Vanina Ickx – belgijska twarz… nieudanych wyścigów

Vanina Ickx - wielu jej nazwisko może wydawać się znajome, jest ona córką słynnego belgijskiego kierowcy Jackiego Ickx, o którym powstały nawet kreskówki i seria komiksów. Niestety, nie odziedziczyła po nim wyścigowego talentu...

fot. oficjalna strona zawodniczki

Jacky nie był wyjątkowym kierowcą w Formule 1 – na 120 startów wygrał zaledwie 8-krotnie, słynną jednak z wyścigów długodystansowych, organizowanych na legendarnym, półulicznym torze Le Mans. Przez lata do niego należał rekord 6 zwycięstw w tym najtrudniejszym wyścigu świata. Zdeklasował go dopiero Tom Kristensen, który wraz z Audi odniósł aż 8 zwycięstw.

Vanina  urodziła się 16 lutego 1975 roku. Jak większość potomków dawnych mistrzów, nie odziedziczyła całości talentu swego ojca. Choć oddać sprawiedliwości należy, że ścigać zaczęła się dość późno. Jej pierwszy start w wyścigach samochodowych to rok 1996 i seria BMW Compact Cup, lokalny odpowiednik dzisiejszego WTCC. To oznacza, że karierę rozpoczęła w wieku 21 lat, gdy jej rywale spędzali każdą wolną chwilę za kółkiem jako sześciolatkowie.

fot. oficjalna strona zawodniczki

Podczas swojej kariery, startowała w wielu seriach, m. in. DTM, Le Mans, Le Mans Series (w jej początkach) DTCC czy też Formuła Renault V6 – w ostatniej z nich wystąpiła jednak jedynie jako gość. Te występy nie należały do udanych. W DTM regularnie okupowała lokaty pod koniec stawki, czy też w ogóle nie kończyła wyścigu. Gdy jednak porównujemy ją z ojcem, należy stwierdzić, że on również nie osiągał olśniewających sukcesów poza Le Mans.

Jak więc Vanina radziła sobie w Le Mans? Czy może właśnie tutaj święciła triumfy? Pierwszy start miał miejsce w 2001 roku, za kierownicą Chrysler Viper GTS-R, w klasie GTS. Występ zakończył się przedwcześnie, a zespół został sklasyfikowany na 36 pozycji.

fot. oficjalna strona zawodniczki

Kolejny start to rok 2003, w japońskim zespole T2M Motorsport. Vanina zasiadła za kierownicą Porsche 911 GT3 RS w klasie GT. Sklasyfikowana została na 27 pozycji, jako ostatnia ekipa, „zaledwie” 56 okrążeń za liderem klasy GT. Jedno okrążenie toru liczy sobie „tylko” 13,6 kilometrów.

Po kolejnym roku przerwy, powraca do Le Mans w 2005 roku. Tym razem startuje w „królewskiej” klasie LMP1. Zostaje sklasyfikowana jako najgorsze auto z klasy LMP1, wyprzedzone przez 9 aut z niższych klas, co przy różnicy osiągów poszczególnych klas jest wręcz… niemożliwe. Do lidera klasy traci tym razem 52 okrążenia, a więc można zaobserwować pewien… postęp. W roku 2006 i 2007 – na szczęście – nie wystartowała w Le Mans, by powrócić – o zgrozo! – w roku 2008 znów w klasie LMP1. Ku zdziwieniu sceptyków, jest to jej zdecydowanie najlepszy rezultat – metę mija jako 10. w swojej klasie i 11. w klasyfikacji generalnej. Do lidera traci 29 okrążeń. Od tej pory w Le Mans Vanina pojawia się co roku…

fot. oficjalna strona zawodniczki

Dwa lata temu, w klasie LMP1 belgijska zawodniczka zajmuje 15. pozycję, w generalce jest 24. Do lidera traci aż 63 okrążenia, czyli jest to jej najgorszy występ jak dotąd. Tłumaczyć ją może jedynie fakt, że zespoły fabryczne Audi i Peugeot miały w tym okresie ogromną przewagę nad rywalami. Rok później, Vanina wyścigu nie kończy, będąc ostatecznie sklasyfikowaną jako 11. w swojej klasie – ponownie LMP1.

