Kupili auto, ale nie mogą go zarejestrować, bo już jest inne o takim samym numerze VIN! Jak to możliwe?

Wyobraźcie sobie sytuację, że kupujecie uczciwie samochód, udajecie się do urzędu, żeby go zarejestrować i dowiadujecie się, że to niemożliwe. Dlaczego? Bo takie auto jest już zarejestrowane w Polsce! I nikogo nie obchodzi, że to nie wasza wina i nie możecie korzystać ze swojego nowego nabytku.

Reporterzy „Interwencji” przedstawili niedawno w swoim programie zaskakującą historię pewnego małżeństwa z Gryfina. Kupili oni w komisie sprowadzonego z Niemiec Forda Kugę pierwszej generacji. Kiedy udali się do urzędu, żeby pojazd zarejestrować, dowiedzieli się, że w systemie figuruje już inny Ford Kuga o identycznym numerze VIN! Auta nie można więc zarejestrować i urzędnicy umyli ręce.

Zakup samochodu za granicą – jak ominąć pułapki?

Właściciele zwrócili się więc do właściciela komisu, który sprzedał im samochód, ale ten potwierdził, że auto zakupił legalnie i wszystkie dokumenty są w porządku. Przeprowadził jednak małe śledztwo, co nie było szczególnie trudne. W numerze VIN zawarte są szczegółowe informacje na temat pojazdu w tym kolor oraz wersja wyposażenia. Obie Kugi są białe, ale ta już zarejestrowana to wersja Titanium, a tymczasem według numeru VIN powinna być uboższa Trend. Czyli taka, jak niedawno sprowadzona z Niemiec.

Porozmawiać z właścicielem podejrzanego auta chcieli reporterzy „Interwencji”, ale on nie miał ochoty na dłuższe wyjaśnienia. Dowiedzieli się tylko, że ma samochód już od dawna i nigdy nie było z nim żadnych problemów natury formalnej. Niczego to jednak nie zmienia i kwestia powinna zostać szybko wyjaśniona, wiarygodność numeru VIN zweryfikowana i sprawa zakończona, na korzyść państwa z Gryfina, prawda?

Oszuści mają nowy sposób na kierowców – wyłudzenie „na kłódkę”

Okazało się, że to nie takie proste. Sprawa trafiła do prokuratury, ale śledczy zamiast zlecić ekspertyzy… debatują nad tym, kto ma prowadzić dochodzenie. Prokuratura właściwa dla Gryfina, czy dla Pruszkowa, gdzie zarejestrowana jest podejrzana Kuga? Tymczasem małżeństwo, które wydało 27 tys. zł na auto, może nim jeździć tylko po własnym podwórku i nie wie, czy i kiedy sprawa zostanie rozwiązana.

Najczęściej kradzione samochody w Polsce to… Zobacz ranking!

W reportażu „Interwencji” nie pojawia się hipoteza, która wyjaśniałaby tą zaskakującą sytuację, ale my mamy takową. Otóż istnieje proceder zwany „klonowaniem” samochodów lub „wywozem na bliźniaka”. Polega on na tym, że posiadając całkowicie legalne auto, kradnie się identyczny egzemplarz. Następnie przebija się numer VIN i przekłada tablice. W ten sposób można legalnie przekroczyć granicę i sprzedać auto niczego nieświadomej osobie, która bez problemu je zarejestruje. Wszystko wskazuje na to, że to Kuga w Pruszkowie ma przebity numer VIN i prawdopodobnie została lata temu ukradziona i przywieziona do Polski. Istnienie tego procederu nie jest tajemnicą. Ciekawe tylko, czy prokuratura dotrze do takiej wiedzy i zleci stosowne ekspertyzy.

Zostaw komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wszyskie pola są wymagane do wypełnienia.

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze