MRAP z Polski

Grupa Bumar oraz amerykańska firma Navistar podpisały porozumienia na temat współpracy nad pojazdem MRAP wytwarzanym w Polsce. Pokusiłyśmy się o krótką analizę tego wydarzenia.

 

MaxxPro w Sulejówku
Fot. Motocaina

Navistar Defense LLC podpisał porozumienie z Grupą Bumar, czołowym polskim eksporterem sprzętu wojskowego, nawiązując strategiczną współpracę w zakresie wytwarzania i dystrybucji produktów Navistar Defense w Polsce.

 

 „Jestem przekonany, że powiększenie oferty o tak znane produkty i współpraca strategiczna z Navistar Defense wpłynie również na zwiększenie  potencjału eksportowego naszej firmy. Mam nadzieję, że z tym porozumieniem powróci do Bumar-Łabędy produkcja pojazdów wojskowych ” – powiedział Edward. E Nowak, Prezes Bumar sp. z o.o.

Podczas uroczystości podpisania porozumienia w Wojskowym Instytucie Techniki Pancernej i Samochodowej w Sulejówku, Navistar zademonstrował swój mino-odporny pojazd International MaxxPro Dash Mine Resistant Ambush Protected (MRAP) przedstawicielom polskim sił zbrojnych oraz wysokiego szczebla reprezentantom Ministerstwa Obrony Narodowej, Ministerstwa Gospodarki oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Wozy MaxxPro Dash są obecnie eksploatowane w Afganistanie.

Spółka  Navistar Defence LLC deklaruje szeroko zakrojoną i długofalową współpracę z Bumarem. Zależnie od przyszłych wymagań polskiego wojska oraz Ministerstwa Obrony Narodowej, współpraca ta mogłaby obejmować produkcję zarówno ciężarówek, jak i pojazdów MRAP.

Podobne porozumienie podpisały kilka dni wcześniej BAE Systems oraz Huta Stalowa Wola – dotyczące pojazdów MRAP RG31.

Wrodzona dociekliwość Motocainy nie pozwala pozostawić tej dobrej przecież dla przemysłu zbrojeniowego informacji, bez kilku słów komentarza czy postawienia nieco niewygodnych pytań.

Skoro mówiło się o liczbie MRAPów w Polsce na poziomie 40-100 szt. wątpliwe wydaje się, by były one produkowane w kraju od podstaw, raczej będzie to jedynie montaż. Czy zmontowanie kilkudziesięciu ciężarówek (lub MRAP) może zastąpić w sensie ekonomicznym, produkcję choćby jednego czołgu PT-91 (w kontekście Łabęd), ale wykonanego od podstaw?

Polskim żołnierzom należy się bez wątpienia najlepsza ochrona, jednak czy pojazdy MRAP nie są pprzypadkiem krokiem wstecz? Skoro sami Amerykanie przyznają się, że są one mało mobilne, a dynamika ruchu oprócz silnego opancerzenie ma być tym właściwym antidotum na bezpieczeństwo – stąd pojawiły się M-ATV ( Kliknij – link.). Pojazdy takie jak MaxxPro i RG31 mając problemy z zachowaniem stateczności ruchu, po prostu często wywracają się lub z uwagi na naciski jednostkowe grzęzną w gruncie. W nowym MaxPro Dash ograniczono masę i wymiary, obniżono także środek masy. Jednak dalej wóz osiąga naciski rzędu 10 t na jedną oś, czyli 5 t na koło; w Rosomakach ta kwestia wygląda o wiele lepiej.

Podpisanie porozumień w ostatnim czasie sugeruje, że moment kiedy tego typu samochody pojawią się w armii zbliża się wielkimi krokami. Jakie będą to pojazdy zależy od postawionych wymagań, oby były one odzwierciedleniem rzeczywistych potrzeb naszych żołnierzy.

I jeszcze na koniec ciekawostka, która troszkę wzbudza w nas obawę o wagę porozumienia. Otóż w polskich mediach głośno jest o podpisanych umowach, jednak na stronie amerykańskiego Navistara cisza, za to możemy przeczytać o strategicznym sojuszu z nienajlepiej widzianą u nas Tatrą (nawiasem mówiąc bardzo ciekawy projekt). Czy aby na pewno zatem jest się z czego cieszyć?

