Kierowca ratuje zwierzaka przed rozjechaniem

Większość nagrań z samochodowych kamerek to zapis niebezpiecznych sytuacji i agresywnych zachowań. Tym razem wideo o zupełnie innym wydźwięku.

Niektórzy kierowcy nie zatrzymają się, aby pomóc zwierzęciu, nawet jeśli sami właśnie je potrącili. Na szczęście są też tacy, którzy pochylą się nad każdym, znajdującym się w niebezpiecznej sytuacji.

Zderzył się z łosiem, zwierzę wpadło do środka!

Autor nagrania zauważył siedzącego na środku drogi gołębia. Jak sam pisze, to był „tylko” gołąb i pyta retorycznie czy nie warto pomóc każdemu żywemu zwierzęciu? Trudno się z nim nie zgodzić. To nie był uroczy piesek lub puszysty kotek, ale czy dobremu człowiekowi robi to jakąś różnicę?

Motocyklistka uratowała małego kota

Kierowca zawrócił, zatrzymał się w pobliżu gołębia i delikatnie przeniósł go pod przydrożne krzaki. W ten sposób przynajmniej będzie miał szanse na dojście do siebie.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Aprilia Tuono V4 X – limitowany hypernaked o mocy 221 KM

Wyścigowy departament Aprilia Racing zaszokował świat, opracowując motocykl z wysoką kierownicą do użytku torowego. Limitowany hypernaked Aprilia Tuono V4 X otrzymał wyścigową technologię i elektronikę, a jego silnik produkuje 221 KM mocy, co przy masie 166 kg staje się zupełnie nowym segmentem rynku.

Nowy, limitowany i numerowany hypernaked napędzany jest silnikiem znanym z RSV4 1100 Factory. Jednak zamiast 217 KM, model Tuono V4 X posiada moc mierzoną na wale w wysokości 221 KM! Jednostka oddycha dzięki układowi wydechowemu Akrapovic (tytanowy kolektor i karbonowa końcówka) oraz filtrowi powietrza Sprint Filter o najwyższym przepływie. Dziki silnik daje się okiełznać za sprawą wyścigowej elektroniki – strategie sterowania silnikiem i dynamiką motocykla dopracowane zostały na tor przez Aprilia Racing.

Przeczytaj też: O przełamywaniu lęków przed długą, samotną podróżą motocyklową opowiada Urszula Łazarow

Za potężnymi osiągami tego nakeda idealnie nadąża rama i podwozie o wyścigowej geometrii. Zawieszenie to elektroniczny, półaktywny zestaw Öhlins Smart EC 2.0. Kolejnym szokiem jest masa motocykla, która przypomina bardziej prototypy znane z MotoGP. Tuono V4 X na sucho waży 166 kg. W oszczędności kilogramów pomaga wiele elementów obrabianych z aluminium, a także felgi Marchesini z kutego magnezu.

Aprlia Tuono V4 X przeznaczona jest wyłącznie do użytku torowego. Pomaga w tym ogromny, carbonowy pakiet aerodynamiczny, który w prostej linii pochodzi z Aprilii RS-GP ścigającej się w MotoGP. To rozwiązanie zastosowano po raz pierwszy w motocyklu tego typu, a przyczynia się do znacznego zwiększenia stabilności w każdej sytuacji na torze. Wszystkie owiewki wykonano z włókien węglowych, a ich stylistyka podkreślona została grafiką „Bol d’Or”.

Aprilia Tuono V4 X – limitowany hypernaked o mocy 221 KM

Przeczytaj też: Suzuki GSX-R1000R – limitowany motocykl z okazji 100-lecia marki

Godny podziwu jest także wyścigowy układ hamulcowy Brembo. Dopracowane i ekstremalnie efektywne zaciski Brembo GP4-MS obrabiane z aluminium sterowane są przez radialną pompę hamulcową 19×16, a wgryzają się w stalowe tarcze z technologią T-Drive.

Każda sztuka Aprilii Tuono X dostępna jest w cenie 34 900 € i już dostępna jest do zarezerwowania, ale wyłącznie online na stronie internetowej Aprilia. Klienci mogą odebrać swój egzemplarz Tuono V4 X bezpośrednio z oddziału Aprilia Racing, wraz z wycieczką po wyścigowym departamencie fabryki z Noale. Do każdego motocykla klienci otrzymają dedykowany kask wyścigowy KYT NX-Race z grafikami inspirowanymi kolorystyką Tuono V4 X.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Sokół 4×4 – polski, w pełni elektryczny pojazd zaprezentował swoje możliwości na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego

Sokół 4×4 to polski, w pełni elektryczny pojazd, który został stworzony metodą ekokonwersji polegającej na elektryfikacji spalinowego samochodu terenowego.

Sokół 4×4 został stworzony na bazie Land Rovera Defendera 110. Samochód wyposażono w silnik elektryczny o mocy około 300 KM oraz akumulator litowo-jonowy o pojemności 85 kWh, który umożliwia pokonanie na jednym ładowaniu trasy o długości od 200 do 300 km. Pojazd dysponuje reduktorem, dzięki któremu zyskuje dwa przełożenia – terenowe oraz drogowe.

Pomysłodawcą projektu Sokół 4X4 jest Albert Gryszczuk, który w 2018 roku opracował samonośną platformę do indywidualnej zabudowy wyposażoną w 100% elektryczny napęd dostosowany do jazdy w warunkach terenowych. Sokół 4×4 może operować zarówno w warunkach wysokiego zapylenia czy zasolenia, jak i w miejscach o wysokiej wilgotności i pokonywać przeszkody wodne o głębokości około 80 cm. Samochód posiada ponadto, opracowany przez polskich inżynierów, system do diagnostyki online EVACT.

Przeczytaj też: Tak właśnie wygląda polski samochód elektryczny w nadwoziu hatchback oraz SUV. Znamy nazwę, logo i hasło!

Jak ujawnili twórcy pojazdu, platforma Sokół 4×4 może stać się podstawą do budowy wyspecjalizowanych środków transportu, dedykowanych do pracy w najcięższych warunkach terenowych – między innymi samochodów specjalistycznych dla kopalń odkrywkowych, samochodów dla straży granicznej i innych służb oraz samochodów rajdowych. Realizacja projektu jest współfinansowana ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w ramach programu priorytetowego nr 5.11.1 „Międzydziedzinowe SOKÓŁ – Wdrożenie Innowacyjnych Technologii Środowiskowych”.

Sokół 4×4 był już testowany m.in. w Kopalni Węgla Brunatnego PGE w Turowie i odkrywce „Szczerców” KWB Bełchatów, a także przez służby graniczne i służby leśne. A na początku września o zaletach i właściwościach terenowych pojazdu mogli się przekonać przedstawiciele Tatrzańskiego Parku Narodowego, którzy w ramach realizowanego przez Lasy Państwowe projektu „Las Energii” testowali „elektryki” ze Zgorzelca na trasie Hala Kondratowa – Dolina Goryczkowa – Małe Ciche – Tarasówka – Zgorzelisko – Morskie Oko.

Sokół 4×4 – polski, w pełni elektryczny pojazd

Przeczytaj też: Izera to szansa dla polskich producentów z branży automotive?

Jerzy Fijas, kierownik projektu rozwojowego Lasów Państwowych „Las Energii”, powiedział:

Testowanie pojazdów elektrycznych Sokół 4×4 było możliwe dzięki współpracy w ramach projektu „Las Energii”. Ze strony służb Tatrzańskiego Parku Narodowego zostały przygotowane trasy, które pozwalały przetestować i sprawdzić realną sprawność tego samochodu. Podsumowując: nie było takich przeszkód, których pojazd ze Zgorzelca by nie pokonał. Myślę, że w kontekście poszukiwania aut, które spełniają oczekiwania takich podmiotów jak Tatrzański Park Narodowy, zarządzających obszarami cennymi przyrodniczo, jest to pojazd spełniający takie wymogi. Nie tylko pod względem technicznym, ale również pod kątem zeroemisyjności i braku hałasu.

Kolejne testy Sokoła 4X4 w Tatrzańskim Parku Narodowym będą miały miejsce prawdopodobnie jeszcze w październiku.

Najnowsze

Rowerzysta szaleje na drodze i łamie przepis za przepisem. Tylko po co się tym chwali?

Rowerzyści uważają, że są ponad prawem? Oczekują, że kierowcy powinni robić wszystko, żeby tylko jechało im się wygodniej? Jeśli uważasz, że powyższe stwierdzenia są krzywdzące, zobacz poniższe nagranie.