Nie potwierdzono jeszcze jej startu w roku 2011. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że znów wystartuje w klasie LMP1.

Z przykrością, jako podsumowanie, napisać można, że Vanina Ickx nie była, nie jest i prawdopodobnie nigdy nie będzie tak dobra jak jej tata. Jest niestety kolejną kobietą w wyścigowych sportach motorowych, która karierę zawdzięcza nazwisku, bądź urodzie. Jak dotąd w historii tej dyscypliny brak kobiet, które potrafiłyby rywalizować ze swoimi męskimi rywalami jak równy z równym, zwłaszcza w wysokich klasach wyścigowych. Na obronę należy stwierdzić, że panie zazwyczaj swoją karierę rozpoczynają znacznie później niż mężczyźni i po drodze, napotykają znacznie więcej trudności.

fot. oficjalna strona zawodniczki

Mimo wszystko, trzymamy kciuki Vanina!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Najnowsze

Łatwiej z OC i AC

W ubezpieczeniach komunikacyjnych idą zmiany. Na lepsze! Od nowego roku wchodzi w życie nowa ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych, której najistotniejszy postulat dotyczy likwidacji bardzo uciążliwego podwójnego ubezpieczenia.

Inne nowe przepisy zakładają m.in. obowiązek informowania przez ubezpieczyciela klientów o zbliżającej się dacie zakończenia polisy czy respektowanie mechanicznie odtworzonego podpisu reprezentanta towarzystwa ubezpieczeniowego na umowie ubezpieczenia.

W 2011 r. będą mieć miejsce podwyżki cen OC i AC, ale to nie oznacza, że kierowcy nie będą mieli w Nowym Roku absolutnie żadnych powodów do radości! Przeciwnie, po półrocznym vacatio legis, czyli ok. połowy 2011 r., w życie wejdzie nowa ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych, która zastąpi tę nieco już archaiczną z 2003 r.

Co zatem przyniesie kierowcom nowa ustawa?
Po pierwsze, ograniczenie tzw. podwójnego ubezpieczenia. Do tej pory zasadą było, że jeśli posiadacz polisy nie wypowiedział jej najpóźniej na jeden dzień przed upływem okresu 12 miesięcy, na jaki polisa została zawarta, umowa z dotychczasowym ubezpieczycielem była automatycznie przedłużana na kolejny rok. Jeśli zatem nie zerwaliśmy umowy w odpowiednim czasie, a wykupiliśmy ubezpieczenie w innej firmie, dochodziło do sytuacji podwójnego ubezpieczenia i konieczności płacenia dwóch składek. Nowa ustawa likwiduje ten zapis i zakłada możliwość wypowiedzenia umowy kontynuowanej w dowolnym momencie, jeśli tylko kierowca zawarł umowę z inną firmą.

Będzie drożej, ale lepiej.
fot. Motocaina

Po drugie, w przypadku sprzedaży samochodu i braku wypowiedzenia polisy ubezpieczeniowej przez dotychczasowego lub nowego właściciela, będzie ona ważna tylko i wyłącznie do końca okresu, na jaki została zawarta. To oznacza, że ubezpieczyciele nie będą mogli jej odnawiać w nieskończoność i rościć sobie praw do naszych składek.

Po trzecie, ustawa usankcjonuje zasadę, że podpis osoby reprezentującej towarzystwo ubezpieczeniowe na umowie ubezpieczenia jest ważny, jeśli jest odtworzony mechanicznie, a nie tylko odręcznie. Pozwoli to bezproblemowo i w sposób wiążący zawrzeć umowę nawet bez jednoczesnej obecności w jednym miejscu obu stron umowy, czyli ubezpieczyciela i kierowcy.