Najnowsze

Daria Widawska w rajdzie po Maroku

Aktorka, znana m.in. z serialu "39 i pół" mimo niedawno pokonanej choroby podjęła się niezwykłego wyzwania: własnie bierze udział w trudnym rajdzie offroad po bezdrożach Maroka. W zmaganiach towarzyszy jest Piotr Zelt i 39 innych załóg.

fot. dakar.webd.pl
Zapoznanie z trasą w Maroku
fot. dakar.webd.pl

 

 

 

 

 

 

 

Wiemy, że 32-letnia Daria Widawska nie od dziś jest fanką motoryzacji. Dała się też poznać jako kobieta niezłomna: ma za sobą ponad dwumiesięczny pobyt w czterech szpitalach, na pięciu oddziałach. Na intensywną terapię trafiła w ciężkim stanie w grudniu 2008 roku. Schudła 17 kg. Jak stwierdziła w jednym z wywiadów, „do dziś nie wiadomo, co jej było”.

Pomysłodawca i twórca RMF Caroline Team – Rafał Płuciennik, podjął się przygotować Darię Widawską do rajdu RMF Morocco Challenge. Skorzystała z takiej propozycji i właśnie bierze udział w trudnym afrykańskim rajdzie, którego trasa – długa na 1500 km – wiedzie przez pustynne bezdroża Maroka. Ruszyli 16 października; całość trzeba pokonać w 8 dni.

– Będę siedziała za kierownicą. Decyzję o rajdzie podjęliśmy wspólnie z mężem, Michałem Jarosińskim – powiedziała w programie „Dzień dobry TVN”.

Konferencja prasowa przed rajdem.
fot. dakar.webd.pl

Ponieważ jest to rajd off-roadowo-przygodowy uczestnicy będą nocować w namiotach, ale obozy będą rozbijane w miejscach z dostępem do bieżącej wody i sanitariatów. Na trasie obowiązkiem zawodników będzie zaliczenie wszystkich Punktów Kontroli (CP) oraz waypointów (WP). Wygra ten, kto najszybciej pokona trasę i najmniej będzie błądził. Zawodowcy będą musieli ponadto zmieścić się w limicie czasu.

Zgodnie z regulaminem każdy członek załogi dysponować będzie zapasem 4 litrów wody oraz paczką żywnościową. Jeść raczej nie będzie kiedy, bo liczy się czas przejazdu i dobre rozpoznanie terenu. Tak więc tygodniowa dieta ekstremalna będzie obowiązkowa.

Daria zdradziła, że nie miała żadnych obaw przed podjęciem decyzji o uczestnictwie. Najważniejsze dla niej było to, aby zapewnić opiekę synkowi w czasie nieobecności. Nawet mąż zgodził się na wyprawę uznając, że to przednia zabawa.

Rozmowa Darii przed ruszeniem w trasę.
fot. dakar.webd.pl

Aktorka od kilku tygodni pilnie trenowałą pod okiem swojego instruktora. W końcu czeka ją przeprawa przez marokańską pustynię. Choć jak sama twierdzi czasami przejazd po polskich drogach jest bliski off-roadowym zmaganiom… 

Daria Widawska i Piotr Zelt tworzą jedną z dwóch startujących w rajdzie drużyn VIP. Jadą w barwach TVN Nissanem Patrolem. Jako RMF Team z kolei jadą dziennikarze: Marta Grzywacz, Piotr Jaworski oraz Tadeusz Sołtys.

W innych drużynach samochodowych pojawiają się znane z rajdu Dakar nazwiska: Grzegorz Baran i Rafał Marton, oraz trzy kobiety. Poza tym startują także 3 ekipy na motocyklach i 3 na quadach.

Więcej o rajdzie na poczytasz tu.

Najnowsze

Samochód wygodny dla psa

Pies to pasażer samochodu, a każdemu pasażerowi powinniśmy zapewnić bezpieczeństwo i komfort jazdy. O wygodę psów zadbała Honda, wprowadzając w Stanach Zjednoczonych pakiet Dog Friendly.

Komfortowo i bezpiecznie
Fot. Honda

Wprowadzając nowy pakiet Honda, która otrzymała za model Element dwa lata temu tytuł „Dog Car of The Year” konsekwentnie promuje się jako firma przyjazna rodzinom ze zwierzętami. Jest to jednak promocja w słusznej sprawie. Nieświadomość konsekwencji dotyczących nieprawidłowego przewożenia psów jest powszechna.

