolarów.
fot. z archiwum Ralpha Lauren’a

Kolekcja będzie wystawiana po raz pierwszy w historii w Paryżu właśnie tej wiosny. W zbiorze Lauren’a znajdują się najwspanialsze, najrzadsze i najbardziej wartościowe pojazdy na świecie. Do tego utrzymane w nieskazitelnym stanie. Najcenniejsze klejnoty słynnego projektanta mody Ralpha Lauren’a będzie można zobaczyć już od 28 kwietnia w Muzeum Décoratifs Musée des Arts w Paryżu. Wystawa potrwa do 28 sierpnia 2011 roku.

Paryska ekspozycja będzie skupiała się na prezentowaniu modeli europejskich stworzonych między 1930, a 1990 rokiem i ma stanowić odzwierciedlenie tego, jak w ciągu tych lat zmieniał się styl i charakter projektowanych aut. Kustosz wystawy, Rodolphe Rapett, aby zwiększyć atrakcyjność ekspozycji, zatrudnił scenografa Jeana -Michela Wilmotte, który odbowiedzialny jest za odpowiednią prezentację pojazdów, przy użyciu gry światła i dźwięku. Pokaz kilku wybranych modeli będzie połączony również z projekcją materiałów filmowych. Muzeum przygotowało też specjalną książkę, dla uczczenia tego wydarzenia.

Ralph Lauren w Jaguarze XKD z 1955 roku.
fot. z archiwum Ralpha Laurena

Kolejną atrakcją wystawy będzie film zatytułowany „Sztuka Automobilizmu: arcydzieła z kolekcji Ralpha Lauren’a”. Będzie on opowieścią o 13-stu najcenniejszych egzemplarzach, jakie są w jego posiadaniu, między innymi: Ferrari 250 Testarossa z 1958 roku, Ferrari 250 GTO z 1962 roku, Bugatti 57 SC Atlantic Coupé. Wartość każdego z tych aut szacowana jest na ok. 30 – 40 milionów dolarów.

Mamy dla Was drobny przedsmak tego wydarzenia. Zapraszamy do obejrzenia galerii, która przedstawia chronologicznie niektóre z aut, jakie zostaną zaprezentowne w Paryżu.

 

 

Najnowsze