Ale uwaga! Dzięki nowej ustawie towarzystwa ubezpieczeń będą miały też możliwość zmiany składki ubezpieczeniowej w czasie trwania polisy! Będą mogły to zrobić jednak tylko wtedy, gdy po zawarciu umowy ubezpieczenia okaże się, że ubezpieczający nie podał wszystkich informacji istotnych dla ustalenia wysokości składki, o które ubezpieczyciel zapytał w formularzu oferty. Nasze kłamstwa i zatajenia będą więc karane od razu, a nie dopiero przy ewentualnej szkodzie ubezpieczeniowej, jak ma to miejsce w tej chwili.

Źródło: Rankomat

Najnowsze

Kobiety zawodniczki w Rajdzie Dakar 2011

Po raz 32. na starcie największego i najtrudniejszego rajdu terenowego świata stanęło kilkuset zawodników z całego globu. Po raz trzeci wyruszył on z Buenos Aires w dwutygodniową "podróż" po terenach Argentyny i Chile. Nie mogło tam również zabraknąć kobiet. W tym roku jest ich 13.

1 stycznia na starcie w stolicy Argentyny zameldowało się sześć motocyklistek, jedna zawodniczka kierująca quadem, dwie panie prowadzące samochody i dwie pilotki. Jedna odważna kobieta pojedzie ciężarowym MAN’em, a druga jedzie w załodze w tej samej klasie, jako mechanik.

Ile pań brało udział w Rajdzie Dakar 2010? Kliknij tu.

 

Annie Seel kocha zarówno jazdę po asfalcie…
fot. Celestyna Kubus
… jednak zdecydowanie woli szuter.
fot. Celestyna Kubus

Motocykle
Wśród motocyklistek nie zabraknie najbardziej doświadczonej spośród całej stawki, Szwedki Annie Seel. W zeszłym roku ukończyła ona rajd najwyżej ze wszystkich startujących zawodniczek (45 miejsce w klasie motocykli). Dla popularnej „Dakar Rally Princess” to już piąty start w tym niezwykle trudnym rajdzie, w dodatku stawiła się na nim niebawem po kontuzji kolana. Motocyklistka jedzie na KTM EXC 525 z numerem 56 i obecnie plasuje się w swojej klasie powyżej miejsca 40.

Annie Seel z Krzysztofem Jarmużem.
fot. Celestyna Kubus

 

 

Annie Seel przed Rajdem Dakar 2011.
fot. dakar.com

Kolejną najbardziej doświadczoną zawodniczką Dakaru 2011 jest Holenderka, Mirjam Pol (Gesina Maria Pol).  Startuje na Hondzie CRF 450 X Dakar z numerem 58 i z całą pewnością będzie chciała zatrzeć niemiłe wspomnienia z poprzedniego rajdu; wówczas nie ukończyła go ulegając poważnemu wypadkowi. Dwa lata temu zajęła wysokie miejsce – 53. w klasie motocyklach – to do tej pory rekordowo wysokie dla niej miejsce. Tym razem zrobi wszystko, aby stanąć na mecie „pustynnego klasyku”. Obecnie lokuje się w okolicach 100 miejsca w klasie.

irjam Pol podczas rajdów terenowych.
fot. Celestyna Kubus

 

 

Mirjam trenuje przez cały sezon przed Dakarem.
fot. Celestyna Kubus

Na starcie po raz trzeci stanęła pochodząca z Hamburga Niemka, 38-letnia Christina Meier. Podczas swojego debiutu była zmuszona wycofać się z rajdu po pierwszych dwóch etapach. W kolejnym występie (2010 r.) zasłynęła pewnym incydentem: gdy jej Yamaha uległa uszkodzeniu i nie chciała odpalić, a zawodniczka nie mogła kontynuować jazdy, wskoczyła na konia i pogalopowała na nim po pomoc do biwaku serwisowego. Gdy wróciła do motocykla okazało się, że odpalił za pierwszym razem. Ostatecznie dojechała do mety w Buenos Aires, co było jej marzeniem. W tym roku startuje motocyklem 450 Sherco z numerem 100 i choć plasuje się w tej chwili na coraz lepszej pozycji (ze 140 miejsca po 1 etapie wskoczyła na 97 po 5. etapie), jej celem – co zapowiadała od początku rajdu – jest dojechanie do mety każdego odcinka bez uszkodzenia siebie i motocykla. Mimo takiego nastawienia, w duchu marzy o podium w klasyfikacji kobiet.

irjam Pol przed Rajdem Dakar 2011.
fot. dakar.com

 

 

Mirjam Pol podczas treningu.
fot. Celestyna Kubus

Również po raz trzeci w Rajdzie Dakar startuje także 38-letnia Włoszka, Silvia Giannetti, jadąca z numerem 71 na KTM EXC 525. Rok temu zyskała swoją najlepszą lokatę w stawce motocyklowej – 67 i choć zapowiadała przed rajdem ambicje na poprawienie wyniku, dziś już wiadomo, że „wyląduje” na pewno poniżej 100. miejsca.

Christina Meier
fot. motorradonline.de

 

 

Christina Meier
fot. dakar.com

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Z numerem 173 debiutuje w rajdzie Jenifer Morgan, 41-letnia Brytyjka pochodząca z Walli, która jedzie na Yamaha WR450 F. Swoją przygodę z motocyklami zaczęła w wieku 13 lat. Pierwszy raz usłyszała o zawodach w Dakarze, kiedy w mediach podano, że syn Magaret Thatcher zgubił się podczas rajdu. Od tej pory marzyła by wziąć udział w tych drakońskich zawodach, choć zajęło jej to dużo czasu, aby móc stanąć na starcie.

 

Silvia Giannetti
fot. dakar.com

 

 

Jenifer Morgan
fot. dakar.com

 

Jednak największe emocje wzbudza debiutantka (choć swój udział zapowiadała już w poprzednim roku), wielokrotna Mistrzyni Świata w Trialu, Laia Sanz, znana też jako Eulalia Sanz Pla-Gilibert, której najbardziej obawia się Annie Seel. W swojej dyscyplinie nie ma sobie równych od wielu lat, rywalizując głównie z mężczyznami. Jak radzi sobie podczas morderczego rajdu? Obecnie na 186 zawodników na motocyklach jest w okolicach 50. miejsca. Gdzie znajdzie się ostatecznie? Przekonamy się już 16 stycznia 2011. Laia startuje z numerem 44 na motocyklu Honda CRF 450 X w teamie Arcarons Rally Sport Tour.

Laia Sanz
fot. info prasowe

 

 

Laia Sanz
fot. dakar.com

 

 

 

 

 

Camelia Liparoti
fot. info prasowe

Quady
Podobnie jak w latach ubiegłych, jedyną kobietą w kategorii quadów w Rajdzie Dakar jest włoska dziennikarka, 42-letnia Camelia Liparoti, która startuje po raz trzeci. Tym razem jedzie na mocniejszym i większym Yamaha YFM 700 R w limitowanej wersji Black Blonde Storm (200 KM mocy, ogromny moment obrotowy) z numerem 259. Niech jednak wiek, niski wzrost, filigranowa budowa ciała tej zawodniczki nikogo nie zwiodą – Camelia po zdobyciu dwóch tytułów w Pucharze Świata Cross Country w 2009 i w 2010 roku oraz ukończeniu poprzedniego Dakaru, tegoroczny start traktuje jak ambitne wyzwanie. Chce zakończyć rajd w top 10 swojej kategorii i ponownie udowodnić, że może walczyć na równi z mężczyznami. Po 6 etapie jest 16 (jej najlepszy wynik w Rajdzie Dakar to 13 pozycja w 2010 roku).

amelia Liparoti
fot. dakar.com

 

 

Camelia Liparoti
fot. dakar.com

 

 


Samochody
Za kierownicą Buggy – Sadev Nissan z numerem 333 zasiadła najbardziej doświadczona zawodniczka w stawce, Francuzka Isabelle Patissier – jednocześnie dwukrotna mistrzyni świata we wspinaczce skałkowej. To już jej 11 start w dakarowych zmaganiach; przedostatnie zawody ukończyła na najwyższym w karierze 17. miejscu. Isabelle pilotuje Thierry Zotti Delli. Przez pierwsze etapy załoga zajmowała wysokie lokaty, w okolicach 22 miejsca. Niestety na 5 odcinku doszło do niewielkiej awarii auta i ekipa spadła o blisko 20 pozycji w klasie (41).

Isabelle Patissier
fot. dakar.com

 

 

Christine Favre
fot. dakar.com

Na prawym fotelu Toyoty HZJ 105 z numerem 343 zasiada 49-letnia Christine Favre, Francuzka pilotująca męża – Frederica Favre. To ich trzeci wspólny start; z roku na rok polepszają swoją pozycję na mecie; rok temu zajeli 24 lokatę w klasie samochodów. Niestety obecnie nie wiedzie im się najlepiej i pozycjonują się w okolicach 100 miejsca.

Za kierownicą pick-up’a Ford Raptor SVT z numerem 374 zasiada Sue Mead, 60-letnia, filigranowa Amerykanka. W 2000 roku zadebiutowała w Rajdzie Dakar jako pilotka Darrena Skiltona, tym razem to on jej dyktuje z prawego fotela. Sue to pasjonatka offroadu, uwielbiająca wielkie maszyny na bezdrożach pustyni. Sue uhoronowano tytułem zasłużonej dla terenowych sportów motorowych w 2007 roku (Off-Road Motorsports Hall of Fame). Amerykańska załoga obecnie plasuje się na 71 miejscu.

Sue Mead
fot. dakar.com

 

 

Katrien Boussier
fot. dakar.com

W groźnej przeróbce Range Rovera – Rallyrai 1 Desert Warrior – z numerem 387, dyktuje Holenderskiemu kierowcy, Peterowi Merceij, 46-letnia Belgijka Katrien Boussier. To już drugi start pilotki w Dakarze. Po 6 etapie załoga z Niderlandów plasuje się na 63 miejscu.

Ciężarówki
Niestety w tym roku nie zobaczymy sympatycznej Elisabety dos Santo Jacinto (o tej zawodniczce pisałyśmy już tutaj), która jako jedyna kobieta w historii ukończyła ten ciężki rajd jadąc w klasie ciężarówek za kierownicą. Dwa lata temu pechowo zakończyła swój start – jej MAN spłonął w wyniku wypadku.

W hiszpańskiej ekipie zobaczymy Finę Roman (45 lat) w MAN’ie TGA 26.480 z numerem 517, która jedzie – UWAGA – w charakterze mechanika! Wspiera tym samym kierowcę, Jordi Juvanteny oraz jego pilota Jose Luis Criado. Fina w klasie ciężarówek startuje już po raz piąty i za każdym razem ląduje razem z załogą na wysokich miejscach (w zeszłym roku na 9.). W tegorocznym rajdzie po 6 etapie Hiszpanie są 14.

Andrea Mayer
fot. dakar.com

 

 

Fina Roman
fot. dakar.com

 

 

 

 

W Rajdowym MAN’ie TGA 13 z numerem 563 za kierownicą zasiądzie z kolei symatyczna Niemka – Andrea Mayer (42 lata). Jej pierwsze doświadczenia z Dakarem to asystowanie i zajmowanie się częściami do BMW X3 w załodze jej chłopaka – Stephane Peterhansela! Zawodniczka startowała wcześniej na motocyklach (najlepsza kobieta w latach 1999-2002; w tym ostatnim roku zajęła 23 miejsce w klasie). Potem przesiadła się do samochodów (2003-2005), a w tegorocznym rajdzie postanowiła wystartować ciężarówką, choć przyznaje, że nie ma doświadczenia w jej prowadzeniu. Towarzyszą jej: Thomas Baumann – pilot oraz Philipp Beier, mechanik. Niemiecka ekipa Monster X-Raid zajmuje obecnie 54 miejsce.


Trzymamy kciuki za kobiety!

Rozkład jazdy Rally Dakar 2011 – Argentina – Chile

 

DATE

START

FINISH

01/01

Buenos Aires

Victoria

02/01

Victoria

Córdoba

03/01

Córdoba

San Miguel de Tucumán

04/01

San Miguel de Tucumán

San Salvador de Jujuy

05/01

San Salvador de Jujuy

Calama

06/01

Calama

Iquique

07/01

Iquique

Arica

08/01

Rest day

09/01

Arica

Antofagasta

10/01

Antofagasta

Copiapo

11/01

Copiapo

Copiapo

12/01

Copiapo

Chilecito

13/01

Chilecito

San Juan

14/01

San Juan

Córdoba

15/01

Córdoba

Buenos Aires

16/01

FINISH

 

Najnowsze

Wieści od Beaty Sadowskiej w wolnym dniu Rajdu Dakar

- Dziś jedyny wolny dzień dla zawodników Rajdu Dakar, dzień odpoczynku. Większość przespała pierwszą noc w hotelu od rozpoczęcia zmagań z najtrudniejszą trasą świata - donosi Motocainie Beata Sadowska, korespondentka TVP z Rajdu Dakar.

fot. sport.tvp.pl

– Dla mechaników taki dzień oznacza pracę od rana do nocy, dlatego już od świtu w obozowisku warczą motory i stukają narzędzia. Biwak odwiedził dziś nawet prezydent Chile – pisze dla Motocainy Beata Sadowska.

– Marek Dąbrowski i Jacek Czachor są uśmiechnięci, choć na pewno odcinki specjalne dały im się już we znaki. Jutro ten najdłuższy: z Arici (tuż przy peruwiańskiej granicy) do Antofagasty: 631 kilometrów! Czy zdążyli zregenerować siły? Przy pomocy masażysty Łukasza na pewno tak!

Wiecie, że podczas rajdu w kabinie auta temperatura sięga 65 stopni C? I nie ma tam klimatyzacji! A jednak Krzysztof Hołowczyc uśmiecha się po każdym etapie rajdu. W kieszeni kombinezonu ma malutkie, dziecięce skarpetki swoich córek. Na szczęście!

Ściskam z zakurzonej Arici i do zobaczenia na www.dakar.tvp.pl w „Pytaniu na śniadanie” i zaraz po SportTelegramie w TVP2.

Beata

Jacek Czachor robi pompki – o formę trzeba dbać nawet w dniu wolnym od zmagań.
fot. Orlen Team

A oto co powiedzieli czołowi zawodnicy Orlen Team:

Nie będę robił kompletnie nic. Dzisiaj zjem zapewne pyszny stek i będę się delektował dniem przerwy – mówił Krzysztof Hołowczyc na mecie odcinka.  

– Będę odpoczywał, to jest konieczne, żeby zregenerować siły. Przejechaliśmy już sześć etapów i nasze ciała są naprawdę zmęczone – dodał Jacek Czachor. 

– Odpoczynek przyda się nie tylko naszemu, ciału ale i psychice, która pracuje na najwyższych obrotach podczas pokonywania trudnych tras. Ostatnie dwa dni mocno dały nam w kość. Musimy teraz podładować akumulatory, by od niedzieli stanąć do walki na kolejnych siedmiu etapach – mówił Marek Dąbrowski.

Najnowsze

Jak zmniejszyć ryzyko karamboli na drogach szybkiego ruchu

Ponad 140 pojazdów w czterech karambolach w ciągu ostatniego miesiąca. Wszystkie na najbezpieczniejszych drogach - ekspresowych i autostradach. Zawiodły czujność i nadmierne zaufanie do standardu drogi.

Uszkodzony samochód to mały efekt wypadku. Ważniejsze jest życie nasze i innych uczestników ruchu drogowego.
fot. Anna Grzesik

Do najgroźniejszych drogowych karamboli w ciągu ostatnich 31 dni doszło na Śląsku. Aż trzykrotnie na autostradzie A4 między Katowicami a Wrocławiem oraz na drodze ekspresowej S1 pomiędzy Bielskiem a Cieszynem.