Pakiet Dog Friendly to kojec z miękkim materacem, specjalna wentylacja bagażnika, rampa ułatwiająca wychodzenie i wchodzenia z bagażnika, a także zabezpieczająca nasz zderzak przed psimi pazurami oraz miska. Dla wielbicieli psów, marka przygotowała również specjalne obicia foteli w psie łapki.

Pakiet Dog Friendly kosztuje ok. 2800 złotych. To niestety dość dużo, a szkoda, bo na pewno dobrze by było gdyby takie wyposażenie auta stało się standardem.

Źródło: Honda

Najnowsze

Telefon zamiast kluczyków samochodowych

Czasem zginie nam w odmętach torebki i zmusza do intensywnych poszukiwań - irytujące. Dlatego wszystkie nowinki dotyczące substytutów i specjalnych właściwości kluczyków samochodowych przyjmujemy z dużym zainteresowaniem.

fot. Viper SmartStart

Aplikacja Viper SmartStart to program, za pomocą którego jednym przyciskiem na naszym telefonie iPhone możemy nie tylko otwierać i zamykać nasz samochód, ale i uruchamiać jego silnik, czy sterować jego alarmem. Brzmi fantastycznie, ale jest jedno „ale”. Aplikacja określana jest mianem bezpłatnej, ale naszym zdaniem raczej „na pozór”. Ściągnięcie bezpłatnego programu z sieci nie wystarcza by korzystać z jego funkcjonalności. Potrzebny jest jeszcze bezprzewodowy dostęp do internetu i…. specjalny moduł zainstalowany w naszym samochodzie w cenie, bagatela! 1400 złotych. To sporo, szczególnie, że telefon zawsze może się wyczerpać, albo tak samo jak kluczki, zagubić w naszej torebce.

Fajny gadżet, ale raczej tylko dla fanek nowinek. Dla osób myślących w kategoriach racjonalności zakupu, raczej bez sensu. Warta uwagi jest reklama, na której to kobieta prezentuje to rozwiązanie. Ciekawe dlaczego? Czyżby tylko Pań dotyczył problem gubienia kluczyków?

Produkt kupisz tutaj.

 

Najnowsze

Zmiany w badaniach technicznych pojazdów

O tym co przyniosła nowelizacja ustawy o Prawie Ruchu Drogowym mogłyśmy dowiedzieć się na konferencji zwołanej przez Polską Izbę Stacji Kontroli Pojazdów. Przeczytaj, z czym wiążą się nowe przepisy i czy mają one rację bytu.

fot. Motocaina

Jak pisałyśmy już wcześniej, od 22 września bieżącego roku zgodnie ze znowelizowaną, dostosowującą polskie przepisy do wymogów unijnych, ustawą o Prawie Ruchu Drogowego, zniknął obowiązek wykonywania badań technicznych dla aut importowanych. Komisja Europejska zarzucała Polsce, że nie honorujemy badań technicznych wykonywanych w innych państwach należących do Unii.

Zdaniem PISKP (Polską Izbę Stacji Kontroli Pojazdów) decyzja o zniesieniu badań była decyzją ostateczną, niewymuszoną przez komisję i tym samym błędną, a rozwiązaniem zdecydowanie lepszym wydawało się obniżenie opłaty za badania (dotychczas koszt badania wynosił 297 złotych i był o ponad 100 złotych droższy od okresowego badania technicznego) i ograniczenie jego zakresu. Nasi zachodni sąsiedzi – Niemcy, nadal badają pojazdy sprowadzane z Polski i nikt nie zamierza tego zmieniać.

To jednak nie wszystko…

Wyznaczone przez Ministerstwo Infrastruktury, obowiązujące i stałe od 2004 roku stawki za badania techniczne zdaniem Prezesa Izby nie sprzyjają zwiększaniu jakości obsługi – wzrost dochodów to pochodna dużego ruchu na stacji kontroli i zadowolonych klientów, a zadowolony klient to nie ten, który został odesłany ze stacji z negatywnym wynikiem kontroli pojazdu. Tak oto tworzą się patologie. Żeby zarabiać, lepiej nie kontrolować dokładnie i przepuszczać niesprawne auta czy pojazdy spełniające np. amerykańskie, ale nie polskie standardy.

Jaki wniosek z tego dla nas, codziennych użytkowniczek drógi? Lepiej mieć pewność, że nasz samochód sprawdzono dokładnie, nawet kosztem spędzonego na stacji czasu i patrzenia na ręcę osobie kontrolującej. W końcu najważniejsze jest bezpieczeństwo nasze i naszych bliskich.

Najnowsze