Jazda w soczewkach kontaktowych – można czy nie?

Za jazdę w soczewkach kontaktowych można dostać mandat. Takie sytuacje zdarzają się wprawdzie bardzo rzadko, ale jeśli w prawie jazdy nie ma odpowiedniego wpisu, osoba prowadząca samochód może zostać ukarana mandatem w wysokości do 500 zł.

Każda osoba starająca się o prawo jazdy musi przejść badania okulistyczne. Kierowcy z wadą wzroku, noszący soczewki kontaktowe powinni sprawdzić adnotacje w prawie jazdy. W kolumnie „12”, w której zaznaczone są ograniczenia uzyskanego prawa jazdy, znajdują się kody będące oznaczeniami nakazów lekarskich.

01.01 – okulary,

01.02 – soczewka(i) kontaktowa(e),

01.03 – szkła ochronne,

01.04 – szkło matowe,

01.05 – przepaska na oko,

01.06 – okulary lub soczewki kontaktowe.

Dla kandydata na kierowcę z wadą wzroku najlepiej będzie, jeśli lekarz od razu wpisze kod 01.06, co oznacza możliwość naprzemiennego noszenia okularów lub soczewek kontaktowych.

A co jeśli w prawie jazdy mamy zapis 01.01 w kolumnie nr 12., a przyzwyczailiśmy się do soczewek kontaktowych?

Zapisy w prawie jazdy można zmienić. Wystarczy wyrobić dokument z nowymi adnotacjami. W tym celu należy ponownie przebadać wzrok i uzyskać od okulisty odpowiednie zaświadczenie, a następnie udać się do Wydziału Komunikacji i złożyć wniosek o nowy dokument.

Przeczytaj też:

Wszystko o mandatach – ile zapłacimy za przekroczenie prędkości i inne przewinienia?

Kontrola policyjna: wszystko co musisz o niej wiedzieć

Najnowsze

Porsche Driving Experience 2018 – relacja i galeria

Niedawno, w pewien słoneczny, ciepły dzień udostępniono nam na torze Silesia Ring 25. paliwożernych, ryczących maszyn. Słownie: dwadzieścia pięć. Podczas Porsche Driving Experience atmosfera była naprawdę gorąca.

Na tor przyjechałam jako jedna z pierwszych. Ku mojej uciesze, ponieważ miałam szansę zrobić kilka zdjęć autom ustawionym w genialnym szyku, większość w spektakularnych kolorach nadwozia. To unikatowy widok, który na długo zapada w pamięć, więc warto go utrwalić. Jednak model, który przykuwał mój wzrok najbardziej – zielone, błyszczące, ociekające doskonałością pod każdym względem Porsche GT3 RS – od początku tego niesamowitego dnia na Porsche Driving Experience, do samego końca – pozostało moim faworytem.

Wydarzenie rozpoczęło się tradycyjnie – safety first – czyli od wyjaśnienia zasad bezpieczeństwa. Przydzielono nas do poszczególnych grup – które auta przepadną nam do testowania? Sportowe, a może suvy? Cóż, z pewnością fajnie jest pojeździć każdym modelem, ale to te najbardziej wyścigowe są unikatami. Czekał nas też offroad, drifting i slalom – już się nie mogłam doczekać!

Po dokonaniu formalności okazało się, że moja grupa jako pierwsza będzie ujeżdżać modele sportowe. Po chwili losuję piękne Porsche 991 GT3 RS – prawdziwy rarytas! Samochód zdecydowanie dedykowany do jazdy po torze, z silnikiem wolnossącym o pojemności 4-litrów i mocy 500 KM oraz 460 Nm momentu obrotowego skonfigurowany z superszybką, zmodyfikowaną specjalnie dla tego moedlu, skrzynią PDK. Zielona bestia może osiągnąć 100 km/h w 3,3 s. Wskazówka prędkościomierza pokaże 200 km/h już po 10,9 s od startu. To nie tylko inżynieryjny majstersztyk, ale i technologiczny: RS jest o 10 kg lżejszy od GT3. Ogromne spojlery podczas dynamicznej jazdy dociskają samochód do drogi, co daje wrażenie przyssania do toru – niesamowite uczucie! RS to superszybka, sportowa maszyna, fantastyczna do zabawy i sprawiania sobie frajdy z jazdy, ale i do profesjonalnych rywalizacji w seriach wyścigowych.

Moim zadaniem był podwójny objazd toru, każdym modelem w puli aut, które mieliśmy do dyspozycji. Należało jechać na instruktorem naśladując jak najdokładniej jego tor jazdy, zachowując odpowiednie odstępy i dynamikę oraz starając się dohamowywać i rozpędzać w odpowiednich punktach zakrętów. To zadanie zweryfikowało dość szybko umiejętności jazdy po torze każdego z uczestników Porsche Driving Experience.

Kolejne zadanie i dreszcz emocji: drift na macie poślizgowej. Chwila zajęć z teorii i szybka praktyka – modelem Porsche 718 Cayman (zobacz na filmie nasz test tego samochodu), z 3-litrowym silnikiem o mocy 200 KM.  Zabawa fantastyczna, ale wymagająca skupienia – warto stosować się do porad instruktorów, żeby nie wypaść z toru.

Po ekscesach na macie poślizgowej i driftingu, nadszedł czas na „lead and follow”, czyli jazdę po torze za instruktorem. Tym razem mieliśmy do dyspozycji aż kilkanaście aut: Porsche Panamera, Porsche Cayenne, Porsche Macan w różnych wersjach. Nie przepadam zbytnio za samochodami typu SUV, ale ku mojemu zaskoczeniu SUV spod znaku Porsche to zupełnie inna bajka – te auta prowadzą się doskonale! Są zwarte, szybko rozpędzają się i fenomenalnie reagują na wszelkie komendy kierowcy – a to dopiero preludium przed offroadem!

Zanim jednak w teren, to kolejne wyzwanie przed nami – ciasny i wymagający slalom. Tu zaoferowano caymana, choć w wersji roadster. To była kolejna już punktowana próba. Instruktorzy mierzą czas przejazdu, ale i odejmują punkty za strącone lub przewrócone pachołki.  Tu trzeba było się wybitnie skoncentrować i być niebywale precyzyjnym.

Wkrótce po tym popędziłam na tor offroadowy, gdzie mogłam przetestować Cayenne. Pierwszy przejazd i trawers na stoku o kącie nachylenia około 45 stopni – miałam wrażenie, że auto za chwilkę przewróci się na bok i przekoziołkuje na dach! Nic z tego, było jak przyklejone, sunąc dalej bezwstydnie do przodu. Kolejne wyzwanie terenowe: podjazd pod stromiznę na wzniesienie o mocnym kącie nachylenia. Ale Cayenne wyposażone jest w system PHC Porsche Hill Control, co powoduje, że spokojnie można wtoczyć się z określoną prędkością pod górę, bez użycia pedałów przyspieszenia czy hamowania. Właściwie obie nogi można swobodnie położyć na podłodze samochodu, a auto zrobi wszystko za nas. Zalecana prędkość to widełki pomiędzy 3 km/h a 30 km/h – można ją oczywiście ustawić. To samo tyczy się zjazdu w dół. Świetnie!

To była nasza ostatnia próba. Niestety…

Warto dodać, że wszystkie modele jakimi jeździłam (no może poza tymi mocno wyścigowymi i np. 718 Cayman), były naszpikowane wszelkimi możliwymi systemami usprawniającymi prowadzenie samochodu, oraz czuwającymi nad bezpieczeństwem jazdy.

A organizacja? Na szóstkę! Nie dość, że profesjonalnie, to i sympatycznie.

Tuż przed finałem – jako niespodziankę dnia – organizator zaserwował nam niezapomniany pokaz lotniczy zawodnika teamu Red Bull – Łukasza Ciepiela. To był spektakularny pokaz umiejętności pilota, ale także instruktorów jazdy – podczas Taxi Race. Mieliśmy bowiem okazję uczestniczyć w co-drive z doświadczonymi kierowcami, którzy przewieźli nas wyjątkowo dynamicznie. Moja radość i ekscytacja z tej jazdy była równie ekspresyjna, jak sama przejażdżka!

Zwieńczeniem dnia było zdobycie wyróżnienia oraz nagrody za najlepszy styl jazdy.

Takie wydarzenia jak Porsche Driving Experience to wyjątkowa okazja by lepiej zrozumieć filozofię marki, poznać walory i możliwości wielu modeli z ich gamy. Ale to, co wyniosłam z tego wydarzenia to przede wszystkim: POKORA – własnych umiejętności, możliwości samochodu i techniki jazdy. A zyskałam z pewnością większą pewność, że muszę się jeszcze dużo nauczyć!

Modele do dyspozycji podczas Porsche Driving Experience

Porsche 911 Cabrio
Porsche 911 Targa
Porsche 911 Carreara S
Porsche 981 Boxter oraz Boxter S
Porsche 981 C Cayman oraz Cayman Coupé również w wersji Cabrio
Porsche Panamera
Porsche Panamera Platinum Edition
Porsche Panamera Diesel
Porsche Panamera Diesel Platinum Edition
Porsche Panamera 4
Porsche Panamera 4 Platinum Edition
Porsche Panamera S
Porsche Panamera 4S
Porsche Panamera S Hybrid
Porsche Panamera S E-Hybrid
Porsche Panamera GTS
Porsche Panamera Turbo
Porsche Panamera Turbo S
Porsche Panamera Exclusive
Porsche Macan R4
Porsche Macan S
Porsche Maccan Turbo S
Porsche Cayenne S
Porsche Cayenne Turbo
Porsche Cayenne Turbo S
Porsche Cayenne Hybrid

 

Najnowsze

Fototapety z samochodami – dekoracja dla miłośniczki motoryzacji

Nasza miłość do motoryzacji przejawia się na wielu płaszczyznach, ale czy możemy się nią zainspirować dekorując mieszkanie? W sklepach znajdziemy wiele designerskich mebli, które zrobione są z samochodowych części: silników, reflektorów czy kołpaków. Jeśli więc lubimy oryginalne aranżacje, koniecznie znajdźmy taki gadżet, a wystrój uzupełnijmy efektownymi fototapetami. Jakimi? Do wyboru mamy cały wachlarz możliwości.

Gdy myślimy o urządzaniu wnętrza, do głowy z pewnością przychodzą nam klasyczne, wszystkim dobrze znane motywy dekoracyjne: floralne ornamenty, geometryczne desenie czy nastrojowe pejzaże. Komponując wystrój powinniśmy się kierować jednak nie tylko kwestiami estetycznymi. Najlepsze rezultaty otrzymamy, gdy przestrzeń będzie także odpowiadać naszym osobistym gustom i upodobaniom. Jeśli więc jesteśmy prawdziwymi miłośnikami motoryzacji i nasz świat kręci się wokół czterech kółek, z pewnością pokochamy fototapety z samochodami, które całkowicie zmienią naszą dotychczasową aranżację. Czy taka ozdoba będzie jednak pasować do naszego wystroju? W sklepach znajdziemy tysiące wzorów, dlatego każdy wybierze coś odpowiedniego dla siebie. O zabranie głosu poprosiliśmy także eksperta z portalu Redro.pl:

Jeśli kochamy auta, to w naszym wnętrzu powinny się pojawić motoryzacyjne fototapety. Samochody to znakomity motyw dekoracyjny, jeśli tylko dopasujemy go do estetyki, jaka panuje w naszym mieszkaniu. Możemy sięgnąć po zabytkowe modele, które przeniosą nas o kilkadziesiąt lat w przeszłość lub ultranowoczesne egzemplarze, które urozmaicą nowoczesny, minimalistycznie urządzony salon – wszystko zależy od naszej pomysłowości. A jeśli przeprowadzamy metamorfozę mieszkania, to możemy znaleźć także ciekawą fototapetę do pokoju naszego dziecka. Samochodów przecież nigdy za dużo!    

Salon w starodawnym stylu
Zaczniemy od propozycji w stylu vintage. Z pewnością większość z nas zacznie się teraz zastanawiać, czy musi posiadać pokój pełen zabytkowych mebli i bibelotów z minionych dekad. Jeśli lubimy estetykę retro i kierowaliśmy się nią urządzając salon, wówczas zaproponowana przez nas dekoracja będzie pasować jak ulał. A jeśli postawiliśmy na minimalizm lub surowy industrializm? Aranżacja wnętrz nie lubi nudy, dlatego spokojnie możemy sięgnąć po wizerunki zabytkowych samochodów nawet wtedy, gdy nasz pokój nie nawiązuje do przeszłości. Starodawne modele samochodów to piękno samo w sobie, swego rodzaju klasyka, a klasykę, jak wiadomo, można łączyć z wieloma elementami. Wyobraźmy sobie elegancką Warszawę M-20 w stonowanym wystroju lub BMW 501 w industrialnej aranżacji. Czy taka propozycja nie zapowiada się zachwycająco? Jeśli zdecydujemy się na taki samochód, nasz pokój w mgnieniu oka nabierze cech stylu vintage, nawet jeśli do tej pory nie wyróżniał się niczym szczególnym.

Pokój na torze wyścigowym
Jeśli uważamy, że miejsce zabytków jest w muzeum, a naszą uwagę w całości pochłaniają ultra nowoczesne pojazdy, wówczas w naszym pokoju powinna się pojawić przykuwająca oko, sportowa fototapeta 3D. Samochody mknące po torze wyścigowym, osiągające zawrotne prędkości i wykonujące drifty jak na filmach sensacyjnych, będą strzałem w dziesiątkę. Im bardziej intensywny kolor auta wybierzemy, tym lepszy efekt osiągniemy. Takie przedstawienie sprawdzi się znakomicie we współczesnym wystroju. W związku z tym, że wzór ten jest niezwykle wyrazisty, powinniśmy pozwolić mu grać główną rolę w naszym pokoju.

Im więcej przykuwających oko akcentów w salonie, tym większe ryzyko, że w aranżacji zapanuje chaos i bałagan. Jeśli na naszej ścianie pojawi się wyścigowe auto w żółtym, czerwonym czy zielonym kolorze, to spokojnie możemy zrezygnować z innych ozdób. Co równie istotne, ograniczmy także barwne elementy. Dobierzmy poduszki na kanapę,  zasłony lub dywan w kolorze karoserii samochodu, a resztę pozostawmy w odcieniach szarości lub w beżach. – doradził specjalista z Redro.pl.

Zaletą fototapet 3D jest także to, że powiększą optycznie wnętrze. Przedstawienie toru wyścigowego sprawi, że kameralna przestrzeń od razu będzie się wydawać o wiele większa.      

Cztery kółka dla najmłodszych
Jeśli dziecko odziedziczyło po nas miłość do motoryzacji i fascynację samochodami, odpowiednia aranżacja pokoju jest znakomitym pomysłem, by podkreślić nasze wspólne hobby. W zależności od tego, w jakim wieku jest nasza pociecha, możemy wybrać mniej lub bardziej dziecięcą fototapetę. W przypadku całkiem małego szkraba, postawmy na wzór składający się z wielu małych, kolorowych autek na białym tle. Taki deseń z pewnością ożywi i zdynamizuje przestrzeń. A jeśli pociecha jest już nieco większa, również wybierzmy rysunkową fototapetę, ale o nieco poważniejszym charakterze. Zabytkowy model samochodu, mknący amerykańską autostradą przez pustynię, będzie doskonałym wyborem. W związku z tym, że w dziecięcym pokoju nie musimy zachowywać umiaru, poszukajmy także pasujących plakatów lub naklejek na meble, które pozwolą nam uzupełnić naszą motoryzacyjną kompozycję.

Miejsce samochodów jest nie tylko w garażu. Dzięki fototapetom mogą one także ozdobić nasz salon, stając się niezwykle efektowną dekoracją wnętrza. Jeśli chcemy stworzyć aranżację, która nigdy nie wyjdzie z mody i zawsze będzie się nam podobać, zainspirujmy się naszą miłością do czterech kółek!

Najnowsze

Fototapety z motocyklami, czyli dwa kółka na tapecie

Dzisiaj pokażemy Wam, jak wprowadzić motocykle na salony i to dosłownie. Każdy miłośnik motoryzacji wie, że motocykle mogą przypominać prawdziwe dzieła sztuki. Błyszcząca karoseria, oryginalne reflektory i chromowane części potrafią całkowicie zahipnotyzować. Jeśli więc mamy wolne popołudnie, i przeznaczymy je na szybką metamorfozę wnętrza, zdecydujmy się na spektakularne fototapety.

Dlaczego akurat fototapety? Ponieważ wielkoformatowe ozdoby umożliwią nam całkowitą transformację wnętrza. Wprowadzając tylko jeden nowy akcent do dotychczasowego wystroju, sprawimy, że nasz salon zmieni się o 180 stopni. Dzięki temu, że współcześnie bryty produkowane są z niezwykle wytrzymałych i odpornych na uszkodzenia mechaniczne materiałów, nie musimy się obawiać, że już na etapie montażu coś wymknie się spod naszej kontroli. Dobrze przyklejona dekoracja będzie nam służyć przez lata, ciesząc nasze oczy tak samo, jak pierwszego dnia. W sklepach znajdziemy mnóstwo unikalnych wzorów, dlatego poprosiliśmy specjalistę Myloview.pl, by wybrał specjalnie dla nas najciekawsze propozycje. Przyjrzymy się detalom, wybierzemy się w podróż po bezdrożach i przeniesiemy się w czasie o kilka dekad.     

Piękno ukryte w detalu
Jak mogą wyglądać motoryzacyjne fototapety? Motocykle, wystawione w salonach, odpowiednio wyeksponowane i podświetlone, prezentują się niczym dzieła sztuki w muzeum. Jednak, gdy myślimy o dekoracji  naszego salonu, warto poszukać przedstawienia, które nie będzie przypominać reklamy jednej z wiodących marek. Zamiast fotografii ukazującej cały pojazd, wybierzmy wzór, na którym znajdzie się jedynie detal. Zastanawiacie się, czy to efektowna propozycja? Ekspert Myloview z pewnością rozwieje Wasze wątpliwości:

Czasami warto kierować się zasadą „mniej znaczy więcej”. Jeśli nie jesteśmy motoryzacyjnym dilerem, nie musimy prezentować w naszym salonie całego motocykla. Zamiast tego wybierzmy efektowne zdjęcie, na którym znajdzie się charakterystyczny element pojazdu: kierownica, okrągły reflektor, podwójna chromowana rura wydechowa lub metalicznie błyszczący bak. Jest to bardzo ciekawa propozycja, dzięki której wyczarujemy oryginalną aranżację pokoju. Jeśli lubimy stonowane wnętrza, postawmy na czarno-białą fototapetę.

W sytuacji, gdy zdecydujemy się na fototapetę zaproponowaną przez naszego eksperta, do dekoracji pokoju możemy dobrać pasujące obrazy na ścianę. Motocykle w formie kolorowej grafiki będą znakomitym uzupełnieniem stonowanego wystroju.

Wyprawa po bezdrożach
W aranżacji wnętrz bardzo dużą popularnością cieszą się malownicze pejzaże. Przygotowaliśmy więc coś specjalnie dla miłośników dwóch kółek. Są to zapierające dech w piersiach fototapety, na których widnieje sylwetka motocykla, zaprezentowana na tle pejzażu. Rozwijanie zawrotnych prędkości na autostradzie wyzwala emocje i adrenalinę, ale pokonywanie bezdroży i zapuszczanie się na terytorium dzikiej i nieokiełznanej przyrody też może być inspirujące. Jeśli więc kochamy motoryzację, ale nie chcemy, by temat ten całkowicie zdominował nasz salon, postawmy właśnie na taki widok. Morskie wybrzeże, surowa pustynia, a może polne łąki? Wybierzmy rozwiązanie, które najbardziej  się nam podoba lub jest nam najbliższe ze względu na nasze własne wojaże.

https://myloview.pl/fototapety/wg-kategorii/srodki-transportu/motocykle/

Zaletą takiego rozwiązania jest to, że pozwoli nam się także cieszyć naturą w naszych czterech ścianach. Rozległy pejzaż całkowicie zmieni charakter pokoju i sprawi, że także my sami będziemy się w nim o wiele lepiej czuć. – powiedział nam specjalista Myloview.

Podróż włoskim jednośladem
Na sam koniec przyszedł czas na utrzymane w estetyce vintage fototapety. Motocykle to nie tylko najnowocześniejsze modele, ale także egzemplarze, które choć mają już na koncie kilkadziesiąt lat, wciąż prezentują się oszałamiająco. Na uwagę zasługują nie tylko wielkie maszyny pokroju Harley’a Davidsona, ale także urokliwe włoskie Vespy. To jeden z najlepszych, najbardziej stylowych i zarazem praktycznych pojazdów, jakie udało się człowiekowi stworzyć. Jeśli mamy sentyment do tych skuterów, z pewnością przypadnie nam do gustu wzór, na którym znajdzie się wspomniany jednoślad na tle nastrojowej uliczki. Sięgnijmy po romantyczny zaułek Rzymu, Wenecji czy Neapolu. Decydując się na taką fototapetę, wprowadzimy do naszego salonu beztroski, wakacyjny klimat, który będzie nam towarzyszył przez cały rok bez względu na panującą za oknem pogodę. Dodatkowo starożytne zakątki i klasyczna już Vespa spowodują, że zyskamy dekorację w stylu retro. Takie przedstawienie znakomicie uzupełni aranżację, w której prym wiedzie styl minionych epok, ale pozwoli nam także przełamać ascetyczny charakter nowoczesnej stylizacji.

https://myloview.pl/fototapety/

W aranżacji wnętrz możemy sobie pozwolić na wiele, nawet na to, by tradycyjne motywy dekoracyjne zastąpić sportowym motocyklem lub zabytkowym jednośladem. Zasada jest tylko jedna – stworzony wystrój ma się nam podobać i sprawiać, by każda chwila spędzona w domu była wyjątkowa! 

Najnowsze

Kierowca to „cham”, kradzież „obcięcie” lub „wywalenie” – oto słownik złodziei samochodów

Złodzieje samochodów to niezwykle hermetyczne środowisko. Mają własny kodeks honorowy i… język. Każda metoda kradzieży posiada kodową nazwę, a członków grupy, w zależności od pełnionej funkcji, określa się swoistym mianem.

W korporacjach rozmawia się o deadlineach (terminach końcowych/ostatecznych) i nowych taskach (zadaniach). PM (Project Menager) przygotowuje szczegółowy scedual (plan) i często ma kola (zaplanowaną rozmowę telefoniczną, bądź wideorozmowę), a traffic (osoba odpowiedzialna za rozdzielanie zadań) zajmuje się wskazywaniem członków zespołu najbardziej odpowiednich do wykonania danego projektu (albo po prostu mających na to czas).

Dla wtajemniczonych
Identycznie sytuacja wygląda w świecie złodziei samochodów, przy czym nie korzystają oni z angielskiego i jego spolszczonej wersji i próżno szukać tu górnolotnych określeń. – To gwara niezrozumiała dla osób spoza środowiska – taka ma zresztą być. Kierowca, który traci swój samochód na rzecz amatora cudzej własności, nosi miano „chama”, a sama akcja kradzieży to „obcięcie chama” czy jego „wywalenie”– zauważa były szef komórki operacyjnej w policyjnym wydziale do walki z przestępczością samochodową.

Złodziejska rodzina
Samochody kradną zorganizowane grupy przestępcze. Tworzą je członkowie specjalizujący się w poszczególnych branżach złodziejskiego rzemiosła. „Wozacy” dostarczają skradzione pojazdy do dziupli, gdzie zajmują się nimi „rozbieracy” (mechanicy, ślusarze) rozkładający auta na czynniki pierwsze. Zanim do tego dojdzie, złodzieje dostają się do samochodów korzystając m.in. ze „szperaków” (specjalne przyrządy do otwierania zamka bez jego uszkodzenia) i „łamaków” (sprzęt otwierający zamek poprzez jego uszkodzenie), a do uruchamiania silnika służą im „kości” i „odpalarka” (urządzenia łamiące kod immobilisera). Korzystają też z niefrasobliwości właścicieli aut, którym zdarza się nie zamykać korka wlewu paliwa. Wystarczy go wykręcić i na podstawie znajdującego się w nim zamka dorobić kluczyk pozwalający otworzyć drzwi i uruchomić pojazd.

Metody kradzieży i ich nazwy
Tylko opinia publiczna określa kradzież pojazdu z systemem keyless dzięki wykorzystaniu odpowiedniego urządzenia mianem „na walizkę”. W złodziejskim fachu mówi się, o „dźwignięciu fury”. Do niedawna młodych amatorów cudzej własności uczono jednak wykradania kluczyków „na kieszonę”. – Chodzi o połączenie dwóch zawodów – kieszonkowca i złodzieja samochodów. Przestępca obserwuje ofiarę, sprawdza, w którą kieszeń chowa kluczyki i okrada ją korzystając np. z nieuwagi czy zderzając się z kierowcą i wyciągając mu kluczyki – zauważa Mirosław Marianowski z firmy Gannet Guard Systems, na co dzień zajmującej się odzyskiwaniem skradzionych pojazdów dzięki wykorzystaniu systemów monitoringu.

Mniej wykwalifikowani złodzieje kradną „na farmazona”, odwracając uwagę kierowcy, który np. pakuje zakupy do otwartego auta. W tym przypadku najważniejsze jest, by w samochodzie znajdowały się kluczyki.

Niektórzy przestępcy działają w porozumieniu z pomocnikami, których celem jest zajęcie kierowcy – wielokrotnie nie są to koledzy po fachu, ale wdrożeni w arkana ludzie na pierwszy rzut oka nie mający nic wspólnego z akcją kradzieży. Wówczas może również zadziałać metoda „na kieszonę” lub „na wskoka” – w jej ramach złodziej wskakuje do samochodu i odjeżdża, gdy kierowca np. zamyka bramę garażową.

Gdy złodziej zdecyduje się na włam do samochodu, często stosuje taktykę „na komputer”. Chodzi o wymianę sterowników pojazdu, by nie wykryły próby kradzieży czy odpalenia bez użycia właściwego kluczyka.

Złodziejska elita działa na tak zwanego „śpiocha”. W godzinach nocnych, kiedy domownicy śpią, przestępcy dostają się do domu, kradną kluczyki i dokumenty, a następnie wyjeżdżają samochodem – jak swoim – z podwórka lub garażu.

Walka z wiatrakami
Profesjonaliści w złodziejskim fachu doskonale zdają sobie sprawę, że muszą zmagać się nie tylko z fabrycznymi zabezpieczeniami, ale również systemami monitoringu, które pozwalają ustalić pozycję pojazdu po kradzieży. Aby zakłócić działanie modułów lokalizujących, stosują zagłuszarki. Ten najbardziej skomplikowane określane są mianem „jeży”. Nazwa pochodzi od charakterystycznej konstrukcji urządzenia, wyposażonego w szereg anten przypominających kolce jeża.

Zagłuszarki sprawdzają się jedynie w przypadku systemów monitorowania opierających swoje działanie na technologii GPS/GSM – mówi ekspert z firmy Gannet Guard Systems. – Zupełnie inaczej jest w przypadku monitoringu radiowego bazującego na dedykowanych częstotliwościach radiowych. Tych w zasadzie nie da się zagłuszyć – chyba że używa się sprzętu wojskowego, a ten nie jest dostępny dla cywilów.

Słownik złodziei samochodów

Cham – okradziony kierowca

Obcięcie chama, wywalenie chama – kradzież

Rozbierak – członek grupy przestępczej odpowiedzialny za rozbieranie skradzionych samochodów na części

Szperaki – przyrządy do otwierania zamka samochodowego bez jego uszkodzenia

Łamaki – sprzęt otwierający zamek samochodowy poprzez jego uszkodzenie

Dźwignięcie fury – metoda kradzieży samochodu z wykorzystaniem urządzenia przechwytującego kod systemu keyless (bezkluczykowego dostępu i uruchomienia pojazdu)

Na farmazona – metoda kradzieży polegająca na odwróceniu uwagi kierowcy i kradzieży auta, gdy w środku znajdują się kluczyki

Na wskoka – metoda kradzieży polegająca na kradzieży samochodu, gdy w środku znajdują się kluczyki

Na kieszonę – kradzież samochodu po wcześniejszej kradzieży kluczyków

Na komputer – metoda z wykorzystaniem wymiany sterowników pojazdu, by nie wykryły próby kradzieży czy uruchomienia silnika bez użycia oryginalnego kluczyka

Na śpiocha – metoda kradzieży polegająca na wcześniejszej kradzieży kluczyków (czasem też dokumentów) w nocy z mieszkania/domu

Jeż – wieloantenowa, wielozakresowa zagłuszarka sygnałów GPS/GSM wykorzystywana przez złodziei do eliminowania systemów monitoringu

Odpalarka – urządzenie do łamania kodu immobilisera

Najnowsze