Na ślepo i na czerwonym wjechał pod inne auto. A co zrobił autor nagrania?
Mówi się czasami, że ktoś jedzie, jakby miał klapki na oczach - widzi tylko to, co ma przed sobą i zupełnie ignoruje resztę otoczenia. Dokładnie tak zachował się sprawca tej kolizji, ale chyba także… jej ofiara.
Sytuacja bardzo prosta i oczywista – samochód z kamerą jechał z niedużą prędkością i wjechał na skrzyżowanie mając zielone światło. W tym samym czasie z prawej strony nadjechała Toyota, której kierowca też się poruszał jakby miał zielone. Kolizja była raczej niegroźna, ale w obu autach odpaliły poduszki powietrzne.
Przejechał na czerwonym, nie żyje pasażerka
Wina jest oczywista, ale kierujący Toyotą podobno upierał się, że to jemu należą się przeprosiny i nie chciał nawet zobaczyć nagrania z kamery. Chyba rzeczywiście wierzył, że nie zrobił nic złego – na ułamek sekundy przed zderzeniem widać go trochę na nagraniu – patrzy wprost przed siebie, nawet nie zauważył, auta, które właśnie w niego uderza. Zupełnie jakby uważał, że jest sam na drodze.
Auto zatrzymało się na czerwonym. Ciężarówka nie
Wśród komentarzy pod filmem znaleźć można takie, które opieszałość i nieobserwowanie drogi zarzucają… poszkodowanemu! Ich autorzy zwracają uwagę, że sposób jazdy Toyoty wskazywał, że jej kierowca nie zamierza się zatrzymać. Tymczasem kierujący samochodem z kamerą reaguje niecałą sekundę przed zderzeniem, kiedy drugie auto ma tuż przed maską. Widząc pojazd, który już kilka metrów wcześniej minął sygnalizator świetlny i nie wygląda jakby zamierzał skręcić warunkowo na zielonej strzałce w prawo, nie zwolnił, nie zaczął trąbić, nawet nie zdjął nogi z gazu. Nie zmienia to winy kierowcy Toyoty, ale komentujący zwracają uwagę, że kolizji można było uniknąć, albo przynajmniej złagodzić jej skutki.
A jaka jest wasza ocena tej sytuacji?
Najnowsze
-
Test Alpine A290 GTS – świetny elektryk, ale czy rasowy hot hatch?
Alpine A290 GTS to samochód, który na pierwszy rzut oka robi dokładnie to, co powinien: przyciąga wzrok i sugeruje, że pod tą karoserią kryje się całkiem sporo sportowego charakteru. Bazuje na Renault 5, ale nie próbuje ukrywać, że chce być czymś więcej niż tylko jego “bardziej ekstrawagancką” odmianą. Jest szersze, mocniejsze, ma bardziej wyraziste detale […] -
TEST Renault Clio E-Tech. Niepozorny bohater codzienności
-
TEST Alpine A390 GT – Nauczy Cię wszystkich swoich sztuczek
-
Test Alfa Romeo Junior Elettrica. Włoski charakter nadal tu mieszka
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
Zostaw komentarz: