Kobieta w F1? W ekipie Roberta Kubicy? Filmy

Hiszpanka Maria de Villota, ścigająca się ostatnio w Formule Superleague, oświadczyła niedawno, że jest bliska zawarcia kontraktu jako kierowca testowy z zespołem Lotus Renault GP. Chodzi już o przyszły sezon startów w F1! Czy ma szansę? Dywaguje Katarzyna Frendl.

Maria de Villota podczas testów bolidu F1 na torze Paul Ricard.
fot. www.mariadevillota.es

O tym, że 31-letnia Maria de Villota testowała bolid R29 w sierpniu tego roku, pisałyśmy wcześniej tu. Już wtedy szef zespołu Lotus Renault GP nie krył zadowolenia z wyników Hiszpanki na torze Paul Ricard, co mogło oznaczać, że zobaczymy ją niebawem na torze F1. Jednak w przeszłości takie sytuacje już miały miejsce. Przykład Danici Patrick, która również miała chrapkę na starty w tej elitarnej dyscyplinie pokazał, że mimo doświadczenia w europejskiej Formule Forda, bycia gwiazdą czczonej w stanach serii Indy Car, nie została kierowcą amerykańskiego zespołu USF1, zgłoszonego do GP Formuły 1 w 2010 roku – faktem jest też, że taki team ostatecznie w ogóle nie powstał. Danica obecnie spełnia się w serii NASCAR. Cóż, widocznie popularność nie wystarczy.

Są zatem powody do powątpiewania, czy zobaczymy Marię de Villotę w przyszłym sezonie jako „piątkowego” kierowcę Lotus Renault GP – o tym właśnie z radością informuje w wywiadach Hiszpanka. Twierdzi, że dyskutowana jest jej rola w zespole jako trzeciego lub zastępczego kierowcy w 2012 roku; rozważany jest również kontrakt w 2013 roku, w którym to zawodniczka ma nadzieję zająć już pełnoprawne miejsce w samochodzie Lotus Renault GP.

– Mamy wszystkie części składowe, wszystko co potrzeba, aby dopasować się wspólnie w negocjacjach pojedynczych punktów kontraktu. Jest dużo kobiet, które potrafią dobrze jeździć, dlatego jest ważne, aby spróbować otworzyć im drogę, pokazać, że nie jest to nic nadzwyczajnego.

Analiza osiągnięć Marii jednak nie napawa optymizmem na przyszłość: od roku nie startowała w żadnej serii, nigdzie też nie zagrzała zbyt długo miejsca, ani nie miała spektakularnych wyników. Zaczynała od jazdy w kartingu, gdzie odnosiła sukcesy w krajowych zmaganiach – tam ją zauważono, więc szybko przeskoczyła do narodowej serii Formuła Toyota 1300 (najlepsze miejsce 1.). Przed Formułą Superleague (najlepszy rezultat – miejsce 4. w 2010 roku), ścigała się w Euroseries 3000 (najlepszy wynik – 7. miejsce w 2008 roku), kilku wyścigach klasy GT (hiszpańska seria – czwarta w 2007 roku), oraz wyścigach samochodów turystycznych (WTTC – w latach 2006-2007; była oficjalnym kierowcą Chevroleta). Wcześniej jeździła też w F3 (w latach 2002-2006, najlepsze miejsce 3.). Incydentalnie brała udział w europejskim Ferrari Challange i Ferrari World Finals (zdobyła Pole Position), czy 24-godzinnym wyścigu Daytona (2004 rok – 10 miejsce).

O tym, jak naczelna jeździła Formułą 1 – bolidem Renault R25 przeczytasz tutaj.

Marzeniem Marii jest bycie pierwszą Hiszpanką w historii, która będzie jeździć w Formule 1. Na codzień jest instruktorką w szkole wyścigowej imienia swojego ojca w Madrycie – jest córką kierowcy F1 – Emilio de Villota, startującego w Grand Prix F1w latach 70. i 80. Czyżby właśnie ten fakt miał jej pomóc w karierze? O podobnym przypadku – Vaniny Ickx – pisałyśmy wcześniej tu.

fot. www.mariadevillota.es

Pamiętajmy, że zespół Lotus Renault GP ma od kilku dni w składzie Kimiego Raikkonena oraz dotychczasowego kierowcę – Witalija Pietrowa – ten ostatni zapewnia ekipie lwią część budżetu. Rozważania na temat zastąpienia jakiegokolwiek kierowcy przez Marię de Villotę w samochodzie Formuły 1 są moim zdaniem przedwczesne. Dzieje Formuły 1 po roku 1996 roku, kiedy Giovannę Amati, po nieudanych kwalifikacjach w Brabham, zastąpił Damon Hill (ze świetnym skutkiem) pokazują, że kobiety raczej nie mogą liczyć na wiele w F1. Niestety.

Choć byłoby wyjątkowo ciekawie przyglądać się karierze płci pięknej w tej dyscyplinie, to historia mówi sama za siebie – panie nie miały wiele szczęścia w tym sporcie. Do tej pory pojawiło się jedynie pięć zawodniczek: Maria-Teresa de Filippis, Lella Lombardi, Divina Galica, Desire Wilson i Giovanna Amati (trzy ostatnie nie zakwalifikowały się do wyścigu, chociaż Wilson wygrała pewien wyścig F1, lecz nie zaliczany do mistrzostw swiata…). Zdarzało się, że niektóre zawodniczki innych serii testowały bolidy – np. Katherine Legge testowała kiedyś Minardi (późniejsze Toro Rosso) – jednak nic z tego nie wynikało.

Oczywiście trzymam kciuki za optymistyczny wariant kontraktu Marii z Lotus Renault GP, jednak – mimo pozytywnego nastawienia do udziału kobiet w sportach motorowych – tym razem mój realizm bierze górę.

 

Najnowsze

Z „pikanterią” pokonamy każdy odcinek! – wywiad z Wilk & Żuk Rally Team przed startem w Barbórce

Dorwałyśmy jedyną polską, kobiecą załogę, startującą w Rajdzie Barbórki oraz na kultowym odcinku zmagań - OS Karowa, tuż przed jutrzejszym zapoznaniem z trasą. Jakie zawodniczki mają nastawienie przed tak ważnym dla nich debiutem?

Magda Wilk (MW): Nastawienie? Pozytywne jak najbardziej! Jedziemy, aby nabrać wspólnego doświadczenia, sprawdzić się jako zespół, a poza tym chodzi nam też o dobrą zabawę. Nie czujemy presji, że musimy zająć wysokie lokaty, skoro mamy świadomość, że jedziemy niezbyt konkurencyjnym w stawce autem w porównaniu do mocnych samochodów rywali. Z drugiej strony, byłoby wspaniale pokazać, że „mały dużo może”, choć znamy swoje miejsce w szeregu. Ale od czegoś trzeba zacząć, a ta impreza to dla nas idealny wstęp do przyszłego sezonu rajdowego, gdzie jednak odcinki zdecydowanie się różnią od tych, które zastaniemy podczas Rajdu Barbórka.

 

Dołącz do fanów załogi Wilk & Żuk Rally Team na Facebookukliknij tutaj.

Jola Żuk (JŻ): Oczywiście, nastawiamy się na zabawę, choć jasnym jest też, że ja – jako pilotka – będę miała sporo obowiązków. Wynik finalny jest raczej drugorzędny, choć na pewno będziemy walczyć i dawać z siebie wszystko. Auto nie jest konkurencyjne, ale Magda już nie raz pokazała, jak potrafi być szybkie. Mam nadzieję, że dzięki jej doświadczeniu, bez problemów dojedziemy do mety każdego odcinka i będziemy miały satysfakcję z wyniku.

 

Wilk & Żuk Rally Team (Jola Żuk z lewej, Magda Wilk).
fot. Tomasz Bielecki

Czyli podchodzicie raczej spokojnie do tego startu, czy jest lekka trema?