– Paradoksalnie do największych wypadków z dużą liczbą pojazdów doszło na najbezpieczniejszych drogach w kraju. Kierowcy tracą czujność mając mylne wrażenie, że dobrej jakości droga zawsze gwarantuje większe bezpieczeństwo i możliwość szybszej jazdy. To półprawda – w trudnych warunkach właśnie ze względu na to „zbiorowe” przekonanie powinniśmy zachować szczególną ostrożność na autostradach i drogach ekspresowych – ostrzega mł. insp. Dariusz Nowak,  Rzecznik Prasowy Małopolskiej Komendy Policji.

Nawet najlepsza droga nie zastąpi odpowiednich zachowań kierowców, dlatego  Stalexport Autostrada Małopolska S.A. wraz z Śląską i Małopolską Policją oraz Głównym Inspektoratem Transportu Drogowego (GITD) w grudniu ubiegłego roku zainicjowała akcję profilaktyczną „Rekordowo bezpieczni z A4 Katowice-Kraków”.

Hasło akcji odwołuje się do rekordowo bezpiecznego na tym odcinku autostrady mijającego roku. Od początku 2010 r. na A4 Katowice-Kraków nie wydarzył się żaden śmiertelny wypadek. Na potrzeby akcji powstał m.in. katalog porad uwzględniający szczególne warunki jazdy samochodem panujące na autostradach, które można odnieść również do dróg ekspresowych.

Najważniejsze wskazówki ekspertów dotyczące najbardziej typowych zagrożeń na drogach szybkiego ruchu w zimie to:

Aby nauczyć się dostosowywać prędkość do warunków, jakie panują na drodze, warto raz na jakiś czas sprawdzić możliwości swoje i samochodu na jakimś pustym placu albo torze.
fot. Anna Grzesik

1. Porada „mantra” – dostosuj prędkość do warunków na drodze

Wskazówka powtarzana jak mantra przez policjantów nabiera szczególnej wagi na wysokiej jakości drogach – autostradach i drogach ekspresowych, gdzie dopuszczalna prędkość jest wyższa, a od niedawna dodatkowo podwyższona o kolejne 10km/h. Wyższe limity prędkości i dobra jakość drogi usypiają czujność kierowców. Jednak w zimie, przy trudnych warunkach drogowych jedźmy wolniej, w większej niż zwykle odległości od poprzedzającego nas pojazdu.

2.  Hamuj wcześniej niż zwykle

Pamiętaj, że w zależności od masy całkowitej pojazdu, podczas szybkiej jazdy droga hamowania wydłuża się nawet o kilkadziesiąt metrów. Zachowaj bezpieczną odległość od innych pojazdów oraz naciskaj pedał hamulca odpowiednio wcześnie. Porada nabiera szczególnej ważności w zimie, kiedy powierzchnia nawet najwyższej jakości drogi może być śliska.

3.  Nie przyzwyczajaj się do szybkości i braku przeszkód na autostradzie lub drodze ekspresowej

Styl jazdy po autostradzie, na której nie występują ostre zakręty, czy przejścia dla pieszych zdecydowanie różni się od jazdy po innych drogach. Zjeżdżając z autostrady pamiętaj, aby zachować szczególną ostrożność i dostosować się do nowych warunków oraz zasad ruchu drogowego.

Od grudnia 2010 roku katalog porad przygotowany przez policyjnych i drogowych ekspertów rozszerzany jest przez samych kierowców w ramach prowadzonego w czasie kampanii konkursu. Przeczytać lub nadsyłać porady można poprzez stronę konkursową www.bezpieczna.autostrada-a4.com.pl. Autorzy 10 najcenniejszych porad, wybranych przez przedstawicieli organizatora, Policji oraz GITD,  zostaną nagrodzeni.

Najnowsze