Tak, to kolejne wideo naszego znajomego rowerzysty. To doprawdy fascynujący przypadek i coraz częściej zastanawiamy się, czy jest to kliniczny przypadek megalomanii, czy może daleko posunięty trolling. A może jedno i drugie?

Nasz znajomy rowerzysta chce się pogrążyć? Tak dokładnie swoich wykroczeń jeszcze nie rejestrował

Tym razem nasz znajomy rowerzysta ponownie jedzie krętą drogą wśród zieleni i ponownie w dół. Podobnie jak na wcześniej opisywanym nagraniu pędzi na złamanie karku. Po chwili dogania samochody, które wyprzedza pomimo podwójnej ciągłej linii. Czy zachowuje od nich bezpieczny dystans? Oczywiście, że nie. Kiedy kierowca wyprzedza go na gazetę jest święcie oburzony, ale kiedy on to robi, to wszystko gra.

Czy za ten filmik nasz znajomy rowerzysta stanie przed sądem?

Nie waha się także przed wyprzedzaniem na łuki drogi. Jakoś nie przeszkadza mu ryzyko, że będzie musiał wcisnąć się między dwa, jadące w przeciwnych kierunkach, samochody. Taka jazda na gazetę jest bezpieczna i miła dla rowerzysty.

Rowerzysta przejechał na czerwonym świetle na oczach policji. Myślał, że jest bezkarny?

Musicie też przyznać, że urocze jest jak jedzie po ciągłej linii, kiedy droga nie prowadzi już w dół. Zastanawia się czy nie spróbować wyprzedzić samochodu na płaskim? Później zjeżdża z linii, ale nadal trzyma się lewej krawędzi pasa. A nagranie ma tytuł „Kierowcy blokują ruch, nie jadą przy prawej, nie przepuszczają, nie współpracują”. No powiedzcie sami – czy to nie drogowy trolling?

Najnowsze

Nerwowy kierowca BMW spotkał się z nerwowym kierowcą z kamerą

W ruchu drogowym bardzo ważny jest spokój i opanowanie, o czym wielu kierowców zapomina. A kiedy spotka się dwóch nerwowych kierujących, to efekty mogą być takie, jak na nagraniu.

Zobaczcie, jak z drobiazgu zrobić poważny konflikt i doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji na drodze. Zaczęło się od tego, że kierowca BMW się zagapił i nie zwrócił uwagi na światło, które zmieniło się na zielone. W takiej sytuacji zwykle klaksonem upomina się taką osobę i wszyscy jadą w zgodzie. Czasami nawet upomniany przeprasza ruchem ręki albo włączeniem awaryjnych.

Kierowca Mercedesa wyprzedza jak szalony, a potem opluwa auto z kamerą

Na nagraniu autor zatrąbił po 3 sekundach od zapalenia się zielonego. Za wcześnie? Nie było sensu dłużej czekać? Oceńcie sami. Kierowca BMW potoczył się do przodu o jakiś metr, zatrzymał się na sekundę i ruszył już normalnie. Celowo zahamował, bo mu się nie spodobało trąbienie? Prawdopodobnie. Ale było to tak łagodne zatrzymanie, że równie dobrze powód mógł być inny. Tak czy inaczej – drobiazg.

Tak dochodzi do wypadków, czyli typowy obrazek z polskiej autostrady

Może dla nas drobiazg, bo dla autora nagrania to poważna sprawa! Jego pasażerka prosi go, żeby w żaden sposób nie szukał zaczepki, na co on odpowiada, że zgłosi sprawę na policję. Serio?

Ciężarówka wyprzedziła traktor. To rozsierdziło szeryfa w Audi

Później nic się nie dzieje przez pewien czas, aż autor podejmuje próbę wyprzedzenia BMW. Po co? Chyba tylko „dla zasady”, ponieważ BMW jechało z prędkością bliską maksymalnej dopuszczalnej (90 km/h). Okazało się, że kierowca BMW też szuka zaczepki, ponieważ zauważył to i zaczął przyspieszać. To akurat bezsprzeczne wykroczenie. Autor zrezygnował z manewru przy prędkość 140 km/h.

Kierowca BMW mści się na kierowcy ciężarówki

Kiedy oba auta zbliżają się do ograniczenia prędkości do 70 km/h BMW wyraźnie zwalnia, zmuszając do tego samego samochód z kamerą. Po zejściu do 44 km/h, kierujący BMW przyspiesza i jedzie już spokojnie i przepisowo.

Najnowsze