MW: Mnie osobiście dopada mały stres, ale wiem, że to na mnie działa mocno motywująco. Chodzi o fakt, że samochód dojedzie do nas dopiero dzisiaj w nocy, nie będzie więc czasu na jakikolwiek trening, czy wjeżdżenie się w samochód. Jeździłam nim  co prawda cztery sezony w Kia Picanto Cup, ale to było jakiś czas temu. Na szczęście trema jest wskazana przed startem, mobilizuje do wzmożonej pracy. Zresztą przy wielu kwestiach pomaga mi Tomek Sawicki, z którym jeździłam kilkakrotnie, za każdym razem stając na podium. Na pewno jego cenne wskazówki i doświadczenie się przydadzą. Mimo, że impreza ta przypomina bardziej KJS niż normalny rajd, to jednak parę cennych uwag może nas uchronić przed błędami, a czasem ostudzić emocje. A z innej beczki – jedynie co mnie poważnie przeraża to fakt, że jadąc jako jedna z pierwszych załóg, musimy bardzo wcześnie wstać (śmiech)! 

JŻ: Ja odczuwam podobnie, choć mobilizacja trwa już od tygodni. Doświadczenie podpowiada mi jednak, że nie będzie czasu na tremę. Jest mnóstwo rzeczy, o których należy pamietać, związanych nie tylko z samym pilotażem, ale również z koordynacją naszego startu. Bardzo pomogli nam w tym przyjaciele – wielkie dzięki należą się Szymonowi Zmarlak z wypożyczalni RallyKing, który wraz z Bartkiem Rabsztynem, przygotował i okleił nam auto. Podczas całego rajdu Tomek wraz z Szymonem będą czuwali nad rajdówką, dzięki temu my będziemy mogły się skupić na jeździe i po prostu robić swoje najlepiej jak się da, aby nasza załoga uplasowała się na jak najwyższej pozycji.

Będziecie miały możliwość przejechać pokazowo Karową. Jak się z tym czujecie?

MW: Dla mnie to znaczy uśmiech dookoła głowy, wielka radość w środku i spełnienie marzenia  – jak sądzę, każdy z zawodników chciałby tam się znaleźć. Naprawdę nie wierzyłam, że uda się nam przejechać ten odcinek, zaprezentować kibicom, zadebiutować na kultowej ulicy w Polsce. Ale w końcu niedługo Mikołajki, więc dostałyśmy taki prezent zawczasu (śmiech). Jeśli chodzi o przejazd, to już się nie mogę tego doczekać, bo atmosfera w tym miejscu jest… nieziemska! Kiedy pilotowałam Tomka Sawickiego, niewiele z tej Karowej pamiętam –  byłam za  bardzo skupiona na naszej jeździe, a wszystkiemu towarzyszył oszałamiający amok. W zeszłym roku staliśmy przecież na 1 stopniu podium – chciałabym taki sam prezent ofiarować również Joli. Ale, może za rok, jak pojedziemy konkurencyjnym autem. Trzeba realnie oceniać sytuację. Poza tym myślę, że nasz przejazd będzie fajną gratką zarówno dla fanów wyścigów jak i rajdów  – to pewnie jedyna taka okazja, żeby zobaczyć na Karowej Picanto, którego premiera odbyła się w 2006 roku w wyścigowym pucharze, i nowego, który zadebiutuje na torach w przyszłym roku – taki old- i youngtimer na tym samym odcinku!

 

„Z „pikanterią” pokonamy każdy odcinek”!
fot. Tomasz Bielecki

JŻ: Karowa to magiczne miejsce, a inaugarcyjny start naszego teamu podczas Barbórki to realizacja najśmielszych marzeń.  Mimo sławy pani Karowej zamierzamy pojechać najlepiej jak potrafimy. Chcemy nie tylko pokazać całemu światu, że stać nas na wiele, ale  również sprawić radość kibicom, znajomym, rodzinie i sponsorom, którzy w nas uwierzyli. Karowa jest idealną okazją do tego, aby zakomunikować wszystkim, że istniejemy jako załoga, że mamy odwagę stawić czoło bardziej doświadczonym zespołom, że nasz entuzjazm i zapał nie słabnie ani na chwilę, mimo wielu przeciwności, braku odpowiednich funduszy, czy właściwego na takie odcinki samochodu. Ale nie od razu Kraków zbudowano – jeśli się uda w przyszłym sezonie zamierzamy startować mocniejszym autem.

Jak zapatrujecie się na trasę Barbórki? Czy macie jakieś preferencje?

MW: Rysunki prób są już zamieszczone na stronie, natomiast jutro rano mamy zapoznanie – wówczas zobaczymy, czy te długie proste są rzeczywiście aż tak długie. Z naszego punktu widzenia, a właściwie ze względu na słabą moc silnika w naszym samochodzie wolałybyśmy, żeby odcinki były mocno kręte i bardziej techniczne, wtedy będziemy miały możliwość się wykazać, być może nie odstawać tak od innych, silniejszych rajdówek. Poza tym wprowadzono nową formułę odcinków. Jedziemy trzy razy ten sam oes. Za nami będzie jechał Aron Domżała zdecydowanie mocniejszą Fiestą niż nasze Picanto, więc może dojść do sytuacji, w której trzeba będzie patrzeć w lusterka, czy aby Aron nie siedzi nam na zderzaku (śmiech)! Tak czy inaczej nazwa auta zobowiązuje, więc  z „pikanterią” pokonamy każdy odcinek!

JŻ: Najważniejsze jest to, aby dojechać bez przygód do mety każdego odcinka. Tymczasem pozdrawiamy naszych fanów i dziękujemy partnerom: RallyKing, Motorspor-PR, zoodiak.net, Impervius, Wyniki.pl, Massif, Outsourcing24, HitDeal, Print-Point24h, oraz patronom medialnym: kobiecemu portalowi motoryzacyjnemu Motocaina.pl oraz RallyNews i zapraszamy do kibicowania już 3 grudnia! Wasze wsparcie dodaje Nam skrzydeł!

Życzymy załodze przyczepności i upragnionej mety!

Najnowsze

62% kierowców nie zdałoby egzaminu

47% procent kierowców z Niemiec korzysta z telefonów komórkowych podczas jazdy, 43% kierujących z Włoch przyznaje się do prowadzenia pojazdu, trzymając kierownicę tylko jedną ręką, a 14% z nich pisze przy tym SMS. 62% przyznaje, że miałoby problem z ponownym zdaniem egzaminu na prawo jazdy - statystyki są druzgoczące!

Okazuje się, że zmotoryzowani z Europy zbyt łatwo tracą koncentrację za kierownicą. Tak wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Ford Motor Company.

Za kierownicą bywamy zdekoncentrowane…
fot. Motocaina

Wyniki ankiety przeprowadzonej wśród ponad 4300 kierowców z Hiszpanii, Włoch, Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii potwierdzają, że niepokojąco duża liczba użytkowników dróg naraża siebie i innych uczestników ruchu na niebezpieczeństwo. Główne grzechy kierowców to rozmowa przez telefon komórkowy, jedzenie i picie podczas jazdy, a w niektórych przypadkach nawet nakładanie makijażu w ruchu. Co ciekawe, zmotoryzowani zdają sobie sprawę ze swoich niskich umiejętności panowania nad pojazdem. Aż 62 procent ankietowanych przyznaje, że miałoby problemy z ponownym zdaniem egzaminu na prawo jazdy.

Z najnowszych statystyk Unii Europejskiej wynika, że w roku 2009 w wypadkach drogowych w Europie obrażenia odniosło ponad 1,5 miliona osób. Ford zlecił przeprowadzenie ankiety na temat bezpieczeństwa na drogach, aby poznać zachowania kierowców w ruchu drogowym i ustalić, które elementy z zakresu bezpieczeństwa montowane na pokładzie samochodu cieszą się najwyższym uznaniem.

fot. Ford

Raport wykazał, że niemal połowa użytkowników pojazdów z Niemiec korzysta z telefonów komórkowych podczas jazdy. Bardziej zdyscyplinowani pod tym względem są Brytyjczycy – tylko 6 procent ankietowanych wykonuje połączenia telefoniczne prowadząc pojazd. Z kolei 50 procent zapytanych Włochów uważa się za dobrych kierowców i nie przewiduje żadnych problemów z powtórnym zdaniem egzaminu na prawo jazdy.

Kierowcy przyznali również, że najbardziej cenią obecność poduszek powietrznych na pokładzie samochodu (25% wszystkich odpowiedzi). Na drugim miejscu (21%) znalazły się technologie pomagające uniknąć kolizji przy małych prędkościach, takie jak oferowany przez Forda system Active City Stop.

Najnowsze

Motoryzacyjna biżuteria od Palomy Picasso

Piękny, srebrny wisior w kształcie kierownicy, obrączki, czy spinki do mankietów - to wyraz miłości Palomy Picasso i jej męża do zabytkowych pojazdów oraz uczestnictwa pary w rajdach samochodów historycznych. Dzięki tej pasji powstają unikalne projekty biżuteryjne.

Paloma Picasso – córka artystów Pablo Picasso i Françoise Gilot – jest francusko-hiszpańską projektantką mody. Stworzyła własną markę – jej imieniem nazwane są perfumy i linia ubiorów wieczorowych. Projektuje także biżuterię dla Tiffany & Co. i tam właśnie można kupić oryginalne precioza tj. łańcuszek z kierownicą wykonany ze srebra, który równie dobrze może służyć jako charms do popularnych obecnie brązoletek tego typu, jak i ozdoba na szyję. Pomysł został zaczerpnięty z prywatnego hobby. Córka Picassa wraz z mężem pasjonują się i kolekcjonują zabytkowe samochody, a także biorą udział w rajdach aut historycznych.

 

Kierownica z łańcuchem – 525 dolarów.
fot. Tiffany
Jako charms – 200 dolarów.
fot. Tiffany

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Za męską obrączkę od Palomy trzeba zapłacić 375 dolarów.
fot. Tiffany

Dla panów Paloma Picasso zaprojektowała kolekcję stworzoną ze stali nierdzewnej i tytanu – powstała obrączka, spinki do mankietów i męska brązoleta – wzór przypomina pasek zębaty, a całość designu oparta jest na elementach samochodu.

 

 

Najnowsze

Andrzejki w Motorista dla motocyklistek – relacja

Może nie było tak tłoczno jak w ubiegłych latach, ale te panie, które przyszły na andrzejkowe party do salonu Hondy Motorista nie żałowały. Wróżyły sobie z kart, z lanego wosku, uczyły się tańczyć salsę, a wszystko przy buzującym w żyłach grzańcu.

fot. Motocaina.pl

Kobiety z osobami towarzyszącymi, jeżdżące na jednośladach, czy też po prostu nimi zainteresowane, niezależnie od wieku, czy statusu rodzinnego (przybywały także z dziećmi), zjawiły się w minioną sobotę w salonie Honda Motorista, aby celebrować wspólnie Andrzejki. Organizator zadbał o jadło i wypitek. Aby rozgrzać towarzystwo na dobry początek zaserwował grzane wino. Do rytmu przygrywała skoczna muzyka, przez którą niejednej pani drgęła nóżka…

Jak zwykle kolejka ustawiła się do wróżki, która – jak to w andrzejkową noc – miała pełne „karty” roboty. Panie mogły dodatkowo skorzystać z własnej oceny tego, co po wylaniu gorącego wosku do zimnej wody im oczom się pokazało – interpretacji było mnóstwo.

Można też było zainteresować się wyborem odzieży i akcesoriów na przyszły sezon – tej nocy obowiązywały zniżki nawet do 80 procent! Dyskusjom o motocyklach nie było końca, a i zdjęć na wystawionych w salonie jednośladach nie brakowało. Główną atrakcją wydarzenia była jednak lekcja salsy, którą przeprowadziła profesjonalna para tancerzy. Najpierw pokazano zgromadzonym, jak ten rodzaj tańca powinien wyglądać, by później usiłować nauczyć chętnych podstawowego kroku.

Nawet Ci, którzy zarzekali się, że nie odstąpią od ścian i krzeseł, podjęli wyzwanie – tańczyli chyba wszyscy, a oczom obserwatorki z Motocainy pokazał się rozkołysany w biodrach tłum, który – gdyby nie obecność w około motocykli i kasków – swobodnie można by wkleić na fotkę z karnawału w Rio.

 

fot. Motocaina.pl

Ostatnim punktem programu, dla cierpliwych, było losowanie koszulek i czapeczek.

Dziękujemy wszystkim, którzy zjawili się w sobotnią noc w  Motorista – przyjemnie było spędzić z Wami ten andrzejkowy wieczór. Do zobaczenia w przyszłym roku!

Imprezie patronował kobiecy portal motoryzacyjny Motocaina.pl

 

 

 

Najnowsze